Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kontenery i bajery

Ubuntu można lubić lub nienawidzić i podobnie jest z pomysłami Marka Shuttlewortha. Jednak chyba każdy przyzna, że to właśnie ta osoba stoi za dystrybucją Linuksa, która spopularyzowała pingwina, a można nawet śmiało rzecz, że wprowadziła go na biurko. To nie Gentoo, Slackware, Debian, RedHat, Fedora czy OpenSUSE kojarzy się przeciętnemu Kowalskiemu z Linuksem tylko właśnie Ubuntu.

Ubuntu 16.04 LTS to pierwsza dystrybucja dla mas, w której możemy użyć kontenerów, czyli VFS zawierających aplikację i jej wszystkie potrzebne do działania zasoby (skompilowane biblioteki, pliki konfiguracyjne, pliki graficzne etc.), wraz z odwzorowaniem struktury katalogów w systemie. Kontenery NIE zastąpią i nawet NIE próbują zastępować tradycyjnej formy dystrybucji oprogramowania na Linuksa. To jest rozwiązanie równoległe, które ma wiele zalet, jak i wiele wad – i w zależności od potrzeb środowiskowych użytkownika, zależy ich użyteczność, a nawet sens istnienia. Jeśli ktoś ma teraz zamiar zacząć biadolić, że po co mu to jak jest apt-get, aptitude, zypper, pacman czy cokolwiek innego, niech się jeszcze raz zastanowi nad tym co właśnie przed chwilą przeczytał. ;)

Zalety:

  • deweloper może przygotować program raz i zapomnieć o jego istnieniu na długie lata ;)
  • deweloper komercyjnego programu nie musi udzielać wsparcia dla wszystkich dystrybucji lub rezygnować ze wsparcia na rzecz tylko najpopularniejszych
  • użytkownik może pobrać program wprost od programisty, bez pośredniczenia w tym legionu paczkujących
  • użytkownik może uruchomić program na wielu bardzo różniących się od siebie dystrybucjach
  • użytkownik może w łatwy sposób przenosić oprogramowanie
  • użytkownik może łatwo decydować o miejscu docelowym na oprogramowanie bez wachlowania symlinkami
  • użytkownik może łatwo przetestować dany program bez konieczności dodawania repozytoriów i ściągania dodatkowych bibliotek
  • użytkownikowi łatwiej jest utrzymać higienę systemu
  • użytkownik może przechowywać kilka wersji tego samego programu bez problemów z zależnościami
  • użytkownik może łatwo ograniczyć uprawnienia aplikacji

Wady:

  • duży rozmiar kontenerów ze względu na to, że nie odczytują np. bibliotek z systemu tylko muszą je mieć wewnątrz siebie
  • wymagane repozytorium z kontenerami i system patchowania delta lub żmudne ręczne aktualizacje jak ma to miejsce np. na Windows
  • aktualizacja bibliotek itp. spada na barki twórcy programu (czyli można się spodziewać, że będzie okazjonalna - również jak na Windows)
  • znacznie dłuższe uruchamianie programu
  • brak integracji ze środowiskiem graficznym (tray, ppm w managerze plików etc.)

Moim zdaniem to jest przyszłość dystrybucji aplikacji na Linux. Oczywiście nie wszystkich, przecież żaden szaleniec nie będzie kontenerował mikrobów w CLI jak np. dd czy tree. Jest to głównie narzędzie dla producentów komercyjnego oprogramowania, ponieważ znosi różnice pomiędzy wersjami i edycjami distro, a także zdejmuje z dewelopera konieczność doglądania i przygotowywania paczek na ich niezliczoną ilość. Czyli tak jak na Windows czy OS X. :)

Dla mnie prywatnie to także wygodne narzędzie, ponieważ lubię być obsesyjnie niezależny od połączenia z internetem, a jak wszyscy wiemy, obecnie Linuksa trudno używać bez dostępu do sieci (w kwestii instalacji programów rzecz jasna).

Mamy kilka konkurujących ze sobą formatów: Snappy, Flatpak i AppImage. W dzisiejszym wpisie zajmę się tylko tym ostatnim, jako wg. mnie najprostszym i najciekawszym.

Jak prostym? Wystarczy pobrać plik i nadać mu atrybut wykonywalny (w Linux Mint pod prawym przyciskiem myszy należy wybrać "Właściwości", przejść na zakładkę "Uprawnienia" i zaznaczyć "Wykonanie"). To wszystko! Po takim zabiegu jedyne co musi zrobić użytkownik to dwukliknąć na plik. Resztą zajmie się loop (*.appimage to tak naprawdę obraz *.iso).

Oczywiście takie pliki można dopisywać do docków, apletów, czegokolwiek w taki sam sposób jak binarki czy aktywatory. Nie przeszkadzają spacje, ani znaki specjalne w nazwie pliku i można go umieszczać w dowolnym miejscu w systemie, a nawet poza.

Czym to się różni od „modułów” w np. Slax? Między innymi tym, że wszystko uruchamiane jest na żądanie, a nie wraz ze startem systemu.

Jak wygląda integracja ze środowiskiem graficznym? Nijak… Jako jeden z przykładów, a do tego kluczowy z punktu widzenia wygody użytkownika jest skojarzenie formatów plików z aplikacją. Przynajmniej w Linux Mint 17.3, na którym to testowałem, owszem działa, ale tylko do czasu restartu.

To samo dotyczy ikon aplikacji. Dopóki są cache’owane dopóty zastąpią domyślne.

Bezpieczeństwo

Podobnie jak w przypadku paczek w repozytoriach, użytkownik skazany jest na zaufanie do paczkującego (z tym że tutaj „paczkujących” jest naparstek, a samo rozwiązanie dość niszowe, więc...). Tylko Krita udostępniła własną paczkę AppImage na swojej stronie. Pewnym półśrodkiem może być piaskownica, którą trzeba pobrać i doinstalować. Wówczas format *.appimage skojarzony zostanie ze skryptem i trzeba też zdjąć atrybut wykonywalny z pliku (z wykonywalnym uruchomi się normalnie, bez ograniczeń). Sandbox to jednak ubogi ponieważ nie pozostawia wyboru użytkownikowi: blokuje cały dostęp do systemu plików (czyli np. nie można zapisać owocu swoich prac).

W Linux Mint wystarczy dwukliknąć na pobranej paczce i kliknąć w przycisk "Zainstaluj pakiet".

Od tej pory uruchamianie aplikacji *.appimage odbywa się tak samo, z tą różnicą że użytkownik zostanie o tym poinformowany.

 

linux oprogramowanie porady

Komentarze

0 nowych
tylko_prawda   10 #1 17.06.2016 22:04

Ciekawe… ale jak na razie kontenery są prawie bezużyteczne.
Ale może pomogą spopularyzować Linuxa do 20-30 %… Więcej nie będzie lepiej.
"a jak wszyscy wiemy, obecnie Linuksa trudno używać bez dostępu do sieci (w kwestii instalacji programów rzecz jasna)."
Zgadzam się, nawet instalacja wymaga połączenia.
Instalując takiego Archa musisz pobrać sporo pakietów, a przecież i tak trzeba doinstalować X`y, środowisko graficzne…
W LM jest lepiej, ale i tak bez sieci jest ciężko.

Berion   13 #2 17.06.2016 22:20

@tylko_prawda: Czy ja wiem czy bezużyteczne? Mam nadzieję, że szum medialny zwróci uwagę deweloperów na te paczki i wtedy nie tylko więcej będzie je udostępniać, ale i doczekają się kontroli uprawnień z prawdziwego zdarzenia (jak w EximiusOS ;d).

"Zgadzam się, nawet instalacja wymaga połączenia."

Nie wymaga, ale ręczne instalowanie brakujących bibliotek, które sobie trzeba wcześniej pobrać może doprowadzić do rozstroju nerwowego. ;)

#r2d2#   10 #3 17.06.2016 22:39

No takie paczki to jest dobry pomysł moim zdaniem. Tylko, że znowu będzie tak, że każda dystrybucja będzie miała swój "standard" no i nici z tego. Ale zobaczymy, może jakoś się dogadają.

  #4 18.06.2016 00:28

Dostęp do "systray" nie jest problemem. Realizuje go protokół X. Skoro aplikacja potrafi wyświetlić okno, to pewnie potrafi wyświetlić ikone w zasobniku systemowym.
Integracja z innymi elementami przez DBus też chyba nie jest problemem, ale nie wiem co sandbox na to.
Co do MIME-TYPES, to by wymagało stworzenia czegoś prostego na tej zasadzie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Convention_Over_Configuration

KoczurekK   9 #5 18.06.2016 01:08

"ponieważ lubię być obsesyjnie niezależny od połączenia z internetem"
Znowu ta bajka. :\ Apt sprawnie pobierze plik .deb z zależnościami, nic nie stoi na przeszkodzie by zainstalować go (je?) offline.

tylko_prawda   10 #6 18.06.2016 09:49

@KoczurekK: I jak taka instalacja wraz pobieraniem miałaby wyglądać?

KoczurekK   9 #7 18.06.2016 09:58

@tylko_prawda: Pobranie:
# aptitude clean
# aptitude --download-only install [paczka do pobrania]
# cp /var/cache/apt/archives/*.deb [katalog na pliki .deb]
Trzeba sobie sprawić czystego debiana z minimum pakietów albo pobierać to na docelowej maszynie.

A instalacja to już zwykłe sudo dpkg -i *.deb w odpowiednim katalogu.

EDIT: Mogę jeszcze poszukać wersji z pobraniem _wszystkich_ zależności, ale pewnie będzie takie tłuste jak te kontenery.

Autor edytował komentarz w dniu: 18.06.2016 10:10
Frankfurterium   9 #8 18.06.2016 10:08

Kilka lat temu dystrybucja Chakra dokładnie w taki sposób dostarczała wszystkie aplikacje związane z Gnome/GTK w celu uniknięcia "skalania" systemu bibliotekami graficznymi spoza stosu KDE/qt. Jakoś to działało, chociaż paczkujący strasznie narzekali na złożoność tworzenia i aktualizacji takiego bundle'a, a używający na rozmiary (chociaż wiem, że niektóre paczki "nowej generacji" zamierzają współdzielić powtarzające się libsy, ale czy to znowu nie będzie niebezpieczne/konfliktowe/godzące w ideę?).

Za to zupełnie nie mieszałbym do tego dockera. Biznes nie używa go do dystrybucji efektów swojej pracy - żadna poważna instytucja nie użyje kota w worku. Dochodzi do tego jego "cebulowość". Plik dockera to zazwyczaj nie obraz, gdzie ktoś coś zainstalował, skonfigurował i przekazał do użytku, tylko płaski (tekstowy) plik wskazujący na goły system bazowy i zawierający skrypt konfiguracyjny, który sam wszystko instaluje (zazwyczaj z ogólnodostępnych dla dystrybucji repozytoriów) i konfiguruje. Potem nakładane są kolejne warstwy patchów ze zmianami wynikającymi z kolejnych wersji "obrazu". Oprócz tego, że wszystkie zależności leżą w jednym miejscu, w ogóle nie przypomina to założeń innych wymienionych tu paczek.

Berion   13 #9 18.06.2016 10:29

@Frankfurterium: Ok, nie zrozumiałem idei Dockera, wyrzuciłem.

@KoczurekK: Sam udowodniłeś, że to nie bajka. ;) Użytkownik, którego interesuje tylko program miałby dociągać pierdylion paczek, na dodatek wszystko via terminal i na dodatek tylko dla swojej dystrybucji bo na innej mogą być inne zależności? Właśnie dlatego internet jest niezbędny.

Autor edytował komentarz w dniu: 18.06.2016 10:29
KoczurekK   9 #10 18.06.2016 10:50

@Berion: Taki program w gui to maks godzina pracy, jak chcesz mogę Ci taki skrobnąć. ;) A z takich debów można łatwo zrobić instalator pod wszystkie dystrybucje.

Takie unikanie internetu jest zwyczajnie… dziwne? Dlatego nie ma zbyt wielu narzędzi do takich zabaw.

tylko_prawda   10 #11 18.06.2016 11:33

@KoczurekK: A jaki ZU chciałby wklepywać tyle komend?
PS Dzięki, przyda się.

  #12 18.06.2016 12:14

@KoczurekK: Skrobnij i wystaw na GH.

KoczurekK   9 #13 18.06.2016 12:43

@tylko_prawda: Jaki ZU używa Linuksa?
Btw jednak nie mam co pisać, taki projekt (nawet całkiem rozbudowany) już powstał: https://community.linuxmint.com/tutorial/view/1583

tylko_prawda   10 #14 18.06.2016 13:05

@KoczurekK: Oj, uwierz, jest sporo, używają Ubuntu i pochodnych.

KoczurekK   9 #15 18.06.2016 13:07

@tylko_prawda: Oj, ja znam jednego. :\ W każdym razie jeden się ujawnił, ale gdy wspominam o Linuksie na moim PC najlepsza reakcja z jaką się spotykam to zdziwienie.

tylko_prawda   10 #16 18.06.2016 13:13

@KoczurekK: To normalne. Ja znam jednego użytkownika Ubuntu, który nie wie, że używa Linuxa.

KoczurekK   9 #17 18.06.2016 13:15

@tylko_prawda: A to z odpowiedzią „nie wiem” dawno się nie spotkałem, najwyżej niepewność „7 albo Vista”. W każdym razie staram się pytać żeby wiedzieć jak to wygląda u przypadkowych ludzi.

Chociaż chodzę do biol-chema, nie wiem na co liczę. ;-;

tylko_prawda   10 #18 18.06.2016 13:19

@KoczurekK: Tyle że on wie, że używa Ubuntu, a nie wie, że to Linux.

KoczurekK   9 #19 18.06.2016 13:25

@tylko_prawda: Zrozumiałem. :p W każdym razie tak aktywnie wszystkich ankietuję (nawet sprawnie wplatam to w zwykłe rozmowy D:) że zauważyłbym kogokolwiek z Linuksem.

ShFil   3 #20 18.06.2016 23:59

Ja się dziwię, że nikt nie wykorzystuje kontenerów, do przedawniającego się sprzętu pod względem oprogramowania. Program + sterownik w kontenerze, rozwiązał by problem sprzętu specjalistycznego, starego, ale sprawnego.

Berion   13 #21 19.06.2016 00:02

@ShFil: Do załadowania modułu potrzebne są uprawnienia roota, programy w kontenerach moim zdaniem nie powinny ich wymagać. W programie można tak zrobić obsługę np. nieobsługiwanego przez jądro systemu plików, ale nie obsługę całego urządzenia.

@KoczurekK: Mnie nie jest to potrzebne, ale rozwiązanie nawet via program do którego link wkleiłeś dotyczyć będzie tej konkretnej dystrybucji czyż nie? W dalszym ciągu kontener jest wygodniejszy pod każdym względem i w ogóle nie potrzebuje takiej gimnastyki.

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 00:04
jajecpl   9 #22 19.06.2016 01:01

Dla mnie pomysł z dupy..Robienie sobie na linuxie "exe" to tylko sztuka dla sztuki. Tak naprawdę to ile aplikacji powoduje dzisiaj problemy z zależnościami..(no może na ubuntu)? A nawet na ubuntu, z rok temu tylko miałem jeden problem z wine..

Berion   13 #23 19.06.2016 01:17

@jajecpl: Właśnie, dzisiaj. A jutro? A za 10 lat?

@KoczurekK: Byłbym zapomniał: nie jest dziwne jeśli uświadomisz sobie, że internet to nie powietrze. Dziś go masz, jutro nie. Dziś coś jest w internecie, a jutro już trzeba tego szukać. Wielokrotnie się już zawiodłem na podejściu typu "po co mi jak jest w internecie".

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 01:18
jajecpl   9 #24 19.06.2016 01:29

@Berion: Jak nie będzie internetu, to wszyscy pójdziemy się zabić..:)

Ernest Magnus   7 #25 19.06.2016 10:30

Czyli plik exe to najlepsze rozwiązanie do dystrybucji aplikacji :)

Berion   13 #26 19.06.2016 11:20

@Ernest Magnus: Na Linux są ELF. ;]

To zależy. Dla programów CLI tak. Dla małych programów z GUI także nie ma większego sensu paczkować czy kontenerować (można linkować statycznie, w taki sposób np. dystrybuowany jest emulator Kega Fusion czy wersje "portable" Deadbeaf).

Kontener ma sens tylko dla aplikacji molochów (wyłączając z tego ważne dla bezpieczeństwa jak np. przeglądarka, portfel itp. - chyba że autor będzie je aktualizował) i aplikacji komercyjnych. Druga wada to brak repozytorium do którego takie paczki by trafiały i użytkownik aktualizował jedną komendą/klikiem jak ma to miejsce z tradycyjnymi paczkami.

...Wg. mnie ;)

@jajecpl: Możecie, zrobi się luźniej, więcej tlenu i te sprawy. ;p Ja bez internetu mogę funkcjonować zupełnie normalnie.

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 11:29
Ernest Magnus   7 #27 19.06.2016 12:43

@jajecpl: "Jak nie będzie internetu, to wszyscy pójdziemy się zabić..:)"

Nie podsuwaj pomysłów Rothschildom.

Magnum 44   16 #28 19.06.2016 12:43

@jajecpl: To, że możliwość stworzenia takiego *.exe może być argumentem za, dla Adobe i reszty, żeby zrobili Photoshopa pod Linuxem :) Zrobią bundla, wydadzą i spokój, bo pójdzie na każdej dystrybucji. Kończy się argument z "fragmentacją" pingwina :)

Ernest Magnus   7 #29 19.06.2016 12:49

@Berion: "Możecie, zrobi się luźniej, więcej tlenu i te sprawy. ;p"

Racja, za dużo ludzi jest ;p

"Kontener ma sens tylko dla aplikacji molochów (wyłączając z tego ważne dla bezpieczeństwa jak np. przeglądarka, portfel itp. - chyba że autor będzie je aktualizował) i aplikacji komercyjnych."

Gry się nadają by je kontynerować?

"Druga wada to brak repozytorium do którego takie paczki by trafiały i użytkownik aktualizował jedną komendą/klikiem jak ma to miejsce z tradycyjnymi paczkami."

To jak się aktualizuje aplikacje w takim kontenerze? Na przykład dewelopwer chce zaktualizować jakąś mała bibliotekę.

Magnum 44   16 #30 19.06.2016 13:08

@Ernest Magnus: Gry tym bardziej się nadają, przecież Steam już to robi w podobny sposób :P

Berion   13 #31 19.06.2016 13:28

@Ernest Magnus: Gry przede wszystkim. :) Obecnie deweloperzy radzą sobie robiąc paczki np. mojo lub sh (a przynajmniej Ci którzy wystawiają się w Humble Bundle).

Tak samo jak na Windows, wrzucają cały program. Ale gdyby było repozytorium, do którego dotychczas paczkujący sami by te aplikacje wrzucali lub sami deweloperzy mieliby swoje konta aby się logować i wrzucać to wtedy można przygotować delty i aktualizacje kontenerów niewiele różniłby się od obecnych.

To jest póki co pieśń przyszłości, która może nawet nigdy się nie zmaterializować... Wiele zależy od tego czy wiodące dystrybucje dostrzega potencjał w kontenerach. AppImage jest moim zdaniem póki co najlepszy bo nie wymaga żadnej specjalnej aplikacji, ściągasz program i uruchamiasz. Ale skoro Gnome ma swój i Cannonical ma swój to o ile się upowszechnią to tylko te dwie.

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 13:29
KoczurekK   9 #32 19.06.2016 13:39

@Berion: Wychodzisz z założenia że te kontenery będą obsługiwane wszędzie – nie będą. Nawet jeśli każda dystrybucja będzie obsługiwała kontenery to jedna snapy a druga coś innego, to tak jak z systemami paczek, dostaniemy wojujące standardy i zero zgodności.

Co do internetu – zgadzam się że może zniknąć, zdarza się, ale jeśli chodzi o repozytoria to one zawsze są, jeśli główne padnie to masz 50 luster, zwykle do wybrania w ładnym okienku.

NieGooglujMnie   6 #33 19.06.2016 14:25

parę sekund roboty i mam w mc
spakowany tar.7z
lub tar.gz
(7z ma lepszy algorytm i mniej miejsca zajmuje)

oprócz tego skrypt makeself : https://github.com/megastep/makeself
który jest prościutki w obsłudze i daje plik *.run który normalnie chodzi po 2 kliknięciach

oprócz tego dpkg, apt

może jestem upartym dinuzaurem, ale przetestuje to minimum za 5 lat jak projekt się utrzyma i przyjmie ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 14:45
dragonn   10 #34 19.06.2016 14:28

Taka forma kontenerów w ogóle nie ma racji bycia, najpierw do takiego kontenera powinno powstać wspólne stabilne API a nie że dev-owie muszą załączać do swojej aplikacji nawet libc -.-. To co stworzyło ubuntu to tylko ładnie opakowane "chroot" i tyle. Libre które zajmuje 1GB -.-

Frankfurterium   9 #35 19.06.2016 14:42

@dragonn: Albo mamy samowystarczalny program, który uruchomi się zawsze i wszędzie, bo wszystkie zależności ma u siebie, albo zdajemy się na systemowe zarządzanie bibliotekami. Inaczej "kontener" na jednej dystrybucji zadziała, a na przykład na Debianie już nie, bo ten ma libc sprzed dwóch lat.

Jusko   12 #36 19.06.2016 15:13

@dragonn #32: Snap z LO został odchudzony do 287MB. Pierwsza wersja zajmowała 1GB dlatego, że zawierała wszystkie symbole debugowania. Autor się zreflektował i odchudził paczkę :-)

Więcej info: https://skyfromme.wordpress.com/2016/06/16/a-third-of-a-libreoffice-snap/

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 15:16
  #37 19.06.2016 18:05

@dragonn: A kogo to wina, że w GNU/Linux stabilny jest tylko interfejs jądra i protokół X11?

Berion   13 #38 19.06.2016 18:21

@NieGooglujMnie: Ale co to ma do rzeczy? Po pierwsze to zrezygnuj z gz na rzecz xz (to również jest LZMA jak w 7-Zip i daje zbliżone rozmiary). Po drugie chciałbym widzieć jak zbierasz z różnych miejsc w systemie cały program wraz z jego zasobami za pomocą mc w parę sekund... A po trzecie ten magiczny plik *.run nie zadziała na wszystkich dystrybucjach. ;P

@dragonn: I wtedy cała idea kontenera leci na łeb na szyję. Programy w kontenerach nie ważą już aż tak wiele więcej niż ten wypadek przy pracy z LO. ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 19.06.2016 18:32
dragonn   10 #39 19.06.2016 19:21

@Berion: Ktoś tu nie rozumie pojęcia "stabilne API" jak i również parę osób wyżej. Jakoś Linux jako sam kernel potrafi dostarczać stablinego API dla aplikacji użytkownika (w sensie Linux jako jądro uruchomi bez problem program nawet z czasów 2.2 kernel jeśli jest on statycznie skompilowany). Stabilne API oznacza tyle że dostajemy stablilne libc którego akutalizacja nie psuje niczego, stabilne API do rysowania okien itp. W ten sam sposób działa Android.

moh3r   10 #40 19.06.2016 19:41

@dragonn: Mieszasz pojęcia, głównie API z ABI.

dragonn   10 #41 19.06.2016 19:54

@moh3r: Możliwe, ogólnie chodzi mi o to żeby było jak w Androidzie, tam aplikacje też są w kontenerach, ale główna część funkcji jest dla wszystkich wspólna i stabilna między wersjami.

Magnum 44   16 #42 19.06.2016 21:26

@dragonn: Ale i tak jest problem, bo jak chcesz użyć API z wersji 5.0, to już na starszych Androidach to nie pójdzie. Kontenery rozwiązują ten problem.

dragonn   10 #43 19.06.2016 21:36

@Magnum 44: A to jest naprawdę mały problem, akurat aktualizacja kontenera jeśli nie psuje ona ABI/API to można sobie robić dowoli.

  #44 19.06.2016 22:05

@tylko_prawda: "a jak wszyscy wiemy, obecnie Linuksa trudno używać bez dostępu do sieci (w kwestii instalacji programów rzecz jasna).

Debiana dobrze instaluje się offline zgrywasz 3 płytki dvd z podstawką i najistotniejszymi binarkami + jedną dvd z updatami tego wszystkiego i masz wszystko co potrzeba offline. Podczas takiej instalacji instalator grzecznie spyta o przeskanowanie kolejnych płyt i doda odpowiednie wpisy do apta, potem przy instalacji ofline poprosi o włożenie do napędu odpowiedniej płyty. Można to samo zrobić używając pena zamiast dvd z tym, że zrzucone surowe obrazy na pena trzeba montować w trybie loop (tj jak normalną płytę włożoną do napędu)

Berion   13 #45 19.06.2016 22:06

@dragonn: W Androidzie masz cały customowy userland, zaś aplikacje w kodzie zarządzanym. To się tak ma do kontenerów jak ryksza do latawca.

  #46 19.06.2016 22:15

ps maiło być paczek nie binarek i tak w ogóle to po co komu dzisiaj maszyna nie podpięta do sieci:)

  #47 19.06.2016 22:26

@Magnum 44: Otóż żaden to argument dla tego typu firm. Możliwość skorzystania z aplikacji udostępnianych w formach opisanych w notatce jest dostępny od bardzo dawna (przynajmniej kilka lat). Jak do tej pory w żaden sposób nie przełożyło się to na mitycznego Photoshopa na linuksa nawet w tej formie. Adobe po prostu wisi linux. I wielu innym firmom również.
Całe obecne zamieszanie wywołane jest bałwochwalczymi - a jakże - informacjami o nowym, wspaniałym formacie od Canonicala, który umożliwia itp. itd. i jest bezpieczny (taaa.... :)).
Fajnie, że jest, ale nie łudźmy się - nic nie zmusi nikogo do produkcji jakiegokolwiek programu dla linuksa w jakiejkolwiek formie, jeśli firma produkująca takie, komercyjne, oprogramowanie nie zwietrzy w tym gotówki (w taki lub inny sposób).

  #48 19.06.2016 22:37

co do tych wszystkich wymysłów i słomianego zapału Canonical-u to mam wrażenie, że Ubuntu baaardzo chciałoby się całkowicie odciąć od Debiana ale prawda jest taka, że bez Debiana Ubuntu nie istnieje, decyzyjność i to co dzieje się w Debianie ma bezpośrednie przełożenie na to co będzie się działo w Ubuntu...Bardzo ładnie było to widać gdy Debian zmieniał init, gdyby Canonical był mocnym i niezależnym graczem zostałby przy upstart, który notabene nie był takim złym rozwiązaniem. Ale doskonale wiedzieli, że skończyłoby się pasożytowanie na Debianie i trzeba by było wziąć się do porządnej roboty aby system był choć zbliżony jakością do Debiana a tak dalej mogą brac z Debiana co najlepsze i dalej zajmować się swoimi wymysłami wiecznie paczując to swoje unity czy wymyślać coraz to nowe bajery nigdy ich nie kończąc..całe Ubuntu....

Berion   13 #49 20.06.2016 11:52

@tantal (niezalogowany): Powiedzmy, więc że większości dystrybucji bez internetu nie da się wygodnie instalować oprogramowania.

Maszyna niepodpięta do sieci to maszyna bezpieczna. ;) Ale ja chcę być niezależny z innego powodu: co jeśli potrzebuję internetu, a jego nie ma? Miałem tak już nie raz... Dlatego należy mieć pewne rzeczy na wszelki wypadek offline. Mnie strasznie dziwi jak się wszyscy dają uzależniać od czegoś co jest tymczasowe, nietrwałe, chwilowe.

@Anonim (niezalogowany): Było dostępne, ale bez PR. Canonical ma to do siebie, że potrafi coś spopularyzować. ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 20.06.2016 11:54
  #50 20.06.2016 16:33

@tantal (niezalogowany): Czyli dla ciebie korzystanie z pracy innych, żeby osiągnąć coś więcej to pasożytowanie?
W takim razie niech KDE nie pasożytuje na Qt.

Rozumiem, że uczciwi zajmują się tylko robieniem wszystkiego od nowa.

bystryy   9 #51 20.06.2016 17:33

Mnie się raczej marzy tak dobra przepustowość sieci, by programy odpalane były zdalnie i ładowane do pamięci, a by korzystały z ustawień i danych lokalnych. Bez żadnego szpiegowania po stronie sieci.

Ernest Magnus   7 #52 20.06.2016 22:08

@bystryy: "Bez żadnego szpiegowania po stronie sieci."

Piękne... marzenie... ;)

Berion   13 #53 20.06.2016 22:12

@bystryy: Oby nigdy! ;)

bystryy   9 #54 21.06.2016 08:44

@Berion: Jeśli odpalisz tylko program i "chmura" nie będzie wiedziała, co w tym programie uruchamiasz lokalnie, to nie widzę problemu. Zresztą wszystko może być transparentne, część programów wciąż można by uruchamiać lokalnie, podobnie jak sam system. Za to odpadają problemy z zależnościami, bo je rozwiązuje się po stronie "serwera/chmury".

Berion   13 #55 21.06.2016 11:15

@bystryy: Problem polega na tym, że internet to nie powietrze. Już nie mówiąc o wypaczeniach jakie na 100% takie możliwości by niosły. Nie wywołuj nawet wilka z lasu. :P

  #56 24.06.2016 15:55

@tylko_prawda:
Za to czasopisma komputerowe nareszcie będą mogły dołączyć oprogramowanie, tak jak to ma miejsce w przypadku windows.

Berion   13 #57 24.06.2016 19:24

@Anonim (niezalogowany): Tylko czy ktoś je jeszcze kupuje w dobie internetu? ;)

KyRol   17 #58 01.07.2016 22:23

@Berion: Korzystając z okazji, jaką stanowi tematyka tego wpisu, chcę się podzielić z czytelnikami informacją, że w tym tygodniu w ramach darmowych e-booków z wydawnictwa Packt rozdawane są książki o tematyce powiązanej z Docker-em. https://www.packtpub.com/packt/offers/free-learning

KyRol   17 #59 01.07.2016 22:25

@Berion: "Tylko czy ktoś je jeszcze kupuje w dobie internetu? ;)"

Tak, czasem ja je kupuję. Dla komercyjnych pluginów - jak są. Ostatnio kupiłem książkę o Prestashop i Wordpress z tego względu.

Autor edytował komentarz w dniu: 01.07.2016 22:26
Berion   13 #60 02.07.2016 00:05

@KyRol: A chyba że tak, o tym akurat nie pomyślałem.

KoczurekK   9 #61 13.07.2016 15:49

@Roman syn Ryżu (niezalogowany): Komentarz szybko przeszedł Ci przez moderację. :P

Jak będę się nudził przed komputerem to mogę. Ale nie licz na ładne i wygodne UI, nie mam do tego talentu.

  #62 14.07.2016 13:06

Polecam przyjrzec sie RancherOS.

Berion   13 #63 14.07.2016 14:48

@Pietras_ (niezalogowany): Dzięki za informację, dotąd nie słyszałem o tym distro, a Dockera jestem ciekawy.

Autor edytował komentarz w dniu: 14.07.2016 14:48