r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

CES 2015: przypominamy dobre i nie tak dobre nowości z Las Vegas

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Tegoroczny Consumer Electronics Show już za nami – i jesteśmy pewni, że wielu z Was odetchnie z ulgą, srodze zmęczonych tygodniem newsów o mniej lub bardziej przemyślnych gadżetach. Zignorować tego typu imprez nie sposób: choć na swój sposób przaśne i naiwne, lepiej ukazują trendy w rozwoju elektroniki użytkowej niż wszelkie konferencje deweloperskie i naukowe. Zapraszamy więc do zapoznania się z naszym redakcyjnym podsumowaniem tego, co pokazano w ciągu ostatniego tygodnia w Las Vegas.

To co dobre…

Amerykanie powiadają, „co zdarzy się w Vegas, w Vegas pozostanie”. Taki los w minionych latach spotkał już mnóstwo CES-owych gadżetów, i pewnie nie inaczej będzie z tegorocznymi. Są jednak takie rzeczy, które są zbyt dobre, by przeszły bez echa. Oto lista najciekawszych i najbardziej znaczących naszym zdaniem premier Consumer Electronics Show:

1. NVIDIA Tegra X1 – kolejny mikroprocesor zielonych z rodziny Tegra jest pierwszym układem mobilnym o takim stosunku mocy obliczeniowej do zużycia energii. Wykonane w procesie 20 nm 256 rdzeni CUDA w architekturze Maxwell daje wydajność na poziomie 1 TFLOPS, pobierając przy tym maksymalnie 10 wat. „Zieloni” chcą swoim nowym czipem podbić przede wszystkim branżę motoryzacyjną. Obsługa pokładowych multimediów czy nawigacji za pomocą wyposażonego w Tegrę X1 komputera Drive CX wygląda spektakularnie, nie jest jednak niczym, czego do tej pory byśmy nie widzieli. Za to komputer Drive PX, z dwoma nowymi Tegrami, to zupełnie inna sprawa, tu mamy do czynienia z systemem, dzięki któremu rozpoznające otoczenie i kontekst sytuacyjny autopiloty będą mogły być montowane nawet w niedrogich samochodach.

r   e   k   l   a   m   a

2. Google Cast – czyli prosty sposób pozwalający na odtwarzanie dźwięku z urządzeń mobilnych z Androidem i iOS-em, czy z przeglądarki Chrome na kompatybilnych zestawach głośnikowych. Przechodząc między pomieszczeniami, użytkownik Casta będzie mógł „zabrać” muzykę ze sobą – oprogramowanie będzie przełączało odtwarzanie na najbliżej znajdujące się głośniki. Niektórzy się śmieją, że Google wynalazło ponownie apple'owego AirPlaya, i nie jest to wcale bezzasadne spostrzeżenie, różnica jest jednak taka, że Cast jest rozwiązaniem znacznie bardziej otwartym, które powinno się znacznie bardziej upowszechnić i działać także na tanim sprzęcie.

3. Nowe procesory Intel Broadwell – tym razem Intel pokazał całą rodzinę procesorów Core piątej generacji, na które producenci wydajnych laptopów są po prostu skazani. Można różne rzeczy mówić o architekturze x86, ale wciąż pozostaje ona niedościgniona pod względem wydajności, a mistrzowskie opanowanie procesów produkcyjnych przez Intela (Broadwell to debiut procesu technologicznego 14 nanometrów) przekłada się na znaczące zmniejszenie zużycia energii. Nowa generacja procesorów Core to także spory wzrost wydajności zintegrowanej grafiki, co oznacza, że nowe laptopy nawet bez dyskretnego GPU Nvidii czy AMD będą całkiem dobrze spisywały się w zastosowaniach rozrywkowych. Warto też pamiętać o dodatkowych ciekawych rozwiązaniach towarzyszących Broadwellom, takich jak RealSense 3D, które przyniesie laptopom i tabletom możliwość skanowania i rozpoznawania obiektów 3D i ich otoczenia, otwierając drogę do interfejsów użytkownika sterowanych gestami czy mimiką.

4. Nowe ekrany telewizyjne SUHD Samsunga – koreański potentat zaprezentował całą linię ekranów telewizyjnych, zapewniających „niespotykaną jak dotąd jakość obrazu”. Na szczęście zamiast gonić bez sensu za jeszcze wyższymi rozdzielczościami, dostaliśmy panele o standardowej rozdzielczości 4K, które wykorzystują opracowywaną od kilku lat technikę kropek kwantowych, czyli cząsteczek półprzewodzących nanokryształów. Te nanokryształy przejawiają własność zamknięcia kwantowego, emitując światło o długości fali zależnej od rozmiaru – najmniejsze blisko fioletu, największe przy czerwieni. W relatywnie łatwy sposób można zestawić je w pełne matryce, korzystając z narzędzi stosowanych w produkcji paneli LCD. Samsung deklaruje uzyskanie w ten sposób najdoskonalsze jak dotąd odwzorowanie barw, kontrast i jasność, w rozsądnej dla klienta cenie. Wygląda na to, że wykorzystujące kwantowe kropki ekrany mogą wygrać z wyświetlaczami OLED-owymi, zanim te się jeszcze zdołały zadomowić na rynku: koszty produkcji tych pierwszych mają być kilkukrotnie niższe. Co równie ważne, w staraniach o zwiększenie jakości obrazu Samsung nie jest sam – firma ogłosiła powołanie branżowego stowarzyszenia, które ma pozwolić na rozwinięcie standardów UHD poza tylko same rozdzielczości ekranowe.

5. Uwolnienie przez Toyotę patentów na baterie wodorowe – by przyspieszyć postęp w dziedzinie elektrycznie napędzanych aut, każdy będzie mógł korzystać bez opłat licencyjnych z 5680 patentów należących do japońskiego koncernu. 1970 z nich dotyczy ogniw paliwowych, 290 wiąże się z wysokociśnieniowymi zbiornikami na wodór, 3350 ma związek z systemem kontroli baterii paliwowej, a 70 dotyczy produkcji i dostarczania wodoru. Oferta ta ma swoje ograniczenia: tylko patenty dotyczące produkcji i wytwarzania wodoru zostają uwolnione na zawsze, pozostałe będą darmowe do 2020 roku. W ten sposób firma chce pobudzić rynek aut korzystających z wodorowych baterii paliwowych – i sądząc po entuzjastycznych reakcjach branży, niemal pewne jest, że już za kilka lat auta elektryczne z takimi bateriami będą stanowiły zauważalny segment rynku motoryzacyjnego.

… i nie takie dobre

Podczas tegorocznego CES zapowiedziano też wiele rzeczy, których upowszechnienie się wcale nie musi być takie dobre dla naszego życia, lub które wydają się być niezbyt przemyślane. Nasi faworyci w tej kategorii:

1. Domy męczące ich mieszkańców – szał na punkcie Internetu Rzeczy trwa w najlepsze, i to mimo opinii konsorcjum ARM, które jeszcze w grudniu zeszłego roku uznało cały ten rynek w perspektywie pięciu najbliższych lat za niedojrzaly, pozbawiony większego znaczenia. Nie przeszkadza to jednak producentom użytkowej elektroniki w oferowaniu połączonych ze sobą urządzeń, które zamienić mają domowe życie w swoisty panopticon. Śledzące domowników kamery, pralki donoszące telewizorom o zakończeniu prania, czajniki podgrzewające wodę po naszym przebudzeniu, żarówki świecące tak, by dopasować się do gier w które gramy – to wszystko wygląda ładnie w reklamowych folderach, nie wspominających jednak o całkowitych kosztach użytkowania i zagrożeniach dla prywatności. Eksperci zwracają uwagę na to, że większość producentów tych połączonych Rzeczy ma mierne pojęcie zarówno o bezpieczeństwie jak i obsłudze standardów. Restarty skomplikowanych sieci domowych, w których każda żarówka musi mieć własne IP mogą przyprawić o ból głowy nawet doświadczonych administratorów, pozostaje tylko czekać, jak botnet złożony z milionów źle zabezpieczonych lodówek będzie wynajmowany do ataków na e-sklepy z żywnością.

2. Elektryczne „prochy” – urządzenia ubieralne przestały już tylko służyć do monitorowania naszych funkcji życiowych. Czas na aktywne modyfikowanie tych funkcji. W sumie nic nowego, już w latach siedemdziesiątych robiono eksperymenty z wprowadzaniem zdalnie aktywowanych elektrod do mózgu, i pozwalając zwierzętom doświadczalnym na drażnienie swoich ośrodków przyjemności, ale tym razem obiecywany jest niedrogi, bezinwazyjny sprzęt na każdą głowę, pozwalający dzięki smartfonowej aplikacji na łatwe, bezwysiłkowe wprowadzenie się w pożądany stan psychiczny. Ktoś powie – przecież to samo można osiągnąć dzięki środkom farmaceutycznym czy praktyce medytacyjnej, i będzie miał rację. Sęk w tym, że środki farmaceutyczne budują odporność na siebie i wymagają pewnego zachodu dla ich pozyskania, osiągnięcie takich efektów przez medytację wymaga żelaznej dyscypliny duchowej, tymczasem smart-opaska na głowie wymaga jedynie iPhone'a. Kto będzie medytował, gdy „oświecenie” będzie aplikacją?

3. Nowe Walkmany – każdy kto był nastolatkiem w latach dziewięćdziesiątych dobrze pamięta noszone przy pasku odtwarzacze kaset magnetofonowych. Walkmany skończyły się wraz z taśmowymi nośnikami audio, by odrodzić się w naszych czasach jako ekskluzywne odtwarzacze dla audiofili, oferujące za ponad 1000 dolarów niespotykaną i zupełnie przełomową możliwość odtwarzania plików dźwiękowych FLAC. Audiofile to specyficzna grupa użytkowników, zdolna kupić rzeczy naprawdę niepojęte, ale chyba w tym wypadku za bardzo uwierzono w ich łatwowierność: nowy Sony Walkman nie pokazuje niczego, czego nie potrafiłby przyzwoity, o wiele tańszy smartfon. Era samodzielnych odtwarzaczy audio na dobre się już skończyła, nawet iPod nikogo dziś nie cieszy.

4. Parytety rasowo-płciowe w Intelu – największy producent mikroprocesorów na świecie zauważył, że struktura rasowo-płciowa jego kadr jest niesłuszna politycznie, należy więc zainwestować 300 milionów dolarów w działania, które sprawią, że stanie się ona zgodna ze strukturą ogólnej populacji Stanów Zjednoczonych. Nie powiedziano, czy ma to oznaczać wyrzucenie z pracy zdecydowanie nadreprezentowanych w firmie Azjatów, na pewno jednak będzie oznaczało to intensywne zatrudnianie Afroamerykanów, a szczególnie Afroamerykanek. Na pewno dzięki takim działaniom Intel uzyska wiele punktów wśród bojowników o sprawiedliwość społeczną, ale czy na pewno przełoży się to na realne korzyści dla firmy?

5. Forsowanie zakrzywionych wyświetlaczy, które choć wyglądają efektownie i w odpowiednio przystosowanych do nich pomieszczeniach są w stanie zapewnić świetny obraz, do większości mieszkań po prostu niezbyt się nadają. Wśród przedstawianych w tym roku na CES telewizorów większość modeli epatowała krzywizną powierzchni, mimo że większość treści, jakie oglądamy na telewizorach to nie nagrania dna morskiego z kin IMAX, gdzie rzeczywiście kompletna immersja jest czymś pożądanym. By uzyskać rzeczywiste korzyści z zakrzywionego ekranu, należy przygotować bardzo nietypową konfigurację: wszyscy widzowie usadzeni są w co najwyżej trzykrotności przekątnej wyświetlacza, jeden koło drugiego. W każdym innym układzie obraz będzie dla widzów gorszy. Czym jednak jest optyka, gdy w grę wchodzi możliwość użycia marketingowych haseł? Pociesza tylko fakt, że wciąż pojawiają się modele z płaskimi kineskopami.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.