Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Vademecum początkującego droniarza

Niniejszy wpis blogowy kieruję do osób, które dopiero planują rozpocząć swoją przygodę z dronami lub są u samego jej początku. Nie będzie to jednak profesjonalny poradnik, a raczej zbiór informacji i przemyśleń z perspektywy posiadacza taniego chińskiego quadrokoptera.

Co to takiego ten dron?

Dron według definicji ze słownika języka polskiego PWN to „bezzałogowy statek latający”. Czy zatem model rakiety, balon meteorologiczny można nazwać dronem? A latawiec, bumerang? W słownikowym haśle brakuje frazy „kontrolowany zdalnie”. Anglojęzyczne definicje (dictionary.com) traktują drona przede wszystkim jako jednostkę zdolną do autonomicznego lotu poza zasięgiem wzroku człowieka, a dron jako model zdalnie sterowany funkcjonuje wyłącznie w mowie potocznej.
W naszym języku drona kojarzymy najczęściej ze zdalnie sterowanym wielowirnikowcem, cztero-, sześcio- lub ośmiosilnikowym. Chociaż zamiast „dron” lepiej jest używać słowa „quadrokopter” (lub w wersji amerykańskiej „quadcopter”), „heksakopter”, itd. w zależności od liczby silników lub generalnie „multikopter”.

Kupujemy swój pierwszy multikopter

Zasadniczo im większy i droższy dron, tym mniej umiejętności potrzeba przy jego pilotażu. Lepsze koptery wyposażone są w GPS, który umożliwia zawiśnięcie w powietrzu nawet przy wietrznej pogodzie, a w razie utraty kontroli czy zasięgu samodzielny powrót do miejsca startu. W tańszych quadrokopterach montowane są układy pozwalające utrzymać maszynę na stałej wysokości na podstawie pomiarów z barometru pokładowego. Przydatną funkcją dostępną także w modelach z najniższej półki cenowej jest tryb headless.

Kupowanie drogiego sprzętu mija się jednak z celem, jeśli chcemy latać rekreacyjnie i okazjonalnie. Obowiązuje wówczas reguła: „kupuj to, na co się stać”. Odradzam jednak zakup czegokolwiek poniżej 150-200 zł, chyba że chodzi o miniaturowego drona wielkości dłoni. Do ceny samej maszyny należy doliczyć jeszcze koszt dodatkowych akumulatorów, ładowarki i części zamiennych w razie kraksy, które mogą nam się niespodziewanie przytrafić. Prędzej czy później popełnimy błąd, który może kosztować nas klejenie elementów plastikowych (pamiętajmy, śmigieł nie kleimy, tylko wymieniamy na nowe) lub wymianę podzespołów, a najgorszym przypadku „zezłomowanie” multikoptera. Żeby nauka latania nie spustoszyła naszego portfela, wybierzmy popularny model, np. firmy Syma czy WLToys, do którego wszystkie części zapasowe są łatwo dostępne i kosztują niewiele. Można sobie wówczas pozwolić na mniej zachowawcze loty i szybciej dojść do biegłości w pilotażu.

Nie bójmy się kupować w chińskich sklepach wysyłkowych. Średnie i małe modele dostarczane są za darmo, co dodatkowo przy ich korzystnej cenie daje nam sporą oszczędność. Sprzęt przychodzi w kartonie opatulony styropianem, więc nic nie powinno uszkodzić się w transporcie. W przypadku większych quadrokopterów zakupy w Azji są nieopłacalne, ponieważ za dostawę gabarytowej paczki trzeba słono dopłacić, nawet przy wysyłce pocztą listem nierejestrowanym. Warto za to sprowadzać wszelkie części zamienne, których cena jest bardzo atrakcyjna.

Nauka latania

Jednym ze sposobów nauki pilotażu jest zakup specjalnego kontrolera realistycznie odwzorowującego prawdziwy nadajnik i ćwiczenie na symulatorze lotu.
Umożliwia on na naukę podstawowych manewrów jak lot po okręgu czy kręcenie ósemek trenując przy tym swoją pamięć mięśniową. Nic jednak nie zastąpi ćwiczeń w terenie, kiedy latamy nie wirtualnym modelem, a swoim.

Nawet poprawnie skalibrowany quadrokopter, mimo że wyposażony jest w układ wieloosiowych żyroskopów, nie zawsze będzie posłusznie wisiał powietrzu w bezruchu, zwłaszcza tanie i lekkie modele-zabawki. Ruch powietrza robi swoje, a pilotaż wymaga wprowadzania na bieżąco poprawek poprzez kontroler. Osoby, którym dawałem polatać po raz pierwszy w panice oddawały mi stery będąc w błędnym przekonaniu, że całe to latanie jest proste i bezproblemowe. Tak jest w istocie, ale dopiero przy modelach z czterocyfrową ceną. Sterowanie tańszymi quadrokopterami wymaga nieco koncentracji i godzin praktyki, ale potrafi dostarczyć wielu emocji. Podsumowując, przygotujcie odpowiedni zapas akumulatorów i ćwiczcie jak najwięcej, i najważniejsze, nie zrażajcie się początkowymi niepowodzeniami.

Co sprawi wam najwięcej problemów na początku? Kontrola orientacji modelu, a dokładniej prawidłowe rozpoznanie, w którą stronę skierowany jest przód. Gdy pogubimy się w orientacji, model zacznie od nas uciekać, a po utracie zasięgu nadajnika nie będziemy mieli już nad nim żadnej kontroli. Dlatego nie przyniesie wam żadnej hańby dodatkowe oznakowanie jaskrawą taśmą lub zakup kolorowych śmigiełek. Innym rozwiązaniem jest zakup modelu z trybem headless. Po kalibracji, model zawsze będzie się poruszał zgodnie z kierunkiem poruszania drążka, niezależnie od orientacji przód-tył. Idealne rozwiązanie dla początkujących.

Do nauki latania należy wybrać miejsce przestronne bez przeszkód terenowych w postaci bagien, otwartych zbiorników wodnych i wysokich drzew. Prawo Murphy’ego mówi bowiem, że jeśli na hektarze powierzchni znajduje się choćby jedna przeszkoda, możecie być pewni, że w nią uderzycie. :) Mówię to niestety z własnego doświadczenia, które kosztowało mnie jedno połamane śmigło.

Jeśli znajdziemy już odpowiednie miejsce warto zwrócić uwagę na siłę i kierunek wiatru. Jeśli utracimy kontrolę nad modelem, właśnie w tę stronę będzie nam uciekał. Jeśli nasz dron jest małą lekką zabawką, nawet niewielki podmuch może „zabrać” multikopter poza zasięg nadajnika. Dlatego takimi modelami latamy przy bezwietrznej pogodzie, o poranku lub o zachodzie słońca. W takich warunkach dobrze jest sprawdzić realny zasięg aparatury, gdyż producenci nie zawsze podają wartości zgodne z prawdą.

Oprócz kontaktu z przeszkodami unikajmy też nieplanowanego kontaktu z ziemią. Często chcemy za wszelką cenę wylądować jak najbliżej siebie i wykonujemy gwałtowne manewry na małej wysokości. Zniżając lot zmniejszamy swój margines błędu i skracamy czas na właściwą reakcję. Takie zachowanie kończy się najczęściej tak zwanym „kretem”, czyli twardym lądowaniem i możliwymi uszkodzeniami sprzętu.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Warto poświęcić kilka akapitów kwestiom bezpieczeństwa. Incydenty, które jakiś czas temu miały miejsce w pobliżu Lotniska Chopina obnażyły, delikatnie mówiąc, lekkomyślność niektórych droniarzy. Należy pamiętać, że jednostki bezzałogowe są zawsze tylko gośćmi w przestrzeni powietrznej, w bardzo wielu przypadkach gośćmi niepożądanymi. Zasada numer jeden to - trzymamy się z dala od lotnisk. Unikamy również dróg publicznych, zabudowań i zbiorowisk ludzi. Tam działają profesjonaliści po przeszkoleniu i z dedykowanym ubezpieczeniem OC w razie wypadku. Nie latamy również pod liniami energetycznymi.
Jeśli kupujemy multikopter z myślą o dziecku, wybierzmy coś małego i lekkiego. Z racji niewielkiej masy maszyna nie narobi wielu szkód w razie wypadku. Siła działająca na śmigle również jest niewielka, więc w razie przypadkowego jego dotknięcia podczas wirowania , skończy się na zadrapaniu lub drobnym skaleczeniu. Ochronić przed tym pomogą osłony na śmigła. Przydadzą się również podczas lotu w pomieszczeniach lub na zewnątrz, jeśli obawiamy się uderzenia śmigłem w przeszkodę. Gdy oswoimy się nieco ze swoim sprzętem, najlepiej zdemontować osłony. To tylko dodatkowa masa pogarszająca parametry naszego drona i jego właściwości aerodynamiczne.

Warto zadbać także o nasze oczy. Długotrwałe wpatrywanie się w niebo, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie może prowadzić do zmęczenia, zaczerwienienia i łzawienia oczu. Patrząc pod słońce nie będziemy w stanie obserwować drona i możemy uszkodzić sobie wzrok. Czapka i okulary przeciwsłoneczne lub przyciemniające nakładki na okulary korekcyjne ochronią wasze oczy i poprawią komfort pilotowania.

Baterie

Kupując multikopter koniecznie zainwestuj w przynajmniej dwa dodatkowe pakiety akumulatorów. Warto również dokupić ładowarkę umożliwiającą ładowanie kilku baterii jednocześnie.

O baterie należy dbać, wówczas posłużą nam ładnych parę lat. Odpowiednie użytkowanie i przechowywanie akumulatorów litowo-polimerowych (LiPo) znacznie wydłuża ich żywotność. Baterie przechowujemy naładowane w 50-70%, co oznacza, że po skończonym locie i rozładowaniu pakietu powinniśmy go nieco podładować, zanim schowamy go do przysłowiowej szafy. Są różne szkoły. Jedni trzymają lipole w lodówce, inni za oknem, na balkonie. Należy pamiętać, że akumulatory powinny być przechowywane w suchym miejscu, z dala od wilgoci, najlepiej w szczelnym, ognioodpornym pojemniku. Na rynku dostępne są również specjalne torebki do przechowywania LIPO Safe Bag.

Akumulatory litowo-polimerowe nie mają nadmiernej tendencji do samorozładowywania się, jednak najlepiej w przeddzień lotów naładować wszystkie baterie, pamiętając także o tych w nadajniku. Do kontroli napięcia i procentowej pojemności znakomicie sprawdzają się testery. Koszt takiego urządzenia to ok. 5$.

Na „do widzenia”

Czy mamy do czynienia z tanią zabawką, czy półprofesjonalnym quadrokopterem warto sporządzić sobie listę na wzór stosowanej w lotnictwie procedury startowej. Na podstawie instrukcji obsługi tworzymy spis kolejno realizowanych kroków. Najczęściej zapomina się bowiem o kalibracji horyzontu drona, co skutkuje „uciekaniem” modelu i problemami ze sterowaniem. I to by było na tyle.
Jeśli wśród społeczności dobrychprogramów są osoby mające swoje doświadczenia z dronami zachęcam do ujawnienia się w komentarzu, a jeśli nagrywacie wasze poczynania, podzielcie się swoimi filmami. :)

Do zobaczenia w powietrzu.
 

sprzęt porady hobby

Komentarze

0 nowych
buker   5 #1 11.07.2016 23:43

To jest quadrocopter!

Berion   14 #2 11.07.2016 23:53

Mam nadzieję, że w tym miesiącu na mnie zagłusujecie (a redakcja wybierze) bo właśnie pojawił się dron. ^^ Z tego co czytałem, GoClever HD FPV to najniższa półka jakościowa (?), ale do zabawy chyba wystarczy.

W niebo trzeba się patrzeć? Myślałem, że wystarczy ekran telefonu na który przesyłany jest obraz z kamery drona (akurat tam gdzie zamierzam latać nie ma nic prócz pól).

Autor edytował komentarz w dniu: 11.07.2016 23:54
Approx   2 #3 12.07.2016 09:12

Oprócz samego lotu kupę frajdy daje składanie swojego quadrocoptera.
Osobiście zaczynałem od gotowca: nano qx. Bardzo fajny do nauki podstaw.Oprócz samego drona bardzo istotna jest sama aparatura sterująca. Fabrycznie dołączana do dronów jest słabej jakości. Wystarcza do podstawowych celów, jednak pełnoprawna duża aparatura zapewnia lepszą precyzję sterowania choćby ze względu na sam rozmiar drążków steroniczych i ich lepszą precyzję.
Gdy już miałem swoją aparaturę samodzielnie z częsci z Chin złożyłem od podstaw swojego drona. Fajna zabawa: śrubki, lutownica i programowanie kontrolera. Po kilku testach i poprawkach lata lepiej niż gotowce. Miałem przez pewien czas gps, ale zrezygnowałem z niego - powodował problemy i zwiększał wagę drona. OStatnio dołożyłem mocne oświetlenie, dzięki któremu nawet w dzień dobrze widać światła i orintację mazyny latającej.
Zaletą własnoręcznie złożonej maszyny jest jej modyfikowalność. Ze względu na sam rozmiar (śmigła 10 cali) czas lotu również jes dużo lepszy: 10 minut lotu na 2200 mAh 3s przy wadze drona powyżej 1kg. Nie ma problemu z udźwigiem, można dokładać kamery i inne. W planach mam dołożenie fpv jak uzbieram budżet.

wark   6 #4 12.07.2016 14:02

serio GPS wystarczy do zawiśnięcia w powietrzu? wydawało mi się że od tego są czujniki przyspieszenia

pocolog   12 #5 12.07.2016 15:00

@Approx: 10 min latania... no to rzeczywiście zabawa przednia, prawie jak puszczanie samolotów z papieru.

ArturP   6 #6 12.07.2016 16:36

Zastanawiam się dlaczego drony są robione jako wielowirniowce? Konstrukcja sterowca sprawdziła by się lepiej, przynajmniej w niektórych zadaniach, balon z helem utrzymywał by konstrukcję w powietrzu a wirniki odpowiadały by tylko za ruch do przodu oszczędzając energię. Odpowiednich rozmiarów balon pozwoliłby na podwieszenie nawet sporych akcesoriów.

Berion   14 #7 12.07.2016 17:33

@ArturP: A gdzie uzupełniałbyś hel? Po za tym przed oczami mam Hindenburga. ;p

Canaletto   12 #8 12.07.2016 18:37

@ArturP: Wielowirnikowce są lepsze, ponieważ są mobilne. Można je transportować w stanie złożonym i w każdej chwili wypuścić, bez żadnych zabiegów przygotowawczych. Każdorazowe napełnianie balonu byłoby problematyczne i dość kosztochłonne.

wark   6 #9 12.07.2016 19:56

@Berion: Hindenburg był na wodór - tylko z tego powodu, że nikt Niemcom nie chciał helu sprzedać. Nie mieli wyjścia i zastąpili niepalny hel palnym wodorem.

Berion   14 #10 12.07.2016 19:58

@wark: To niezłą gafę strzeliłem, tak na poziomie szkoły podstawowej... :D

Autor edytował komentarz w dniu: 12.07.2016 19:59
pocolog   12 #11 12.07.2016 20:03

@Canaletto: Nie wiem czy takie kosztowne http://allegro.pl/butla-z-helem-hel-na-balony-butla-0-25m3-109-90-i6057530318.html , a jakaś butla przemysłowa byłaby pewnie sporo tańsza :D
@ArturP: Ten pomysł mi się podoba. Dobra nisza do zagospodarowania :D

mktos   10 #12 13.07.2016 09:56

@Berion: Tanie drony mają opóźnienie na FPV rzędu 1-2 sekund - to już może nie wystarczyć tylko patrzenie na ekran. Ja co prawda przez rok latałem takim bez podglądu i dlatego w ogóle dziwnie mi się lata ma podglądzie i wolę fizycznie patrzeć na maszynę.

Swoją drogą na pola to ja bym uważał - latałem nad polami i straciłem drona, a znaleźć nie mogę, bo wszystko obsiane i wysoko już urosło...

@wark: Do zawisu przydaje się najbardziej czujnik ciśnienia atmosferycznego, aby utrzymywać stałą wysokość.

Berion   14 #13 13.07.2016 10:14

@mktos: Na podglądzie zawsze wiadomo gdzie jest przód bo tylko przód filmuje, a do tego przyzwyczajenia z gier, więc mnie chyba byłoby łatwiej tylko z kamery.

A z czego wynikają te opóźnienia?

Nie mam gdzie indziej, więc trudno, zaryzykowałbym. :) Bardziej sokołów się boję.

Autor edytował komentarz w dniu: 13.07.2016 10:15
ArturP   6 #14 13.07.2016 10:31

@Canaletto: " Każdorazowe napełnianie balonu byłoby problematyczne i dość kosztochłonne."
Nie może takie cygaro w pokoju pod sufitem wisieć?
100zł za 0,25m3 do przełknięcia, 1m3 uniesie ok kilograma, jak by nie szalał z wagą i miał szczelny balon to nie zrujnował by budżetu domowego.

  #15 15.07.2016 15:33

A gdzie wy latacie swoimi dronami? droneclub.pl/mapa