r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Betatest Assassin’s Creed: Brotherhood

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Nie każdej grze jest wskazane posiadać tryb wieloosobowy. Przyczyn może być wiele - scenariusz całości przypisany został wyłącznie pod jedną postać, sama rozgrywka nie za bardzo pozwala na taki ruch... Niemniej zaserwowanie opcji gry przez sieć, tudzież lokalnie, przecież wpływa na cykl życiowy produktu - a co za tym idzie będzie się on sprzedawał dłużej i przyciągnie większą ilość zainteresowanych. Przykład wciśniętego nieco na siłę multi mieliśmy całkiem niedawno, bo przy okazji BioShock 2. A taki zabieg postanowiło zastosować też Ubisoft przy najnowszej odsłonie Assassin’s Creed - nasze wrażenia?

Twórcy muszą być chyba spokojni o swoje dzieło, gdyż zdecydowali się oddać graczom do sprawdzenia betę Brotherhood przed premierą tytułu. Ubi nie chciało sprawić abyśmy odczuli, że batalie sieciowe są raptem "podczepione", dlatego też specjalnie na potrzeby tego trybu został stworzony zarys fabularny, który ma tłumaczyć jego obecność. Zapomnijmy na chwilę o asasynach, Desmondzie i jego przodkach - tym przyjdzie nam stanąć po drugiej stronie barykady. Jesteśmy templariuszem biorącym udział w programie treningowym stworzonym przez Abstergo Industries. Naturalnie szkolenie odbywa się w Animusie, ustawionym mniej więcej na czasy włoskiego renesansu - tutaj toczyć się będzie zabawa.

Całość opiera się mniej więcej na tych samych zasadach, co przygoda Ezio solo - wcielamy się w zabójcę, który ma za zadanie wyeliminować innego. Nie jest to jednak takie proste, bo równocześnie my stajemy się czyimś celem. Mecz rozpoczyna się od wybrania dla siebie postaci - jest ich kilka, między innymi ksiądz, kurtyzana, kat, czy golibroda. Poszczególnych bohaterów odróżnia od siebie nie tylko sam wygląd zewnętrzny, ale też techniki zabijania, jakimi się posługują. Nie ma tu ukrytych ostrzy, charakterystycznych dla zakonu asasynów, są za to brzytwy, topory, strzykawki z trucizną i wiele innych narzędzi mordu. Ale zachowano znany wachlarz ruchów, więc weterani serii szybko opanują mechanikę.

r   e   k   l   a   m   a

W wersji beta zabijać się przychodzi „każdy na każdego” lub w drużynach. Zasada zawsze jest identyczna - otrzymujemy zdjęcie celu, zaś pod sterowaną przez nas postacią umieszczony jest radar, który wskazuje miejsce jego pobytu. Poza tym znamy jedynie liczbę osób polujących na nas, która może się wyraźnie zwiększyć, kiedy będziemy radzić sobie dobrze w krwawym fachu. Odnalezienie ofiary wcale nie jest takie proste, ponieważ mapa roi się od modeli ludności podobnych do tych do wyboru przed misją - jest szansa, że przy polowaniu na kurtyzanę schowa się ona w gronie innych kobiet, co skutecznie utrudni nam zadanie. Za mordowanie cywili punkty są nam odbierane. Inny ciekawy patent pojawia się, gdy cel zorientuje się, iż siedzimy mu na ogonie - wtedy przeciwnik może nas publicznie upokorzyć ("z liścia") lub też dać nogę. Pościg to istotny element rozgrywki, bo jak stracimy na dłuższą chwilę kontakt wzrokowy z gonionym, przepada nam na niego zlecenie. I całą zabawę zaczynamy od początku.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.