Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O papudze na ramieniu

Temat piractwa na całym świecie został już przemaglowany niezliczoną ilość razy i prawdopodobnie jeszcze nieskończenie wiele kolejnych będzie powracać jak bumerang. Już sam dźwięk tego słowa podczas czytania obrzydł mi tak bardzo, że niemal automatycznie rolka w myszce omija cały blok komentujących wojowników ścierających się o nasze portfele i sumienia. Masochistycznie jeszcze raz włożę kij w mrowisko, zbierając wszystkie mity i fakty w jednym tyglu, konfrontując z moją oceną rzeczywistości.

Grupy interesu

Na samym początku warto się zastanowić kto z kim i o co walczy. Jako, że mam słabość do kategoryzacji zjawisk, to podobnie jak w przypadku „Piramidy użyszkodników”, spróbuję podzielić zainteresowanych na zwaśnione strony. :) Oczywiście znajdą się wyjątki wymykające się ze sztywnych ram.

Każda taka grupa ma swoje interesy i rzadko kiedy nawet w granicach własnej duszy potrafi (lub raczej chce) na trzeźwo, z empatią, dostrzec i zrozumieć interesy innych. Zawsze warto o tym pamiętać i stąd właśnie ten podział.

Grupa W: Wydawcy

Jak sama nazwa wskazuje, są to firmy które finansują projekty i wydają cudze dzieła w zamian oferując promocję, swoje logo i zabezpieczenie sprzedaży. Nie czuję się znawcą branży muzycznej i filmowej, ale w tzw. gamedev i oprogramowaniu użytkowym większość zysku przypada właśnie wydawcy. Najpopularniejsze e-sklepy żerują na innych wydawcach i niezależnych deweloperach, zawłaszczając ~30% ceny pojedynczej licencji (kosztuje nawet wrzucenie łaty!). Z kolei wydawcy gier zatrzymują większość zysku gry twórców. W dzisiejszych czasach nikt nie ryzykuje wydawać gry samemu, więc to właśnie wydawca dyktuje warunki. Potrafi np. destrukcyjnie ingerować w wizję projektanta gry (jeśli ktoś skojarzył nowotwór poprawności politycznej to bardzo dobrze) lub stawiać nierealne do osiągnięcia cele.

Każdy wydawca dąży do maksymalizacji zysku, kosztem twórców i klientów (zarówno w kwestii stosunku cena-jakość jak i wolności). Celem wydawców jest pozyskiwanie praw na wyłączność, możliwie najbardziej restrykcyjne DRM, a najlepiej streaming treści, stały abonament lub przynajmniej wymuszenie kupowania tej samej licencji na różne urządzenia. Innymi słowy wszystko co najgorsze z punktu widzenia klienta.

Grupa T: Twórcy

Jak sama nazwa wskazuje, generują treści które jedni kupują inni ściągają nie płacąc ani samym twórcom, ani wydawcom (celowo tutaj unikam słowa kradzież - ale o tym w dalszej części). Jeśli wydają swoje dzieła sami, są na uprzywilejowanej pozycji, jeśli nie, znajdują się pod butem wydawcy i stają się zakładnikami własnego sukcesu.

Jak to bywa z artystami, podejście do kwestii piractwa bywa różne. Są tacy, którzy nie chcą zabezpieczać swoich dzieł, nie przejmują się ilością pirackich kopii, a nawet tacy którym nie zależy na sukcesie i satysfakcjonuje ich popularyzacja swoich np. gier. Są i tacy, którzy z kalkulatorem w rękach wyliczają każdego dolara, nawet jeśli miałby to być dolar niezarobiony.

Grupa M: „Mafie, służby i loże” ;)

Czyli organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Pasożytują na wszystkich mamiąc ochroną treści i pozywając udostępniających pirackie kopie na sumy przekraczające PKB całej planety. ;) Słyszałem że w naszym pięknym kraju wręcz trzeba walczyć z ZAiKS aby nie zostać z automatu dopisanym do listy twórców-nieszczęśników od których zbiera się haracz w zamian za „ochronę” owocu ich pracy. Czy jest to prawda czy bzdura, nie mam pojęcia, ale tyle już bareizmów w dalszym ciągu jest naszą codziennością, że jakoś szczególnie bym się nie zdziwił...

Organizacjom tego rodzaju zależy na utrzymywaniu się stałego poziomu piractwa – ponieważ z tego żyją – a nawet wprowadzaniu specjalnych podatków i praw.

Grupa P: „Piraci z e-Karaibów”

Piraci są co prawda różni, ale wszystkich łączy chęć pozyskiwania treści za darmo. Jak, kiedy i dlaczego o tym w dalszej części.

Grupa K: Uczciwi klienci

Ci nieszczęśnicy wylądowali na samym końcu łańcucha pokarmowego. Cierpią za grzechy piratów i mordują się z ograniczeniami narzuconymi przez wydawcę i/lub dewelopera, który coraz to bardziej przesuwa granicę i dokręca śrubę. Często bywa tak, że gracz który kupił grę nie może w nią zagrać w dniu premiery lub nie może w nią zagrać po wymianie sprzętu i niemal zawsze jest uwiązany do e-sklepu w którym ją kupił (są oczywiście chlubne wyjątki takie jak GOG). Jest to grupa, która powinna być szczególnie uprzywilejowana, jednak przez częsty brak szacunku do klienta (problemy z aktywacją itp.), wiele osób przechodzi na ciemną stronę mocy...

Dobra strona zła

Z oczywistych względów piractwo jest złe i nawet nie mam zamiaru bronić cyfrowego korsarstwa. Ściągając piracką grę, nie wspierasz twórców finansowo co długofalowo objawia się spadkiem jakości, a ostatecznie zwinięciem interesu. To jest logiczne i powinno być dla każdego oczywiste.

Warto jednak poznać i te dobre strony, które przy odrobinie wysiłku można dostrzec. Dobre strony piractwa? Tak. Świat ma to do siebie, że nie jest czarno biały i pomiędzy tymi dwoma kolorami jest jeszcze cała gama odcieni szarości, na które chciałbym zwrócić uwagę.

1. Rzekoma kradzież

Ku oburzeniu nasączonych propagandą: piractwo nie jest kradzieżą! „Okradanemu” piraci niczego nie zabierają prócz potencjalnych zysków. I to jest słowo klucz. Niemożna być pewnym, że osoba która ściągnie np. grę, gdyby nie mogła to na pewno by ją kupiła. Liczenie niezarobionych pieniędzy to socjotechnika, chętnie uprawiana przez grupy „W” i „M”. Teoretycznie można więc przyjąć, że „okradany” nic na tym nie traci.

2. Inwestycja w pirata

Są tacy co ściągają tylko dlatego, że jest wygodnie, ale są też tacy których na te treści nie stać. Oczywiście mogliby kupować mniej niż by chcieli ściągnąć, ale dlaczego mam im odmawiać dóbr kulturalnych? Czy zbiednieję od tego? Osobiście nie. Czy obchodzą mnie „straty” zachodnich firm? Zupełnie nie.

Na przykładzie swoim i wielu, wiem że jest to pewien dziwny rodzaj inwestycji. Uważam, że z piractwa się po prostu wyrasta i prędzej czy później, przynajmniej część potencjalnych strat się zwróci. Dawno temu za czasów dominacji NES, a później PSX jeździłem na Stadion X-lecia (obecnie Stadion Narodowy) co miesiąc po pirackie gry. Oryginalne w sklepie to był koszt rzędu od 150 do 260zł (już po denominacji). Przy kieszonkowym rzędu 10zł miesięcznie (czasami 20) mogłem pozwolić sobie na jedną oryginalną grę raz na powiedzmy rok, podczas gdy na piracką grę raz na miesiąc bądź dwa. Długofalowy efekt tego jest taki, że obudziła się we mnie pasja do gier i dziś wiele gier po prostu kupuję (uprzedzając zbyt wybujałą wyobraźnię co poniektórych: te których nie kupuję, pożyczam). Gdyby nie piractwo, dzisiaj nie kupowałbym konsol i gier nawet na PC, zupełnie by mnie to nie interesowało i nikt by nic na mnie w tej branży nie zarobił.

Dlaczego Windowsy nigdy nie były zabezpieczane przed kopiowaniem? Dlaczego Adobe nie walczy z „plikowniami” na których leży portablowy Photoshop? Z tego samego powodu: widocznie zależy im aby pirat uzależniał się od ich oprogramowania bo wiedzą, że kiedy podejmą pracę to będą musieli kupić na nie licencje. Grupy „W”, „M” i „T” z powyższych powodów nieoficjalnie tolerują piractwo.

3. Promocja marki

Piraci to również nośniki darmowego, dobrego, wirusowego PR. Nie tworzą zamkniętych enklaw, więc nawet jeśli w przyszłości nie kupią piraconego dziś np. oprogramowania to mogą wpłynąć na decyzję osób, z którymi mają kontakt, a które mają odmienne podejście do własności intelektualnej.

4. Wersje „demo”

Jeszcze nie tak dawno temu, deweloper udostępniał wersję demonstracyjną swojej gry, czasowo ograniczoną, a nawet shareware. Dziś demo to biały kruk, a są nawet tacy którzy płacą za dostęp do wersji beta lub demo gry trybu online… Dlatego wielu ludzi zamiast sugerować się trailerem czy recenzją, sięgają po pirackie kopie które w ich przypadku i mniemaniu, traktowane są jak wersje demo (podobało się? DEL i wycieczka do sklepu/e-sklepu, nie podobało się? Też DEL i oszczędność).

5. e-Historycy

Oczywiście określenie nieco przesadzone i dla większości purystów licencyjnych będzie to „najgorszy sort” piratów. „e-historykom” nie sposób odmówić wkładu w zachowywaniu dla potomnych dzieł sztuki nowoczesnej jaką są bez wątpienia np. gry. Naturalnie mam na myśli grupy scenowe, które katalogują i przechowują gry na oryginalnych nośnikach. Owe katalogowanie polega na zbieraniu kilku egzemplarzy tej samej wersji, wykonaniu możliwie najbliższej oryginalnemu nośnikowi kopii (w postaci obrazu płyty, dyskietki, kasety, cartridge’a), włączając w to także zabezpieczenia i wyliczenia sum kontrolnych po których od tej pory każdy będzie identyfikował tytuł. Oprócz rzeszy wolontariuszy, zwykłych użytkowników to również tęgie umysły, które analizują zabezpieczenia, nośniki i opracowują metody i oprogramowanie do ich poprawnego skopiowania. To właśnie dzięki takim ludziom w sieci można znaleźć mnóstwo kompletnych, skrupulatnie sprawdzonych zestawów gier na daną platformę, ale także pokazać wnukom za 30 lat czym zabawiał się w młodości dziadek. Czy tylko oprogramowanie? Nie tylko, kopie filmów czy teledysków z zapomnianych płyt Laser Disc, kaset VHS i Betacam, a nawet płyt winylowych.

6. H4k1erzy

Skoro kupiło się grę, dlaczego nie można się nią bawić modyfikując kod i zasoby? W końcu skoro ktoś kupił to etycznie ma prawo do robienia ze swoim egzemplarzem co mu się żywnie podoba. Chcę podmienić postać z gry? Podmieniam. Chcę ją przetłumaczyć? Tłumaczę. To samo dotyczy odtwarzaczy multimedialnych, telefonów, konsol etc. Ale w świetle licencji jest to piractwo.

7. Licencje sprzeczne z prawem

Choćby z polskim - prawo do wykonania kopii zapasowej gry. Można? Można. Tylko co z tego jak ta kopia będzie bezużyteczna. Na PC odeszło się już od StarForce, SecuROM itp. uprzykrzaczy na rzecz DRM, które potrafi wymagać stałego dostępu do internetu, a w skrajnych przypadkach nawet odczytywać część zasobów gry wyłącznie z serwerów wydawcy. Na konsolach także nie jest już tak różowo. Na przykład gry na PS3 nie rozpozna większość napędów Blu-Ray, a te które sobie poradzą nie zrobią kopii 1:1 ze względu na obszar, którego fizycznie nie są w stanie odczytać (znajdują się tam klucze do odszyfrowania plików wykonywalnych). Sony poczuwa się do bycia właścicielem liczb pierwszych, więc także nici z emulacji (emulator musiałby zawierać klucze deszyfrujące część zawartości na płytach dla każdej gry z osobna).

I co teraz? Trzeba złamać DRM. Co już w świetle prawa może być uznane za piractwo… A przecież nieszczęśnik ma oryginalny nośnik z grą!

Zła strona dobra

A teraz przyjrzyjmy się drugiemu biegunowi. Są również i złe aspekty praworządności za wszelką cenę.

1. Kontrola treści i strumieniowanie

O DRM słyszał każdy, było też już trochę o tym wyżej, więc nie będę wdawał się w szczegóły czym jest. Podobnie ze streamingiem. Istotne jest to, że klient za ich sprawą, zupełnie traci kontrolę nad „kupionym powietrzem”. A im bardziej rynek jest szczelny, na tym więcej mogą pozwolić sobie grupy „W” i „T”.

2. Rynek wtórny

Wisienką na torcie jest częste stawianie przez grupę „W” (a nawet już niektórych hmm... redaktorów) rynku np. gier używanych na równi z piractwem, zupełnie ignorując fakt, że pieniądze ze sprzedanych używanych kopii wrócą z powrotem na rynek.

3. Degradacja nośników

Ludzkość nie zna trwałych nośników, więc cartridge’e już ulegają uszkodzeniom (korozja itp.), kasety sklejają się i razem z dyskietkami rozmagnesowują, płyty tłoczone za kilkadziesiąt lat też czeka przykry los. Bez piractwa, cześć dzieł przepadłoby na zawsze wraz z brakiem chęci monetyzacji starego kodu i de facto przepadkiem praw autorskich (abandonware nikt komercyjnie nie wyda, a src giną na strychu).

4. Modyfikacja treści

Czasami bywa tak, że bez wiedzy i woli klienta, zakupione treści ulegają zmianie (np. kastracja GTA na Steam czy podmiana utworów przez Apple).

Dostrzegam w piractwie pewien wentyl bezpieczeństwa, który wyhamowuje zapędy specjalistów od maksymalizacji zysków. O ile będzie się utrzymywać na odpowiednio niskim poziomie (a tendencje są spadkowe), nie jest tak szkodliwy jak malują to media i PR grup interesu ze szczytu piramidy.

To błędne koło, ale nie dajmy się zwariować... Nie wszystko jest złe, co złem nazywane i nie wszystko jest dobre, jako dobro przedstawiane.

Zrzut ekranu i conceptart pochodzą z serii gier "The Secret of Monkey Island" i są własnością LucasArts. ;) 

gry hobby inne

Komentarze

0 nowych
  #1 13.04.2016 10:48

Są jeszcze dwie grupy, nazwijmy je C1 i C2.
C1 - twórcy właśnie nieautoryzowanych kopii. To jeszcze 10-15 lat temu wymagało bardzo dużej wiedzy informatycznej. Jak skopiować grę z płyty o rozmiarze 650MB i spakować do <100MB? Co po wycięciu niepotrzebnych czołówek? Kompresujemy dźwięki WAV do MP3 i tworzymy skrypt rozpakowujący na przykład. Do tego właśnie oni omijają zabezpieczenia, a całość opatrują "plikiem NFO" swojej, często bardzo znanej, grupy. Najczęściej robią to dla umownej "sławy i chwały" a gra szybko opuszcza scenowe stro i podąża do P2P.
C2 - Wykorzystują pracę grupy C1, korzystając z dziwnych a nietypowych dostępów do serwerów dystrybucyjnych albo ściągając kopię z P2P dodają do patcha czy skryptu własny dodatek w tle piorący bitcoiny lub ściągający okoliczne hasła. Grupa M ich nie rusza, bo dzięki nim mogą twierdzić, że piractwo to wirusy. Tego, że C2 są uzależnieni od tego co zrobi C1 jeszcze nie wiedzą.

  #2 13.04.2016 10:50

"Ku oburzeniu nasączonych propagandą: piractwo nie jest kradzieżą!"

Nie, ale może stanowić naruszenie przepisów Ustawy Prawo Autorskie i Kodeksu Karnego. A w tym przypadku grupa U (Ustawodawcy) nie przewidzieli wyjątków typu "testowanie wersji demo" czy chęć "zachowania kodu dla przyszłych pokoleń" i są to działania jak najbardziej celowe. Oczywiście na rzecz "ochrony interesów" grup M i W, w mniejszym stopniu grupy T.

Ponadto skupiasz się przeważnie na grach. Ani słowa o profesjonalnych programach, kosztujących nieraz kilka tysięcy dolarów, z których czerpane są nielegalne zyski. Absolutnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że po "uzależnieniu się" od programu jego użytkownik go kupi.

Canaletto   12 #3 13.04.2016 10:56

To chyba najlepszy wpis o piractwie, jaki czytałem. Krótko, zwięźle i w punkt. ;)

Ernest Magnus   8 #4 13.04.2016 11:07

@Berion "Dostrzegam w piractwie pewien wentyl bezpieczeństwa"

Ja też :)

Ładnie napisane - myszka Twoja ;p

Słucham teraz tego albumu: Monster Tunes: Miami Fever 2016

Właśnie odleciałem, polecam!

Można pobrać tu:

http://darmowe-torenty.pl/details.php?id=7c18b1817e64826e8dbd4b19d23f70cb118ab308

tu jest tego i innego więcej: (nawet chyba jakiś film można tam obejrzeć =])

https://rarbg.to/torrents.php

Ale jak ktoś ma Maca to powinien trzymać poziom i kupić ten album za $9.99 na iTuns ;p

https://itunes.apple.com/us/album/monster-tunes-miami-fever/id1087099293

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 11:17
bystryy   10 #5 13.04.2016 11:20

Czekam tylko, aż antypiraci będą zwracać pieniądze za zakup piosenek, które się nie podobają, a zostały zakupione i opłacone w komplecie z singlem z radia.

Poza tym, kupując płytę/grę/film etc. niszczymy gospodarkę, bo tych pieniędzy potencjalnie nie zarobią producenci ubrań itp.

infoslaw   7 #6 13.04.2016 11:40

Bardzo przystępnym językiem napisane. No ja to ciągle powtarzam i powtarzam: copyright, patenty i licencje tylko zabijają ludzką twórczość.
Ukraść to ja mogę komuś samochód (fizyczny obiekt) natomiast coś co "wisi" w etrze (czytaj: internet) do tylko kopia kopii.

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 12:55
  #7 13.04.2016 12:00

Bardzo ładnie popełniony artykuł :)

Ernest Magnus   8 #8 13.04.2016 12:08

@infoslaw: "No ja to ciągle powtarzam i powtarzam: copyright, patenty in licencje tylko zabijają ludzką tworczość. "

Jakieś patenty i prawa autorskie muszą być. Jeżeli byś pracował przez 10 lat nad innowacyjną metodą ładowania baterii w dwie sekundy i po udanych testach otworzył fabrykę i zaczął produkować to urządzenie a Chińczycy by wzięli ten projekt i zaczęli produkować to samo tylko 10 razy taniej to byś zbankrutował nie mówiąc już o zmarnowanych 10 lat badan z których korzystał by kto inny.

Ernest Magnus   8 #9 13.04.2016 12:09

@bystryy: "Poza tym, kupując płytę/grę/film etc. niszczymy gospodarkę, bo tych pieniędzy potencjalnie nie zarobią producenci ubrań itp."

Że co?!? ;O

bystryy   10 #10 13.04.2016 12:15

@Ernest Magnus: Organizacje ochrony praw wszelakich argumentują, że tracą urojone zyski, bo zakładają, że na 100% byś kupił, gdybyś nie pobrał, jak to już opisał @Berion. Milczą na temat tego, że dzięki temu masz pieniądze na coś innego. Jak kupię rower, zamiast samochodu, to potencjalnie producent samochodów przez mnie "traci", bo ja jadę (na rowerze), a za samochód nie zapłaciłem.

Berion   14 #11 13.04.2016 12:15

@Ernest Magnus: To była parodia (to o ubraniach). ;)

@infoslaw: W obecnej formie tak, ale jakaś ochrona musi być. Choć nie tak długa jak obecnie i bez patentów typu huśtawka czy zaokrąglone rogi.

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 12:17
  #12 13.04.2016 12:21

Zachęcony powyższym, przeczytałem też dwa poprzednie spłodzone przez Ciebie wpisy i muszę powiedzieć, że naprawdę bardzo przyjemnie się je czytało :)

Pytanie offtopicowe, trochę dot. Impregnacji mózgu:
Czy jest tutaj ktoś, kto mógłby pomóc z tematem sterowników sieciowych na linuchu? Mam się (może niesłusznie) za PowerUsera, nie tylko w windzie, ale moje dotychczasowe zmagania z pingwinem (a właściwie tytaniczna walka) bardzo mnie podłamały brakiem upragnionego efektu...

Może sam założę wreszcie konto i opiszę? Jest co, bo długie godziny rzeźby i doedukowywania się we wszystkim sieciopokrewnym dały całą serię różnych dziwnych błędów...
Jakbym miał trochę więcej polotu literackiego, dawno bym to uczynił, ale trochę dygam się zbłaźnienia publicznego jak wyjdzie tylko szmira niedojdy ;)

  #13 13.04.2016 12:49

Bez piractwa ceny pójdą znacząco w górę. Tyle w temacie

infoslaw   7 #14 13.04.2016 13:00

@Ernest Magnus: Masz inny punkt widzenia chłopie. Ja bym sobie a wy sobie... Po pierwsze to jak już byś szedł tym tokiem że bateria 10 lat to pewnie na początek musiał komuś tantiemy płacić za to co już komuś wziąłeś ;)
Jak widzisz sprawa jest nierozwojowa. No i jeszcze jedno zysk to jeszcze inna sprawa i ogólnie to sprawdza się do mamony Wall street etc...

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 13:01
  #15 13.04.2016 13:58

aktualnie teraz mam sporo kupionych gier z sentymentu (kiedyś grałem na piracie) i kiszą się na steam, jak i wiele innych gier z humbla które nigdy nie zagram,
bądź co bądź gdybym kiedyś nie grał bym teraz nie kupił z owego sentymentu,
tak samo gdyby nie było promocji, taniej w pakietach (humble itp) też bym nie kupił gry często na ~6h za 200zł

Berion   14 #16 13.04.2016 14:34

@gosc1234567 (niezalogowany): To są piraci. ;) Ci pierwsi po prostu ripują gry - i z punktu widzenia "T" i mojego to wyłącznie szkodniki, ponieważ kastrują grę z jej oryginalnej zawartości uniemożliwiając odbiór gry taki jaki twórcy założyli (na zasadzie: gdyby Słoneczniki Van Gogha obciąć po każdej ze stron obrazu). Kiedyś było na to zapotrzebowanie, dziś na szczęście już nie ma, więc to chyba ginący gatunek. (?)

Druga grupa to "najgorszy sort" piratów ponieważ żerują na naiwności "piratów-odbiorców", jednocześnie "okradając" "grupę T/W". Podejrzewam, że większość cracków jest z podobnymi niespodziankami, tak jak wersje portable drogich programów czy customizowane systemy operacyjne.

@TakieMamZdanie (niezalogowany): Oczywiście jest to niezgodne z prawem. Skupiam się jedynie na etyce i semantyce.

Są różni piraci. Ja tam kupiłem Windowsa 7 i Photoshopa, a w cale nie musiałem. Być może krąg moich doświadczeń nie jest na tyle duży aby był reprezentatywny, ale tak to działa z moich obserwacji. Dawni piraci, którzy mają teraz pracę, żony i dzieci, kupują treści (jedni w strachu inni z poczucia przyzwoitości).

Fakt, powinienem. Jest takie zjawisko że sporo firm jedzie na piratach i nieuczciwie obniżają widełki cenowe. Ale moim zdaniem to na dłuższą metę jest nieopłacalne (uprzejmy były pracownik, uprzejmy klient >> "uprzejmie donoszą").

@ Ripper[PL] (niezalogowany): "Zachęcony powyższym, przeczytałem też dwa poprzednie spłodzone przez Ciebie wpisy i muszę powiedzieć, że naprawdę bardzo przyjemnie się je czytało :)"

Miło mi to czytać. :)

"Czy jest tutaj ktoś, kto mógłby pomóc z tematem sterowników sieciowych na linuchu? Mam się (może niesłusznie) za PowerUsera, nie tylko w windzie, ale moje dotychczasowe zmagania z pingwinem (a właściwie tytaniczna walka) bardzo mnie podłamały brakiem upragnionego efektu..."

Bywają producenci kart np. wifi do których sterowniki trzeba pociągnąć z repo lub strony producenta (heh, broadcom na przykład). Bywają i takie modele, do których sterowniki napisane zostały na kolanie chyba podczas przerwy śniadaniowej i nic im nie pomoże.

Pod Linuksa kupuje się sprzęt, nie odwrotnie. Niestety. Mam nadzieję że kiedyś to się zmieni.

"Może sam założę wreszcie konto i opiszę? Jest co, bo długie godziny rzeźby i doedukowywania się we wszystkim sieciopokrewnym dały całą serię różnych dziwnych błędów...
Jakbym miał trochę więcej polotu literackiego, dawno bym to uczynił, ale trochę dygam się zbłaźnienia publicznego jak wyjdzie tylko szmira niedojdy ;)"

Zachęcam.
Eee tam, nie musisz podpisywać się imieniem i nazwiskiem.

@Nie Pirat (niezalogowany): Tego nie wiadomo. "W" twierdzą że ceny są takie przez piractwo. ;) Ale z drugiej strony jak widzę w PSS grę na premierę za 350zł to się zastanawiam kto to kupuje...

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 14:39
  #17 13.04.2016 15:06

@Ernest Magnus: Chiny dokladnie to robia od dluzszego czasu, a i tak dalej promowany jest otwarty rynek....
Patenty niszcza innowacyjnosc na 200%.

  #18 13.04.2016 15:36

@TakieMamZdanie (niezalogowany): ja w domu miałem pirata Photoshopa. W pracy odrazu powiedziałem że na innym nie będę pracował bo to szmelc. Skończyło się tak że kupiliśmy cały pakiet Adobe. ??

Songokuu   14 #19 13.04.2016 16:57

Jeszcze nie czytałem. Ściągnęły mnie tu jedynie grafiki z SoMI :P

Berion   14 #20 13.04.2016 17:05

@Songokuu: clickbait zadziałał? Czyżbyś nie czytał skróconego akapitu przed kliknięciem? :D

ochkarol   3 #21 13.04.2016 17:29

Piractwo jest kradzieżą. Nie dorabiajmy ideologii i nazywajmy rzeczy po imieniu.
Jak ukradnie się ze sklepu pączka to też nie oznacza, że gdybyśmy go nie ukradli to by się sprzedał.
Ciekawe, ze jest tak sporo "odważnych" kraść w internecie ale nie są już tacy odważni ukraść płytę z muzyką w normalnym sklepie.
Na dodatek nie są to artykuły pierwszej potrzeby (żywność, odzież), żeby w jakikolwiek sposób próbować tłumaczyć kradzież.

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 17:31
Berion   14 #22 13.04.2016 17:44

@ochkarol: Jak już napisałem: "Ku oburzeniu nasączonych propagandą: piractwo nie jest kradzieżą! „Okradanemu” piraci niczego nie zabierają prócz potencjalnych zysków. I to jest słowo klucz."

Kiedy ukradniesz pączka czy płytę to jeśli wcześniej nie dostaniesz manto od ochroniarzy to w najlepszym razie sklep straci pieniądze, które wydał na zakup gry, którą chciał sprzedać. Kradzież jest wtedy kiedy komuś coś zabierasz. Nie pojmuję jak można mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości. Kiedy ściągasz coś nielegalnego, to jedynie wykonujesz kolejną kopię podczas gdy oryginał dalej znajduje się w tym samym miejscu.

Jak pisałem, nie usprawiedliwiam, jak ci się wydaje, kradzieży, a jedynie zwracam uwagę na to abyśmy nie dali sobie pomieszać pojęć bo inaczej się nie dogadamy. Jedni miłość do ojczyzny, jej kultury i tradycji i nazywają patriotyzmem, inni mylą to z faszyzmem dostrzegając jedynie wymachiwanie barwami narodowymi i niechęć do mieszania kultur. Zasada działania podobna jeśli nie ta sama. :)

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 17:45
  #23 13.04.2016 17:53

Do wszystkich, którzy twierdzą, że piractwo jest kradzieżą: Gdzie mogę zgłosić się po odszkodowanie za utracone zyski z powodu niezgodnej z dzisiejszymi normami powierzchowności? To przypadek identyczny a ekipa od "własności intelektualnych" jako specjaliści od wymagania kosztów urojonych powinni mi na to pytanie odpowiedzieć. Zostałem pozbawiony potencjalnych zysków. Czy może tak jak taksówkarze, którym policja idzie na rękę mam oblewać osoby o bardziej zgodnym wyglądzie fekaliami bo więcej pracy we wszystko musi wkładać osoba o niekompatybilnym wyglądzie? I co, też będą przymykać oko? Każde "potencjalne zyski" to brednia na resorach a niektóre kraje pokazały, że cała "własność intelektualna" służy zahamowaniu rozwoju i stworzenia "twórczych elit" - gdy każdy Człowiek tworzyć potrafi.

maqs6   4 #24 13.04.2016 17:58

Świetny wpis. Krótko, fachowo i na temat.
"Dzięki" piractFU! zyskują również legalni użyszkodnicy, producent/dystrybutor nie zażyczy sobie za np. grę 300 zł, tylko znając możliwości spiracenia ustawi cenę na mniej zaporowe 50-150 zł.
Swoją drogą ostatnie dziesięciolecie rozwiązało bardzo wiele problemów z piractwem:
-legalny Windows? Licencja w prawie każdym laptopie, niezłe Ubuntu i Wine, OpenOffice.
-gry? Promocje i wyprzedaże w serwisach, bundle, szkoda że czasopisma z pełniaczkami popadały jak muchy, monopol jednej nie jest wcale dobry.
-muzyka? Spotify i pokrewne. Krótko i na temat. Za 20 zł miesięcznie nie interesuje mnie kwestia kupowania płyt.

Songokuu   14 #25 13.04.2016 19:19

@Berion: Ach te socjotechniki :D

Cenobith   3 #26 13.04.2016 19:23

@Berion: Zapomniałeś wspomnieć, że piractwo pełni również rolę informacyjno-edukacyjno-kulturalną. Iluż doskonałych albumów nie mógłbym posłuchać gdyby nie piraci? O iluż fantastycznych kapelach z Ameryki Pd lub Indonezji bym nie wiedział gdyby nie piraci? Prawem każdego człowieka jest swobodny dostęp do kultury. Dzięki piratom moje życie kulturalne jest o wiele bogatsze.

Ernest Magnus   8 #27 13.04.2016 20:22

@ochkarol: "Piractwo jest kradzieżą. Nie dorabiajmy ideologii i nazywajmy rzeczy po imieniu.
Jak ukradnie się ze sklepu pączka to też nie oznacza, że gdybyśmy go nie ukradli to by się sprzedał. "

Piractwo jest piractwem a kradzież jest kradzieżą. Nie mieszaj pojęć.

Piractwo to kopiowanie utworu a kradzież to zabór przedmiotu. Czy można ukraś samochód? Można. Ale nie można samochodu spiracic.

Jak taki mądry jesteś to powiedz mi dlaczego Microsoft, Google i Facebook kradną moje dane osobowe kiedy przeglądam internet. A może piracą moje dane? Czy ukradli mi moje dane tak że już ich nie mam czy może spiracili je, czyli nielegalnie skopiowali?

Rozumiesz różnicę?

Berion   14 #28 13.04.2016 20:23

@maqs6: Na konsolach niemal zabiło.

@Cenobith: Pośrednio wspomniałem w pkt 3: Promocja marki. :)

To tak samo jak ja, gdyby nie YT nie dowiedziałbym się nigdy o istnieniu takiego gatunku (?) muzyki jak "new retro" (polecam Dance of The Dead, Lazerhawk, Bourgeoisie, MegaDrive, VHS Glitch) i "epiki" (np. Two Steps From Hell, Epic Score, Audiomachine).

@Songokuu: :}

@Ernest Magnus: Ależ legalnie i nie kradną - wyraziłeś na to zgodę zatwierdzając warunki licencji. Głupiej po głupiej, ale dura lex sed lex. Moralnie też nie kradną, a wyłudzają. Hmm...

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 20:49
andrzej_1234   5 #29 13.04.2016 21:41

Czemu z dóbr kultury mają korzystać tylko te osoby, które na to stać?

Mam nie rozwijać swoich zdolności intelektualnych, bo nie mam pieniędzy? A haha.

yanko wojownik   13 #30 13.04.2016 22:25

"Są i tacy, którzy z kalkulatorem w rękach wyliczają każdego dolara, nawet jeśli miałby to być dolar niezarobiony."

Oni są niefajni jacyś.

"Grupa M: „Mafie, służby i loże” ;)
Czyli organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Pasożytują na wszystkich mamiąc ochroną treści i pozywając udostępniających pirackie kopie na sumy przekraczające PKB całej planety. ;)"

I oni tez tak samo.

"Niemożna być pewnym, że osoba która ściągnie np. grę, gdyby nie mogła to na pewno by ją kupiła"

Słyszałem o przypadkach jak co i rusz wyruszają w net szukać fajnych "darmówek", nie zakładają że coś kupią tylko, że znajdą.

"Uważam, że z piractwa się po prostu wyrasta "

Albo się do niego dorasta - czyli w druga stronę - chyba już gdzieś nawet przy okazji pisaliśmy o tym.

" jeździłem na Stadion X-lecia (obecnie Stadion Narodowy) co miesiąc po pirackie gry."

Oj to brzydko robiłeś, oj jak nieładnie... ale spowiadałeś się z tego I "proszę księdza proszę organisty, więcej grzechów nie pamiętam, mogę już jestem czysty" - to dobrze a jak jeszcze pół kieszonkowego rzuciłeś na tacę to odpuszczenie przypieczętowane.

"Grupy „W”, „M” i „T” z powyższych powodów nieoficjalnie tolerują piractwo."

Zebrani do kupy, zło pełne i najczystsze.

"Jeszcze nie tak dawno temu, deweloper udostępniał wersję demonstracyjną swojej gry, czasowo ograniczoną, a nawet shareware.'

Qurde tak było pamiętam - tzn. sobie przypomniałem, bo teraz to rzeczywiście taka rzadkość, ze idzie zapomnieć, ze w ogóle miało to miejsce. Np. maiłem demo Line of Sight: Vietnam http://images.google.de/imgres?imgurl=http://www.gry-online.pl/galeria/gry13/254...= gdzie była cała jedna misja i tutorial spodobało mi się i kupiłem grę - była tania. Pisemka np. Click, PC World itp. dorzucały dema tych większych dzieł, poza tym co dawali na płytkach w pełnej wersji.

"e-Historycy"

Dobrzy ludzie w szczytnym dziele.

"ktoś kupił to etycznie ma prawo do robienia ze swoim egzemplarzem co mu się żywnie podoba"

Moje a nie moje - fuj! To jak abonament!

"DRM, które potrafi wymagać stałego dostępu do internetu,"

I dlatego współczesnych gier nie lubię, choć przy moich kartach graficznych zrazu z dopiskiem "archaik" chyba bym ich nawet w większości nie odpalił.

"O DRM słyszał każdy"

Polemizowałbym, ale może najpierw zapytam sąsiadów, bo może słyszeli?

"Rynek wtórny"

Lubię go, bo ma stare dobre, co u mnie pójdzie.

"Bez piractwa, cześć dzieł przepadłoby na zawsze"

Znam takie historie ze świata muzyki tylko przez piratów niektóre rzeczy przetrwały niezauważone nie wypromowane gdzieś tam przepadły, wydawca zaginął się przebranżowił materiału nie było to, co na rynku niby było, to się rozsypało a piraci ocalili.


Wpis the best! Kandydat na mój głos - no o ile w czasie głosowania będę zalogowany, bo tego akurat nie gwarantuję, ale tak czy inaczej godny podium.

Ernest Magnus   8 #31 13.04.2016 22:30

@Berion: Wiem, że nie kradną ale nie wiem czy nie piracą. Te licencje są mgliste i ogólne. Ja bym podciągnął zbieranie danych pod piractwo. Facebook miał pozwy za naruszenie danych osobowych :)

yanko wojownik   13 #32 13.04.2016 22:36

@maqs6: OpenOffice, to chyba wcześniej niż ostatnie 10 lecie - ratował mnie od dysleksji w wersji 1x jeszcze chyba... - nie pamiętam kiedy, ale to było więcej niż 10 lat temu.

"szkoda że czasopisma z pełniaczkami popadały jak muchy,"

Szkoda, że zdechły, w serwisie aukcyjnym ze dwa tygodnie po trafieniu do kiosków były czasem za 20% ceny lub mniej w stanie idealnym.

"Za 20 zł miesięcznie nie interesuje mnie kwestia kupowania płyt"

- nie kumam - interesuje za więcej?

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 22:37
yanko wojownik   13 #33 13.04.2016 22:45

@Nie Pirat (niezalogowany): Obniżenie cen chyba by pojechało po piractwie, ale skoro nie obniżają, to jak we wpisie, potrzebują go.

Berion   14 #34 13.04.2016 23:03

@Ernest Magnus: Licencja na Windows 10 za to nie pozostawia złudzeń: legalizuje keyloggera, voiceloggera, w zasadzie to "wszechlogera". ;) Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że większości to nie przeszkadza.

@yanko wojownik: Będę trzymał kciuki.

Tak naprawdę to nie wiadomo. Równie dobrze mogłaby być sytuacja kiedy gry kosztują 50% mniej niż obecnie, a piraci dalej będą piracić (procentowo powiedzmy, że w większości tych którzy piracą obecnie), podczas gdy twórcy będą o połowę mniej zarabiać. Problem z tym jest taki, że tego się nigdy nie dowiemy inaczej niż doświadczalnie, ale żadna ze "stron" nie odpuści. Błędne koło.

PS: Nie spowiadałem się. Nawet teraz kiedy mam okazję, kiedy po stronie grasuje (samozwańczy) "KsProboszcz", za tego Windowsa XP. ;)

@andrzej_1234: I masz rację i nie masz zarazem. Oczywiście nasza wrodzona ludzka empatia skłania do pobłażliwości, chęci dzielenia się z bliźnim tym co mamy. Ale jeśli tak każdy by się dzielił na takich zasadach to twórcy by pomarli z głodu (tj. znaleźli by sobie inną fuchę i dóbr kultury by nie było).

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 23:12
darek719   38 #35 13.04.2016 23:09

Fajnie się czytało, aż dodałem sobie do "ulubionych" to mój pierwszy taki wyróżniony wpis :D

yanko wojownik   13 #36 13.04.2016 23:22

@Berion: E tam kciuków to używaj, myślę, ze jak się nie zjawię i bez mojego zakręci się w okolicy podium, ale jak przypadkiem, będę przemykał to zaklikam.

Piractwo będzie nawet jak będą sprzedawali produkt 90% taniej, bo to coś, co jest dla zasady, a dla niektórych to pasja, hobby itp. Co by robił człowiek który piracił jakby przestał jeśli to właśnie nadaje sens jego dniom. Ale gdyby ceny były niższe znacznie niższe, to obok pirata u poniektórego kolekcjonera piratów stałby może i oryginał :)

W stosunku do KsProboszcz, to już kolejny grzech ja nawet nie wiem czy podlega rozgrzeszeniu - chociaż możesz być czysty, bo nie wiem co o Windows 10 pisałeś - czy jesteś głosicielem herezji czy nie - jakiś rachunek sumienia czy coś takiego względnie może ratuje. Nie wiem, ale jeśli bluźniłeś przeciw Windows 10, to grzech dużo cięższy i może nie być na niego odpustu - no przynajmniej w tej parafii :)

Berion   14 #37 13.04.2016 23:48

@darek719: https://media.makeameme.org/created/proud-face.jpg
:}

@yanko wojownik: Wystarczy, że gdzieś napiszę coś niepochlebnego o pederastach, "imigrantach" lub tatuażach i po podium. :D Mam dar tworzenia ośrodków antygrawitacji.

Zapominasz o tym, że te ceny są wysokie dla nas. Taki Amerykanin nie odczuwa różnicy pomiędzy 10 czy 40 dolarami.

Zdecydowanie herezji, boję się Win10 jak diabeł wody święconej. Nawet płatne odpusty nie pomogą. Trzeba chyba będzie się zbuntować i własne postulaty przybić na wrotach jego parafii. ;)

yanko wojownik   13 #38 14.04.2016 01:16

@Berion: A tak czytałem, że tatuaże są marginalne czy coś tam... Nie pisz o Imigrancie geju z tatuażami, który jest marginesem, bo wtedy potrójnie a dodając margines poczwórnie w niełasce będziesz. Nie wiem co decyduje o czym jestem tak przelotnie falami tutaj :)

No tak Amerykanin może nie odczuwać - nie znam niestety żadnego :) A może być Afroamerykanin cały w tatuażach? Ale też nie znam - znaczy tam osobiście nie znam, bo z TV to o qurde ilu znam... - możliwe, że taki nie odczuwa.

Za te herezje, to z odkupieniem kiepsko być może - może kilka pielgrzymek do Redmond by było podstawą do odpuszczenia, ale kto wie, kto wie...
Niby przybić można, byli już tacy (najbardziej było dwóch, w tym jeden z polski;), ale wtedy na zakup odpustu już szans nie będzie wcale, ale może zrobisz jakiś przekład czegoś na uwspółcześniający a to co nie co zreformuje, bo nadają bez uwspółcześnienia chyba https://www.microsoft.com/pl-pl/store/apps/pismo-swiete/9nblggh09ct2

Autor edytował komentarz w dniu: 14.04.2016 01:18
edmun   12 #39 14.04.2016 07:37

a teraz taka kwestia matematyczna. co określa wartość towaru aby móc uznać że jest opłacalny? Niech będzie w kwestii tych gier. Jeśli zarabiamy 1300 zł netto a nowa gra na PC to 129 zł, to dużo czy mało? A jeśli ta sama gra będzie kosztować 60zł to jest dla Ciebie/dla was dużo? mało? a jeśli zarabiasz 6000 zł netto to taka gra za 129 zł to wciąż dużo? to dorzućmy kolejne współczynniki, np. ta osoba zarabia 6000 zł ale jej miesięczne wydatki to 4300 zł to taka gra za 129zł jest wtedy produktem drogim czy tanim? A dlaczego poruszam ten temat. Poruszam gdyż porównuję ilość nowszych (tak rok stare) gier które zakupiłem odkąd zarabiam więcej w porównaniu do czasów kiedy jednak zarabiałem te małe kwoty. Priorytety są różne, ale znam ludzi którzy zarabiają i 12 tyś złotych netto na miesiąc a nie kupują żadnego oryginału. Czy potępiam? Niekoniecznie, czy chwalę takie zachowanie ? Raczej nie. Jak już pisałem w swoim osobnym wpisie na temat raspberry pi jako serwer torrentów, jest to kwestia naprawdę sporna a już nie wspominając o tym jak człowiek wydaje naprawdę spore pieniadzę (ja wiem, można kupić auto za 60 tyś złotych i piracić gry niczym Kuźniar uważając że 70zł za płytę do dużo) a dostaje produkt który widać że nie jest wart nawet takich kwot. I tu właśnie jest to zasadnicze pytanie - jaka jest wartość Twoich pieniędzy?
Wszystkich serdecznie pozdrawiam - a jak chcecie coś się dowiedzieć jak to sami muzyczni artyści opowiadają jak "wydawcy" są ich "panami" a oni jako artyści są niewolnikami to polecam film Artifact. Główny narratorem jest zespół 30 Seconds To Mars który otrzymał pozew od swojego wydawcy na 18 (nie jestem pewien kwoty tak z pamięci) milionów dolarów. Występują też Linkin Park, System of a Down czy Eminem

ochkarol   3 #40 14.04.2016 08:44

@andrzej_1234: A o jakich to dobrach kultury piszesz, które to rozwijają zdolności intelektualne a na które trzeba dużych pieniędzy?
Śmiać mi się chcę słysząc takie argumenty.

ochkarol   3 #41 14.04.2016 08:54

@Ernest Magnus: "Piractwo jest piractwem a kradzież jest kradzieżą. Nie mieszaj pojęć.
Piractwo to kopiowanie utworu a kradzież to zabór przedmiotu. Czy można ukraś samochód? Można. Ale nie można samochodu spiracic."

Efekt ten sam.
Różnica polega jedynie na platformie (świat rzeczywisty i świat cyfrowy).

"Jak taki mądry jesteś to powiedz mi dlaczego Microsoft, Google i Facebook kradną moje dane osobowe kiedy przeglądam internet."

Nie kradną. Na wszystko zgodziłeś się akceptując licencję.
Poza tym wchodzimy w inny temat - jak walczyć z działaniami monopolistów.
Poza tym nikt Ci nie każe korzystać z Facebooka, Windowsa itd.
Wyobraź sobie, że poza światem cyfrowym istnieje życie i można mieć całkiem fajnych znajomych bez Facebooka. Oczywiście nie będzie ich kilkuset (LOL) ale za to będziesz pamiętał ich imiona. No i nie będziesz musiał dzielić się swoimi danymi osobowymi poza adresem i numerem telefonu.

Śmiać mi się chce, jak widzę to unikanie słowa kradzież, złodziej...
Gorzej się czuje człowiek gdy musi przyznać się, że ukradł niż gdy powie spiraciłem?

Berion   14 #42 14.04.2016 09:44

@edmun: Chętnie obejrzę, dzięki.

@ochkarol: "A o jakich to dobrach kultury piszesz, które to rozwijają zdolności intelektualne a na które trzeba dużych pieniędzy?
Śmiać mi się chcę słysząc takie argumenty."

Gry, filmy, muzyka, programy. Wszystkie możliwe cyfrowe treści są takim dobrem i poszerzają horyzonty (chyba, że treści będziesz dobierał złe to nie poszerzą ;]).

"Różnica polega jedynie na platformie (świat rzeczywisty i świat cyfrowy)."

Jaka jest różnica masz w tekście. I takie są *fakty*. Kradzież jest kradzieżą, a piractwo piractwem. Dwie oddzielne kwestie...

"Śmiać mi się chce, jak widzę to unikanie słowa kradzież, złodziej...
Gorzej się czuje człowiek gdy musi przyznać się, że ukradł niż gdy powie spiraciłem?"

Ja na pewno czuję się lepiej kiedy na krzesło nie mówię stół. Kto wie czy gdybym ich nie mylił to przez przypadek nie usiadłbym na stole.

@yanko wojownik: Ja tego tym bardziej nie wiem, ale jestem rad.

Autor edytował komentarz w dniu: 14.04.2016 09:47
ochkarol   3 #43 14.04.2016 10:05

@Berion: No właśnie mówisz na krzesło stół tylko po to, żeby poprawić sobie samopoczucie i nie nazywać rzeczy po imieniu. Piractwo jest synonimem kradzieży i tak samo jest zabroniona prawnie.
Więc o czym tu dyskutować?

Ciekawe czy ta samo byście pisali, jakby to Was okradano z czegoś, z czego się utrzymujecie?

Berion   14 #44 14.04.2016 10:16

@ochkarol: Hola, hola Waść. Ja nie muszę sobie poprawiać samopoczucia. Ta sugestia jakobym "kradł" jest nietrafiona. Ale za to ukradłem w swoim życiu dwie rzeczy i nie czuję się z tym specjalnie źle nazywając to kradzieżą (do dziś się biję w pierś za podprowadzenie ludzika lego i muszelki ze szkolnej gabloty 20 lat temu).

Skąd pewność, że ja się z tego nie utrzymuję? Nie cieszę się z piractwa, ale nie oskarżam innych o zbrodnię przeciw ludzkości. Już Ci napisałem, że kiedy mówimy o kradzieży, z tym się nie da polemizować bo takie są fakty. Kradniesz coś wtedy kiedy komuś zabierasz i ten ktoś to traci (nie 'coś' tylko konkretnie 'to'). Jeśli chcesz tworzyć nowomowę to beze mnie.

  #45 14.04.2016 11:28

Kiedyś usłyszałem fajne porównanie: "Piracenie to coś takiego jak ogladanie filmu w kinie bez biletu" - wykorzystasz produkt, nie zapłacisz, nikt niczego nie stracił, a Ty zyskałeś:) Bo przecież jeżeli bym go nie oglądnął za darmo nie znaczy, ze kupiłbym bilet:P

Ernest Magnus   8 #46 14.04.2016 11:42

@ochkarol: Nie okradaj Beriona z miejsca na mądre komentarze. Lepiej się czujesz jak kradniesz miejsce głupim, natarczywym spamem? XD

ochkarol   3 #47 14.04.2016 12:29

@Ernest Magnus: Dyskutujemy jeno...

ochkarol   3 #48 14.04.2016 12:38

@Berion: Widzisz. Masz swoje "fakty" i swoją "prawdę" a ja swoją.
Trzymając się Twojej nomenklatury zarówno kradnąc, jak i "piracąc" nabywamy własność czegoś w sposób nielegalny i który powinien być publicznie napiętnowany.
I stąd moje domniemanie, że efektów Twojej pracy nikt nie kradnie w sieci, bo tego nie napiętnujesz.
Jakby tego nie nazywać, jedno i drugie (kradzież i practwo) jest prawnie zabronione.
Nie wyobrażane jest dla mnie tłumaczenie w jakikolwiek sposób działań niezgodnych z prawem. I jeszcze niektórzy się chwalą, że piracą.
To jest po prostu chore.
Z mojej strony EOT.

Berion   14 #49 14.04.2016 12:56

@ochkarol: I to jest kolejny problem, który w Tobie dostrzegam. ;) Nie ma czegoś takiego jak "swoje fakty" i "swoja prawda". Fakty opisują stan faktyczny... Fakty są takie, że Ziemia obraca się wokół własnej osi i nie można mówić: "twoja prawda jest taka że to niebo się obraca", a "moja że Ziemia się obraca".

Natomiast zgadzam się w pełni ze zdaniem: "zarówno kradnąc, jak i "piracąc" nabywamy własność czegoś w sposób nielegalny i który powinien być publicznie napiętnowany."

"I stąd moje domniemanie, że efektów Twojej pracy nikt nie kradnie w sieci, bo tego nie napiętnujesz."

Ależ napiętnuję! Tyle że używam adekwatnego słownictwa. Napisałem, że jest złe, napisałem dlaczego. Napisałem także kiedy owe zło ma swoje pozytywne oblicza.

"Jakby tego nie nazywać, jedno i drugie (kradzież i practwo) jest prawnie zabronione."

I z tym też się zgadzam.

"Nie wyobrażane jest dla mnie tłumaczenie w jakikolwiek sposób działań niezgodnych z prawem."

A ja sobie wyobrażam zawsze kiedy prawo jest złe. ;)

"I jeszcze niektórzy się chwalą, że piracą.
To jest po prostu chore."

I znowu się zgadzam! :)

Autor edytował komentarz w dniu: 14.04.2016 13:00
aragorn9   8 #50 14.04.2016 13:13

@Berion: Piractwo powód dlaczego tworze strony z opłatami abonamentowymi a nie aplikacje które ktoś spiraci :) Przynajmniej kasa na koncie się zgadza.

Autor edytował komentarz w dniu: 14.04.2016 13:13
command-dos   18 #51 14.04.2016 14:29

Pirat dobry tym razem ;)

  #52 14.04.2016 16:04

@Berion

Ogólnie bardzo lubisz publikować na tematy związane z piractwem i dodatkowo wskazujesz też jego dobre strony, jednocześnie tworząc samemu pewne treści - co jest dosyć dziwne, bo twórcy (i wytwórnie) zazwyczaj tylko narzekają na piractwo, nie widząc w nim nic dobrego.

Wg. mnie trzeba też odróżnić piractwo bardziej szkodliwe, od tego mniej szkodliwego. O co mi chodzi?
Otóż jeśli Kowalski spiraci program wielkiej korporacji i producenta (np. Adobe Photoshop, Microsoft Office) tak naprawdę szkoda nie będzie aż tak wielka - producent taki zarobił już naprawdę dużo i nie upadnie, nawet jeśli masa ludzi będzie używać pirackich wersji ich programów. Co więcej, ludzie którzy używają Photoshopa czy Lightrooma w pirackich wersjach zazwyczaj chcą się nauczyć ich obsługi, wiążą swoją przysżłość z zawodem np. grafika czy fotografa.
Kiedy będą już pracować, kupią oryginalną wersję programu - więc tak naprawdę dzięki piractwu firma pozyskuje klienta.
Dlatego uważam, że karanie więzieniem piractwa "do użytku prywatnego" jest głupotą, bo firma nie ponosi dużych strat, a może ponieść i zyski, a ludzie zostają skazani na kilka lat niczym ktoś kto kogoś zgwałcił albo pobił.

Natomiast piractwo bardziej szkodliwe, to piractwo np. aplikacji mobilnych, które zazwyczaj są tworzone przez małe studia, startupy, ogółem ludzi, którzy dopiero zaczynają. Jeśli nie osiągnęli jeszcze popularności, każdy spiracony program to dla nich kłoda pod nogi - nie mogą się rozwinąć. Dlatego nie popieram piracenia aplikacji na Androida, zwłaszcza, że nie kosztują one dużo, i nie mają durnych zapisów w licencjach ( raz kupiony program można używać na każdym urządzeniu, przynajmniej tak jest w Androidzie).

Warto jeszcze dodać, że tak naprawdę dobre dzieło zawsze się sprzeda. Płyty sławnych muzyków krążą po sieci, jednak i tak każdy ich fan chciałby mieć je w oryginale. Tak samo jest z grami (bo z filmami to już inna sprawa).
Jeśli ktoś stworzy coś naprawdę dobrego, ponadczasowego i niosącego jakąś konkretną treść to zawsze znajdą się ludzie, gotowi za to zapłacić.
Jeśli ktoś robi muzykę tylko i wyłącznie dla hajsu to niech potem nie płacze, że ludzie spiracą jego/jej płytę, przesłuchają i zapomną...

@maqs6

"Swoją drogą ostatnie dziesięciolecie rozwiązało bardzo wiele problemów z piractwem:
-legalny Windows? Licencja w prawie każdym laptopie, niezłe Ubuntu i Wine, OpenOffice.
-gry? Promocje i wyprzedaże w serwisach, bundle, szkoda że czasopisma z pełniaczkami popadały jak muchy, monopol jednej nie jest wcale dobry.
-muzyka? Spotify i pokrewne. Krótko i na temat. Za 20 zł miesięcznie nie interesuje mnie kwestia kupowania płyt."

1. Pomyślałeś o ludziach kupujących używane laptopy albo składających sobie komputery? Niektórzy mają więcej oleju w głowie i wolą kupić kilkuletniego IBM niż błyszczącego ultrabooka z MM który padnie po gwarancji. Dodatkowo ludzie nie mają kasy (szczególnie w Polsce) i często kupują laptopa za 300-400 zł z XP czy nawet bez dysku i mają wywalić drugie tyle na system?
2. Zgadzam się.
3. Odetną dostęp, usługa padnie i nie posłuchasz. Do tego reklamy (od zawsze nienawiść do jakichkolwiek reklam, może prócz profilowanych bo tylko one mają jakikolwiek sens).

Wg. mnie prawo autorskie powinno zostać gruntownie przebudowane:

1. Wykopać na zbity pysk WSZYSTKIE mafie, hieny, nierobów i pasożytów w stylu ZAiKS czy MPAA. Oczywiscie nikt tego nie zrobi, bo to za silne lobby ale to wrzód na dupie, rak i najgorszy sort pasożytów którzy powinni zająć się uczciwą pracą. Jak kiedyś zobaczyłem szefa jednej z tych mafii w garniturku z opasłym brzuchem to pięść sama mi się zacisnęła. Na bruk bez żadnych odpraw.
2. Zlikwidować ograniczenia w dystrybucji. W dobie internetu one i tak nie działają a uczciwych klientów tylko wkurzają i dają wrażenie, że jesteśmy jakimś trzecim światem.
3. Znieść zapisy w prawie autorskim mówiące, że za używanie pirackiego oprogramowania grozi więzienie... Cholera jasna, więzienia są dla ludzi którzy stanowią zagrożenie dla społeczeństwa (mordercy, gwałciciele, pedofile, gangsterzy itp.) a nie dla Kowalskiego który ma pirackiego Windowsa w domu!

A teraz mam parę słów do niejakiego @ochkarol

"Nie wyobrażane jest dla mnie tłumaczenie w jakikolwiek sposób działań niezgodnych z prawem."

Załóżmy, że wprowadzono przepis, według którego nie wolno mieć w domu żadnej biżuterii/nie wolno posiadać np. Biblii czy Koranu czy tam czegokolwiek, a posiadanie karane jest śmiercią. Ktoś z Twojej rodziny posiada zakazany przedmiot. Ty, jak przykładny obywatel zakapujesz go, bo przecież łamie prawo, tak?

Ludzie, przecież od dawna wiadome są dwie rzeczy:
a)prawo jest tworzone przez silniejszych a przestrzegane przez słabszych
b)istnieją mądre i głupie prawa

Według polskiego prawa 3/4 moich znajomych jest przestępcami, bo palą jointy na imprezach. Mimo, że większość z nich nawet nie była spisywana przez policję. Według prawa uczniowie robiący zdjęcia notatek w szkole też go łamią, bo na zdjęcia i nagrania potrzeba zgody dyrektora.
UE wprowadziła dyrektywę o zakazie sprzedaży i używania żarówek tradycyjnych i termometrów rtęciowych. Mam i używam obu tych rzeczy. Czy to komukolwiek szkodzi? Nie. Czy łamię w ten sposób prawo? Tak.

Najpierw trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem, dopiero później prawami.
Swoją drogą, zawsze śmieszy mnie gadanie, że ludzie nie płacący dochodowego okradają państwo. Oni właśnie nie okradają, tylko bronią się przed państwem, które chce im te pieniądze ukraść i to w legalny sposób.

Berion   14 #53 14.04.2016 19:43

@Maxim128: Na tematy sceny, nie piractwa. O piractwie to jest w zasadzie pierwszy.

Wychowałem się na tym, więc pewnie dlatego mam na nie nieco inny, szerszy pogląd. Zresztą, *wszyscy* duzi Polscy (i pozostali z bloku wschodniego) wydawcy zaczynali od giełd komputerowych i szemranych (wtedy legalnych) interesów. A dziś często wygłaszają peany na temat walki z piractwem, które im żyć nie daje. ;)

"Otóż jeśli Kowalski spiraci program wielkiej korporacji i producenta (np. Adobe Photoshop, Microsoft Office) tak naprawdę szkoda nie będzie aż tak wielka"

Ale to jest mentalność Janosika. Jestem w stanie zrozumieć i usprawiedliwić piractwo jeśli jegomościa naprawdę nie stać (heh, ta empatia ;)), ale NIE kogoś z podejściem: "nie zbiednieją", "nie chce mi się kupować" (bo karty, bo to bo tamto), "po co kupować "jak jest za darmo"?".

"Kiedy będą już pracować, kupią oryginalną wersję programu - więc tak naprawdę dzięki piractwu firma pozyskuje klienta."

I o tym napisałem. Tak, zazwyczaj tak jest.

"Natomiast piractwo bardziej szkodliwe, to piractwo np. aplikacji mobilnych,"

Tego też nie jestem w stanie zrozumieć. Programy mobilne to zwykle od 2 do w porywach 20zł. Ile ich tak naprawdę potrzebuje użytkownik? Spokojnie się zamknie w cenie 200zł co nie wydaje mi się wysoką ceną na co najmniej kilka lat użytkowania. Telefon można zrootować, a jak nie to spiąć konto ze zrootowanym i zrobić kopię programów etc. więc ten argument też odpada. Z grami, filmami czy książkami podobnie.

- - -

Ad1. Ale OEM Windowsa to ile, 200zł? Bez przesady. Nie mówiąc już o tym, że jest jeszcze Linux. ;)

Ad3. I dlatego to jest takie tanie, abyś nie płakał za wydanymi pieniędzmi. Moim zdaniem na takim pułapie cenowym jest ok. A skoro mówisz o reklamach to i o darmowych streamingu, czyli tym bardziej. Chcesz mieć na zawsze to kup w Tidalu czy gdzie indziej (też tanio).

Kylo#K86   7 #54 14.04.2016 21:27

Jak zwykle pięknie napisane... ja na wyjeździe więc troszkę ręce związane. Ale przyjacielu @Berion jeszcze jedną rzecz bym dodał, a właściwie uwzględnił. A mianowicie celowe postarzanie sprzętu. Nikogo nie dziwi dziesięcioletni samochód na drodze... ba.... to standard, bo nie zawsze ma tylko wyglądać,... ma jeździć (oczywiście przy rozsądnym podejściu do bezpieczeństwa). Jednak w przypadku systemów operacyjnych, programów, nagle okazuje się że miesiąc czasu to epoka, której nie możemy przeskoczyć,. Windows XP jakimś trafem spełniając oczekiwania rzesz użytkowników oczekujących niskiej wymagań i dużej prostoty, stał się złem wcielonym,... gorzej niż ptasia czy świńska grypa. Na tym przykładzie się zatrzymam z pełnym szacunkiem i sentymentem do XP (R.I.P.), a resztę już każdy może dopisać sam, jak się okazuje równolegle im nowszy system tym pewniejsze że obecna kolekcja oprogramowania czy gier jest nic nie warta!

  #55 15.04.2016 02:22

@Berion: Zapomniales dodac grupy ''pijawki''

yanko wojownik   13 #56 15.04.2016 03:12

@edmun: "Jeśli zarabiamy 1300 zł netto a nowa gra na PC to 129 zł, to dużo czy mało? A jeśli ta sama gra będzie kosztować 60zł to jest dla Ciebie/dla was dużo? mało? a jeśli zarabiasz 6000 zł netto to taka gra za 129 zł to wciąż dużo?"

W takiej sytuacji, to wciąż byłoby dużo z tym, że byłoby mnie stać. Pewnie inne spojrzenie na to będzie miał ktoś, kto zawsze był przy kasie - najpierw dostawał od rodziców, potem od razu dużo zabiał, albo po prostu ją miał nawet nie musiał zarabiać, bo dostał jakiś pieniądz, który robił mu pieniądz i dla niego może tanio.
Dla mnie choćbym stał się bogaty, to będzie drogo, bo inaczej mam to wrąbane w umysł.

Berion   14 #57 16.04.2016 10:38

@Kylo#K86: Hmm... sądzę że to prawda, ale jaki to ma związek z muzyką, filmami i grami? ;) Jaki związek ma postarzanie produktu z piractwem? Dostrzegam jedynie przez pryzmat łamania licencji oprogramowania wewnętrznego danego urządzenia.

Autor edytował komentarz w dniu: 16.04.2016 10:39
andrzej_1234   5 #58 16.04.2016 17:28

@Berion: Nie sądzę, aby była możliwość stworzenia idealnego światu biznesu. Gdzie za każde dobro kultury uiszczana jest opłata. To wizja producentów, którzy powiedzmy szczerze działają na zasadach rynkowych, a nie kulturowych. Moim zdaniem to nie służy nikomu. Łącznie z artystami. Bo Oni w tym biznesie to najmniejsze pchełki wśród ludzi doświadczonych w robieniu na kimś kasy.
Nie sądzę, aby też była możliwa sytuacja odwrotna. Tzn. pełnej komuny i dobra wspólnego, bo tak jak powiedziałeś każdy chce ze swojej pracy wyżyć i kwestia wynagrodzenia prędzej, czy później trapi człowieka.

Jak widać świat sam reguluje pewne idee, które człowiek stwarza. Piractwo by nie powstało, gdyby nie było takiej potrzeby. Mi osobiście nie podoba się tworzenie moralności przez producentów, że piracenie to kradzież. Bo gdyby nie to piracenie to dużo ludzi byłoby wykluczonych. Muzycy, którzy słuchają naprawdę wielu utworów, aby ukształtować swój gust muzyczny. Książki, których nie ma w bibliotekach, a sprowadzane u zagranicznego wydawcy kosztują 400 stówy. Niektóre rzeczy są niezbędne do rozwoju. Kultura jest teraz zcyfryzowana. Albo kwestia taty, który nie może sobie pozwolić na to, aby swojemu dziecku kupić grę za 100. Na warunki polskie to wciąż dla wielu ludzi znaczna część wypłaty.

Producenci... Stwarzają nową moralność. Gdzie nawet pożyczenie swojej gry, muzyki, książki, programu jest nieuczciwym, napiętnowanym postępowaniem. Wtłacza się ludziom ideologie, gdzie wszystko jest produktem. To świadczy o tym jak handlowcy patrzą na świat.

Kylo#K86   7 #59 16.04.2016 17:57

@Berion: Mistrzu właśnie mi chodzi o kompatybilność., do filmów i muzyki to może i nie możemy się przyczepić, bo to tylko formaty do których wystarczą kodeki. Jednakże z programami zaczynają się już schody. Pamiętam że miałem wśród znajomych takich majstrów co prowadzili jakiś skromny biznesik gdzie oprogramowanie mieli dosyć drogie i wiązało ich to automatycznie z systemem operacyjnym, a na nowszym sprzęcie nie mogli ani znów aktywować, ani nawet zainstalować. Zmiana sprzętu (nie licząc maksymalnej modernizacji przy zachowaniu bazowej konfiguracji) oczywiście odpadała. Oczywiście łatwo możemy powiedzieć że o tak... no jak program był drogi to faktycznie ciężka sprawa tym bardziej że zbyt długo schodzi odpracowywanie takich inwestycji przy małym biznesie, z drugiej jednak strony nikt nie zauważa dzisiaj tego precedensu przy mniejszych czy tańszych programach czy grach. Marketing wygląda zresztą tak... "Zainstaluj Windowsa 2020 bo wszystkie wcześniejsze windowsy są jakże niedorobione a bez 2020 nie da się żyć".... ale że wszystko co miałeś legalne i kompatybilne to podwodna część dryfującej góry lodowej.... nie widać nie znaczy że nie ma. Mi się nie zawsze podobają kombinatoryki z emulatorami, czy wirtualizacją. Oczywiście nie neguję postępu, ale to są takie "ofiary po drodze",. Tworzenie nowego systemu dzisiaj zaczyna przybierać formę miesięcznika... ehhh

Berion   14 #60 16.04.2016 19:13

@Kylo#K86: Mistrzu Kylo#K86, prawda to, ale z drugiej strony to trudno zachować tę kompatybilność kiedy system operacyjny pozwala obsługiwać nowsze 'ficzery' choćby sprzętu. Trudno utrzymywać taki kod równolegle na kilka wersji systemów. Zauważ, że dopiero teraz odchodzi się od XP, a jak długo były wersje programów także DOSowe? Dramatu dużego nie ma. A gdybyś chciał przytoczyć przykład sterowników to cóż, coś już tutaj może być na rzeczy (np. widziałem sterowniki do Windows 7 dla Intelopatyka przed jego premierą, które zniknęły po, przypadek?). Z konsolami z kolei to kwestia finansów, aby np. PS4 było wstecznie kompatybilne z PS3 musiałoby mieć jej bebechy co podniosłoby także ceny (czysto programowy emulator nie jest możliwy). Ale już przykład z systemami mobilnymi byłby trafiony. ;)

@andrzej_1234: I ja się w pełni zgadzam z tym co napisałeś.

Axles   17 #61 18.05.2016 07:44

Chyba nie skłamię jeśli napiszę, że twoje wpisy sprawiają, że jesteś wśród śmietanki blogowej DP, świetnie się czyta, wiele można wynieść no i dają na prawdę do myślenia. Lekkiego pióra i by kolejne były tak dobre :)

Berion   14 #62 18.05.2016 11:45

@Axles: Dzięki za miłe słowa. Zawsze motywują.