r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Blizzard wrogi retrograniu w World of Warcraft: serwery społeczności są nielegalne

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Ile pieniędzy można jeszcze wydusić z gry wydanej dziesięć lat temu? Choć rozszerzenie Burning Crusade do World of Warcraft było pozytywnie przyjęte i przez użytkowników i przez krytyków, było wielu takich, którym nie wszystko pasowało i woleli pozostać przy oryginale. Co jednak masz do powiedzenia w tej sprawie w wypadku komercyjnych gier MMORPG? Zwykle nic – chyba że zrobisz rzecz niesłychaną, uruchamiając własny serwer, nad którym producent nie ma kontroli. Tak właśnie zrobili francuscy fani słynnej gry Blizzarda, uruchamiając sobie Nostalriusa, na którym można było pograć w WoW-a jak za starych dobrych czasów wersji 1.12. Za kilka dni ich zabawa się jednak skończy. Blizzard samowoli graczy tolerować nie zamierzał i doprowadził do likwidacji Nostalriusa.

To nie był mały, niszowy serwerek, którego nikt nie obchodził. Wystarczył rok, by pozyskać ponad 800 tys. zarejestrowanych kont, ponad 150 tys. jednocześnie grających na nim osób, dziesiątki tysięcy fanów w serwisach społecznościowych. Najwyraźniej „staroszkolne” granie bez rozszerzeń zauroczyło graczy. Nie zachwyciło za to Blizzarda. Do OVH, firmy hostingowej, na której infrastrukturze działały serwery Nostalriusa, trafił list, w którym prawnicy słynnego producenta gier zagrozili pozwem o naruszenie praw autorskich. Nostalrius Begins PvP, Nostalrius Begins PvE oraz Nostalrius TBC mają więc zostać wyłączone 10 kwietnia, do godziny 23:00.

Zabawne jest wyjaśnienie, które Blizzard przedstawił graczom. Podobno nie chodzi o to, że grający na „nielegalnych serwerach” to stracone dla firmy abonamenty za to MMORPG. Chodzi o to, że prywatne serwery World of Warcraft są „nielegalne”. Niespecjalnie to przeszkadza graczom, którzy korzystając z kodu Trinity stawiają na VPS-ach je w przeróżnych konfiguracjach, do wyboru, do koloru. Na oficjalnej liście takich serwerów subreddita /r/wowservers jest ich obecnie kilkadziesiąt.

r   e   k   l   a   m   a

Reakcja zakochanej w retrograniu społeczności była przewidywalna. Petycja z prośbą do samego szefa Blizzarda, Michaela Morhaime'a, by przemyślał swoje kroki. Jak do tej pory podpisało ją już niemal 43 tys. internautów – jeśli chcecie pomóc, to zapraszamy na platformę change.org. Na tym się jednak nie skończy. O ile Nostalrius raczej nie przetrwa na hostingu OVH, to scena chce zadbać o to, by mógł funkcjonować gdzie indziej. Wydany zostanie kod źródłowy oraz zaszyfrowane konta użytkowników. Jeśli ktoś będzie czuł się na siłach, by serwer postawić w miejscu, w którym prawnicy Blizzarda będą mniej skuteczni, droga do tego stoi otworem.

Cała ta sprawa ma bowiem głębszy, kulturowy aspekt. Nikt już w środowiskach akademickich nie wątpi, że gry komputerowe są ważną częścią naszego dziedzictwa. O ile gry jednoosobowe łatwo jest ocalić, niezależnie od kwestii ich licencjonowania czy platformy sprzętowej (nie ma chyba klasycznego komputera czy konsoli, który nie miałby jakiegoś emulatora), to w wypadku gier MMORPG ocalenie oryginalnego doświadczenia jest bardzo trudne – producenci raczej nie tworzą skansenów dla wcześniejszych wersji. Jeśli powstaje coś takiego jak Nostalrius, jest to wyłącznie wynik starań społeczności, często ludzi mających po 30-40 lat, a chcących przypomnieć sobie zabawy sprzed dekady czy dwóch.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.