Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kingston SSDNow V+100 64 GB - Recenzja

Tytułowe urządzenie dostałem w nagrodę za wpisy na tym blogu. Do SSD jako technologii zawsze miałem huraoptymistyczne nastawienie i nawet planowałem powoli zakup jakiegoś 80GB Intela, ale dzięki uprzejmości Redakcji, firmy Kingston oraz Was mogę przeznaczyć fundusze na tak ważne przedmioty jak replika Beretty 92F...wróć, kserówki i podręczniki.

Seria V+100 to następca linii V+, która z kolei zastąpiła SSDNow V. Sam fakt, że to już trzecia generacja oraz napisy na pudełku ("Improve system performance by 50%") nieco podsyciły moje i tak wybujałe oczekiwania. A jak z ich realizacją?

Show me what you've got

Pudełko robi dobre wrażenie, jest kolorowe i solidne. Zawartość zabezpieczono plastikowym boxem. Składają się na nią płyta z oprogramowaniem Acronis (i niczym więcej, dla mnie bezużyteczna), rzeczy potrzebne do montażu (kable, szyny), czarne plastikowe opakowanie, kabel USB (jedna końcówka w standardzie micro USB) oraz samo urządzenie. Dysk wygląda jak powiększony cartridge do Gameboy'a. Podobny szary kolor, naklejka w odpowiednim miejscu, złote styki. Mam tylko jedno zastrzeżenie - informacje dotyczące gwarancji wydrukowano....na wewnętrznej ściance pudełka. Przeczytanie tych materiałów w językach upchanych na dole bez rozwalania pudełka jest mocno utrudnione.

Wspomniane opakowanie służy do przekształcenia Kingstona w dysk zewnętrzny. Do środka wkładamy SSD, dopinamy kabel USB (końcówka micro wchodzi do gniazda na ściance pojemnika) i gotowe. Nie powiem, żeby obudowa wzbudzała moje zaufanie. Wydaje się raczej mało solidna, tu i ówdzie widać szpary, a przy użyciu siły można łatwo odgiąć tylną klapkę, przez którą wkładamy do środka urządzenie. Korci mnie, żeby ostrzelać osłonkę z mojego Dragunowa ASG, ale raz że obiecałem dawno temu nie maltretować tej nagrody, a dwa że głupio byłoby tę osłonkę przebić na wylot :)

Używanie szybkiego dysku SSD jako przerośniętego pendrajwa (64 GB to ciut mało jak na dysk zewnętrzny do backupów) zakrawa na kpinę, ale postanowiłem sprawdzić jak urządzenie się spisuje w takiej niecodziennej roli. Najpierw musiałem zrobić na nim partycję, gdyż domyślnie urządzenie jest puściutkie. Co ciekawe, nie mogłem dojść jak zrobić to pod Kubuntu, więc znowu skorzystałem z pomocy dziadka XP na komputerze nr3. Do testów wybrałem pendrajwowe NFTS. Wyniki benchmarku:

Są żałosne. Lepsze osiąga pendrive Kingstona, który dostałem również w nagrodę za wpisy na blogu. Jeżeli dodać do tego czynniki rozmiaru i ceny, wychodzi że kupowanie tego konkretnego SSD jako dysk zewnętrzny mija się z celem. Należy jednak pamiętać, że prawdopodobnie powodem jest tutaj ograniczona wydajność standardu USB 2.0 .

Prawdziwym testem jest oczywiście sprawdzenie, jak SSD spisuje się w komputerze. Konfiguracja, z którą go sparowałem to laptop Samsung R580 o podzespołach:

CPU: i3-370m
RAM: 3 GB
GPU: GF 330m
OS: Kubuntu Lucid Lynx 32 bit

Powiedziałbym, że jak na dzień dzisiejszy to konfiguracja średnia, czyli bez rewelacji, ale też żaden złom.

Jeżeli jesteście stałymi czytelnikami tego bloga (pozdrawiam takie osoby! ;), to zapewne znacie moją niechęć do testów syntetycznych. Wyniki wypluwane przez bonnie++ są trochę mało obrazowe. Zrobiłem więc własną procedurę testową.

Najpierw zmierzyłem kilka razy stoperem czasy uruchamiania systemu oraz aplikacji na domyślnym dla tego laptopa dysku i uśredniłem je. Przez "czas uruchamiania" rozumiem czas, jaki upływa od kliknięcia launchera do pełnego wyświetlenia okna aplikacji ze wszystkimi kontrolkami i bez żadnych pasków ładowania. W przypadku Firefoxa, Opery i Chroma z czystej ciekawości doliczyłem czas pełnego załadowania witryny Google.pl. Na przeglądarkach Google i Mozilli są dodatki, na Operze oraz IE7 pod Wine nie.

Wyniki HDD (system + aplikacje + dokumenty):

Boot time - 25 sekund GIMP - 15 sekund Firefox 4.0 - 8 sekund Filezilla - 10 sekund Openoffice.org Writer - 12 sekund Ubuntu Software Center - 8 sekund IBM Lotus Symphony - 21 sekund (!) Opera 11.10 - 8 sekund Chrome 11 - 6 sekund IE7 Wine - 9 sekund AmaroK - 10 sekund VLC - 4 sekundy KBattleship - 9 sekund

A teraz na SSD (system + aplikacje poniżej; ustawienia domyślne, tylko go zamontowałem fizycznie): Boot time - 14 sekund GIMP - 8 sekund Firefox 4.0 - 4 sekundy Filezilla - 6 sekund Openoffice.org Writer - 8 sekund Ubuntu Software Center - 6 sekund IBM Lotus Symphony - 15 sekund Opera 11.10 - 4 sekundy Chrome 11 - 4 sekundy IE7 Wine - 5 sekund AmaroK - 4 sekundy VLC - 3 sekundy KBattleship - 4 sekundy

Co tu dużo mówić, różnica w prędkości uruchamiania się programów jest kolosalna. Podobnie z czasem włączania się komputera. Co prawda chwilami brakuje magicznego wzrostu o 50%, ale nawet na gołe oko widać, że wszystko żwawiej się uruchamia.

Nieco inaczej wygląda sprawa z grami oraz pracą w samych programach. Nie renderuję ogromnych scen 3D, a na Linuksie nie odpalę Crysisa, a efekt jest taki, że przyśpieszenia pracy zwyczajnie nie czuć. Na HDD wszystko chodziło ultrapłynnie i tak samo jest na SSD.

Na opakowaniu Kingston chwali się także lepszymi właściwościami hałasowo - termicznymi. Tutaj również nie widać różnicy. R580 nie grzeje się i nie hałasuje ani z HDD, ani z SSD. Jedyna wyczuwalna w ogóle różnica to brak leciutkiego ciepła po bokach touchpada przy kilkugodzinnej pracy, ale żeby je wyczuć trzeba zmoczyć palce w spirytusie (to uczula opuszki placów, takiej metody używają kieszonkowcy).

Ojciec, kupować?

Ciężko powiedzieć.

Jeżeli szukacie taniego SSD do postawienia na nim systemu, to ciężko nazwać to złym interesem. Zwłaszcza, jeżeli ktoś robi na komputerze zaawansowane rzeczy wymagające szybkiego dysku.

Z drugiej strony, dyski SSD kupują raczej osoby sporo inwestujące w komputer, a takie mogą bez problemu dołożyć do czegoś pojemniejszego i/lub jeszcze szybszego, czy to od Kingstona, czy innego producenta.

Jedno co mogę powiedzieć na pewno, to że ten konkretny model spełnia obietnice z pudełka oraz moje oczekiwania. Miał być spory przyrost szybkości systemu, no i jest. SSD, w przeciwieństwie do telewizji 3D (miałem z nią raz styczność), nie jest tylko marketingową papką i pseudo - efektem. To naprawdę działa i sama idea stawiania systemu na superszybkim dysku jest świetna.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za to wspaniałe urządzenie :)

P.S. Nie obrażę się też za opinie na temat nowej kolorystyki :) 

sprzęt

Komentarze

0 nowych
webnull   9 #1 28.04.2011 16:25

"Powiedziałbym, że jak na dzień dzisiejszy to konfiguracja średnia, czyli bez rewelacji, ale też żaden złom."

Łał, mój desktop z Gentoo na pokładzie ma pod maską Intel Dual-Core E5300 @ 2.6 GHZ i jakoś leci, szybciutko i bez problemów ;-)

XeonBloomfield   5 #2 28.04.2011 16:45

Świetnie, że opisałeś co dostałeś jako główną nagrodę.

XeonBloomfield   5 #3 28.04.2011 16:47

"Jedyna wyczuwalna w ogóle różnica to brak leciutkiego ciepła po bokach touchpada przy kilkugodzinnej pracy, ale żeby je wyczuć trzeba zmoczyć palce w spirytusie (to uczula opuszki placów, takiej metody używają kieszonkowcy)."

Interesująca informacja... ;)

  #4 28.04.2011 17:37

"żeby je wyczuć trzeba zmoczyć palce w spirytusie (to uczula opuszki placów, takiej metody używają kieszonkowcy)"

Gratulujemy szerokiego spektrum zainteresowań :) A sama recka w porządku, choć przydałoby się jakiś malutki test pakowania i rozpkakowywania dużych archiwów, bo z grami to wiadomo.

  #5 28.04.2011 19:03

Pierwsze zdjęcie jest okropnie poruszone.

"Do testów wybrałem pendrajwowe NFTS."
Chodziło Ci o NTFS? (NFTS!=NTFS)

Dyski SSD na razie są za drogie i za małe.
Chyba, że na sam system, ale laptopy
nie mają dużo miejsca na dysk.
Z kolei stacjonarny może się odrobinę grzać
i zużywać prąd. (RAID...)

  #6 28.04.2011 19:32

Faktycznie nie wypadał jakoś niesamowicie. Dziwi to biorąc pod uwagę to, że piszesz iż ta seria ma zastąpić V+
Kupiłem Kingstona 128 GB V+ we wrześniu ubiegłego roku i w porównaniu do laptopowego twardziela (WD Scorpio Black 7200 RPM) to po prostu błsykawica, poza tym znacznie chłodniej, a przez to również i ciszej.

Jaahquubel_   12 #7 28.04.2011 21:51

Aj, trochę Ci zazdroszczę tego dysku. Zwłaszcza, że w lutym nie doczytałem i byłem przekonany, że "lucky-looser" kwartału też dostaje taki dysk. :)

Wczoraj odebrałem swojego pendrive'a. 16GB to dla mnie szok. Nigdy nie miałem do czynienia z przenośnym nośnikiem o takiej pojemności.

64 GB to mało? W sumie, w dzisiejszych czasach trochę tak. Ale jak się nie ma na swoim domowym kopie kopii zapasowej Internetu, ani archiwum kinematografii światowej, to chyba spokojnie wystarczy.

"Powiedziałbym, że jak na dzień dzisiejszy to konfiguracja średnia, czyli bez rewelacji, ale też żaden złom."
"Łał, mój desktop z Gentoo na pokładzie ma pod maską Intel Dual-Core E5300 @ 2.6 GHZ i jakoś leci, szybciutko i bez problemów ;-)"
A ja mam Sony Vaio z 1 GB RAM i procesorem Dual Core T2370 z 1,73 GHz/rdzeń. Usain Bolt to to nie jest.

webnull   9 #8 28.04.2011 23:03

@Jaahquubel_
Ale też używasz procesor do kompilacji codziennie?

Czasami jak tydzień nie aktualizuję systemu to mam ponad 60 pakietów do aktualizacji, czyli kilka godzin kompilowania ;-)

  #9 28.04.2011 23:07

SSD wybitnie kusi. Więc się powstrzymuje aż spadnie z ceny i wejdzie na szersza skalę do laptopów wraz w USB3. Co do parametrów nie ma co panowie dramatyzować. Posiadam lapa z t2350, 2GB Ram, prawie 500 prog.na hdd w tym pewnie drugie tyle się przewinęło, rejestr około 140MB a odpalam XP w 40-50s do pokazania pulpitu(wiadomo, że i tak pulpit to nie koniec ładowania :)) Uważam ,że tragedi nie ma... Do czasu sprawdzania lepszej giery :)

mojo   1 #10 28.04.2011 23:58

kurcze a ja zmieniłem samsunga spj1T na g.skill ssb 128 na sandforce i powiem że jakbym skrzydeł dostał...
Duże różnicę są w prędkości między 64 a 128gb i w przypadku SSD warto dopłacić do pojemności i kontrolera niż dziadować bo wtedy nic nie zyskamy.

Jaahquubel_   12 #11 29.04.2011 02:50

@Webnull
Nie tylko codziennie, ale i w ogóle nic nie kompiluję.