
Trwają spekulacje na temat funkcjonalności, jaką będzie oferował
wirus Conficker w momencie aktywacji 1 kwietnia.
Wirus ten zaatakował już 12 milionów komputerów, co oferuje jego
twórcom całkiem spory botnet. Naturalne więc wydaje się założenie,
że cały botnet Confickera lub jego część będzie wynajmowane do
wykonywania takich operacji jak ataki DDoS czy wysyłanie spamu.
Jest jednak pewien szczegół: analiza najnowsze wersji C wirusa
wykazała, że może się on komunikować nie tylko z serwerami swoich
twórców ale także z innymi zarażonymi komputerami. według badaczy z
SRI International komputery te mogą działać zarówno jako serwery i
klienty i wymieniać między sobą pliki. Możliwe więc, że wirus
umożliwi stworzenie swojej własnej sieci P2P. Miałaby ona pozwolić
na stworzenie sieci, która nie byłaby objęta cenzurą, jaką stosują
niektóre kraje, np. Australia.
Bardziej jednak prawdopodobne jest, że Conficker ma służyć nie
wolności słowa ale zarabianiu pieniędzy. Stefan Savage z University
of California w San Diego uważa, że wirus będzie oferował
funkcjonalność, którą określił jako Dark Google. Ma on na myśli
wyszukiwarkę, która będzie umożliwiała wyszukiwanie i ściąganie
plików z kilkunastu milionów zarażonych komputerów. Na pewno wiele
z tych plików będzie zawierało cenne informacje, takie jak dane
osobowe, hasła, numery kart kredytowych, tajemnice handlowe. Twórcy
wirusa będą mieli nie tylko dostęp do tych danych, ale także będą
mogli ten dostęp odsprzedawać, np. udostępniając wyszukiwarkę
internetowym przestępcom na określony czas.