Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Co jest winne Wine?

Chyba żaden inny program na Linuksa nie budzi w jego użytkownikach takich kontrowersji jak Wine. Tematem tym wywołałem już kiedyś sporą dyskusję, zwłaszcza z Druedainem, teraz wracam do niego przy okazji niedawnych kontrowersji wokół wypowiedzi Johna Carmacka.

Poprawianie Wine dla linuksowej rozrywki, wydaje się lepszym planem niż naciskanie na indywidualnych deweloperów o natywne porty gier. Po co więc tego nienawidzić?

Tekst ukazał się na Twitterze Carmacka i od razu wywołał niemałą dyskusją. Znamienne jest jednak to, że większość pomija ostatnie zdanie tego cytatu, które chyba najlepiej podkreśla kontekst wypowiedzi. Dlaczego więc nienawidzimy Wine?

Patrząc na całą sytuację z boku, Wine umożliwia użytkownikom Linuksa dostęp do sporych zasobów rozrywki jaką wyprodukowano dla Windowsa. To powinno być dobre. Tyle, że nie każdemu to pasuje. Przeciwnicy Wine widzą w nim program, który odstrasza potencjalnych miłośników grania na Linuksie. Ktoś komu polecimy Wine, przy jakimś tytule natrafi na mur w postaci "ale coś mi nie działa" i tym samym zapewne ugruntuje sobie opinię o jakości grania na Linuksie. Oczywiście fakt, że sporo tytułów jednak działa bezproblemowo, a niektóre lepiej niż oryginał (platinum), nie ma znaczenia. Chodzi o to, żeby nikt złego słowa o Linuksie nie powiedział, nawet kosztem tych tytułów w które już teraz można pograć.

Z podobną teorią walczy także Carmack. Jego gry świetnie chodzą pod Wine i często sugerował ten program w miejsce nieobecnego portu danego tytułu. Można to uznać niejako za gwarancję producenta. Tyle, że o ile tytuły ID Software działają świetnie, to inne już nie i to jest powód aby dalej odradzać granie via Wine innym. Pojawia się jednak pytanie: Czy jeśli Carmack stworzy porty swoich tytułów na Linuksa, to inne gry automatycznie zaczną też działać?

Oczywiście, że nie. Z punktu widzenia użytkownika nadal traci on dostęp do choćby całej klasyki gier wydanych pod Windows. Bo żaden producent nie zainwestuję w grę, na której już nawet na Windowsie nie zarabia. Tu nadal Windows będzie górą tym bardziej, że niektóre gry mają status kultowych i użytkownik może nie chcieć zmienić systemu nawet dla jednego tytułu. To co jednak jest najważniejsze to fakt, że wykonanie portu na inną maszynę pochłania czas i pieniądze i tak jak w przypadku obecnego statusu Linuksa nie gwarantuje sukcesu.

Carmack nie krytykuje jednak rodzącego się rynku natywnych gier na Linuksa, on proponuje tańszą i równie skuteczną alternatywę. Bo skoro gra pod Wine chodzi i tylko wywala błędy, to znacznie łatwiej jest poprawić błędy, niż pisać grę od nowa. Ponadto poprawiony błąd może być potem pomocny przy uruchomieniu innego tytułu, a tego nie zagwarantuje natywny port.

Do gry można także dodać zintegrowany z Wine instalator, którego działanie różni się od windowsowego tylko obecnością zainstalowanego potem Wine w menu systemu. Użytkownik w praktyce nie doświadcza mozolnej, ręcznej konfiguracji programu.

Kiedy zaczynałem zabawę z Linuksem, instalowanie przez Wine było naprawdę świetną alternatywą na niektóre niedogodności. Dziś program ten jest szykanowany jak żaden inny. Powstaje lobby, które uważa, że nie tyle odstrasza on innych użytkowników, ale wręcz nakłania producentów do bojkotowania natywnych portów. Dla mnie to wygląda tak "My nie chcemy gier na Linuksa, nie chcemy grać, chcemy się tylko pochwalić, że gry na Linuksa są!".

No bo jak nazwać krytykę producenta, który chce tworzyć działające gry na Linuksa. Mało mnie obchodzi, że nie będą one instalowane przez Steam! Ja chcę tylko, aby one były i działały. Ale widzę, że więcej osób woli zakrzyknąć, że "jeśli ktoś nie robi tego natywnie to niech się wypcha, nawet jakbym miał nie grać nigdy w jego tytuły". Czy to jest postawa gracza? Nie sądzę!

Należy jednak zaznaczyć, że Carmack już w pierwszych słowach mówi o poprawianiu Wine. To, że wiele tytułów nie działa to fakt i to że wiele działa źle to też nieunikniona prawda. Czemu jednak tego nie poprawić i rozszerzyć już teraz dość lichy rynek natywnych tytułów. Dla wielu osób, niestety, powód będzie oczywisty - Bo to są gry na Windows, a nie dla Linuksa! I działanie Wine nie ma z tym nic wspólnego. 

linux gry

Komentarze

0 nowych
matrix012345   4 #1 07.02.2013 16:13

Można pisać na .NET i zachęcać do używania mono. Jest to implementacja frameworka, podobnie jak java: czy ktoś programy w Javie krytykuje za to, że nie są natywne dla linuksa? Fakt że mono to implementacja nieoficjalna frameworka Microsoftowego, ale kto by się tym przejmował. Poza tym mono jest mniej znane od wine.

Druedain   14 #2 07.02.2013 16:17

Gry pod Wine działają świetnie.
… pod warunkiem, że działają świetnie. Próbowałeś może odpalić LIMBO? Ta gra została właśnie opakowana w Wine'a przez CodeWavers i kapitalnie odstrasza od Linuksa – planszówka z prostą grafiką, która na Linuksie ma mniejszy FPS, niż gry na id tech 4 na wysokich detalach. Proszę Cię…

Moje zdanie na temat Wine'a się nie zmieniło. Dalej uważam, że polecanie tego ludziom jest karkołomne, bo (przynajmniej w moim przypadku) nie po to kupuję się grę, by pół dnia marnować na jej uruchamianiu, czy wysyłaniu raportów błędów w zamian, tylko po to by odpocząć od zabaw z systemem. No i jeszcze kwestia ku****kiej tendencji Wine'a do ustawiania się jako domyślny program otwierający połowę plików, przez co niezorientowany potem czekam minutę, aż mi głupi txt otworzy Notatnikiem zamiast Kate.



Carmack w tym wpisie jawi się trochę jako niepoprawny romantyk. Ideały, ideały, po czym proza życiowa brutalnie sprowadza na ziemię. Gdyby Wine na prawdę działał świetnie, a jego używanie dawało tylko minimalny narzut, to jestem jak najbardziej za. Ale tak nie jest!

Nie rozumiem o co chodzi z tym poprawianiem Wine'a. Przecież non stop wypuszczane są kolejne wersje z linii 1.5, cały czas ekipa rozwija Wine'a. Czy Carmack ma konkrety patent na poprawienie stanu rzeczy?



Czemu Wine bywa nienawidzony? To bardzo proste – jego istnienie jest uzasadnione dominacją Windowsa. Dlategonp. podobne rozwiązanie dla OS X dopiero raczkuje – jego pozycja na rynku systemów operacyjnych nie jest takim problemem. Jest to oczywiście niesprawiedliwe, ale w emocjach ludzie robią niejawne skróty myślowe.

Ja nie nienawidzę Wine'a, ja po prostu nie lubię ostawiać kupionych gier na półkę, gdy okazuje się, że są nieużywalne, a myśl o przełączeniu się na Windowsa psuje mi humor.

Autor edytował komentarz.
GregKoval   8 #3 07.02.2013 16:24

@Druedain

>>"Gry pod Wine działają świetnie.
… pod warunkiem, że działają świetnie. "

Tak jak napisałem w tekście, pomimo tego że możliwości bezproblemowego grania via Wine są naprawdę spore, to i tak najważniejsza jest teoria, że "jeśli nie wszystko działa to nic nie działa". Zauważ, że facet proponuje poprawę działania Wine, czyli zmniejszenie liczby niedziałających tytułów i za to jest jednak krytykowany.

Druedain   14 #4 07.02.2013 16:26

@GregKoval
Trochę edytowałem swój komentarz, żeby uzupełnić kilka myśli. Wybacz mi wprowadzanie zamętu.

GregKoval   8 #5 07.02.2013 16:30

@Druedain

Z ciekawości sprawdzę sam z demówką LIMBO u siebie. Na Wine HQ nikt nie zgłasza błędów z tą grą.

Druedain   14 #6 07.02.2013 16:33

@GregKoval
Bo grać się da, grę prawie przeszedłem. Nie przeszedłem, bo kolejnym problemem było to, że zwyczajnie gra przestała działać gdy przeniosłem katalog, w którym była rozpakowana (ktoś ustawił ścieżki na sztywno?). W praktyce jednak można być rozczarowanym (ja byłem), tym że gra działa bardzo topornie, a to nie była jakaś amatorska konfiguracja Wine'a tylko paczka od CW.

Druedain   14 #7 07.02.2013 16:36

matrix012345 wspomniał o Mono. Zasadniczo nie zgadzam się, z wielu względów (np. tego, że proste poprawki gry odpalanej przez Wine miałyby być zastąpione mozolną próbą przeniesienia kodu na architekturę .Neta / Mono). W praktyce jednak samo Mono jest ciekawą opcją. Bardzo cię ucieszyłem, gdy mogłem wrócić do Euflorii na Linuksie. Do tego silnik Unity – tak ostatnio chwalony.

GregKoval   8 #8 07.02.2013 16:52

@Druedaine

Tylko, że cały czas zapominamy o POPRAWIANIU WINE. Gdyby Wine otrzymało lepsze wsparcie od producentów znikło by zapewne większość jego wad - toporna konfiguracja, błędy itd. Nawet jeśli nie dla wszystkich tytułów to dlaczego dla tej reszty nie warto byłoby spróbować, skoro jak twierdzi Carmack byłoby to skuteczniejsze niż pisanie portu od nowa?

Druedain   14 #9 07.02.2013 16:56

@GregKoval
Czemu pisze na Reddicie zamiast rozmowy z tymi producentami gier? Patrzę sceptycznie na jego słowa, bo nie rozumiem ich sensu. Jeśli w tym jest sens, to zmienia to percepcję. Tylko jaki jest ten sens? Rozumiesz o co mu chodzi?

Autor edytował komentarz.
Chemical Attack   4 #10 07.02.2013 17:05

Hmm testowałem co na WINE pójdzie, a co nie i tak np. CS działa dobrze na 32 bit. Na 64 bit grafika mi się czasem rozjeżdżała. Europa Universalis II nie poszła, Resident Evil IV poszedł jlatka po klatce, Civilization V nie poszedł, Władca Pierścieni Wojna na Północy nie poszedł, Darkest Hour nie poszło, Robin Hood: Legenda Sherwood.. chodzi, tylko myszki nie widać, przez co jest nie do grania.. Ogólnie bardzo dobrze chodzi mi Polskie Imperium.
Co ciekawe niektóre z tych gier mają status złoty i nie działają. Wydaje mi się, że w moim przypadku problemem jest to, że system jest 64 bit. Poza tym w przypadku WINE dużą rolę odgrywają chyba kwestie "indywidualne" komputera.. W ogólności jest to bardzo dobry program, ale w chodząc w szczegóły znajduje się błędy i problemy. Pytanie tylko czy WINE jest robiony po to żeby gry chodziły, czy ważniejsze są programy jak np. Chem Sketch które przydają się do pracy/nauki i pod WINE śmiga. To samo tyczy się testów na prawko, czy kursów językowych.. one chodzą.

GregKoval jak zawsze dobry wpis..

Autor edytował komentarz.
GregKoval   8 #11 07.02.2013 17:05

Swoją interpretację jego słów przedstawiłem w tekście, natomiast dziwi mnie postawa w stylu "A co wy o tym sądzicie" (zauważyłeś, że w większości cytatów zabrakło ostatniego zdania jakie powiedział Carmack?). Jestem graczem, to są gry, chcę w nie grać! A nie - gram tylko w natywne porty. Jeśli gra działa poprawnie nie widzę sensu krytykować tego za pomocą czego ona działa.

dragonn   11 #12 07.02.2013 17:22

"Wine znienawidzone" - ja po prostu się ciesze że jest, nie zdajcie sobie sprawy jaki to ciężki kawałek chleba inżynieria wsteczna oprogramowania, a że coś nie działa, w tym momencie sobie przypominam ile czasu poświecili developerzy na osiągniecie tego co już działa. Wine to chyba największy i najbardziej udany projekt w którym stosuje się inżynierię wsteczna. Od mnie to ogromny szacunek dla dev od wine.

skandyn   9 #13 07.02.2013 17:32

Na początku nie za bardzo podchodziłem do Wine, ponieważ źle rozumowałem, że właśnie nie wszystko można tam tak łatwo uruchomić, a także myślałem na co mi to jest potrzebne, bo przecież wystarczą linuksowe gierki. Jednak po pewnym czasie zaczęło mi się Wine coraz bardziej podobać. Co więcej to tych gierek zaczyna mi troszeczkę przybywać. Oczywiście niektóre można od razu odpalić, a z innymi trzeba odrobinkę pokombinować. Poza tym mam taką zasadę, że najpierw sprawdzam demo gry (jeśli takie istnieje), a dopiero później kupuje na Allegro pełną wersję gry. Również są sprawdzone tytuły, które idą bardzo dobrze po Wine i tego też się trzymam. Niedawno zainstalowałem sobie pod Wine grę Warcraft 3 w którą naturalnie już grałem ostro pod Windowsem XP i jak wiadomo tam właśnie trzeba pewną rzecz usunąć i pewien parametr dodać, ale to też żaden problem. Po prostu dla mnie Wine stało się nieodzowną częścią mojego Linuksa i pewnie jakbym posiadała lepszy sprzęt to tych gierek miałbym jeszcze więcej - mój notebook nie wszystko uciągnie.

Pozdrawiam.

  #14 07.02.2013 18:18

Dostań za darmo program do uruchamiania windowsowych aplikacji.
Krytykuj jego istnienie.

Czy tylko mi takie zachowanie wydaje się być niewdzięczne?

AndrzejG   10 #15 07.02.2013 18:25

Wine jest przecudne! I nie jest tylko do gier! Bez niego nie uruchomił bym na pingwinim systemie mojego ukochanego programu - Irfan View. Dodać do tego fakt, że istnieją gry, które lepiej działają w Wine (np. Alex the allegator) niż oficjalny port na Linuksa.

Druedain   14 #16 07.02.2013 18:45

@GregKoval
Ja teraz nie pytam o znaczenie jego słów, tylko sens pisania takich rzeczy na Reddicie. Dostrzegasz go? Bo ja nie, niezależnie od tego jak mądra byłaby treść jego wypowiedzi.

JanStefan   6 #17 07.02.2013 22:45

Mam wrażenie jakbym przeglądał jakiś plotkarski serwis: ktoś coś powiedział i wielogodzinne rozwodzenie się na ten temat.

Nie jestem programistą, ale gry jak i profesjonalne programy były jednym z większym impulsem do rozwoju samego w sobie Windows. W tym przypadku wg. mnie traci tylko i wyłącznie Linuks, jak i jego dystrybucje. W tym kontekście - gier czy oprogramowania byłby rozwijany Wine. Z jednej strony daje możliwość włączenia gier, z drugiej zaś strony może osłabiać rozwój Linuksa (samego w sobie) w kierunku gier, czy oprogramowania. Uważam tak, że razem ze Steam pojawią się pieniądze, a pieniądze są bardzo dobrym katalizatorem...

Chodzi mi o to, że może przy skupieniu się na wykonywaniu natywnych gier, ruszą jeszcze z większą siłą prace nad opengl. W tym przypadku bardzo by to osłabiło pozycję windowsa.

Autor edytował komentarz.
GregKoval   8 #18 08.02.2013 04:08

@Druedain
Wpis ukazał się najpierw na Twitterze (https://twitter.com/ID_AA_Carmack/status/298628243630723074)

@JanStefan
>>"Uważam tak, że razem ze Steam pojawią się pieniądze, a pieniądze są bardzo dobrym katalizatorem... "

Nie sadzę aby w jakikolwiek sposób Steam sponsorował rozwój Windowsa, co zresztą było powodem powstania sklepu windowsowego, o który poszła cała afera. Microsoft chce po prostu też zarabiać na grach. Jeśli więc masz jakieś informacje o tym jak Valve będzie przeznaczać pieniądze na Linuksa to chętnie usłyszymy.

>>"Chodzi mi o to, że może przy skupieniu się na wykonywaniu natywnych gier, ruszą jeszcze z większą siłą prace nad opengl."

Przy okazji mogłyby ruszyć także prace nad otwartymi sterownikami do grafiki, bo widzę, że Valve je jakoś bojkotuje. OpenGL jest jednak wykorzystywany także w wielu grach na Windows, które nie ukazały się na Linuksa jak więc widzisz także Windows go wspiera (albo raczej producenci gier dla niego). Nie wiem więc dlaczego miałbym bojkotować np. Minecrafta, bo nie jest natywną grą i nie zainstalować go przez Wine?

>>"W tym przypadku bardzo by to osłabiło pozycję windowsa."

Przy założeniu, że Windows nie będzie się przez najbliższe 10 lat w ogóle rozwijał - być może. Jak jednak widzisz po ostatnim wydaniu Windowsa jego użytkownicy mają gdzieś tę wojnę. Wygląd, efekty, Steam - kogo to obchodzi? Microsoft stworzy kolejny program, którego nie ma na Linux i zabawa zacznie się od nowa.

Inna sprawa, że dla mnie to debilizm krytykować możliwość grania na Linuksie przez Wine tylko dlatego, że nie osłabia to Windowsa. Logiki w tym żadnej, a na pewno pachnie fanatyzmem. I z tego założenia zapewne wychodzi Carmack i ja. Chcecie grać, czy może chcecie tylko popularyzować Linuksa? Jak chcecie grać to zachowujcie się jak gracze!

GregKoval   8 #19 08.02.2013 11:01

@kawka78

Wydaje mi się, że się jednak mylisz. Przynajmniej w kwestii środowiska, grom nie przeszkadza taka fragmentaryzacja. Zazwyczaj gry są niezależne od bibliotek środowiska i dostarczają własnych zależności, więc żadna fragmentaryzacja im nie przeszkadza.

Nie jest prawdą też, że środowiska dążą do fragmentaryzacji. Nie spotkałem się w Linuksie z sytuacją gdy jakieś oprogramowanie z jednego pulpitu nie działa na drugim. Ponadto same środowiska często zapożyczają od siebie te same elementy dążąc do standaryzacji. Tu masz listę podobnych elementów, która zresztą ciągle rośnie: http://wm161.net/2012/05/29/anti-anti-gnome-trolling/.

To samo dotyczy kwestii paczkowania. Zależności gier są na tyle małe, że można stosować DEB utworzony dla Ubuntu w Debianie. Ponadto istnieje wiele uniwersalnych formatów, które także pozwalają na instalację programu niezależnie od dystrybucji. Przykładem są na przykład sterowniki NVidii.

Autor edytował komentarz.
Druedain   14 #20 08.02.2013 12:08

Nie wiem jak to działa, ale gry z HIB mają często uniwersalne instalatory wyglądające jak żywcem wzięte z Windowsa. Tyle, że nie zawsze wszystkie zależności są spełnione i nimi już użytkownik musi się zajmować (szczególnie zmora bibliotek 32-bitowych), więc w lekkim rozkroku to jest.

4lpha   10 #21 08.02.2013 14:35

Znowu szczekają fanboys Linux, a karawana MS jedzie dalej i nie trzeba żadnych pseudo-emulatorów Wine. Dla zwykłego users taki Linux to magia czarna i nikt mi nie wmówi, że nie. Linux tylko dla szamanów i pryszczatych gimnazjalistów.

Druedain   14 #22 08.02.2013 15:12

@sunbeam96
I bardzo dobrze, że nikt Cię do niczego nie przekona. Zawsze to jakaś rozrywka mieć taki lokalny folklor jaki ty stanowisz. Można porzucać popcornem i pokazywać głupie miny :) .

GregKoval   8 #23 08.02.2013 16:44

@sunmeam96

Chciałeś powiedzieć chyba karawan MS :)

GregKoval   8 #24 09.02.2013 02:32

@kawka78

>>"Przecież K3b w ogóle nie działa pod Gnome... "

Myślę, że ten fragment podsumowuje całą twoją wypowiedź. To, że masz burdel na pulpicie i akurat tylko tobie coś nie działa to nie znaczy, że KDE jest złe.

Zresztą dziwi mnie, że człowiek z takimi poglądami ciągle skacze po różnych distro, czy środowiskach. Nie możesz osiąść na jednym i nie martwić się że programy wyglądają inaczej u kogoś na komputerze. Weź przykład z użytkowników Windowsa. Im nikt nie daję możliwości wyboru środowiska i wszyscy jak jeden mąż kochają Modern UI jako wzór wygody. Także pakiet biurowy jest tak doskonały, że dokumenty otwierają się bez problemu w każdej jego wersji. Podsumowując tę chwilę sarkazmu - Nie wszystko jest doskonałe, KDE zapewne też nie, po prostu dla niektórych jest lepsze od innych alternatyw.

raxid   2 #25 09.02.2013 08:56

Problemem wine mogą być technologie które naśladuje (api windowsa, directx, .net) i związane z tym patenty. Naprawde nie istnieje żadne z tym związane zagrożenie?

Autor edytował komentarz.
GregKoval   8 #26 09.02.2013 10:38

@raxid

Raczej nie. Instalacja tych rzeczy odbywa się przez użytkownika z oficjalnych źródeł MS. Nie jest więc to zależny komponent Wine.

Druedain   14 #27 09.02.2013 13:50

@kawka78
Tylko rozwijanie jednego środowiska oznaczać by mogło, że Ci twórcy mają jeden cel. Fakt, że zamiast tego pojawia się coraz więcej środowisk będących alternatywami dla innych środowisk najlepiej pokazuje, że środowisko twórców Linuksa NIE jest jednolite. To są różni ludzie, z różnymi potrzebami. Masz żal do nich o to, że starają się mieć własne zdanie!!!

Rozwój środowisk przez społeczność dla siebie, a nie przez korporację dla zysku, ma to do siebie, że oni mają w d*** ludzi, którzy narzekają, a sami nie mają istotnego wkładu w rozwój tego środowiska.

Autor edytował komentarz.
GregKoval   8 #28 09.02.2013 14:10

@kawka78

Nie widzę innego celu stawianego przed Linuksem jak zagwarantowanie deweloperowi programu, lub środowiska rynku opartego na wolnej konkurencji. Wbrew pozorom dotyczy to także programów z zamkniętym kodem, którym nikt nie utrudnia tego procederu.

Twoje monopolistyczne żądania nie mają więc dla nikogo większego sensu, bo jak by na rynku było np. tylko GNOME to nie byłoby to lepsze GNOME, bo nie ma konkurencji w postaci KDE, tylko byłoby to takie samo jakościowo GNOME jakie mamy teraz i miałbyś do wyboru tylko programy GTK i GNOME. Może ty widzisz w tym jakiś postęp, bo ja widzę tylko okrojenie użytkowników Linuksa z połowy śwetnego oprogramowania jakie mają w tej chwili do dyspozycji.

Druedain   14 #29 09.02.2013 14:54

@kawka78
Ale to ty wyszedłeś z założenia: albo moje, albo żadne. Ja Ci tylko pokazuję, że z takimi oczekiwaniami Ci twórcy Gnoma / KDE / etc. tylko się w głowy popukają, rzucą popcornem, porobią głupie miny, a potem wrócą do swojego środowiska, w którym wolno im robić co tylko zechcą.

Pewność bierze się stąd, że to czym będzie się zajmował programista zależy wyłącznie od niego. Skoro nikt nie kazał mu rozwijać KDE, to najwyraźniej robi to, bo to chce robić. Nie ma KDE, nie ma jego wkładu w rozwój.

Sprawdza się to bardzo dobrze, bo popularność produktu, czy opinia o nim jest determinowana po darwinowsku. Użytkownicy przeglądają różne rozwiązania i decydują się na to, które im najbardziej się spodobało. Jeżeli jest wyraźny trend, to dodatkowo pozwala to ocenić przewidywalność rozwoju, co jeszcze bardziej zwiększa zaufanie do twórców. Popularność pośrednio też wpływa na możliwości rozwoju, bo wśród użytkowników będą się trafiać przyszli uczestnicy rozwoju. Kiedyś ludzie używali chętnie KDE 3. Potem najpopularniejszy był Gnome 2, a KDE miało kiepskie chwile po przejściu na Qt4. Przez kilka lat KDE kojarzyła się później wyłącznie z niestabilnością i błędami. Teraz zaś Gnom 2 zostało zastąpione wersją 3 i trend się znów odwraca: zbyt duże zmiany w nowym Gnomie burzą status quo, co nie wszystkim pasuje, zaś KDE cały czas jest dopieszczane drogą ewolucji, zamiast narzucania ludziom rozwiązań rewolucyjnych. Za rogiem czai się jednak KDE 5, tyle że tym razem społeczność dostała wyraźny sygnał, że żadnych rewolucji nie będzie. Jeśli oczekujesz stabilnej przystani, weź to pod uwagę.

Autor edytował komentarz.
GregKoval   8 #30 09.02.2013 15:42

Zanim dalej zaczniesz się pogrążać powiedz dlaczego nie można uruchamiać K3b na GNOME, a PulseAudio Multiband EQ na KDE? Ja używam: https://lh4.googleusercontent.com/-pdJx1qwMXZ4/URZfLOkfcuI/AAAAAAAACSw/c0hf4twJT...

GregKoval   8 #31 09.02.2013 16:07

@kawka78

O czym ty piszesz, przecież mogleś zainstalować Kaffeine na GNOME! Po co ci KDE?!

GregKoval   8 #32 09.02.2013 16:36

@kawka78

W każdym razie zrobiłeś niezły bałagan, lepiej już było skorzystać z czystej instalacji Minta KDE.

GregKoval   8 #33 09.02.2013 17:19

@kawka78

Chodzi o to, że powinno być żadnych problemów z instalacją programów KDE w każdym innym środowisku. Twoim błędem była instalacja równocześnie dwóch środowisk na jednym systemie. To musiało spowodować katastrofę. Pakiet Libreoffice posiada na przykład dwa tryby integracyjne i zapewne może zrobić bałagan jeśli wykryje w systemie jednocześnie dwa różne skrypty konfiguracyjne pulpitu KDE i GNOME. Nie jest to zalecane. Myślę jednak, że nie miałbyś problemów z instalacją i działaniem Kaffeine, czy K3b na GNOME bez instalacji środowiska KDE. Samo korzystam z wielu programów GNOME/GTK w Kubuntu i chodzą świetnie. Jedyne problemy mam z Firefoksem ale to nie jest GTK.

jmmzon   9 #34 11.02.2013 17:38

@X.A.N
Mocne. Powiedziałbym, że można z tego nawet mem-a zrobić (czy jak to się tam nazywa)