r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Cykl życiowy muszki-owocówki? Tylko 9 miesięcy wsparcia dla nowych wydań Ubuntu

Strona główna Aktualności

Czy głównym zajęciem użytkowników Ubuntu będzie teraz regularne instalowanie kolejnych wersji tego systemu? Na to wygląda – ostatnia decyzja Ubuntu Technical Board, rady programistów decydującej o technicznych aspektach rozwoju systemu Canonicala brzmi dość radykalnie: wsparcie dla kolejnych wydań Ubuntu będzie świadczone jedynie przez 9 miesięcy od daty wydania. Później użytkownicy nie otrzymają już ani aktualizacji, ani poprawek bezpieczeństwa.

Zmiany zaczną obowiązywać już od najbliższego wydania, Ubuntu 13.04 Raring Ringtail i są najwyraźniej efektem debaty, jaka toczyła się nad przekształceniem systemu Canonicala w dystrybucję typu rolling-release. Oznaczałoby to rezygnację z wydawania kolejnych wersji systemu według założonego harmonogramu, w zamian użytkownicy mieliby dostęp w repozytoriach do najnowszych wersji pakietów, zaraz po tym jak przeniesione zostałyby z repozytoriów testowych po przejściu kontroli jakości. W ten sposób działa np. lubiany Arch Linux.

Pomysł ten został już na początku skrytykowany przez szefa Canonicala, Marka Shuttlewortha. Uznał on po ostatnim Ubuntu Developer Summit, że choć Ubuntu potrzebuje przyspieszenia cyklu wydawniczego, co pozwoliłoby na szybsze wprowadzenie do systemu tych wszystkich rewolucyjnych zmian, które pozwolą na realizację wizji jednego systemu na trzech (i więcej) ekranach, to jednak zachowanie kolejnych wydań jest ważne, pozwala bowiem na zdyscyplinowanie deweloperów.

Sposobem na przyspieszenie ma więc być teraz skrócenie okresu wsparcia, które nie będzie dotyczyło jedynie wydań LTS (Long Term Support). Dzięki temu twórcy Ubuntu mają mieć więcej czasu, by zająć się testowaniem pakietów do kolejnych wydań. Jednocześnie jednak chcą oni pozwolić użytkownikom na łatwiejsze pozyskiwanie aktualnych pakietów bez konieczności aktualizowania całej dystrybucji. Nie wyjaśniono, jak się ma to odbywać – rada jedynie uznała, że użytkownicy powinni móc stale śledzić prace rozwojowe nad Ubuntu bez konieczności aktualizowania całego systemu.

O co więc chodzi? Czyżby czekało nas dostarczanie nowych wersji aplikacji z dopasowanymi do nich bibliotekami w ciągu krótkiego cyklu życia kolejnych wydań Ubuntu? Domyślamy się, że zaktualizowanie całego systemu po tym okresie nie będzie trudne, sprowadzać się będzie pewnie do kliknięcia jednego przycisku, ale też z doświadczenia wiemy, że takie aktualizacje nie zawsze odbywały się bezboleśnie, i czasem lepiej było po nich sformatować dysk, by zainstalować nową wersję Ubuntu od zera.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.