Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Uniwersalny System Obstrukcji Sieciowej

Witam,

Tak się składa, że byłem wczoraj zmuszony do skorzystania wieczorem z systemu USOS w celu zapisania się na pewne zajęcia. Moje doświadczenia z tym systemem spotęgowane wczorajszymi przygodami skłoniły mnie do napisania tego wpisu.

Kto zacz?

Nie wszyscy z Was wiedzą zapewne czym jest USOS. Najprościej rzecz biorąc, są to serwisy internetowe uniwersytetu (dwa - jeden do rejestracji żetonowej i jeden ogólny), na których można zapisywać się na zajęcia, sprawdzać oceny oraz robić wiele fajnych i pożytecznych rzeczy. Wszystko w zaciszu własnego domu, normalnie 21 wiek!

Technologii tej używają uczelnie w całym kraju. Nie mogę zbytnio opisać różnic i podobieństw między nimi, ale np. część dostępna bez logowania wygląda na UJ tak samo jak u mnie na UW. Logika każe mi założyć, że są to systemy bliźniacze i niewiele się różniące.

Bez USOSa nie da się zapisać na wymagane do ukończenia studiów zajęcia (przedmioty ogólnouniwersyteckie - dalej zwane OGUNami - , WF, lektoraty językowe), więc system ten powinien być dopracowany i równy dla wszystkich. Powinien działać niczym Google (24/7/365) i być bezbłędny. Tyle teorii.

A życie swoje...

Niestety różnica między awaryjnością USOSa i Google jest jak porównywanie siły bojowej gwiezdnego niszczyciela do tej u mojego chomika. Przepaść jest tak duża, że aż nieskończona.

Otóż USOS ma taką śmieszną tendencję, że ilekroć trzeba coś na nim załatwić (terminy zapisów, sprawdzanie ocen na koniec semestru), to...nie działa. Najprawdopodobniej spowodowane jest to dużym ruchem, a przynajmniej takie znam tłumaczenie.

Tylko czy ten ruch jest naprawdę tak duży? Nawet zakładając że wszyscy studenci będą się logować o jednej porze do zapisów (a zwykle tak nie jest, bo zapisy są rozbite i np. piłka ręczna jest innego dnia niż nordic walking), to liczba zapytań do serwera jest na poziomie dużego portalu. I nie mam na myśli dużego w skali świata, raczej jakiegoś w miarę znanego serwisu o konkretnej tematyce, choćby lokalnego. W dodatku logowanie rozbite jest na kampusy, co też powinno ułatwić sprawę (osobne serwery w zależności od kampusu?). Na dzień dzisiejszy podawana liczna studentów UW oscyluje w granicach 53 tysięcy, co w jednym terminie zapisów wedle moich szacunków daje maksymalnie 20 tysięcy osób naraz. Może się mylę, ale DP ma pewnie podobny lub większy ruch codziennie, a nie wygląda w najważniejszych chwilach tak:

Zwróćcie uwagę na godzinę - 21:04. Rejestracja zaczęła się o 21:02. Jeżeli ktoś przez 2 minuty nie miał farta z odświeżaniem strony (większość odświeżeń dawała ten sam error, ale czasami zaskakiwało) to miał niezłego pecha, bo ci którym zaskakiwało wybierali (limitowane oczywiście) miejsca. Tak w ogóle, to rejestracja powinna otwierać się z automatu punkt 21, ale ZAWSZE mają opóźnienie/spieszą się w porównaniu do wiarygodnego czasu. Zawsze jest to oczywiście inny wymiar minutowy, bo jeszcze ktoś rozgryzie wzorzec. Podczas pierwszej rejestracji na WF rok temu, rejestrację otworzono... o 21:30. Wczoraj po zrobieniu tego screena udało mi się wejść na profil i zrobić drugi (ten wyżej), a potem zgon do 22, kiedy to się poddałem.

Żeby było śmieszniej, udane odświeżenie strony z zapisami na dany przedmiot wcale nie pokazuje jej nam, o nie, tak dobrze to nie ma! Odświeżenie ładuje stronę 1-2 etapy wyżej (czyli np. spis wszystkich OGUNów), z której musimy przejść od nowa do naszego przedmiotu klikając jego nazwę. Co zwykle daje - tak, zgadliście! - error 502.

Błąd ten występuje nie tylko podczas zapisów. W nieco zmienionej formie doświadczyłem go jeszcze w wakacje (kiedy, kurza stopa, ruch jest najmniejszy) - po prostu nie było planszy 502 i kliknięcie nazwy kursu powodowało wywalenie do strony startowej/spisu kursów/innego, losowego kursu. Brzmi może nie tak strasznie, ale spróbujcie przejrzeć wszystkie dostępne przedmioty (bo trzeba sobie wybrać z listy na oko zawierającej 200 pozycji z długimi opisami i wieloma grupami, każda z inną podstroną) kiedy co chwilę wywala Was w losowe miejsce! To jak chodzenie po labiryncie z Portal Gunem, który sam z siebie stawia pod nogami portale. I wcale nie była to usterka chwilowa - sprawdzałem po jednym dniu, po tygodniu, po miesiącu i dalej to samo. Wyłączałem dodatki w przeglądarce i to samo. Patrzyłem na Chrome i Operze - znowu to samo.

Intrygująco wygląda też adnotacja, że najlepiej używać tego wspaniałego wynalazku pod przeglądarką Mozilla Firefox. Pomijając fakt, że:

a) To powinno działać wszędzie
b) Każdy podręcznik webmastera wspomina że nieprofesjonalnie jest dyktować userom przeglądarkę i/lub rozdzielczość ekranu

to jeszcze wszystkie opisane chryje miałem właśnie używając Firefoksa. Bynajmniej nie żadnej eksperymentalnej wersji z kopą dodatków. Nie chcę nawet myśleć jak to wygląda przy mniej standardowych konfiguracjach.

Jakimś cudem udało mi się wczoraj złapać pożądanego OGUNa (cudem, bo 100 miejsc rozeszło się w równo 43 sekundy). Chociaż tego też nie jestem pewien. Ikonki pokazujące stan zajęć (zapisany, nie zapisany etc.) zmieniają się z każdym odświeżeniem profilu (fuuuuuuuu). Mało tego - limit miejsc w trakcie rejestracji zmienił się ze 100 na....101. Dlaczego dopiero teraz? Dlaczego 101? I limity powinny być niezmienne, a nawet jeśli nie - czemu potem znowu było 100? Co z jedną osobą? Duchy?

Even more...

Kolejny absurd - wylogować się z zajęć na które się zapisano można dopiero przy otwartej rejestracji na nowe. Zanim zaskoczy z odświeżaniem F5 i uda się z czegoś wyrejestrować (a czasem trzeba, np. przy zmianie planu), to miejsca na wszystko inne pójdą w siną dal. Wyszukiwarka działa jak chce (co ciekawe, czasami perfekcyjnie a czasami wcale).

A to tylko wierzchołek góry lodowej. Miałem okazję nasłuchać się od starszych roczników kilku interesujących historii. Nagle znikające profile, przypadkowe zmiany ocen przez automat, tygodniowe awarie...

Dość powiedzieć, że mój wydział ma w sekretariacie osobnego pracownika od USOSa, który zajmuje się...zgłaszaniem błędów i sklejaniem tego w jako-tako działającą całość. I ciągle ktoś go odwiedza, bo a to system coś zrobił, a to wykładowca źle wpisał oceny...

Stosunek wykładowców i administracji do USOSa to kolejna kwestia. Zakładki takie jak Oceny czy Egzaminy wedle wszelkiej logiki powinny zawierać informacje przydatne, jak - szok, nie? - oceny oraz terminy egzaminów. Tymczasem jak dotąd nie znam nikogo, kto miałby tam cokolwiek wpisane. Mój wydział oceny wpisuje...naraz we wrześniu spisując z kart egzaminacyjnych (nigdy bezbłędnie), a terminy egzaminów są tylko przekazywane ustnie na zajęciach. Jak twierdzą zaufane źródła, inni mają podobnie. To po co te odnośniki i puste podstrony?

Niektóre rzeczy są też fantazyjnie nazwane (serwis rejestracji żetonowej ma dopisek "ul" , wzięty chyba z czapy). Wiele mówiący link "Zajrzyj tutaj !!!" na jednym ze screenów to dobry przykład. Chciałem Wam pokazać jeszcze coś, ale USOS znowu nie działa, tyle że z takim komunikatem:

[color]Trwa aktualizacja systemu. Ponowne uruchomienie systemu nastapi okolo godziny 12. Serdecznie przepraszamy za wszelkie utrudnienia.

A nie spodziewam się żeby wstał przed wieczorem. Dobrze chociaż, że przeprosili - czasami zapominają i o tym. Swoją drogą, aktualizacja systemu (wiadomo, rzecz mogąca powodować problemy) DZISIAJ, tj.w dniu zapisów na WF - gratuluję pomysłu. Nie można było zaczekać do poniedziałku, kiedy zapisy na WF będą skończone?

Wdech...wydech...wdech...

Co tu dużo pisać, USOS to katastrofa. O ile sam pomysł internetowej platformy dla studentów jest bardzo udany, o tyle wykonanie jest fatalne. Zarówno od strony technicznej, jak i organizacyjnej. Studenci zaglądają tam niechętnie z konieczności i też nie mają zbyt pochlebnego zdania. Jest nawet pewna rymowanka (ocenzurowałem ją):

Za górami, za lasami, żył raz dziekan ze pstryczkami, w pewien wtorek, miał humorek, zamiast escape wcisnął enter… i rozwalił USOScenter!

Prawdę mówiąc, stare dobre stanie w kolejce do zapisów (tak było przed USOSem) było chyba lepsze, bo aktualnie jest to ogromne "Lotto Odśwież Stronę i się módl"... Uprzykrza to życie niemiłosiernie, prawie jak na tym przykładzie.

Życzcie mi powodzenia dzisiaj wieczorem, kiedy razem z wiernym klawiszem F5 spróbuję znowu powalczyć z tą hydrą i poćwiczyć szybkie machanie kursorem z wiązankami przekleństw jednocześnie :P

Od siebie polecam również ten tekst w temacie.

P.S. "Obstrukcja – bierny opór przy użyciu dozwolonych prawem metod". Nie chodziło mi w tytule o to drugie znaczenie ;) 

Komentarze

0 nowych
mcywinski   3 #1 16.09.2011 15:40

Muszę się zgodzić, że USOS to jedna porażka. Wczoraj pomagałem opanować ten wynalazek i klawisz F5 Mojej Dziewczynie, która zaczyna studia na UW. Ten system to jedna wielka t.r.a.g.e.d.i.a. Mało brakowało, a nie załapałaby się na swój upatrzony OGUN, bo w tym odświeżaniu miejsc ubywało, a opcja zapisu albo była zablokowana (pomimo teoretycznie otwartych zapisów) albo dostawaliśmy ciągle bad gateway. Ostatecznie udało się załapać przy 199/200 miejsc, czyli na ostatnie.

Jaahquubel_   13 #2 16.09.2011 16:03

Tymczasem na PW OGUNów nie ma wcale, a na WF zapisy wyglądają tak:
Co semestr/rok studenci tego samego wydziału mają WF tego samego dnia, o tej samej godzinie - np. pierwszaki z wydziału X mają WF w piątki w godzinach Y-Z, tak, jak ich koledzy rok, 2, czy 5 lat temu.
W pierwszym tygodniu studenci, zamiast iść na zajęcia wuefowe, są spędzani na wielką salę, gdzie dostają karteczki, na których mają wypisać na jaki WF chcą chodzić (można podać 3, w kolejności od najbardziej podobającego się). Potem trenerzy rozdzielają sobie te karteczki i według nich, na piechotę, układają listy.

Co do samego USOS-a zaś, to po pierwsze: gratulacje. Po drugie, oprócz obstrukcji, dodałbym impotencję decyzyjną.

LordRuthwen   6 #3 16.09.2011 16:05

Hehehe, na WSIiZ w Rzeszowie też test z reguły nie działający mastodont o podobnych funkcjach, który jest łaskaw się wywalać jak zaoczni chcą sprawdzić podział, czyli w piątek wieczorem...
I tak praktycznie co dwa tygodnie :P

  #4 16.09.2011 16:10

Łaczę się z Tobą w bólu :) Error 502 pojawia się na USOSie mojej uczelni tradycyjnie w sesji i po sesji. Na (nie)szczęście nie trzeba/można u nas w ten sposób zapisywać się na zajęcia - trzeba zgłaszać się osobiście na zajęcia dodatkowe, a na obowiązkowe zapisuje automat (pani z dziekanatu xD). Co do terminów egzaminów: też nikt z wykładowców nie wpisuje ich do stosownej zakładki. Natomiast oceny są podawane od razu po sprawdzeniu prac, choć nie u wszystkich prowadzących.

przemor25   14 #5 16.09.2011 16:23

"Technologii tej używają Uniwersytet Warszawski oraz Jagielloński w Krakowie."

Wydaje mi się, że już większość państwowych uniwerków stosuje USOSa.

przemor25   14 #6 16.09.2011 16:37

"Otóż USOS ma taką śmieszną tendencję, że ilekroć trzeba coś na nim załatwić (terminy zapisów, sprawdzanie ocen na koniec semestru), to...nie działa. Najprawdopodobniej spowodowane jest to dużym ruchem, a przynajmniej takie znam tłumaczenie."

No na mojej uczelni to katastrofa. Jak trzeba zapisać się na jakieś zajęcia to nie idzie wczytywanie strony i trzeba ciągle odświeżać żeby liczyć na to że strona się wyświetli. Rok temu 40 min zapisywalem się na 5 fakultetów. Tragedia! :P

"Mój wydział oceny wpisuje...naraz we wrześniu spisując z kart egzaminacyjnych (nigdy bezbłędnie), a terminy egzaminów są tylko przekazywane ustnie na zajęciach."

To ciekawe. Bo ja na przykład wolałbym się bronić w czerwcu a nie we wrzesniu :D [obrona jest możliwa gdy mam wpisane wszystkie oceny do USOSa] :)

przemor25   14 #7 16.09.2011 16:38

"Uniwersalny System Obstrukcji Sieciowej"

U mnie jest: "Uniwersytecki System Olewania Studentów" :D

Wolfgar   7 #8 16.09.2011 16:40

przemor25 - Potwierdzam. Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu też.

Ave5   8 #9 16.09.2011 16:49

Skoro tak, to nieco zmodyfikuję kto tego używa. Dzięki za czujność!

@przemor25

No z tą obroną to nie wiem jak będzie, w sumie nie byłbym w szoku jakby i w Wigilię kazali ;)

PanRyba   2 #10 16.09.2011 18:52

U mnie na UMK Usos działa niezgorzej.

roobal   15 #11 17.09.2011 04:13

Mnie ciekawi jak zapisują się osoby, które nie mają komputera i/lub internetu? Takie osoby są zmuszone korzystać z tego systemu u znajomych czy na uczelniach macie jakieś ogólnodostępne komputery/terminale? Czy w jakiś inny sposób jest to rozwiązane, np. trzeba gdzieś iść osobiście?

Pozdrawiam!

przemor25   14 #12 17.09.2011 04:24

@roobal

No wiesz... teraz ciężko znaleźć studenta bez komputera ale i tacy z pewnością się znajdą. U mnie na uczelni na korytarzach rozstawione są komputery z których można w każdej chwili skorzystać i zalogować się bez problemu do USOSa. No i jest pracownia komputerowa z której każdy student po wylegitymowaniu się może skorzystać z internetu.

drobok   14 #13 17.09.2011 08:13

Wszystko wina administratrów samego systemu / serwera. Ciekawe, dlaczego uczelnie z tego korzystają, skoro jest to takie badziewie :)

przemor25   14 #14 17.09.2011 12:00

@drobok

Korzystają, bo zapewne nie wymyślono jeszcze niczego lepszego jako platformy do rozliczania studiów przez Internet. No i jest wygodniejsze bo dzięki niemu jest mniej czasochłonnych wizyt w dziekanatach ;p

drobok   14 #15 17.09.2011 17:31

Skoro jest nisza dlaczego nikt się tym nie zajmie ?
Robiąc serwis w jquery+ajax+html/css bardzo by można obniżyć sam fakt odświeżania, co obniży przeciążenia serwerów. Jedyne co by wysyłać to jakiś kod rozszyfrowany na serwerze. Ładowane byłyby tylko części zmieniane (miejsca/plany etc), ludzie po prostu nie myślą i tyle. Może warto by się takim czymś zająć, biorąc jakąś symboliczną opłatę roczną może by się wybić na rynku, a w zamian umieścić na serwisie reklamy, 50tyś osób na uczelnie i już mamy całkiem dobry dochód :)

Ave5   8 #16 17.09.2011 20:36

O ile plotki o zarobkach twórców tego tworu (bo za administrację płacą uczelnie) nie są przesadzone, to można i bez reklam :P

Wolfgar   7 #17 17.09.2011 21:27

Macie racje chłopaki. I po co im podłączenie bezpośrednie do głównego "węzła internetowego" jak na końcu czeka "wąskie gardło" i wszystko najzwyczajniej w świecie staje.

  #18 18.09.2011 04:39

"Technologii tej używają uczelnie w całym kraju. Nie mogę zbytnio opisać różnic i podobieństw między nimi, ale np. część dostępna bez logowania wygląda na UJ tak samo jak u mnie na UW. Logika każe mi założyć, że są to systemy bliźniacze i niewiele się różniące."
Większość uczelni (szczególnie poza Warszawą) korzysta z własnych systemów zapisów i jedynie eksportuje dane do USOSa.
W praktyce wygląda to tak, że przez miesiąc nie jest nikomu do końca znany plan zajęć (bo trwają korekty zapisów, przepisywanie się do innych grup szczególnie przez dwu- i wielo-kierunkowców) i albo prowadzący SPAMują studentów wszystkich lat albo nie informują ich o niczym.

  #19 18.09.2011 04:42

"Bez USOSa nie da się zapisać na wymagane do ukończenia studiów zajęcia."
Da się. Wiele uczelni to praktykuje.
Większość wydziałów ma własne systemy zapisów.
Ba, często jest tak, że na zajęcia na wydziale studenci zapisują się gdzie indziej niż na lektorat z angielskiego czy WF.
Te dane są jedynie później eksportowane do USOSa, już bez udziału studentów.

  #20 18.09.2011 05:54

Najlepsze zapisy są na Wydziale Matematyki i Informatyki UAM.
Studenci najpierw zapisują się poprzez wydziałowy system zapisów, Są dostępne naraz dwie aplikacje, bo zazwyczaj któraś nie działa.
Próbujemy najpierw pierwszej, później drugiej, znowu pierwszej, i tak dalej na przemian aż za którymś razem uda nam się zalogować. Jak nie wyrzuci "bad gateway" to stwierdzi że login lub hasło są nieprawidłowe (chociaż są zapisane w menadżerze haseł przeglądarki) lub udaje, że nic się nie stało (przenosi z powrotem na stronę logowania). Czasami trzeba odczekać jakiś czas i spróbować później.
Jak w końcu uda nam się zalogować to szybko wybieramy interesujący nas przedmiot i grupę, zatwierdzamy, zapisujemy i się wylogowujemy.
Gdybyśmy chcieli zapisać się na wszystkie przedmioty na raz to prawdopodobnie czeka nas wygaśnięcie sesji lub inny nieoczekiwany błąd.
Skąd wiedzieć, na co można się zapisywać? Ano tego to nawet dziekan nie wie. O ile przedmioty obowiązkowe są raczej znane, to specjalizacyjne i fakultatywne już nie. Zazwyczaj przed zapisami idzie się na konsultacje do dziekanatu (po siatkę przedmiotów), potem do dziekana, który poda listę przedmiotów fakultatywnych i specjalizacyjnych, później z każdym z tych przedmiotów do prowadzącego, żeby upewnić się, że przedmiot ma wymaganą liczbę godzin i kończy się egzaminem (lub bardziej precyzyjnie - czy zostanie wpisany jako egzamin, bo może być przedmiot który co prawda kończy się egzaminem, ale nie jest wpisany jako przedmiot z egzaminem albo odwrotnie: przedmiot fakultatywny bez faktycznego egzaminu, np. kończący się projektem, wpisany jako przedmiot z egzaminem).
Jak już ułożyliśmy sobie plan na kartce i mamy nagrane rozmowy z dziekanem i prowadzącym, żeby pod koniec semestru nie zapomniało się im czy mogliśmy wziąć ten przedmiot i jakie są zasady zaliczenia, możemy przystąpić do elektronicznych zapisów.
Teoretycznie widnieje tam liczba wolnych miejsc bazująca na rankingu studenta (lub ściślej: ile osób wyżej w rankingu jest przed nami i ile jest przewidzianych miejsc na grupę), ale w praktyce często już w momencie rozpoczęcia zapisów jest zero dostępnych miejsc. Nie zawsze jest to błąd techniczny. Czasami jest to celowe działanie. Kogo? Nie wiadomo, ale Panie w dziekanacie informują na jakie przedmioty możemy próbować się zapisywać z brakiem miejsc. Można wszak wziąć więcej przedmiotów, bo zawsze jest korekta zapisów w pierwszym tygodniu każdego semestru.
Teraz najlepsza rzecz - te zapisy i tak nic nie znaczyły, bo trzeba je osobiście potwierdzić w dziekanacie. Studenci matematyki i informatyki zostają podzieleni na pewne grupy. Dla każdej z grup jest wyznaczona inna godzina zapisów - w praktyce na każdą grupę przewiduje się pół godziny.
Oczywiście, żeby nie było anarchii, to studenci wchodzą wg rankingu. Kto tego pilnuje? Praktycznie nikt poza studentami, a i tak zdarza się, że wiele osób się wepchnie wcześniej.
Do dziekanatu wchodzą na raz po 2-3 osoby. Jeśli z jakiś powodów miejsca na niektóre grupy okazały się zajęte (mimo, że po zakończeniu elektronicznych zapisów teoretycznie było zarezerwowane dla nas miejsce) musimy dokonać poprawki.
Musimy mieć więc papiery z przygotowanymi scenariuszami na wypadek zmiany każdego przedmiotu. Musimy pamiętać, że zmiana jednego przedmiotu może pociągać za sobą inne (bo godziny nie pasują, bo dostępne opcje pokrywają się z innymi zajęciami, bo nie ma już przedmiotów fakultatywnych 60-godzinnych więc musimy wziąć dwie 30-stki, itd.). W tym czasie gdy walczymy z Panią z dziekanatu, która zbytnio się nie spieszy we wprowadzaniu poprawek, inne osoby mające dalsze miejsce w rankingu mogą cały czas wchodzić i zajmować nam nasze miejsca ("to niech Pani wróci do poprzedniej konfiguracji a ja jakoś przeżyję z trzema przedmiotami w tym samym czasie - niestety, te miejsca zostały już zajęte").
W końcu gdy uda nam się zapisać na przedmioty mając zajęte wszystkie dni w tygodniu, jednego dnia bez okienka od 8 do 18, drugiego również w tych godzinach, ale mając jedynie trzy przedmioty i duże okienka a trzeciego co prawda tylko półtorej godziny, ale mając za to trzy zajęcia na raz można wreszcie odetchnąć z ulgą. No prawie, bo w praktyce przez pierwszy tydzień zajęć trwają poprawki a plan jest eksportowany do USOSa po miesiącu, więc prowadzący zajęcia nie mają pojęcia jacy studenci do nich uczęszczają. Niby nic strasznego, ale po miesiącu uczęszczania na zajęcia może okazać się, że jednak nie jesteśmy na nie zapisani. I tutaj dopiero zaczynają się schody, ale to już zupełnie inna historia.

kwpolska   5 #21 18.09.2011 18:17

http://pl.wikipedia.org/wiki/USOS#Szko.C5.82y_wy.C5.BCsze_wdra.C5.BCaj.C4.85ce_USOS

> serwis rejestracji żetonowej ma dopisek "ul" , wzięty chyba z czapy
Wikipedia:
> UL (Uniwersyteckie Lektoraty, używana jest także nazwa: Rejestracja Żetonowa)

Ave5   8 #22 18.09.2011 18:36

Fajnie, tylko czemu w serwisie z lektoratami w nazwie są WFy i OGUNy, czyli byty zgoła inne?

997   5 #23 19.09.2011 09:46

Moja uczelnia ma akurat inny system i póki co działa jakoś bo nikt specjalnie nie narzeka. Natomiast sprawa USOSa to prawdopodobnie problemy finansowe ;) Prawdopodobnie jest tak, że każda aktualizacja, każda poprawka (nie bezpieczeństwa) czy każdy moduł jest dodatkowo płatny. I to nie są jakieś tysiące złotych... tylko dziesiątki tysięcy ;) Nie mówiąc już o infrastrukturze serwerowej i sieciowej. Tak czy inaczej nie jest fajne, że problemy Uczelni zrzuca się na studentów, bo prawdopodobnie nikt nie słucha tłumaczenia, że nie dałeś rady się zapisać na inne zajęcia bo system był przeciążony.

  #24 24.09.2011 21:32

"(...)Od siebie polecam również ten tekst w temacie."
Wielkie dzięki! Świetne!