r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Betatest Gears of War 3

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Co może zaskakujące, sieciowe potyczki w dwóch pierwszych częściach Gears of War wielu nie przypadły do gustu, a to głównie za sprawą mechaniki rozgrywki, której nie dało się przyrównać do dynamicznych gier FPS. Przez ten fakt porzucano tryb multi i wyrabiano sobie negatywne zdanie na jego temat, zwąc rzecz "festiwalem fikołków ze strzelbą". Nie można się było jednak raczej doczepić do świetnie zaplanowanych lokacji, systemu awansowania, czy zabójczego arsenału. Przez niesmak pozostawiony przez poprzedniczki, na Gears of War 3 czekano po części z uwagi na spodziewany poziom graficzny produkcji. Epic jednak zdecydowało się udostępnić przed premierą tytułu betę trybu sieciowego, chcąc na Live przyciągnąć dotąd opcji multi obojętnych.

Deweloperzy sprezentowali nam przejrzysty i intuicyjny interfejs monitorujący nasz postęp w grze oraz osób z listy znajomych. Za naciśnięciem jednego przycisku możemy śmiało dołączyć do meczu, zaprosić do zabawy kumpli, czy nawet całą grupę, w której aktualnie się znajdujemy. W menu umieszczono ponadto takie opcje, jak preferowany model postaci, czy też bronie (włącznie z doborem skórek dla nich), no i mamy dostęp do statystyk. Nie zabrakło olbrzymiej ilości osiągnięć pod poszczególne giwery oraz wyszukanych akcji w czasie meczu. Mamy ponadto medale plus wstążki zdobywane w grze, dostępne do wglądu dla wszystkich odwiedzających nasz profil. W menu głównym uwagę zwraca jeszcze tło - charakterystyczne logo serii Gears of War stylizowane na pulsujące serce.

Betę podzielono na czasowe etapy, dawkując uczestnikom przeżycia, co okazało się ciekawym pomysłem. Prasa przez kilka dni miała od razu dostęp do wszystkiego, ale oficjalnie na początek udostępniono tradycyjny drużynowy Deathmatch. Na każdą z ekip przysługuje tu pula piętnastu żyć, wygrywa ta grupa, która pierwsza wyzeruje konto przeciwnika. Następnie do "oferty" dołączyło King of the Hill, czyli walka o dominację w danym punkcie. W losowych miejscach na mapie pojawiają się podświetlone pola, które należy zdobyć i utrzymać. Wreszcie od niedawna dostępne jest także Capture The Leader. Po obu stronach wieloosobowego konfliktu jeden z graczy staje się dowódcą, zaś zadaniem składów jest obrona swojego oraz złapanie lidera drużyny przeciwnej. Sęk w tym, że musimy delikwenta utrzymać jako zakładnika przez chwilę, co łatwe nie jest…

r   e   k   l   a   m   a

Pola bitwy zaskakują świetnym rozplanowaniem zasłon i punktów odrodzenia, acz po pierwszych zapowiedziach Epic spodziewaliśmy się lekko czegoś innego. Studio obiecywało, że otoczenie będzie się wyraźnie zmieniać w trakcie meczów, a żadna z czterech dostępnych w becie lokacji takimi motywami nie powala. Mamy same miejscówki dzienne, co zapewne ma zaprezentować poprawione oświetlenie plus dokładniejsze tekstury. Z puli map warto wyróżnić bardziej dwie. Pierwsza to zrujnowany stadion, gdzie swój przydomek „Cole Train” zyskał jeden z członków ekipy Marcusa Fenixa – Augustus Cole. Niezłym patentem jest olbrzymia tablica wyników podwieszona pod sufitem, którą możemy zestrzelić wrogom na głowę. Kiedy runie, stanie się po prostu kolejnym obiektem na boisku. Druga z fajniejszych plansz to okopy - na pierwszy rzut oka nic wyszukanego, ale od czasu do czasu zapanuje burza piaskowa, ograniczająca znacznie widoczność.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.