r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Cenzura Internetu dotarła do Nowej Zelandii

Strona główna Aktualności

Pomysł blokowania dostępu do treści niezgodnych z prawem danego kraju zyskuje kolejnych zwolenników. Do krajów takich jak Chiny czy Iran dołączyła niedawno Nowa Zelandia decydując się objąć własnych internautów parasolem ochronnym potężnego, ogólnokrajowego mechanizmu filtrującego dostęp do zasobów Sieci. Wprowadzenie państwowej cenzury nie zostało wyraźnie zakomunikowane przez władze, a nieświadoma wszystkiego opinia publiczna dopiero teraz dowiedziała się o problemie i wyraziła swój stanowczy sprzeciw wobec decyzji rządu.

Oficjalna cenzura Internatu ma zdaniem władz Nowej Zelandii zablokować obywatelom dostęp do pornografii dziecięcej i zoofilii. Specjalnie powołani ku temu urzędnicy mają za zadanie stworzyć i na bieżąco aktualizować listę stron objętych blokadą. Co ciekawe, lista witryn, do których dostęp będzie zablokowany ma być tworzona manualnie, bez udziału automatycznych filtrów, co oznacza, że oficjalni cenzorzy nowozelandzkiego Internetu będą musieli przejrzeć i sklasyfikować miliony stron. Choć takie rozwiązanie zmniejsza ryzyko ewentualnych błędów w blokowaniu witryn, może znacząco wydłużyć proces tworzenia czarnej listy zbanowanych serwisów.

Filtr stosowany przez Nową Zelandię wykorzystuje bazujący na BSD system WhiteBox stworzony przez szwedzką firmę Netclean. Przeciwnicy cenzurowania dostępu do Sieci zarzucają temu rozwiązaniu niską skuteczność, gdyż ustanowione przez władze blokady są możliwe do obejścia. Nowozelandzki filtr nie radzi sobie przechwytywaniem ruchu w przypadku, gdy komunikacja między internautą a witryną jest szyfrowana (protokół HTTPS), nie jest także w stanie kontrolować poczty elektronicznej, czatów, komunikatorów i udostępniania plików. Co więcej, nawet gdy dana strona jest zablokowana, zaawansowany Internauta jest w stanie uzyskać do niej dostęp przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi.

r   e   k   l   a   m   a

Udział w systemie cenzury jest dobrowolny, więc każdy dostawca łącz może (przynajmniej teoretycznie) zrezygnować z filtrowania ruchu swoich klientów. Globalny, ogólnokrajowy filtr jest także wymarzonym celem ataków cyberprzestępców, którzy teoretycznie będą w stanie zablokować wszystkim osobom objętym cenzurą dostęp do sieci - udany atak DDoS może na jakiś czas skutecznie sparaliżować nowozelandzki Internet. Wszystko to stawia sens wprowadzenia cenzury pod znakiem zapytania, gdyż opracowane rozwiązania generują duże koszty a ich skuteczność jest mocno wątpliwa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.