r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Chcesz oglądać filmy na YouTube bez irytujących reklam? Zapłać!

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Nikomu chyba nie trzeba wyjaśniać, czym jest serwis YouTube. Ta największa na świecie baza materiałów wideo, rosnąca w astronomicznym tempie z każdą chwilą, ma swoje wady i zalety. Jedną z tych ostatnich są irytujące reklamy, które przeszkadzają podczas oglądania interesujących nas klipów, a także jeszcze przed ich załadowaniem. Google rozważa zmianę tej sytuacji i widzi szanse dodatkowego zarobku – możliwe, że już niebawem wprowadzone zostanie opcja płatnej subskrypcji YouTube, która będzie pozbawiona reklam.

O takich informacjach możemy dowiedzieć się dzięki portalowi Recode, który poinformował o wypowiedzi CEO YouTube, pani Susan Wojcicki. Szefowa zajmująca się zarządzaniem serwisem powiedziała na poniedziałkowej konferencji Code/Mobile, że w ten sposób przedsiębiorstwo chce dać użytkownikom wolny wybór. Kto nie chce, nie będzie musiał oglądać reklam, oczywiście ponosząc za to odpowiednią opłatę. Miałoby to nieco przypominać model, z którego korzystają twórcy aplikacji mobilnych: dostępne są tak darmowe wersje z reklamami, jak i płatne, które nie wyświetlają na ekranie irytujących elementów, a zarazem oferują poszerzone funkcje.

Pani Susan, która objęła stanowisko CEO YouTube w lutym, uważa, że teraz jest odpowiednia chwila na to, aby zastanowić się nad wprowadzaniem odpowiednich opcji. Do tej pory serwis był darmowy, jedynym warunkiem było oglądanie reklam, ale pozwoliło to przyciągnąć do niego dziesiątki milionów użytkowników. Teraz czas, aby wyjść naprzeciw takim gigantom jak Netflix, Amazon Prime Hulu czy HBO Go i udostępnić chętnym możliwość płacenia za to, że nie będą zmuszani do oglądania reklam. Te natomiast są irytujące, przede wszystkim dla "stałych bywalców" tego serwisu, którzy chętnie oglądają na nim kolejne odcinki prowadzonych programów i seriali. Może jeszcze kilka lat temu regularne oglądanie tego serwisu było dla kogoś czymś dziwnym, dzisiaj już nie dziwi, wprost przeciwnie. Google tymczasem bez żadnych ceregieli uznaje swoje dziecko za najpopularniejszy kanał telewizyjny świata. Trudno się z tym nie zgadzać, pomimo nieco innej formy.

r   e   k   l   a   m   a

Kolejnym problem są zarobki samych autorów. Obecnie mogą oni zarabiać jedynie poprzez dodawanie do filmów reklam, ale raz, że denerwują one oglądających, a dwa, że stawki za reklamy są niskie, do tego dochodzą osoby, które blokują reklamy i nie przynoszą im zysków. W efekcie wiele osób chcących zarabiać na tworzeniu filmów decyduje się na przeniesienie do konkurencji, która niejednokrotnie oferuje lepsze stawki. Nowy CEO od chwili objęcia stanowiska miała dokładnie obserwować, czego potrzebują tak twórcy, jak i sami oglądający, jak można pomóc obu stronom, przy zachowaniu odpowiednich wpływów dla firmy Google. Wprowadzenie cyklicznych, z góry określonych subskrypcji mogłoby ułatwić życie wielu twórcom, zapewniając im pewny dochód, co przy milionowych liczbach subskrybujących kanały może oznaczać konkretne pieniądze.

Warto pamiętać, że YouTube ma ogromny potencjał i niebanalną wartość. Według niezależnych analityków, serwis też może być wart obecnie nawet 40 miliardów dolarów, znacznie więcej, niż bardzo popularny w USA Netflix (który niebawem może pojawić się również w Polsce), będący liderem w oglądaniu za opłatą. Pierwsze przymiarki do płatnych subskrypcji rozpoczęły się już w ubiegłym roku, kiedy to YouTube pozwoliło niektórym autorom na ich wprowadzanie, ale cała akcja nie była specjalnie rozreklamowana i szybko została zamknięta. Nie wiadomo, jak sprawy potoczą się tym razem. Pewne jest, że subskrypcje są szansą, nie tylko dla twórców, ale i samego Google. W końcu YouTube nie istnieje tylko po to, abyśmy oglądać na nim filmy o śmiesznych kotkach. To przede wszystkim jedno ze źródeł finansowania amerykańskiej korporacji.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.