r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Blizzard nadal niezainteresowany Linuksem. Frustracja społeczności rośnie

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Czasy, w których granie na Linuksie było w najlepszym przypadku skomplikowane a w najgorszym niemożliwe, można już określić jako minione. Dowodem może być fakt, że w tym tygodniu liczba gier kompatybilnych z dystrybucjami Linuksa na platformie Steam przekroczyła tysiąc. Biorąc pod uwagę, że na Steamie w ogóle jest dostępnych niecałe 5 tysięcy gier, taki wynik robi wrażenie. Linuksa jako platformy do grania nadal nie postrzega jednak Blizzard.

Blizzard, który wśród deweloperów i graczy ma przecież status kultowy, zdaje się ignorować rosnącą popularność grania na systemach z pingwinem. Z tego powodu powstała petycja zawierające całkiem trafne argumenty, które mają przekonać firmę do tworzenia swoich gier także z myślą o użytkownikach Linuksa. Wspomniano między innymi o coraz lepszych sterownikach własnościowych AMD czy NVIDII. Jako przykład godny naśladowania została wymieniona firma Valve. Petycję podpisało ponad 2800 osób.

Przedstawiciele firmy Blizzard docenili entuzjazm i pasję sygnatariuszy i... na tym w zasadzie się skończyło W odpowiedzi Michael Morhaime, prezes i współzałożyciel Blizzarda, napisał bowiem, że udział Linuksa w rynku na poziomie 2% jest niewystarczający, by firma zainteresowała się tą platformą. Ponadto Morhaime stwierdził, że osoby chcące grać na Linuksie i tak najczęściej posiadają urządzenia z zainstalowanym Windowsem lub OS X i to na nich grają.

r   e   k   l   a   m   a

Zapewne nikt nie spodziewał się nagłej zmiany stanowiska Blizzarda w związku z otrzymaniem petycji podpisanej przez niecałe trzy tysiące osób. Być może równie niewielu spodziewało się, że odpowiedź prezesa firmy spotka się ze skrajną reakcją Andrew McKinnona, autora petycji. Polecił on Merhaime'owi zaprzestanie palenia tego, co pali lub zainteresowanie się inną rośliną oraz stwierdził, że czeka go jeszcze dużo pracy zanim postulowane zmiany dotrą do zakutego łba Marhaime'a. Wskazał także na fakt, że nawet jeśli użytkownicy Linuksa grają na Windowsie lub OS X, to nie robią tego z wyboru, lecz z konieczności, co wynika między innymi z postawy Blizzarda.

Nosząca znamiona emocjonalnej wypowiedź została na ogół jednogłośnie i ostro skrytykowana. Najczęściej powtarzanym określeniem wobec reakcji McKinnona jest idiotyczna, podobnie sprawa ma się z komentarzami społeczności wobec samego zainteresowanego. Historia pokazała jednak, że ostra czy wręcz niekulturalna wypowiedź lub gest może często przynieść niespodziewane dobre rezultaty.

Przykładem może być Linus Torvalds, który w 2012 roku w niewybredny sposób skrytykował firmę NVIDIA zarzucając jej, że jest najgorszą firmą, z jaką zmuszeni są współpracować programiści z open-source'owej społeczności. Ponadto poparł on swoje zarzuty pokazaniem środkowego palca oraz wypowiedzeniem słownego ekwiwalentu tego gestu.

Takie zachowanie wywołało oczywiście dużo kontrowersji, ale także przyniosło pozytywne rezultaty. NVIDIA zamiast zareagować na krytykę krytyką, istotnie zmieniła swoje podejście do linuksowych deweloperów. Trudno stwierdzić czy podobnie będzie w przypadku McKinnona, wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Trudno bowiem porównywać anonimowego dotychczas twórcę otwartej petycji z autorytetem Linusa Torvaldsa. Tym bardziej, że odwrócili się od niego także jego wcześniejsi poplecznicy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.