Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Telefon domowy, gotowy ból głowy

Mimo upływającego czasu i coraz bardziej zaawansowanych telefonów komórkowych, w moim domu niezmiennie stoi najzwyklejszy w świecie kawałek technologii nazywany "telefonem domowym". Stoi tam praktycznie od zawsze, jak go rodzima Telekomunikacja dostarczyła.

Retrospekcja sytuacji

Z powodów czystko ekonomicznych domownicy przegłosowali decyzję, aby przenieść numer domowy z TP do Orange. Niższy rachunek, gratisowy pakiet darmowych minut i nowy aparat, a zresztą do Euro 2012 i tak TP jako takie ma zniknąć. Lepiej skorzystać póki można.

Szybka wizyta w punkcie i bez problemów załatwione. Przygoda z przenosinami numeru komórkowego nauczyła mnie aby sprawdzić co jest jakim typem punktu obsługi klienta, co zaprocentowało teraz. Nowy aparat stoi dumnie w miejscu starego, procedura przenosin została wypełniona. Tylko czy na pewno?

Pierwsze problemy

Wysyłam wskazanego dnia kod aktywacyjny będący jedyną procedurą z mojej strony po podpisaniu papierów. Kilka prób i nic, za pierwszym razem zero reakcji, potem błędy twierdzące, że usługa jest...niewykonalna technicznie. Nonsens, czemu miałaby być niewykonalna w centrum Warszawy? Niby mogło chodzić o przejściowe problemy, ale
wysyłałem wiele razy i nawet kolejnego dnia. Bez efektu.

Stan sytuacji: Numer TP działa w najlepsze, Orange nie da się aktywować. Zostaje po staremu i trudno? Oj, nie, nie, nie...

Epicentrum

Następnego dnia w zalewie ulotek jak zwykle szczelnie wypychającym skrzynkę pocztową były dwie koperty z fakturami do zapłaty. Od Telekomunikacji Polskiej oraz, a jakże, Orange.

Podsumujmy ten etap: Obsługa w punkcie 2 razy zapewniała mnie, że dezaktywuje numer TP na dobre i będzie on przeniesiony do Orange. Żadna z tych obietnic nie została wypełniona, a przyszły DWIE faktury za obie usługi naraz.

Wizyta w punkcie, wytłuszczam sprawę. Stwierdzono, że....nie mają pojęcia i mogę napisać reklamację albo płacić i się wypchać. Reklamację wypełniłem, minęły dwa tygodnie.

Kolejne dwa rachunki, kolejna wizyta. Okazało się, że mojej reklamacji nawet nie wysłano, co...zwalono na faks w centrali. Centrala ma tylko jedno urządzenie faksujące, żadnej innej możliwości kontaktu i ten tak bardzo kluczowy faks nie działa dwa tygodnie z rzędu albo i dłużej?

Potem zbyto mnie na zasadzie "Proszę przyjść jutro, zamykamy, a w ogóle to jutro będzie ta pracownica co wysyłała reklamację". Widząc że nic nie załatwię (bo żadnego kierownika też już nie było), tak też uczyniłem.

Dzisiaj

Dowiedziałem się że reklamacja doszła, ale faks ją zamazał i w centrali nie mogli odczytać. W kontekście poprzedniej wymówki z faksem założyłem w głowie, ze ktoś mnie chyba robi w konia.

Po dosłownie dwóch minutach....pracownica bez słowa wyszła na zaplecze, a kierowniczka założyła palto i chciała uciec w sensie dosłownym. Na moje pytanie co się dzieje usłyszałem, że kończy pracę o 17, spieszy się jej do dziecka i nie będzie siedzieć z moją sprawą. Po czym poszła na zaplecze i....siedziała tam z pracownicą do grubo po 18, raz rzuciwszy w moją stronę że jej pilnuje od stresu. A w ogóle dzień wcześniej powiedziano mi że kierownik jest do 18. WTF?

Nieco straciłem cierpliwość i rzuciłem pod nosem że po co zatrudniają ludzi których trzeba tak pilnować, na co nawrzeszczano na mnie że... to ich sprawa czy zatrudniają słabych i niekompetentnych ludzi (nie przesadzam, wierna parafraza). Niby racja, ciężko się nie zgodzić, ale ta ich sprawa - jakby nie patrzeć - rzutuje też na moje sprawy i zapewne nie jestem w tym jedyny.

Pokłosie

Każdego dnia poza pierwszym byłem traktowany jak ostatnia osoba, którą chcą zobaczyć i nie odnoszono się do mnie jako klienta zbyt mile. Uciekanie na zaplecze bez słowa to jakaś farsa, a sprawa oczywiście stoi w miejscu. Czyli są 2 faktury i telefon jak był w TP, tak nadal jest.

Co teraz? Skoro Orange przejmuje do Euro wszystkie numery Telekomunikacji, to po prostu trzeba zakończyć telefon domowy i tyle. Nie ma po co się tak użerać, zwłaszcza że za koszt 2 faktur byłoby niezgorsze doładowanie na komórkę. Cieszę się, że Syfon lata pod Play.

A po co ten wpis? Żeby przestrzec tych, którzy wpadną na podobny pomysł, że potencjalnie mogą mieć tytułowy ból głowy.

 

inne

Komentarze

0 nowych
sla17   7 #1 23.03.2012 07:00

Dziwne. U mnie nie było najmniejszych problemów ze migracją z TP na Orange - kobieta na stanowisku miła, szybko wszystko zrobiła, podpisik, poinformowała, że do końca miesiąca będzie TP, przyjdzie faktura z TP a od pierwszego nowego miesiąca będzie Orange i od nich będzie przychodzić. Tak tez się stało, jest dokładnie tak, jak mówiła ;)

Może po prostu... pójdź do innego punktu ;)? Nie wychwyciłem nigdzie, żebyś próbował.

Ostatni Mohikanin   25 #2 23.03.2012 07:31

Co do działania Biura Obsługi TP S.A. - tylko raz tam byłem, dokonać cesji telefonu stacjonarnego. A że zawsze zaczynam praktycznie każdą sprawę od rekonesansu mailowego, więc napisałem zapytanie co i jak. Nie ma co się wdawać w szczegóły. Reasumując: mailem otrzymałem informację o treści A, potem zadzwoniłem do konkretnego salonu (może raczej saloonu?) - tam informacja o treści B. W końcu idę osobiście: tam informacja o treści C. Kompromis udało się uzyskać, ale trzeba było jasno postawić na swoim, co wyglądało tak, jakby obsługa w salonie była niedoinformowana. A więc zbędna! Mam niezłą propozycję usług stacjonarnych od T-Mobile; zwlekam z przeniesieniem, bo ryzyko wystąpienia "zjawiska dwóch faktur" jest realne; zbyt wiele już takich "przypadków" miało miejsce.

  #3 23.03.2012 07:34

A umowa jest podpisan? No to ja k Orandze nie wypełnia swojej czesci to chyba mozesz ja po prostu zerwać

WODZU   16 #4 23.03.2012 09:53

Dzwoniłeś gdzieś wyżej? Przecież takiego zachowania nie można zignorować. Ja po tym, jak w FIRMOWYM salonie Plusa w mojej miejscowości 5 razy dopytywałem się o telefon, który był w ofercie i który to telefon wystarczyło zamówić przy kolejnej dostawie towaru, odchodziłem z kwitkiem, wszystko załatwiam przez telesprzedaż. Tam nie dość że telefon był od ręki to jeszcze mogłem sobie kolor wybrać, bez 40 minutowego czekania w kolejce, aż jakaś nastolatka zdecyduje się czy chce telefon z Androidem czy Symbianem.

freeq52   8 #5 23.03.2012 10:10

Masakra... Kolejny dowód, że zatrudniają ludzi totalnie niekompetentnych, których często przerasta prosta obsługa klienta, co dopiero mówić o załatwieniu jakiejkolwiek sprawy. Osobiście odpuściłbym sobie idiotów z tego salonu i próbował wyjaśnić to albo w innym, albo działać już w nieco bardziej zdecydowany sposób i pojechać z cwaniaczkami mniej przyjaźnie.

  #6 23.03.2012 10:29

@Ave5, Jestem pracownikiem Grupy TP i chcę Ci pomóc. Prześlij do mnie informacje, które pomogą zweryfikować sprawę (np. numer telefonu). Mój mail: jaroslaw.lukasik1@telekomunikacja.pl

Ruzby   5 #7 23.03.2012 13:18

@up
Szybcy jesteście :) Nie ma to jak dbanie o PR...

krowasc   5 #8 23.03.2012 17:16

@Orange_Polska (niezalogowany)
Dobre! Jak mi znowu nie będzie działać neostrada, też napiszę na blogu i sprawa załatwiona od ręki.

Ave5   8 #9 23.03.2012 17:22

LOL, tego się nie spodziewałem. Szacun za refleks i napiszę ;]

Ave5   8 #10 23.03.2012 17:33

@ WODZU

Jeden telefon "wyżej" był (do Centertelu) i powiedziano mi, że "nikt ze mną nie będzie rozmawiał", kierownicy nie są od obsługi klientów i nie generalnie jawnie olano ;]

kamil_w   10 #11 23.03.2012 18:37

1. Dział rynku pod nazwą "usługi" w Polsce jeszcze kilka lat był na poziomie Ugandy. Teraz jest lepiej - taki Kazachstan. Przykładowo umów telekomunikacyjnych u nas nie da się negocjować, a przedłużając umowę abonamentową w o2 w Londynie mogłem porozmawiać z pracownikiem punktu obsługi, przedstawić mu moje oczekiwania, on powiedział mi co może zaoferować... i tak to jakoś poszło. Trochę jak na tureckim targu, ale w końcu podpisałem umowę, która mnie satysfakcjonowała. U nas w kraju gdy próbowałem powtórzyć taką sytuację zostałem wyśmiany przez pracownika mojego ówczesnego dostawcy usługo telekomunikacyjnych (tak - zmieniłem go).

2. Czemu się dziwicie, że w punktach obsługi pracują ludzie niekompetentni? Czy ktoś, kto skończył studia i może się poszczycić tytułem magistra inżyniera będzie pracować w takim miejscu? Nie. Niska płaca, małe perspektywy rozwoju... Idąc tym tropem dochodzimy do wniosku, że pracują tam ludzie z niskim (albo "takim se" wykształceniem), ludzie bez ambicji i bez wiedzy.
Ostatnio byłem ze znajomą w salonie... firmy X, gdy przedłużała umowę, bo poprosiła mnie o doradzenie. Podczas zadawania pytań natury technicznej okazało się, że najbardziej kompetentną osobą w salonie jest stażystka-studentka.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #12 23.03.2012 19:02

No cóż nasza TP jest jaka jest. brak kompetencji jest niestety w tej firmie na porządku dziennym. Ja próbuje załatwić pewną sprawę od 2 miesięcy i jak grochem o ścianę.

foreste   14 #13 24.03.2012 20:30

Orane i tp to jedna firma to wiadome od wielu lat :> odradzam

  #14 26.03.2012 00:18

Z opisu czytamy,ze panny dały ....du.... i teraz próbują się wymigać od odpowiedzialności.
Przepraszam...ale Orange guzik z tym zrobi,tzn uzna reklamacje ale po wielu bojach a te "popeerelowskie" panny podpierające ścianę dalej będą rznąć głupa i innych.
Bez skrupułów pisz w reklamacji który to salonik i imię nazwisko. Są inni co docenią każdą prace.

  #15 26.03.2012 01:09

kamil_w- jeżeli chciałeś negocjować umowę w TP to niestety, ale Twoja wiedza jest na poziomie Bangladeszu (trzymając się Twojej terminologii i generalizowania). W TP nie można negocjować umów, bo jako operator regulowany przez UKE każdemu Klientowi musi dać identyczną ofertę. Więc piszesz zwyczajne bzdury (chyba, że nie było to w TP- wtedy piszesz dobrze, bo inni coś tam mogą). To raz. Po drugie, co do małych pensji- od kiedy to, do obsługi Klienta, potrzebny jest magister (?) inżynier (??). Nonsens, jak do sprzątania wykształcenie średnie. Po co? A nie lepiej, by człowiek miał wiedzę a nie wykształcenie? Zapewniam, że to dwie różne rzeczy są. I fakt ukończenia studiów nie ma nic do rzeczy. Generalizowanie zaś, że to ludzie bez wiedzy i ambicji jest tak samo "mądre" jak pisanie, że czytelnicy tego bloga to analfabeci. Ani jedno, ani drugie w żaden sposób nie jest uprawnione.

WODZU   16 #16 26.03.2012 10:09

Ja już 10 lat czekam na linię telefoniczną i znów dowiaduję się, że mimo iż sąsiedzi dookoła mają, u mnie "nie ma warunków". Jak dowiedziałem się dokładniej od techników - TP S.A. zwyczajnie nie widzi sensu podłączenia do mnie kabla. W prawdzie mamy już XXI wiek, ale dopiero początek...

  #17 26.03.2012 10:29

Wiesz, najprawdopodobniej pracownik źle wypełnił dokumenty przeniesienia numeru i stąd te problemy. Jeśli ci zależy na tym, by te sprawę jakoś ruszyć do przodu kieruj skany reklamacji bezpośrednio na bok@orange.pl. Umowa z Orange jest tak skonstruowana, że nawet jeśli przeniesienie numery nie zostało zrealizowane, to faktury będą do ciebie przechodzić i będziesz musiał płacić... ;/

Axles   16 #18 26.03.2012 15:24

Ciekawy wpis a jakże życiowy :)
Ah te Orange, jak tylko słyszę o tym operatorze krew mnie zalewa.
Swojego czasu zrezygnowałem z usług Orange bo zdenerwowali mnie tym, że przychodziły smsy/mmsy reklamowe a NIGDZIE ngdy nie podałem swojego numeru (żadne strony www, ani odpowiedzi na smsy typu GRAM). Tak więc postanowiłem przenieść numer (na kartę) do Play (na abonament) i zaczęły sie pierwsze problemy bo Orange zażyczył sobie 50zł za przeniesienie numeru, skontaktowałem się z miłą panią z Play i ona powiedziała bym się nie martwił bo Play pokryje koszty :) tak też zrobił. Poleciałem do Orange mówię, że zgadzam się na przeniesienie numeru, a kobita do mnie po sprawdzeniu w komputerze stwierdza że ten numer od 3 lat nie należy do mnie O_O i używa go ktoś z nad morza. WTF mam ten numer nieprzerwanie od 8 lat.
Sprawę ostatecznie udało się załatwić po przedstawieniu im karty z której wyrwałem SIM (ta na którj widnieje PUK). :)

  #19 26.03.2012 16:24

WODZU- to teraz już w ogóle nie będziesz miał. Bo UKE już tego nadzorować nie będzie. A nie próbowałeś innego opka czy mieszkasz na końcu świata? Bo jak piszesz, jest XXI wiek, więc nie tylko tepsą człowiek żyje.

WODZU   16 #20 26.03.2012 17:58

@Wezmyr
Mieszkam w 27 tysięcznym mieście, 50 metrów od drogi przy której idzie linia telefoniczna i z której korzystają moi sąsiedzi. Do wyboru mam jednego operatora Wi-Fi lub internet mobilny z limitami. Co ciekawe część gospodarstw domowych ma pociągnięty kabel po słupach czego aktualnie chyba już nie powinno być.

  #21 26.03.2012 20:41

WODZU- jeżeli był to może. Tylko nowe linie muszą być doziemne i dlatego właśnie nie masz i mieć nie będziesz miał do czasu, gdy nie będzie przebudowywana ulica/kanalizacja/elektryka albo coś takiego... No a co do wyboru- nie zazdroszczę :(

WODZU   16 #22 27.03.2012 16:01

Jak już pisałem nie oczekuję wiele bo to dopiero początek XXI wieku. Dobrze że mam elektryczność.