Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Echa przeszłości: S.T.A.L.K.E.R.

Wpis o Warhammerze 40,000 spotkał się z dość ciepłym przyjęciem, postanowiłem więc napisać małą serię tekstów o tych seriach gier (seria=co najmniej 3 tytuły), które uważam za warte wyróżnienia z perspektywy czasu.

Dzisiaj zmieniamy nieco klimat, opuszczając przestrzeń kosmiczną i futurystyczne bronie plazmowe na rzecz pól, lasów i bagien oraz tarzania się w nich ze starym, pordzewiałym kałachem. Jednym słowem - Zona wita!

Zarys uniwersum

Cały nurt post-apokaliptycznej scenerii połączonej z szukaniem artefaktów zaczął się od roku 1972, kiedy to wydano po raz pierwszy powieść "Piknik na skraju drogi" autorstwa braci Strugackich. Fanom gatunku SF nie trzeba ich przedstawiać, na swoim koncie mają multum dzieł, często zawierających krytykę komunizmu. Osobiście stawiam ich na równi z Lemem.

Siedem lat później na podstawie "Pikniku" Andriej Tarkowski, tym razem wybitna postać filmu rosyjskiego, nakręcił luźną ekranizację o znajomym już wszystkim tytule "Stalker". Właśnie jako taką określił ją sam autor i ciężko się nie zgodzić. Bez instytutu, postaci pobocznych (np. brak Szuwaksa czy Barbridge'a) i jakiejkolwiek wzmianki o kosmitach związek z książką ogranicza się do terminologii, a konkretnie słów Zona i Stalker. Co ciekawe, w Internecie krąży plotka, że tak naprawdę film miał wyglądać zupełnie inaczej, jednak gotowe dzieło uległo zniszczeniu w trakcie pożaru i w efekcie nakręcono drugie, filozoficzne. Nie znalazłem jakichkolwiek dowodów potwierdzających tę teorię. Za to byłem w miejscu kręcenia "Stalkera", bowiem znajduje się ono w Tallinnie i okolicach.

W roku 1986 pojawił się ostatni element tworzący podstawę tego, co zaraz opiszę i na co wszyscy czekacie. W wyniku przegrzania reaktora w bloku 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doszło do wybuchu i skażenia dużego obszaru wokół. Ogromna tragedia, ale też wymarzone źródło inspiracji dla fanów walki o przeżycie, upadku ludzkości oraz Science Fiction. W zasadzie już kilka dni po katastrofie osoby próbujące plądrować zostawione w pośpiechu domy w rejonie skażenia nazywano Stalkerami.

Cień Czarnobyla

W 2007 zadebiutowała pierwsza gra z serii, zatytułowana tak samo jak ten akapit. Nieznane studio GSC Game World stworzyło na autorskim silniku graficznym X-Ray prawdziwe arcydzieło, zapoczątkowując nie tylko wspaniały fragment w historii gier komputerowych, ale całą franczyzę i fenomen kulturowy. Ale o tym za chwilę.

Idea na grę była dość prosta - po wybuchu elektrowni tereny wokół elektrowni zaczęły obfitować w paranormalne anomalie i groźne mutanty. Można tam jednak znaleźć artefakty o potężnych właściwościach, dlatego znajdują się desperaci, którzy wyruszają do serca niebezpiecznej Zony. Na taki motyw przewodni nawleczono elementy post-apo (niewielka ilość zapasów i amunicji), frakcje oraz konflikty między nimi (słynne Wolność-Powinność) oraz fabułę sprowadzającą się przez większość czasu do "Znajdź Striełoka kim by on nie był".

Niezwykłość tytułu określiłbym jako następujące trzy elementy:

  • Ilość szlifu oraz serca włożonego w tworzenie. Po całej Zonie poukrywane są skrytki ze sprzętem oraz rozmaite easter eggi (np. ciało Gordona Freemana). Gdzieniegdzie można też znaleźć pozostałości po wersjach beta (niefunkcjonalne gitara i radio), a gra nagradza za bycie ciekawskim i szukanie wszędzie czegokolwiek- czyli za stalkerstwo właśnie.
  • Otwarty świat. To od gracza zależy, jak ułoży sobie stosunki z frakcjami i gdzie pójdzie. To jeden z tych tytułów, gdzie można otworzyć mapę świata gry, wyznaczyć sobie punkt docelowy i po prostu tam pójść, zostawiając fabułę na boku.
  • Poziom trudności i realizm. Najlepiej ilustruje go już pierwsza misja, prosty szturm z pistoletem na kryjówkę kilku bandytów. Każdy, kto spróbuje przejąć obiekt jak w Call of Duty dostanie po prostu z shotguna w głowę i natychmiastowo umrze. W Stalkerze trzeba zdejmować powoli jednego wroga po drugim, nie szarżować. Amunicja? Wiecznie za mało, a czasem przydałoby się puścić serię albo przytrzymać wroga. Do tego niezgorsze AI i projekty poziomów i każda potyczka staje się walką o życie, dokładnie tak jak obiecywały teksty na pudełku.

Tutaj dwie ciekawostki: we wszystkich grach z serii poziomy trudności działają nie do końca intuicyjnie, bowiem osobiście za najłatwiejszy uważam ten teoretycznie najtrudniejszy. Dzieje się tak, ponieważ największa różnica to ilość obrażeń zadawanych przez pociski. Na "początkującym" gracz może spokojnie przyjąć tyle kul co przeciętny Terminator, ale to tyczy się także wrogów. Wydłuża to walki, zmniejsza realizm i prowadzi do kuriozalnych sytuacji, w których postrzelony 5 razy bandyta ostatecznie załatwia gracza. Tymczasem z każdym kolejnym ustawieniem w menu gra idzie ku realizmowi, aż do praktycznego 1 strzał=1 trup. Zabawa w snajpera z Abakanem czy Wintorezem staje się wtedy wyśmienita.

Drugi smaczek dotyczy balistyki. Mapy w grze są dość duże, jednak nie dorównują rozmiarem prawdziwym odpowiednikom z Ukrainy na globusie. Aby broń nie była przepakowana, przeskalowano ją nieco i w efekcie mamy śmieszną wręcz celność. Wystarczy postrzelać trochę na większym dystansie aby po łunie pocisków stwierdzić, że rozrzut jest wielkości słonia. W drugiej części gry wprowadzono ulepszenia broni i jeśli pukawka gracza akurat nie miała żadnych, to pociski po pokonaniu danej odległości...znikały w powietrzu. Balistyka w Stalkerach jest za to, o ironio, dość wiernym odwzorowaniem tej w Airsofcie.

Cień Czarnobyla spotkał się z bardzo entuzjastyczną reakcją fanów oraz krytyków. Wydany rok po premierze patch 1.0006 usunął największe problemy z nowym silnikiem, a twórcy postanowili kontynuować i kuć żelazo, póki gorące.

Widna neba

Wyrobili się jakimś cudem w rok, mimo że pierwsza gra powstawała w bólach znacznie, znacznie dłużej. Pewnym wytłumaczeniem niesamowitego wzrostu tempa jest fakt, że Czyste Niebo zawierało dużo pomysłów i elementów wyciętych ostatecznie z pierwszej części, więc były mniej lub bardziej gotowe. Sama nazwa odnosi się co prawda do jednej z frakcji (mechanizm tychże znacznie rozbudowano), mnie jednak niezmiennie kojarzy się z tą oto piosenką:

Czyste Niebo uznawane jest powszechnie za najsłabszą część przygód w Zonie. Główny zarzut, z którym faktycznie trzeba się zgodzić, to znacznie większa liniowość. Wyjąwszy Bagna i może Wysypisko, niespecjalnie można lub jest sens nie podążać za wyznaczanymi przez historię celami. Nadal jest bardzo dużo skrytek ze sprzętem, ale niektóre poziomy to proste przejście z punktu A do punktu B, a najlepiej ilustruje to Szpital:

Przy okazji widać, jak bardzo przekoksowany jest w tej grze Wintorez. Przy czym nawet w prawdziwym świecie można go takim nazwać, bowiem mówimy o krótkiej, celnej, wytłumianej broni z porządnym zasięgiem która mieści się w walizeczce.

Z drugiej strony, jeśli wziąć pod uwagę perspektywę czasu, to w porównaniu do gier z uniwersum Metra 2033 druga część Stalkera to szczyt otwartego świata...

Prypeć wita

GSC wzięło sobie do serca uwagi fanów i recenzentów, bowiem ostatnia gra, zatytułowana Zew Prypeci, to właśnie powrót do idei swobodnego przemierzania Zony i szukania sekretów, a nawet jej rozwinięcie. Poszczególne mapy są większe niż w Cieniu Czarnobyla, gdzie co prawda też przechodziliśmy przez miasto Prypeć, ale były to tak naprawdę 4 ulice i parę budynków. Pojawiło się też więcej misji pobocznych i są one bardzo pomysłowe, nie tylko "dostarcz przedmiot", "zabij coś lub kogoś" albo "idź tam i siam". Przywrócono też obecne w "jedynce" misje w podziemiach, jeżące włos na głowie i faktycznie ociekające klimatem.

Muszę jednak napisać, że z powtarzalnością nie jest aż tak różowo. Po kilku przejściach od deski do deski niespecjalnie chce się Zew włączać, bowiem wiedząc co i jak gracz w ciągu pół godziny uzbiera taki ekwipunek, że znika jakikolwiek element wyzwania. I tak jak w Cieniu Czarnobyla ciągle odkrywam coś nowego (od sześciu lat!), tak tutaj naprawdę widziałem już absolutnie wszystko to, co przygotowali twórcy.

Tutaj kolejna ciekawostka: prace nad trzecią odsłoną serii GSC ogłosiło...1 kwietnia 2009 roku. W efekcie większość fanów myślała, że to dowcip primaaprilisowy.

Sprawa polska

Wszystkie trzy tytuły miały u nas premierę w dość bogato wydanych wersjach z lektorem. Można go było wyłączyć i słuchać oryginalnych, rosyjskich głosów, jednak Mirosław Utta dokonał niemożliwego i jeszcze polepszył klimat całości. Do dziś stawiam go za wzór wykorzystania lektora w lokalizacji:

Dodatki z pudełek powiesiłem na tablicy korkowej, tworząc taką oto ozdobę pokoju:

Polska społeczność fanowska jest bardzo aktywna, na Youtube znaleźć można nawet amatorskie produkcje o wcale przyzwoitym poziomie.

Jedynym zawodem było organizowane bodaj 2 lata temu spotkanie w centrum Warszawy, na którym najpierw puszczono film Tarkowskiego, a potem "mistrzowski pokaz gry". Zawiódł ten drugi element, bowiem mistrzowie niespecjalnie umieli grać i chyba każdy z widowni by ich przebił.

Upadek

Niestety, potem zaczęło źle się dziać w ukraińskim studiu. Problemy finansowe i osobowe, sprzeczne informacje trafiające do mediów i brak namacalnych owoców pracy stawiały pod wielkim znakiem zapytania projekt S.T.A.L.K.E.R. 2, mityczną drugą odsłonę uniwersum. Dostępne są na dzień dzisiejszy szkice poziomów i postaci, ale nic poza tym, a stan prac określiłbym jako "Zawieszony na nie wiadomo jak długo".

Jeżeli ktoś chciałby prześledzić całą telenowelę dotyczącą "dwójki", polecam poczytać Stalker.pl, rodzimy vortal fanów uniwersum. Po prostu opracowano tam wszystko jak trzeba i nie ma sensu, żebym przeklejał owoce ich pracy.

Spuścizna

Gry nadały impetu opowieściom o Stalkerach i Zonie i na dobre umieściły je w kulturze popularnej. Ilość książek osadzonych w tym settingu jest przytłaczająca, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę te dostępne tylko po rosyjsku. Niestety nieco gorzej jest z ich poziomem, część to po prostu niezbyt wysokich lotów fanfici.

Oczywiście nie mogło zabraknąć rozbudowanej sceny modderskiej. Da się poprawić absolutnie wszystko, od tekstur i grafiki, poprzez elementy gameplaya, aż do realizmu broni (GSC nie miało wykupionych praw autorskich, więc zmienili nazwy i detale modeli). W serwisie Strategy Informer tylko dla Cienia Czarnobyla jest aż 641 modów!

O Zonie powstają fanowskie filmy a nawet seriale. Memy takie jak Cheeki Breeki czy Get out of here, Stalker! krążą po Internecie z zadziwiającą regularnością:

Cosplaye ze Stalkera migają na każdym konwencie, organizowane są też LARPy, gry terenowe i ASG osadzone w tym uniwersum. Ba, sam na jednej byłem rok temu. Co prawda do stylizacji braci z Ukrainy mi daleko, ale co tam, pochwalę się efektem:

1986+28

Wszystkie części trylogii można zakupić za śmieszne pieniądze, oczywiście za standardową cenę braku ludzi na serwerach multiplayer. Jednak tak jak Battlefield 4 stworzono wyłącznie do gry po Sieci, tak Stalker rozwija skrzydła w rozgrywce dla jednego gracza. Jeżeli ktoś nie grał, a nie boi się wysokiego poziomu trudności, to nie pozostaje mi nic innego jak grę polecić.

Natomiast jeśli są wśród społeczności DP osoby znające tę serię (a na pewno są), to zapraszam standardowo do Komentarzy :)

P.S. Strasznie jestem z tego wpisu zadowolony, dałbym na główną vortalu, ale ja nieobiektywny tutaj jestem :P Za to moderatorzy są jak najbardziej ;) 

gry hobby inne

Komentarze

0 nowych
Over   9 #1 08.02.2014 14:05

Stalker to naprawdę fajna gra która darzę wielkim sentymentem ;)

Jusko   13 #2 08.02.2014 15:19

O tak, Stalkera lubię :-) Ostatnio znowu podszedłem (w kolejności) do Czystego Nieba, potem Cień, ale już przy końcówce jak mieliśmy iść do Prypeci jakoś zapał opadł. Najmilej wspominam Zew Prypeci - jakoś taki...najbardziej gęsty klimat. Widać, że to ostatni był dodatek w którym dodali co chcieli i dopracowali.

Niemniej nie ukończyłem też po raz drugi, jak pisałem powyżej też Czystego Nieba - po prostu zbyt dużo, dużo, za dużo strzelania, a fabuła rozwodniona na tyle, że głównego wątku prawie nie ma, a więc i motywacji za bardzo aby przestrzeliwać się po trupach do przodu. Czyste Niebo to taki mały Quake.... Ale może to moja opinia - za pierwszym przejściem gry tego nie widziałem, dopiero za drugim, którego nie ukończyłem.

Jusko   13 #3 08.02.2014 15:25

Ach, zapomniałem - do diaska, CZEMU NIE MA EDYCJI KOMENTARZY! REDAKCJO!

Ogólnie uważam też, że z klimatu Stalkera szło wycisnąć znacznie, znacznie więcej. Nawet stworzyłem o tym temat na forum stalker.pl: http://forum.stalker.pl/viewtopic.php?f=97&t=22101

Aczkolwiek S.T.A.L.K.E.R to strzelanka z ambicjami a nie gra fabularna, jednak szło stworzyć naprawdę przytłaczający klimat. Czuje się go w jakimś stopniu w Zewie Prypeci, a gdyby podbić go jeszcze x2 - postapokaliptyczna groza, gdzie gracz boi się postawić kroku aby nie wpaść na naprawdę groźne promieniowanie.

biomen   8 #4 08.02.2014 15:41

Bolączką pierwszej części było to że w 1/3 gry po przerywnikach filmowych szło się domyślić kto jest Striełokiem :P Coś niewybaczalnego!

W Czyste Niebo grało mi się fantastycznie i była to jedna z tych gier przy których 'posiedzenie' nie trwało krócej niż 2-3 godziny.

Gdyby nie klimat i historia można by było stwierdzić że cała Stalkerowska seria to odgrzewany kotlet, gdyż w samej mechanice rozgrywki niewiele się zmieniło w moim odczuciu.

I tak poza tematem gry: zmieniłbym tytuł wpisu. Stalkera nie można, moim zdaniem, uznać za grę z przeszłości. Pierwsza część z Completem nie wygląda wcale staro a Zew znowuż taki stary nie jest. :P

Ave5   8 #5 08.02.2014 15:50

@ biomen

Od premiery jedynki rok zmienił się w kalendarzu z 2007 na 2014. Też się dziwię jak ten czas szybko leci, ale tyle lat dla mnie wystarczy na określenie echa przeszłości :)

Frankfurterium   10 #6 08.02.2014 15:54

Pamiętam, że pierwszy Stalker miał być czymś więcej. Twórcy obiecywali spory pierwiastek RPG-owy i straszna szkoda, że się z tego wycofali.

+ jeden zgrzyt. Ile razy bym do Czystego Nieba nie podchodził, gra w jakiejś połowie _zawsze_ uniemożliwia mi dalszą rozgrywkę. A to znikają wszystkie ludzkie postaci, a to pojawiają się inne krytyczne błędy. Prywatnie uważam się za weterana pierwszej części, a drugiej nigdy nie było mi dane ukończyć...

  #7 08.02.2014 19:08

Grałem w pierwszą i drugą część. Z jednej strony bardzo denerwowało mnie, że nie-wiadomo-o-co-chodzi... Z drugiej, to właśnie potęga tej gry, że nie jesteśmy jak debile prowadzeni za rączkę.
Co mnie wkurzało? Awaryjność, wysypywanie się itd. Muszę spróbować Zewu Prypeci. Ciekawe czy ruszy na Windows 8.1...

Kosiciel   1 #8 08.02.2014 20:45

Po przeczytaniu naszła mnie chęć na zagranie w pierwszą część ;)

bzdziu   6 #9 10.02.2014 00:26

stalker to gra ktora bedzie zyla jeszcze dlugie lata i czesto ludzie beda do niego wracali. ze mna bylo tak... zaczalem od pierwszej czesci, pozniej modyfikacje do niej ktore pozwalaly na zmiane calosci gry... mile wspominam ta czesc wraz z modyfikacjami. dluuuuugie godziny zabawy. nastepnie trzecia czesc ktora takze dala mi sporo frajdy... tutaj takze jest wiele modyfikacji ktore pozwalaja na bardzo wiele. teraz gdzies na tapecie mam czesc druga i czasowo brak i czasu i zapalu by usiasc i pograc. jednak z cala pewnoscia widac miedzy pierwsza, trzecia a druga czescia duze roznice. moze wlasnie z powodu tych roznic jakos dziwniej sie mi w nia gra. za duzo tu typowej dla innych gier rozwalki. wieksza przyjemnosc daje mi szwedanie sie i szukanie jakie sa w pierwszej i trzeciej czesci. nawet gdzies mapy mam podrukowane aby sobie noca stalkerska czolowka swiecic :D a co...

na dobra sprawe przekazalem bratankowi stalkera i tez jak tylko wpada to z miejsca jest- stryjek wlacz stalekra lol jak ma juz zaczac grac to niech zacznie od czegos dobrego.

szkoda, ze prace nad nastepna czescia wstrzymano i juz raczej ich nie wznowia. pojawiaja sie jednak bardzo liczne modyfikacje, ktore stawiaja przed nami wlasciwie zupelnie nowe gry. mozna nimi zmienic i sama rozgrywke, trudnosc, srogosc zony... co kto lubi moze pod siebie zmienic swiat by przesiedziec przed komputerem dlugie godziny. i to chyba jedyny minus stalkera- potrafi wciagnac ;)

Murphy   3 #10 10.02.2014 09:39

Jak dla mnie to jest najlepsza seria gier tego typu, czyli strzelanie ale i dużo taktyki, bo zawsze trzeba wiedzieć jaka broń do czego i z amunicją nie szastać, bo nie starczy jej na długo.

Najbardziej ze wszystkich części jednak pierwsza podoba mi się najbardziej, bo jest wiele misji i nie trzeba nikogo niańczyć, jak to ma miejsce w Zewie Prypeci. Denerwujące zwykle było to, że tak mało można ze sobą nosić a nie zrobili jakiegoś środka transportu którym można by te swoje wszystkie znaleziska przewozić do handlarzy. Niby wszędzie jest pełno skrytek, ale nosić to wszystko po trochu to też nie za ciekawe. A Stalkerzy nie za wiele kasy mieli by te znaleziska im sprzedać.
No niby można znaleźć jakieś dodatki w których pojazdy są odblokowane, ale niestety nie wszędzie można nimi wjechać, bo są blokady.

Też dobrym pomysłem było to, by w każdej z części przedstawić świat oczami innej postaci. W pierwszej jest to Strielok, czyli Stalker-samotnik, w drugiej najemnik, w trzeciej wojskowy. Daje to inne możliwości poznania Zony, bo każda z tych osób może do innych frakcji dołączyć (najemnik może dołączyć się do bandytów, czego raczej wojskowy ani stalker-samotnik uświadczyć nie może, bo frakcje te są do siebie wrogo nastawione).

Można by jeszcze drugą część tego wątku napisać o dodatkach do każdej z części.
Jest ich, jak autor wspomniał, niemało. Niestety większość z nich to tylko dodatki modyfikujące bronie, czy wygląd. Tych które tworzą nową fabułę jest nie za wiele, ale niektóre z nich są całkiem dobre i umożliwiają przejście tej samej gry jak nowej.

Z dodatków poprawiających grafikę to na pewno można polecić dodatki Complete, które są do każdej części.

Z tych co dodają nowe historie to można polecić "Priboi Story" (choć na koniec trochę mnie zawiedli, bo teleportery przy elektrowni były uszkodzone i nie można było tak samo przejść końca jak w oryginale) i "Stalkersoup", w którym chyba jest aż 35 lokacji do buszowania po zonie. Zawsze mi się marzyło poskładanie lokacji z tych trzech gier w jedną i chyba w "Stalker soup" to się twórcom udało, choć może ze stabilnością nie zawsze jest najlepiej.

Grupa Dezowave pracowała (może nadal pracują, ale na razie jakby zastój był), nad modyfikacją Lost Alpha, gdzie chcą przywrócić do życia pierwszą alfę Cienia Czarnobyla, włącznie z wyciętymi lokacjami. Czekam na ten dodatek już dość długo, ale pewnie się nie zawiodę jak go w końcu wypuszczą.

Murphy   3 #11 10.02.2014 09:47

Można jeszcze dodać jedno ze źródeł dodatków do Stalkera (i nie tylko):
http://www.moddb.com/

t_bujo   2 #12 10.02.2014 11:08

Na gog-u ostatnio była promocja na Stalkera można było miec wszystkie bodajże częsci o 70% taniej albo pojedyńcze o 50%.

emilekm2   1 #13 12.02.2014 13:28

Pamiętam jak siusałem w gacie ze strachu w podziemiach z Cienia Czarnobyla. W sumie dalej siusiam i nigdy nie przeszedłem jeszcze tej gry. Zrób jeszcze wpis o kozakach i american conquest. Gry tego samego studia, od nich się wszystko zaczęło. Mój ranking RTSów wygląda tak:
1.Company of Heroes
2.Kozacy powrót na wojnę
3.Kozacy Europejskie Boje
4.Kozacy II Bitwa o Europę
5.American Conquest

Kozacy to po prostu żywa legenda idealnej gry.

Ave5   8 #14 16.02.2014 18:15

Z Kozaków posiadam i męczyłem przez dłuuugie godziny Europejskie Boje, niestety inne części jak dotąd nie. Stąd RACZEJ nie będzie ich na razie w tej serii, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość, zachęcam też do własnego opisywania ciekawych gier - na blogu DP mamy miejsce dla każdego, tuż obok betoniarki.

  #15 24.06.2014 22:59

Zdecydowanie, seria S.T.A.L.K.E.R wymiata. Potrafi przykuć do kompa na długie godziny. Ale ze wszystkich produkcji w tym klimacie polecam Lost Alpha. Nie tylko odświerzyli stary doby Cień Czarnobyla, ale też w ciekawy sposób ulepszyli. i co najlepsze gra jest software (dla niekumatych: DARMOWA) myśle, że każdy fan serii powinien przynajmniej rzucić na nią okiem