Muzyka jest podstawowym wyrazem ludzkich przeżyć. Przenika do naszego codziennego życia i jest, dla wielu osób, źródłem tożsamości i wyrażeniem tej tożsamości jednocześnie. Słuchanie muzyki jest równoznaczne z cieszenia się życiem. Wszyscy o tym wiemy intuicyjnie, a fakt ten może być uciążliwy dla odtwarzacza muzyki cyfrowej. Odtwarzacz powinien grać muzykę bez żadnych kłopotów i, w miarę możliwości poprawić doświadczenia słuchającego. Mam przyjemność zrecenzowania Banshee w odniesieniu do tych cech.
Banshee ma wszystkie funkcje, których należy oczekiwać od nowoczesnego odtwarzacza muzyki. Domyślnie będzie on sortował pliki muzyczne do określonych kategorii, takich jak nieprzesłuchane utwory, ostatnio odtwarzane, itp; a nawet sortować audiobooki do własnych kategorii pozwalając jednocześnie tworzyć podkategorie w naszym audio zbiorze. Pozwala on również na importowanie muzyki z dysku, jak również z iTunes lub z konta Amazon MP3. Dla sieci społecznościowych, można synchronizować Banshee z kontem Last.fm, co umożliwia płynne aktualizacje dla swojego stylu i statystyki. Dla tych, którym nie zależy na płynnej synchronizacji w chmurze, możesz nawet wyłączyć funkcje internetowe Banshee. To solidny odtwarzacz multimedialny z szeregiem funkcji, które powinny zadowolić większość osób.
Jego interfejs jest również intuicyjny. Niezależnie czego szukasz, znajdziesz to dość łatwo i całkiem szybko. Miły akcent na tle innych odtwarzaczy multimedialny to współpraca z iTunes. Program jest atrakcyjny, a jego interfejs jest elastyczny, jeśli chcesz od czasu do czasu zmienić wygląd lub dostosować go do własnych potrzeb. Powiedzmy, że nigdy ma nie tworzyć listy odtwarzania, nie ma problemu! Można po prostu ukryć część interfejsu listy odtwarzania, dla większej ilości miejsca, albo zastąpić ją większością opcji z innej funkcji! Inną bardzo fajną rzeczą, która jest atrakcyjnie wyświetlana w GUI jest to jak są prezentowane rozszerzenia. Rozszerzenia są prezentowane prosto, intuicyjnie i w żaden sposób nie mogę przypuszczać żeby to wpływało na stabilność Banshee. Rozszerzenia są także bardzo przydatne! Jedno z bardzo fajnych rozszerzeń umożliwia wyświetlanie filmów z YouTube związanych z tym czego słuchasz w okienku kontekstowym. Inne rozszerzenie automatycznie aktualizuje informacje o muzyce po wprowadzeniu jakichkolwiek zmian, bez względu jak małych, do biblioteki muzycznej i plików. Na papierze to może się wydawać nieprzydatne, ale zabawa z tym daje bardzo fajne możliwości.
Banshee zarządza plikami muzycznymi również całkiem elegancko. Pozwala on na usuwanie, dodawanie, lub sprawdzanie w Internecie różnych metadanych przypisanych do utworu. To nic niezwykłego, ale to co jest fajnego to, że można nie używać żadnych pól metadanych do wyszukiwania podobnych utworów w bibliotece. Jeśli masz ogromną bibliotekę tak jak ja, ta funkcja może ocalić ci życie, próbując znaleźć ten jeden, doskonały utwór.
Banshee to solidny odtwarzacz muzyki. On wcale nie jest wybitny, a jego wydajność jest porównywalna do innych odtwarzaczy muzycznych dostępnych w systemie Linux, a niektóre odtwarzacze muzyczne lśniące w niektórych parametrach pracy takich jak zauważyłem nie importują muzyki tak szybko, jak Rhytmbox, ale stabilność i łatwość obsługi czyni z niego jeden z tych, które warto sprawdzić. Co Banshee robi najlepiej, jednak jest to jego integracja z usługami w chmurze. Profile iTunes, Last.fm, Amazon MP3, Miro, a nawet Ubuntu One (dla użytkowników Ubuntu) są obsługiwane, co pozwala na bezproblemową integrację z chmurą.
Polecam sprawdzenie go, zwłaszcza jeśli jesteś częstym nabywcą muzyki online i kochasz dzielić się tym czego słuchasz!