Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Złe tablety nie idą do nieba, czyli spowiedź przedśmiertna

Mój czas dobiegł końca. Wyrok już zapadł. Leżę na granitowym łożu śmierci i czekam, aż dokona się egzekucja. Powietrze przesyca metaliczna woń utlenionego żelaza. To ostatnia chwila na podsumowanie mojego marnego żywota. Od czego tu zacząć?

Nazywam się Terra 70L i pochodzę z rodziny Gocleverów. Z pewnością o nas słyszeliście, choć nie mamy w świecie dobrej reputacji. Cóż, nie każdy ma szczęście urodzić się Applem czy Samsungiem i beztrosko funkcjonować przez lata. Aż trudno uwierzyć, że podobno wszyscy mamy chińskie korzenie…

Dziecko promocji

Urodziłem się 4 grudnia 2013 roku. Stworzono mnie nieco wcześniej, ale właśnie od tego dnia liczę swoją obecność na świecie. Wówczas po raz pierwszy, dosłownie i w przenośni, ujrzałem światło dzienne i poznałem mojego właściciela. Kilka dni wcześniej sieć sklepów Neonet rozpoczęła w mediach akcję promującą mnie i moich braci. Byliśmy w radiu, telewizji, na billboardach, ulotkach i oczywiście w internecie. Pięć minut sławy! Tablet za 99 złotych w owych czasach to był prawdziwy hit! Zainteresowanie było spore i wiadomo było, że nie każdy chętny otrzyma swój egzemplarz. Nie trzeba było długo czekać na falę internetowego hejtu ze strony sfrustrowanych klientów, którzy wyszli ze sklepu z pustymi rękami w poczuciu oszukania. Moim skromnym zdaniem słusznie oszukanych, gdyż reklamy jasno mówiły, że w sklepach będziemy dostępni dopiero od 5 grudnia.

Jak trafiłem pod strzechy?

Jak więc się stało, że mój właściciel przyszedł po mnie dzień wcześniej niż głosiła ulotka? Przypadek? Nie sądzę. Chyba miał przeczucie. Zresztą, jak się później okazało, nie on jeden. Wspomnianego 4 grudnia 2013 roku rankiem obudziliśmy się z braćmi w 100-tysięcznym mieście, w jednym ze sklepów sieci Neonet. Było nas dziewięciu. O 10:30 zjawia się pierwszy chętny - starszy jegomość po 60-tce. „Oho! To chyba po mnie” – pomyślałem z naiwnością, gdyż leżałem na samym spodzie opakowań. Tymczasem pracownicy zaczynają czarować. Tablety są, ale nie ma ich w systemie, więc tak jakby ich nie było w ogóle. Minuty mijają, przychodzą kolejni chętni i zaczyna formować się kolejka. O 12:00 pojawił się mój właściciel. Wydawał się lekko zdziwiony widokiem ustawionych w szeregu osób, aż zdawało się, że zakrzyknie wnet: „Przepraszam, za czym ta kolejka stoi!?”. Po błyskawicznej analizie sytuacji ustawił się jednak grzecznie na końcu i oczekiwał na dalszy rozwój wypadków. Procedura wprowadzania do systemu zbliżała się ku końcowi (!). Wyraźnie podniecona grupka kilkunastu już osób ochoczo dyskutowała z personelem, głównie na temat wątpliwej jakości promocyjnych tabletów i ich częstych wizytach w serwisie. No ja sobie wypraszam! Słowa te szybko puszczam w niepamięć, gdyż nadeszła ta chwila. Zaczęło się. Moi bracia są już w rękach swoich nabywców, a ja, jako ostatni trafiam do mojego właściciela. Zawiedziona garstka pechowców stojących za jego plecami oddala się w poczuciu klęski żegnana żałosnym: „Zapraszamy następnym razem”.

Nie na co dzień, lecz od święta

Jestem tabletem gorszego sortu. Nie mam slotu na kartę SIM. Mam za to słabe kąty widzenia i beznadziejną rozdzielczość. Może dlatego czasem czuję się zupełnie bezużyteczny. Leżę w domu na półce, dopóki nie przypomni mu się o studiach. Zainstalował mi kilka pasjansów, które układa w podróży dla zabicia czasu. Kilka razy zabrał mnie na uczelnię, kiedy potrzebował skorzystać z cyfrowych wersji dokumentów i odświeżyć sobie wybrane zagadnienia tuż przed kolokwium. Wiedział, że za te pieniądze niczego innego by nie kupił, jednak wyraźnie dawało się odczuć, że nie jest zadowolony ze współpracy ze mną. :(

Pierwsze problemy

W połowie 2015 roku dopada mnie starość. Potrzeba kilku prób, żeby postawić mnie na nogi. Kiedy już wstanę, działam jak trzeba, jednak wstać jest coraz trudniej. Właściciel znalazł metodę. Kiedy rozruch jest bezskuteczny, podłącza mnie na chwilę pod złącze USB komputera. Padnięty niby na amen, po tym zabiegu wstaje jak gdyby nigdy nic. Niedługo później po raz pierwszy poważnie nadszarpnąłem zaufanie mojego właściciela. Potrzebował mnie bardzo na zajęcia, jednak nie dałem rady wtedy wstać. Nie kryjąc rozczarowania sięgnął wówczas po smartfona z niespełna 4-calowym wyświetlaczem i niezadowoleniem podjął próbę przeglądania dokumentu wielkości A4. Był to smutny widok, a poczucie winy długo nie chciało mnie opuścić.

Drugie życie?

Od tego momentu nie udało mi się wstać ani razu. Nie pomagały żadne zabiegi. Na szczęście do grudnia jestem objęty gwarancją, więc wciąż mam szansę na drugie życie. 3 sierpnia 2015 mój właściciel rozpoczyna procedurę naprawy gwarancyjnej i już następnego dnia jestem w drodze do serwisu. Po dwóch tygodniach przychodzi odpowiedź. Przyczyną mojej niesprawności jest bateria. A ponieważ gwarancja na baterię to tylko 6 miesięcy, z bezpłatnej naprawy nici. Pada propozycja odpłatnej wymiany baterii za bagatela 85 złotych! To absurdalne, w jaki sposób w majestacie prawa naruszane są dobra konsumenta. Zgadzam się, że serwis może nie uwzględnić reklamacji dotyczącej skrócenia czasu działania urządzenia, gdyż zużywanie się baterii jest procesem naturalnym. Jednak mój właściciel stanowczo stwierdził, że w przypadku, gdy bateria zamontowana jest w urządzeniu na stałe, a jej wymiana wiąże się z ingerencją w elektronikę i utratą gwarancji serwis powinien był wymienić baterię na jakąkolwiek, umożliwiającą uruchomienie sprzętu. Serwisant w korespondencji wyraźnie zadeklarował, że nową baterię podłączał i wszystko działało jak należy. Zostaję odesłany nadawcy bez wymiany baterii.

Dalszy ciąg walki o drugie życie

Po otrzymaniu zwrotu z serwisu mój właściciel decyduje się na samodzielną wymianę baterii. Znajduje na Allegro zamiennik o podobnej wielkości, takim samym napięciu i nieco mniejszej pojemności. Koszt – niecałe 45 złotych z przesyłką. Sporo, ale i tak lepiej niż 85 zł w serwisie. Filozofii tu nie ma. Zlutować czarny z czarnym, czerwony z czerwonym. Proste. Pora przystąpić do wymiany. Jednak właściciel dostrzega coś dziwnego. „Tablet jest ciepły, co jest?” – spytał retorycznie na głos. Po otrzymaniu paczki kilka razy spróbował szczęścia wciskając POWER na obudowie, po czym odłożył mnie na stronę. W tym czasie tablet mocno nagrzał się na wysokości procesora, tak, jak podczas normalnej pracy. To już chyba jasne, co się ze mną stało. Skoro procesor pracuje, a wyświetlacz nie działa to znaczy, że winowajcą jest ekran, ewentualnie wadliwa płyta główna. Żeby uniknąć naprawy gwarancyjnej za przyczynę usterki wskazano baterię, która istotnie była już słaba, ale wciąż nie padnięta. Jedyna szansa na obalenie tej teorii spiskowej to zamontowanie nowej baterii z Allegro i próba rozruchu. Jak można się było spodziewać, podłączenie nowej baterii nie przywróciło mnie do życia. Właściciel próbuje jeszcze wyjaśnić sprawę w serwisie, ale osoba odpowiedzialna wyjechała na urlop i tak kontakt z serwisem się urwał.

To koniec

We wrześniu 2015 roku mój właściciel zakupił nowy, całkiem niedrogi wszystkomający, płynnie działający tablet z DualSIM, obsługą Aero2 i świetnym wyświetlaczem. Korzysta z niego niemal codziennie i bardzo go sobie chwali.
Tak się kończy moja historia. Wyrok jest nieodwracalny. Wracam myślami do granitowego łoża śmierci i oczekuję egzekucji. Przyznaję, byłem zły, a złe tablety nie idą do nieba. Czeka mnie prawdziwe piekło…
 

sprzęt inne

Komentarze

0 nowych
tylko_prawda   10 #1 17.12.2015 06:46

Serio...?
"DualSIM"
W tablecie? Jaki to model?
Poza tym ciekawe...

Canaletto   11 #2 17.12.2015 09:27

@tylko_prawda: Chińczyk z polskiej dystrybucji - OMNA W7. Być może kiedyś skrobnę krótką recenzję.

nic ciekawego   7 #3 17.12.2015 10:52

[*]

Autor edytował komentarz.
Cenobith   3 #4 17.12.2015 11:21

@Canaletto: Autentycznie zrobiło mi się żal urządzenia... Odszedł w Krainę Cieni jak prawdziwy Słowianin - na stosie pogrzebowym.

Z drugiej strony czego się spodziewałeś po urządzeniu za 99 PLN? Cena jednoznacznie wskazuje na przeznaczenie prezentowe. Kupić, dać w prezencie (np 6 letniej siostrzenicy) i zapomnieć (i tak nikt nie będzie miał pretensji gdy tablet padnie). :)

Szern   7 #5 17.12.2015 11:21

Bardzo dobrze się czytało. :)

funbooster   8 #6 17.12.2015 11:30

Autorze co brałeś przed napisaniem tekstu?

En_der   9 #7 17.12.2015 11:46

Barbarzyństwo - mógł zostać dawcą organów dla braci w potrzebie - Dodatkowo autorze tak robiąc możesz nabawić się choroby nowotworowej. I byłaby to zemsta tableta na jego oprawcy : P

Axles   16 #8 17.12.2015 12:00

A później Kraków z smogiem musi walczyć :)
Bardzo fajnie się czytało, oczywiście serwis mnie zdenerwował takim zachowaniem, ale mogłeś się odnieść od ich decyzji podłączając tablet na kablu wtedy byłoby widać, że ewidentnie wina nie baterii.

Canaletto   11 #9 17.12.2015 12:14

@Cenobith: Z początku tablet chciałem zjanuszować na Allegro i kilkadziesiąt złotych zysku mądrze spożytkować, ale ostatecznie został ze mną. Co do parametrów nie miałem żadnych oczekiwań, chciałem tylko żeby te 2 lata gwarancji bezproblemowo przepracował, bo wiedziałem że później padnie. Nie udało się.

@En_der: W całości nie chciałem go oddać, gdyż w pamięci zostały zapisane wrażliwe dane, nie chciałem, aby ktoś miał do nich dostęp. Mógłbym sam go rozebrać i posprawdzać, co działa, ale nie znam się na tym. :)

@Axles: Dobra myśl, mogłem tak zrobić.

Jaro070   15 #10 17.12.2015 14:04

@Canaletto: Wyjąłeś baterię zanim go podpaliłeś?

arkadiuss92   4 #11 17.12.2015 14:46

@Canaletto: słabo, bardzo słabo, że sobie nie poradziłeś z serwisem, ja reklamowałem tablet znajomych z biedry, problem= bateria (która napuchła tak że tablet wyglądał jak poduszka) i było to około roku od kupna, zwrot pieniędzy :)

Ostatni Mohikanin   25 #12 17.12.2015 15:32

Smutna historia z oszustami w tle.

Canaletto   11 #13 17.12.2015 15:42

@Jaro070: Tak.

@arkadiuss92: Jestem mądrzejszy o to doświadczenie, i drugi raz nie pójdzie ze mną tak łatwo. :)

Autor edytował komentarz.
tylko_prawda   10 #14 17.12.2015 16:56

@Canaletto: "skrobnę krótką recenzję"
Przecież już padł :)

Canaletto   11 #15 17.12.2015 18:01

@tylko_prawda: Chodziło mi o następcę tej padaki, czyli tablet, który użytkuję obecnie. :)

tylko_prawda   10 #16 17.12.2015 18:22

@Ostatni Mohikanin: Kto jest tymi oszustami? :)

AlbatrosZippa   10 #17 17.12.2015 19:11

Zarąbisty sposób przedstawienia

mmm777   4 #18 17.12.2015 21:17

Kupiłem tablet Overmaxa - jak się okazało z trojanem reklamowym w pliku systemowym.
Wysłałem do serwisu - dostałem ulepszonego trojana, tak że Malwarebytes się wywalał podczas skanowania...

Ostatni Mohikanin   25 #19 17.12.2015 21:26

@tylko_prawda: Nie powiem, ale "Skoro procesor pracuje, a wyświetlacz nie działa to znaczy, że winowajcą jest ekran, ewentualnie wadliwa płyta główna. Żeby uniknąć naprawy gwarancyjnej za przyczynę usterki wskazano baterię, która istotnie była już słaba, ale wciąż nie padnięta."
;)

tylko_prawda   10 #20 17.12.2015 22:35

@Ostatni Mohikanin: No to 85 zł za baterię i do serwisu, zawsze lepsze to nic nic :)

GL1zdA   11 #21 18.12.2015 00:00

Wpis miesiąca. Filmik the best!

  #22 01.01.2016 23:54

Czy o recycklingu student nic nie słyszał? To chyba jest już na 2 roku zarządzania. Gdyby tak wszyscy frustraci elektronikę palili, to mielibyśmy niezłe piekło na ziemi.

Dimatheus   21 #23 10.01.2016 07:21

Hej,

Wpis po prostu świetny. Gratuluję!

Pozdrawiam,
Dimatheus

Berion   13 #24 13.04.2016 11:47

Miałem podobnie z tabletem ojca, który kupił jakiś złom zwabiony tanim GPS. Po pół roku odczyt z flasha spadł do prędkości ślimaka na jezdni.

PS: Nadmanganian potasu? ;]

Canaletto   11 #25 13.04.2016 12:43

@Berion: Termit w klasycznym wydaniu z aluminium i żelazem. ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 13.04.2016 12:44
Baltona1   1 #26 01.11.2016 11:03

Napisz jak sprawuje się Omna W7. Zastanawiam się nad takim,
a wpis fajny, inny od innych chociaż praktyka serwisowa w kategorii taniej elektroniki powszechna. Trochę mi się żal zrobiło tego tableta :)
Pozdrawiam

Canaletto   11 #27 02.11.2016 09:11

@Baltona1: Mogę śmiało polecić W7. Dual SIM, internet LTE, działające aero2. Z tego ostatniego akurat przestałem korzystać, odkąd Virgin Mobile wprowadził ofertę Freemium, gdzie jest 300MB/miesiąc za darmo w LTE.
Tablet działa dość żwawo, bez zacięć. Za te pieniądze myślę, że nie można narzekać. Wbrew temu, co pisze producent, telefon nie ma roota, ale dla mnie akurat to nie problem. Co do ekranu, jestem rozpieszczony samsungowskim AMOLEDEM, więc przy korzystaniu z tabletu widzę jego niedoskonałości, m.in. przeciętne odwzorowanie czerni. Ale kąty widzenia są dobre. Generalnie obraz daje radę i korzystanie z tabletu to przyjemność.