Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czy dystrybucji jest za dużo?

Na początku chciałem się przywitać, ponieważ to mój pierwszy wpis na łamach dobreprogramy.pl, niejako zresztą w ramach testów tej platformy :)

Wracając do tematu...

... Ostatnio trafiłem na ciekawy wątek na forum ubuntu.pl, który zresztą uświadomił mi jak dawno tam mnie nie było i jak wiele w myśleniu użytkowników się zmieniło. Chodzi mi o wątek "Czy liczba dystrybucji Linuksa nie jest przeszkodą dla jego rozwoju?", czyli jak w temacie.

Jestem zatwardziałym fanatykiem Open Source, więc dla mnie takie stwierdzenia jak powyższe są raczej niedorzeczne i śmiem twierdzić, że to właśnie mnogość dystrybucji wpływa stymulująco na rozwój Linuksa i jego różnorodność. W każdym razie z góry przepraszam za moją stronniczość, ale liczę na rzeczową dyskusję.

"Dystrybucji jest za dużo!". Ja powiem, że dystrybucji jest za mało. Przetestowałem ich wiele i powiem, że żadna nie spełnia moich wymagań. Oczywiście oprócz tej, która znajduje się na moim dysku, ale tę to ja akurat sam sobie utworzyłem, a nie jakiś Canonical, czy Red Hat. Ktoś to zresztą świetnie podsumował już na początku wspomnianego wątku - czy różnorodność modeli samochodów wpływa na rozwój motoryzacji negatywnie?

Od przybytku głowa nie boli

My Linuksiarze mamy jednak przewagę nad właścicielami samochodów. Możemy wejść sobie do salonu z Linuksami i testować każdy model do woli, a jeśli nam nie odpowiada to możemy skorzystać z wielu społecznych punktów napraw i tuningu. Oczywiście o tym, że w praktyce nasz garaż może być zajęty przez kilka ulubionych modeli, nawet nie wspominam. Rodzi się jednak pytanie: po co? Pytanie te zresztą należy do najgłupszych pytań zadawanych himalaistom i zawsze usłyszymy na nie jedną odpowiedź -bo mamy taką możliwość.

Mam na dysku obecnie cztery dystrybucje. Kubuntu, Chakra i na "wirtualu" - jeszcze raz Kubuntu i Arch. Można powiedzieć Burżuj. Co najśmieszniejsze prawie wszystkie systemy korzystają z tego samego KDE i takich samych ustawień pulpitu. Po prostu tak jest mi najwygodniej i dlatego że z kompa korzysta także moja dziewczyna, która dzięki temu zabiegowi nigdy nie wie z jakiej obecnie dystrybucji korzysta (łatwo się w gruncie rzeczy domyśleć po ikonce menu uruchamiania programów). Chodzi mi jednak o to, że ta liczba dystrybucji jest mi potrzebna do testów różnych rzeczy, które publikuję na moim portalu. Jednak najważniejszym powodem jest tu support dla innych.

Jestem dość aktywnym promotorem Linuksa i dzięki mnie znalazł się on już na wielu komputerach, głównie moich znajomych. Oczywiste jest, że na instalacji systemu się nie kończy bo potem jest jeszcze douczanie użytkownika, konfiguracja do jego specyficznych wymagań (nawet gdy przypomni sobie o tych wymaganiach miesiąc po instalacji) i przede wszystkim konserwacja, czyli utrzymanie świeżości systemu (tu nie chodzi o aktualizację, tu chodzi o zwiększanie jego możliwości).

Jak się domyślacie jest wiele systemów tak jak jest wielu użytkowników, którym Linuksa zainstalowałem. Mogłem pójść na łatwiznę i wszystkim instalować jeden system, tyle że nie wiem który, gdyż jak wspomniałem na początku nie mam ulubionego i nawet moje preferencje się często zmieniały. Osoby te, początkujący użytkownicy, korzystają cały czas z jednej dystrybucji właśnie dzięki temu, że nie pozwalam, aby miały z nią jakieś problemy. Sam sobie naważyłem tego piwa, ale dzięki temu więcej się uczę i poznaję, tak samo jak ci himalaiści poznają swoje możliwości wspinając się na K2. Oczywiście jest to jednak argument za standaryzacją, tylko po co? Czy wchodząc na Rysy staję się automatycznie himalaistą?

Standaryzacja

Dążenie do doskonalenia siebie to wolność jakiej nikomu odbierać nie wolno. Jeśli ktoś uważa, że inna osoba nie poradzi sobie z czymś co dla niego jest chlebem powszednim, to teraz wie dlaczego nikt tego Linuksa nie chce. Skoro proponujesz mi system dla idiotów, to uważasz mnie za idiotę. W większości osoby, którym proponujemy Linuksa to osoby, które zęby zjadły na instalacji cracków do gier i przeszukiwania internetu za kodami i kluczami. Takie osoby na swoim koncie mają już co najmniej kilkukrotną reinstalkę Windows. Czym dla nich różni się to do instalacji Linuksa. Partycjami. A ile osób potrafi podzielić sobie dysk na partycje w Windows, podczas instalacji systemu? W każdym razie większość takich osób nie miałaby żadnych problemów z konfiguracją Archa, jeśli ktoś by im pokazał pierwszy raz jak to się robi.

Oczywiście, że są także osoby, dla których Linux to czarna magia. Tylko, że dla większości z nich i Windows to raczej podróż w nieznane. Nie potrafią one zainstalować sobie systemu z Redmond (nie chodzi o Nintendo), nie wiedzą, gdzie szukać sterowników, nie wiedzą, że dysk trzeba defragmentować, że czyścić cache, nie.. w ogóle to wiedzą tyle, ile mają wiedzieć. Oczywiste jest, że dla większości tych osób, pan Informatyk, brat, syn, kolega-geek to zło konieczne. Ale każdy przypina sobie etykietę "Windowsa umiem!".

Niestety ale tak jest i z Linuksem. Im więcej komuś wytłumaczę, tym sam mniej później będę miał do roboty. Unitaryzacja systemu nie ma tu nic do rzeczy. Jakkolwiek byłby to łatwy system, to i tak potrzebowałby on zdobywania nowych wiadomości do nauczenia się jego obsługi, a tym samym jest trudniejszy od tego, którego obsługę już znamy, a który jest teoretycznie trudniejszy.

“Ubuntu is Debian’s arrow, Debian is Ubuntu’s bow.”

Powyższe słowa należą do jednego z czołowych działaczy społeczności Debiana od roku 1995r. To on wprowadzał Debiana w świat serwerów i to on promował w nim Apache (w końcu na serwerach zarobił miliony). Dekadę później stworzył nowy projekt o nazwie Ubuntu. Mark Shuttleworth nadal jest czynnym deweloperem Debiana. Twierdzi on dalej:

Więc Ubuntu jest drugą połową kompletnego ekosystemu Ubuntu-Debian. Debian silnie uzupełnia Ubuntu, Ubuntu może osiągnąć rzeczy, których Debian nie może (nie dlatego że jego deweloperzy są mniej zdolni, tylko dlatego, że jego instytucja wybrała inne priorytety) i odwrotnie. Debian dostarcza rzeczy, których Ubuntu nie może nie dlatego, że jego członkowie nie są w stanie, tylko dlatego, że wybrali inne priorytety jako instytucja.

Jaką więc dystrybucję można wybrać jako TĘ JEDYNĄ? Debian? Slackware? Red Hat? To w zasadzie trzy distra, które zawierają najwięcej indywidualnych rozwiązań. Powinny więc stanowić podstawę dla standaryzacji. Oczywiście można do tego zestawu dodać Ubuntu tylko po co? Skoro nic nowego w kwestii zróżnicowania oprogramowania nie wnosi ponad to co ma już Debian. Jak więc widzicie całe te bajki o standaryzacji można między bajki włożyć. Bo w zasadzie to standardów jest tylko kilka, a i Windows nie grzeszy pod tym względem jednolitością.

Wyróżnikiem dystrybucji jest jednak "droga jaką wybrała jako instytucja". Dotyczy to zwłaszcza planu wydawniczego i zestawu oprogramowania. I tu jest w zasadzie pies pogrzebany, bo niby jaki plan wybrać, aby był właściwy dla nas, jako użytkowników. Tzn. konia z rzędem temu kto w Ubuntu nie dodał nigdy repo z bardziej aktualnymi wersjami oprogramowania, ponad te które są objęte oficjalnym supportem. Jestem pewien, że na pytanie: "Czy chcesz aby Ubuntu był dystrybucją ciągłą?" 75% użytkowników wypięłoby się na dotychczasowy plan zastosowany przez Canonical. Dlaczego więc zabraniamy takich reform zastosowanych w forkach Ubuntu, skoro na tej samej zasadzie powstało samo Ubuntu jako fork Debiana.

Sam Mark zresztą twierdzi, że Ubuntu ma być sposobem pogodzenia świata komercji i Wolnego Oprogramowania. Jego plan wydawniczy jest dostosowany przede wszystkim do zapewnienia promocji oprogramowaniu, a nie użyteczności. Wystarczy spytać przeciętnego użytkownika, jaką mamy obecnie aktualną wersję Arch Linux, żeby zrozumieć ten system dystrybucji. Co pół roku Ubuntu świętuje swoje świeże wydanie ozdobione nowościami, które i tak już są w większości dystrybucji z ciągłym planem wydań od dawna. Nie jest to oczywiście wada Ubutnu, bo w ten sposób jego użytkownicy dowiadują się także o zmianach zachodzących w programach domyślnych. W przypadku Archa trzeba to robić na własną rękę. Użytkownik może więc na własną rękę wybrać, która z instytucji jest dla niego najwygodniejsza, ale nie może twierdzić, że będzie ona także dobra dla kogoś innego.

Czy tapeta jest ważna

Moja niedawna dyskusja z lucasem_ ma ogromne znaczenie. Nie odbieram oczywiście prawa NetrunnerowiOS do istnienia, jednak jeśli droga którą wybrali deweloperzy tego systemu jest właściwa dla mnie, to ja powinienem ją oceniać. To czy mi się podoba szata graficzna dystrybucji, czy zainstalowane za mnie programy to moja opinia. Nie wciskam więc komuś, że mu się Kubuntu musi podobać, bo jego deweloperzy wiele robią dla KDE, tylko dlatego, że z na tym systemie się lepiej znam i mogę ci w nim pomóc (tak samo jak Chakra, Debian, Arch i wiele innych, które znam dzięki tej różnorodności dystrybucji).

Na zakończenie tylko dodam, że gdyby nie istniała możliwość poprawiania dystrybucji przez jej forki to nigdy nie powstałoby prawdopodobnie Ubuntu, a my nadal używalibyśmy tylko jednego środowiska graficznego, czyli KDE. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powyższy temat to rzeka dyskusji, dlatego czekam na wasze opinie.

Film zamieszczony powyżej to świetna seria "Everything is a remix". Kolejne odcinki pokazują jaki wpływ ma powstanie remiksów i adaptacji na rozwój w różnych dziedzinach naszego życia. Polecam.

http://www.everythingisaremix.info/watch-the-series/ 

windows linux hobby

Komentarze

0 nowych
Nazir50   4 #1 28.03.2012 15:03

Uważam że jedna dystrybucja jak Ubuntu_unity to szansa na komercyjny GNU/Linux i zdobycie większego udziału w rynku.

Ludzie zaczynają kojarzyć bardziej na laptopach MSwin., Apple OSX i Ubuntu.
Wszystko inne jest tylko kołkiem do trumny linux i wprowadza kompletny bałagan dla producentów gier-programów-peryferii .

Druedain   14 #2 28.03.2012 15:17

Ciekawy i długi wpis. Przewinęło mi się kilka spostrzeżeń podczas jego czytania, a pewnie o niektórych zapomniałem oglądać film o remiksach.

Właściwie to dystrybucje są zestandaryzowane. Przecież wszystkie śmigają na Linuksie, a tego nikt nie forkuje (nawet nieoficjalne wersje jądra nie powodują problemów z odpaleniem programów tworzonych na wersji standardowej). Wyobrażasz sobie by każdy nagle dystrybucje zaczęły się rozłazić „bo mogą”? Tak na prawdę różnica polega na subiektywnym doborze treści, które i tak są w wielki worku zestandaryzowanych danych i to co różni np. Ubuntu od Archa to po prostu klocki jakie ktoś z tego worka wyjął (ewentualnie dodał by brać mogli inni i dokonywać nowych kombinacji wedle własnych gustów). Wydaje mi się, że taka standaryzacja na niskim poziomie jest niezbędna i niestety nie każdy projekt otwartoźródłowy się tym cechu. Najprościej jest to dostrzec porównując C i Ruby'iego. C do kilka(naście?) lat zostaje wydane w nowym standardzie wprowadzając różne nowości. Taki np. GCC obsługuje równocześnie różne standardy, bo wystarczy dodać tylko odpowiednią flagę przy kompilacji. W przypadku Ruby'iego istnieje obecnie chyba około 100 implementacji i teraz wyobraź sobie, że jesteś administratorem i przychodzi Ci koleś, który mówi: potrzebuję tą, tą i tamtą wersję, żeby mój projekt hulał. Można się wkurzyć… A przecież wszystko jest jak najbardziej w imię zasady „bo można”. Tylko gdzie podział się pragmatyzm?

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #3 28.03.2012 15:32

Porównanie samochodu do Linuksa jest nie końca na miejscu. Toż to dwie całkiem różne sprawy. Jedno darmowe, drugie nie. A ja, co prawda na co dzień mało używam Linucha, ale jednak tych dystrybucji jest za dużo. To co w jednej działa bez problemu, w innej kuleje. Tak jest z większością funkcji, do których jestem przyzwyczajony z Windowsa.
Jakby tych dystrybucji było mniej, można by opanować jedną i swobodnie z niej korzystać. Nie chce tu wyjść na jakiegoś fanboja Windowsa, ale tak niestety jest.

GregKoval   8 #4 28.03.2012 15:58

@Nazir50 - na co mi jedna dystrybucja na rynku skoro ograniczy mi wsparcie mojego KDE (mówię o Ubuntu). Mało mnie obchodzi to, że ktoś inny też będzie korzystał dzięki temu z Linuksa skoro przez to nie będą rozwijane moje ulubione programy.

@Druedain - ale przecież są ustalone standardy chociażby w ramach freedesktop.org. Zarówno KDE jak i GNOME są z nimi zgodne więc żadne z nich nie jest utrudnieniem dla producentów sprzętu jak i gier. Kluczem jest jądro, a te jest to samo we wszystkich dystrybucjach (pomijam Androida) różni się tylko dodatkami, czyli zamkniętymi modułami ale te nie wpływają na dodawanie nowych sterowników. Jak dla mnie nie ma więc przeszkód jeśli chodzi o zamknięte standardy. Także format paczek nie ma tu nic do rzeczy (oficjalny to RPM) dostawcy zamkniętego oprogramowania mogą wybrać .bin (EFL), który też jest już standardem.

@Shaki81 >>"Jedno darmowe, drugie nie."

Skoro nikt na tym nie zarabia to po co kosić konkurencję, przecież ona też nic nie zarabia, a wnosi jakieś dodatki, które są dostępne także dla naszej dystrybucji. Dla mnie to wygląda tak jakby producenci oprogramowania zamkniętego powiedzieli: "Damy ci kupę kasy, ale nie możesz się z nimi podzielić z rodziną i musisz ich pozabijać, żeby oni nie skorzystali z tych pieniędzy". Kto jednak powiedział, że się z nimi muszę dzielić? Po co zaraz ich wszystkich zabijać!

skandyn   9 #5 28.03.2012 17:21

Bez obrazy, ale z tego co wyczytałem, to nadal rządzi Debian ze swoim przestarzałym interfejsem. Wróć, bo przecież Linuksa można modyfikować do woli, żeby nie był taki sobie, czyli już dawno ograny. Jeśli chodzi o najnowszego Ubuntu 12.04 to pozostaje mi tylko jedno:

http://www.youtube.com/watch?v=9jK-NcRmVcw

Kolega Nazir50 troszeczkę wyrwał mi to z ust, ale powtórzę jeszcze raz, że niedługo będzie Windows, Mac i Ubuntu, a potem dopiero reszta świata. Poza tym prawdą jest, że Linuksów jest jak psów, a może to i dobrze, a może i źle. W przypadku Canonical powinno być tylko Ubuntu z Unity, czyli na komputerze, w telewizorze, telefonie, a pozostałe dystrybucje do pieca.

Pozdrawiam.

GregKoval   8 #6 28.03.2012 17:35

@skandyn
>>"a pozostałe dystrybucje do pieca."

A jakieś racjonalne powody tej decyzji mógłbyś podać oprócz "bo tak i już". Jeśli inne dystrybucje są konkurencją dla Ubuntu to znaczy, że wnoszą dla użytkownika coś nowego-lepszego, inaczej Ubuntu nie miałoby konkurencji.

Druedain   14 #7 28.03.2012 18:41

Twierdzenie, że Ubuntu powinno pozostać jako jedyna dystrybucja, jest jak ścinanie gałęzi, na której się siedzi… Nie, jest jak ścinanie drzewa, na szczycie którego zbudowało się dom. Fakt, że Ubuntu mogło w ogóle powstać i rozwinąć się do postaci jaką ma dzisiaj, wynika przede wszystkim z faktu, że twórcom innych dystrybucji i osobom nie związanym z Canonical chciało się programować (tutaj pasował by wpis @lucas__a, gdzie opisuje on udział Canonical w rozwoju kluczowych elementów środowiska Linuksa). Nawet jeśli kiedyś będzie Windows, Mac i Ubuntu, to wynikać to będzie z faktu istnienia ogromnego zaplecza, z którego Canonical korzysta w dość specyficzny sposób. Nie rozumiem też czemu np. niektórym wydaje się, że twórcy Archa celują w do tej samej tarczy, co Ubuntu. Ubuntu nie zastąpi Archa, a Arch Ubuntu. Tak jest z resztą z większością popularnych dystrybucji.

@GregKoval Na szczęście przykłady działania wbrew tym „standardom” nie są nagminne. Co do reszty, to w sumie powtórzyłeś moją myśl z innymi argumentami :P Ja nie twierdzę wcale, że istnieją jakieś problemy np. z grami. Nawet na Archu z reguły większość śmiga (bo jak nie śmiga, to też najczęściej i na innych dystrybucjach nie śmiga), mimo że nikt nie robi oficjalnych paczek dla Archa.

@skandyn Gdzie to o Debianie wyczytałeś, czemu się tym przejmujesz i co rozumiesz pod pojęciem „rządzenia”?

sla17   7 #8 28.03.2012 19:26

Fakt, nie da się ukryć, że najpopularniejszą dystrybucja jest Ubuntu - oczywiście wśród ludzi, których Linux nie interesuje, ba - to, co ma na komputerze nie interesuje. Mac OS X ma swoich użytkowników, swój sprzęt (nie oceniam, każdy OS ma zalety i wady) - w sumie tak stoi bardziej z boku, bo głównie rywalizują Linuxiarze z Windowsowcami (czy jak to ładnie nazwać ;) ) - walczą, każdy ma trochę racji, sam w sumie chyba jestem w tej drugiej grupie, ale patrząc na niektóre dystrybucje, sam się ze sobą kłócę ;) Moim zdaniem powinni się spiąć i pracować nad Ubuntu ostro, źle nie jest, no ale dobrze też nie jest ;)

Draqun   9 #9 28.03.2012 19:34

@A ja, co prawda na co dzień mało używam Linucha, ale jednak tych dystrybucji jest za dużo. To co w jednej działa bez problemu, w innej kuleje.

I tutaj masz rację. Tak się składa, że dość niedawno opisywałem moje przeboje z Mageia Linuks, gdzie KDE tam obecne nie chciało w ogóle współpracować. Ktoś polecił mi openSUSE. Pobrałem 3 razy obraz, po kilka podejść do instalacji na różnych maszynach i zwyczajnie się nie udało nawet instalatora załadować a wypaliłem kilka płyt i użyłem kilku różnych pendrive'ów. A więc ponownie udałem się do komentarzy i pobrałem PCLinuxOS. Wreszcie mogę powiedzieć, że mam stabilny system z KDE ^^. Teraz widzę jakie jest naprawdę KDE. Mogę docenić jego możliwości ale ile się nacierpiałem i nałykałem złego przekonania to inna bajka.

@GregKoval
Czytuje twoje teksty od dłuższego czasu. Jesteś dla mnie takim polskim 'królem' KDE, bo chyba niewiele osób pisze o KDE tyle co ty. Sam wpis jednak jest IMO troszeczkę chaotyczny. Dodatkowo nie zgadzam się z tym, że dystrybucji jest za mało. Proponowałbym dążyć do zmniejszenia ich ilości. W czasach gdy zaczynałem przygodę z Linuksem 2 tygodnie poświęciłem na wybór dystrybucji a wybrał za mnie ja nauczyciel ponieważ nie wiedziałem czego chcę. A chciałem tylko stabilnego systemu. Nie mówię, że mamy ograniczyć się do jednego Ubuntu (ograniczmy się do Mint'a ^^ ) jednakże promowałbym 3 do 4 dystrybucji Ubuntu (stwierdzam Ubuntu bo Canonical(tak naprawdę wyrobił coś takiego jak markę)), Mint (bo zwyczajnie jest ładniejszy i z pracy w nim na uczelni wydaje mi się, że bardziej userfriendly), Chakra (ma super założenia i z tego co u ciebie czytam to się sprawdza.). Czwarty linuks byłby oznaczony jako "dla bardziej zaawansowanych" gdzie podczas instalacji można wybrać domyślnie środowisko z "wszystkich" dostępnych (od KDE i GNOME, poprzez XFCE i LXDE aż do Fluxbox i RazorQT). I tutaj nie ukrywam, że śmiało mogę wskazać openSUSE, bo choć sam za nim nie przepadam a i YAST specjalnie mi się nie podoba, tak spora rzesza osób pracuje z tą dystrybucją i nie płaczą.

Oczywiście nie skazuje na porażkę takich dystrybucji jak Sabayon, PCLinuxOS, Debian, Gentoo czy inne. Wręcz przeciwnie, ale jak ktoś by chciał coś innego to by sobie znalazł, ale dla zwykłego kowalskiego jest tego za dużo. Poza tym chętnie zobaczyłbym w Empiku czy innym sklepie z grami tytuł z grą na której jest napisane "Wymagany System: Windows Vista/7 lub Linuks Ubunt/Linuks Mint/Chakra Linuks/openSUSE Linuks" a dodatkowo w pudełku z grą jedno ze wspomnianych dystrybucji Linuksa, na której na pewno będzie działać nam gra.

skandyn   9 #10 28.03.2012 19:36

Może trochę za bardzo koloryzuję, ale spotykam się z takim stwierdzeniami, że Debian jest to jakieś nie wiadomo co. Dokładniej o to chodzi, że jest jakiś super stabilny, a inne to może już nie? Tak samo stabilny, a może nawet mniej, jak mój obecny Ubuntu, czy wcześniejszy PCLinuxOS.

Wracając do głównego wątku, to raczej dobrze, że dużo dystrybucji spod znaku pingwina. Ponieważ dzisiaj przez przypadek przeglądając filmy na YouTube odkryłem kolejnego Linuksa, o którym oczywiście nie wiedziałem. W skrócie jest to bardzo lekka dystrybucja ze środowiskiem Gnome, a zwie się SolusOS: http://solusos.com/. Dobry systemik dla tych, którym nie pasuje Unity lub GnomeShell. Jeśli chodzi o Ubuntu z Unity to w głównej mierze chodziło mi o to, żeby wszyscy programiści Canonical zabrali się za tworzenie tegoż systemu, który może odnieść sukces, a nie rozdrabniali się na pozostałe. Ale to jest tylko takie moje zdanie, a zresztą czas pokaże.

Pozdrawiam.

lucas__   13 #11 28.03.2012 19:37

W pełni się zgadzam z autorem z małym zastrzeżeniami. freedesktop.org to fikcja, to był fajny eksperyment ale nie wypalił. Z tym, że nie ma to żadnego znaczenia, tak naprawdę w Linuksie standardy ustala Red Hat, działa to mniej więcej tak Red Hat>GNOME>freedesktop.org>cała reszta. Czy uważam to za coś złego, nie, no pewnie, że fajnie by było jakby Red Hat nie zachowywał się jak na swoim folwarku. Jednak prawda jest taka, że kto "koduje ten decyduje" Ostatnio przypomniała mi się sprawa z colord, co jest wzorcowym przykładem. A o Ubuntu już wystarczająco się rozpisałem http://www.dobreprogramy.pl/lucas__/Ubuntu-nic-nie-wnoszaca-dystrybucja-Linuksa,...
(a ty mi Greg zarzucasz, że mam coś przeciwko Kubuntu ;p)

  #12 28.03.2012 20:16

łubuntowcy zaczynają się zachowywać jak łindowsowcy: tylko ich dystrybucja jest jedyna

  #13 28.03.2012 21:07

Już na samym początku masz mniejsze szanse w sporze mianując się „fanatykiem”. Fanatyk to skrajna skrajność by sparafrazować klasyka. Bycie fanatykiem oznacza, że pogardzasz innym punktem widzenia, nie przyjmujesz go do wiadomości, bo tylko twoja racja jest najtwojsza.
Synonimem słowa fanatyk może być także neologizm „fanboj” z których to drwisz. I słusznie.

Ponieważ czytam Cię od dłuższego czasu, potraktuj to nie jako złośliwość ale doprecyzowanie. ;)

Ale wracając do wpisu. Tych co zakazaliby możliwości tworzenia dystrybucji, wolności, precyzując, zakopałbym w ziemi i zasypał wapnem.

Żart. Gdybym tak postąpił, byłbym takim samym idiotą jak oni. Idioci, lemingi oczywiście będą się rodzić. Idioci i lemingi będą zawłaszczały moją wolność bo są tylko baranami którzy bezmyślnie podążają za większym baranem. Bądź za TV.

W każdym razie, by przejść do meritum sprawy, nikt nie ma prawa decydować o wolnym czasie osoby, która tworzy zylionową dystrybucję. Porównanie do rynku samochodów uważam za trafione. Bo Greg nie podnosił atrybutu ceny.

Jednak jak zawsze przydaje się umiar i szukanie złotego środka. Osobiście, niemalże od początku mojej przygody z Linuksem korzystam z mainstreamowych dystrybucji. Bo trzeba sobie zadać pytanie: po co korzystam z Linuksa? Kiedyś goniłem za każdą nowością, byłem gotowy kompilować najnowsze wydanie KDE. Dziś tego nie potrzebuję. Korzystam z OpenSuse i jego 8-miesięczny plan wydawniczy mi odpowiada. Nie narzekam, że nie mam teraz najnowszego KDE.

Choć postępowanie autora wydaje mi się bezproduktywne, a testowanie n-tej dystrybucji stratą czasu, to jego czas i nikomu do tego!

Stadne myślenie homo sovieticus, jakie zaprezentowali tutaj niektórzy trzeba tępić! NO patafian! ;)

Banan   10 #14 28.03.2012 21:35

Moim zdaniem dystrybucji nie jest za dużo. Gdy mam problem z jedną zawsze można wybrać inną. Dopiero co padło mi Kubuntu. Więc dziś z rana zainstalowałem Minta z KDE i jadę dalej =) Też nie mam ulubionej dystrybucji ale mam ulubione środowisko graficzne.

  #15 28.03.2012 22:31

@Nazir
Przynajmniej co tydzień nie trzeba reinstalować jak pewne okienka od MS

Kiedyś coś takiego przeczytałem
"Odświeżacze powietrza są jak komputer - źle działają, gdy masz otwarte okna"

Fervi

Druedain   14 #16 28.03.2012 22:56

600 dystrybucji? Nie! 700! Kto da więcej?

Quest-88   15 #17 28.03.2012 23:52

Druedain, nie nauczyłeś się jeszcze ignorować tego pajaca?

Banan   10 #18 29.03.2012 07:07

@Nazir50

Linuxa zacząłem używać gdzieś w czerwcu i używam go cały czas. Kubuntu miałem bardzo długo. Próbowałem mu pomóc zakładając wątek na forum. Długo rozmawialiśmy jednak nawet po reinstalacji KDE chodziło jakby nie chciało chodzić w cale. Potrzebny mi był sprawny system więc zgrałem ważne dane na jednego pendraka. Na drugiego wgrałem Minta i zainstalowałem. Więc nie zarzucaj mi, że używam Linuxa tylko "do zabawy na chwilę". Jeszcze 2 miesiące i będzie rok od kąt używam Linuxa jako mojego systemu numer 1.

Banan   10 #19 29.03.2012 07:08

*odkąd

Nazir50   4 #20 29.03.2012 10:29

@"Banan"
Miałem na myśli jedna dystrybucja a nie 2-3 w jednym roku...

Szkoda że znów moderacja skasowała mój komentarz który był na temat i pokazywał jak to wygląda z tym linux realnie.

Evilus   3 #21 29.03.2012 14:48

@Nazir50: Ubuntu raczej nie nada się na serwery... A na serwerach Linux *już dawno* osiągnął sukces...

Nazir50   4 #22 29.03.2012 19:36

@"Evilus"
Raczej miał sukces do czasu jak nie było wyboru... od 3 lat MSwin.Server odzyskuje pozycję a linux stracił około 50%. tego rynku...

trux   11 #23 29.03.2012 20:12

Idealny GNU/Linux powinien być łatwy w obsłudze jak Ubuntu, responsywny jak Gentoo, stabilny jak Debian, szybki jak Arch.
Problem w tym, że takiej dystrybucji nie ma :)

Nazir50   4 #24 30.03.2012 00:37

Pozwalam sobie za cytować bardzo dobry komentarz jednego z kolegów o linux.
Bardzo dobry i trafna ocena do bzdur Kowala :)

cyt;
"Szacun dla twórców Linux-a za wykonaną robotę sporo dobrych rzeczy zrobili jak te wszystkie wersje live z Gparted ,Backtrack,Movix co Dvix-y odtwarza bez zacięć na Pentium1 etc.. ale puki będzie tyle odmian dystrubucji etc. (czyli każdy h** na swój strój) windows nie musi się czuć zagrożony."

"Wielkie halo trąbione przez fanów Linuxa przy okazji kazdej nowej wersji a to nowe KDE a to a tamto a tak naprawdę niewiele sie zmienia dla zwykłego użytkownika i nie zgadzam się z autorem: GregKoval z blogu który twirdzi że to mnogość dystrybucji wpływa stymulująco na rozwój tego systemu ,aż chciało by się powiedzieć "weźcie się panowie ogarnijcie,zbierzcie do kupy i zróbcie jeden porządny system"

"Oczywiscie to fakt ,że każdza nowa wer.powoduje ciekawość iż wielu z każdą nową dystrybucją instaluje myśląc sobie "no może teraz,może teraz to będzie wporzo system" kiedyś i ja się na to nabierałem dziś już mnie to nie ciekawi bo wiem że i tak niczym mnie to nie zaskoczy a piękny pulpit i trochę wodotrysków to zamało na wszechstronny system do domu chyba że jako live"

dobrze napisane i cała prawda o linux i ile to wszystko warte do kupy...

GregKoval   8 #25 30.03.2012 12:57

@Nazir50
To, że kolega tak uważa to jego prawo. Wypadałoby podać jednak jakieś powody takiego myślenia, a zwłaszcza dlaczego miałoby to wpływać negatywnie. Bo w tej chwili jedyny racjonalne tłumaczenie twojego kolegi to "osiołkowi w żłoby dano i nie wie co wybrać..."

Dla mnie jeśli ktoś wybiera jakiś system to wie do czego będzie go używał i czego ma się spodziewać po dystrybucji nawet szukając tej właściwej na chybił trafił.

Nazir50   4 #26 30.03.2012 15:06

@"GregKoval"
Podobny problem co wybrać i wspierać mają producenci sprzętu i podzielają zdanie moje i innych .
Do czasu jak nie będzie jednego stabilnego OS i nie skończy się zabawa w wieczną beta od 15 lat tak długo GN/linux będzie niszowy jak jest wiecznym noworodkiem z tymi samymi problemami.:)

GregKoval   8 #27 31.03.2012 13:34

@Nazir50
>>" Podobny problem co wybrać i wspierać mają producenci sprzętu i podzielają zdanie moje i innych . "

producenci sprzętu tu nie mają żadnego problemu. To co powinno ich interesować to tylko i wyłącznie jądro systemu. Unity, GNOME, czy KDE nie ma tu żadnego wpływu na sterowniki. Jądro w większości dystrybucji jest to samo, a różni się tylko ilością dołączonych zamkniętych modułów, które także na wzajem na siebie nie wpływają. Skoro NVidia nie ma z tym problemu to nie wiem dlaczego producenci mają mieć.

>>" Do czasu jak nie będzie jednego stabilnego OS i nie skończy się zabawa w wieczną beta od 15 lat tak długo GN/linux będzie niszowy jak jest wiecznym noworodkiem z tymi samymi problemami.:)"

Jakoś Windows nie ma żadnych problemów z powodu swojej niestabilności.

  #28 01.04.2012 23:55

Większość dystrybucji jest bardzo podobnych do siebie i nic nie wnoszących. Ot tamaty + tapety.
Zaczynałem od Slackware, ale z wiekiem człowiek ma coraz mniej czasu i ochoty na zabawy z ustawianiem systemu pod siebie. Potem było Ubuntu, Mint, teraz Debian. Ale chyba wrócę do Visty ;)
Dlaczego? Bo po prostu w pewnym wieku człowiek nie ma czasu na takie zabawy jak ustawianie środowiska, grzebanie w /etc i tworzenie skryptów. Gdy rtzeba zarabiać na życie, albo na rodzinę to nie ma czasu na takie pierdoły. Komputer jest dlaczłowieka nie odwrotnie. Ja i owszem lubię czasami pogrzebać coś na linuksie, ale w pracy mam unixy i windowsa i czasami jeśli już mam coś robić na kompie to wolę poczytać ciekawe artykuły (jak np. ten), czy nawet pograć (rzadko bo rzadko ale BF2 nadal lubię).
I tyle. Gdy miałem 20 lat też lubiłem takie zabawy i miałem na to czas. Teraz pod 40tke czasu mi na to szkoda. I jestem za jednym porządnym środowiskiem a nie 20 managerów okien, Unity, Gnome3, jakies inne wynalazki. I ładnie i owszem to wygląda ale na podstawie Gnoma 3.4 chciałbym zauważyć że nadal developerzy mają gdzieś uwagi userów. Brną w zaparte bo tak ma być i już. Ale na szczęście po instalacji 20 rozszerzeń Gnome Shell da się używać. Tylko że jednak jest dość mulasty w porównaniu do Gnome 2 (choć nowsza wersja w końcu po roku ma szybkie wyszukiwanie aplikacji...).
Różne dystrybucje? Nie. Tak nic z tego nie będzie. Ubuntu siedziało i siedziało nad przyspieszaniem ładowania systemu. Jest wolny. Mint nawet zrezygnował ze splash screena przy ładowaniu no bo przecież to moment. Nie - nie jest. Nie na moim nie najnowszym już laptopie (ale 2 rdzenie 2.4 GHz mam...).
Zainstalowałem trzeci system - Debiana. Responsywność (otwieranie katalogów) ze 2-3 razy lepsza. Ładuje się o 1/3 szybciej. Stary grub ładuje się w sekundę a nie 5 (nie wiem jak to możliwe, ale tak jest pod Mintem 12).
I zaczynam się zastanawiać czy nowe distra nie idą w złym kierunku wskazywanym przez, a jakże, marketingowców. Kolorowo, 3D, a jak chcesz cokolwiek zmienić to trzeba grzebać w plikach. W Windows ma się jednak dużo więcej możliwości konfiguracyjnych niż w takim Gnome3.
No i niestabilność Windowsa. Hm. Używam go w pracy i w domu. Przez ostatni rok widziałem niebieski ekran tylko raz.
A na mega stabilnym Debianie w ciągu tygodnia zaliczyłem zwiechę przez to że zmieniłem coś w panelach Gnome. I póki nie usunąłem plików konfiguracyjnych w katalogu domowym to środowisko graficzne nie było dostępne. Straciłem na to czas. A czas jest cenny bo nie mam go już ani za dużo, a w dodatku nikt mi za niego nie zapłacił. Oczywiście zawsze mam konsolę, ale nie po to instalowałem Linuksa żeby siedzieć na konsoli. Owszem - były i takie czasy że pocztę odbierało się przez Mutta. Ale mamy inne czasy. Póki co powszechnie opluwana Vista na moim laptopie sprawuje się o niebo lepiej niż Ubuntu/Debian. Czekam na Minta 13, w miedzyczasie sprawdzam jak daje sobie radę Debian.
To takie moje narzekania. I powtarzam - nie bądźmy niewolnikami idei i systemów. To one mają nam służyć. Czasem lepiej wydać 400 zł na system niż spędzać godziny na walce ze sterownikami i skryptami. Ale póki ktoś ma czas i brak obowiązków - bawić się i uczyć. Takie lego-technic ;)

januszek   19 #29 02.04.2012 07:57

Interesuje mnie logistyka podejścia "przetestowałem ich wiele i powiem, że żadna nie spełnia moich wymagań" - wiem wedle siebie, że gdybym chciał testować każdą nową dystrybucję to nie miałbym czasu już na nic innego - wyglądałoby to trochę tak jak wąż, który chce zjeść własny ogon.

  #30 02.04.2012 21:49

@Nazir/jolcia Jak zwykle win pajacu musiales sie wypowiedziec na tematy ktorych nie rozumiesz, nadal nie odpowiedziales: czy jak Gnu/Linux zdobecie wiecej rynku to zaczniesz psioczyc na windows?

@Zenek73 piszesz brednie, windows ma wieksze mozliwosci konfiguracyjne? Ha Ha Ha to zmien kolor w oknach z blekitnego na zielony, nie wiesz jak? To przestan bredzic, windows mimo wszystko to system "zamkniety" i nigdy nie da wiecej swobody uzytkownikowi niz system "otwarty". Co do "Większość dystrybucji jest bardzo podobnych do siebie i nic nie wnoszących. Ot tamaty + tapety." to napisze tylko ze malo, bardzo malo wiesz o dystrybucjach Gnu poniewaz kazdy deweloper swojego systemu wnosi cos do niego co wyroznia go na tle innych dystrybucji, dla praykladu ubuntu rozni sie od opensuse a to z kolei rozni sie od chakry i tak w kolko, a czym sie rozni? Rozni sie to wszystko ideologia, instalowanymi pakietami, srodowiskami graficznymi, i wieloma roznymi zeczami o ktorych mozesz poczytac na stronach danego projektu.

GregKoval   8 #31 03.04.2012 12:32

@januszek
Jak sam zauważyłeś "wiele", a nie "wszystkie". Przetestowałem ok pięciu dystrybucji, których używałem w przeciągu ostatnich powiedzmy pięciu lat. Żadna to wykładnia, bo Mandriva, którą miałem kiedyś znacznie się różni od obecnej wersji, tak samo Ubutnu. Jak więc wiesz o tych tytułach nie mogę wiele powiedzieć, bo nie używałem ich obecnie. Mój distro hopping polega na tym, że oprócz używania systemu do celów domowych ma czas na obserwowanie i testowanie nowości dzięki czemu dane jest mi poznanie czegoś czego wcześniej unikałem. Każda nowa zamiana dystrybucji to po prostu wybór tej, która spełnia lepiej wymagania jakich spodziewam się po Linuksie. W tej chwili jest to Arch, który nadal tylko na virtualce siedzi, ale już go widzę na swoim dysku. Po prostu dla mnie ma mniej wad niż inne dystrybucje. Ubuntu w takim wypadku dostarcza mi za dużo opcji, które mogą sprzyjać początkujących lub komercyjnemu rozwojowi, ale dla mnie są niewygodne. Jak więc widzisz każda dystrybucja ma jakieś własny kierunek rozwoju, który innemu nie podpasywać, dlatego ważne jest istnienie alternatyw. Ja jako długoletni fan Chakry nagle zauważyłem, że jednak są jakieś różnice pomiędzy nią, a Arch+KDE i dla mnie stały się one zaletami aby sięgnąć poi Archa. Nikogo innego do tego nie namawiam, chyba że mam z nim kontakt i potrafię mu pomóc w razie problemów. To taka odpowiedzialność za słowa.

Póki co osoba początkująca nie będzie potrafiła znaleźć różnic pomiędzy Debianem, a Ubuntu więc dla niej każda z tych dystrybucji jest taka sama. Jeśli Ubuntu spełnia jej większość zadań to niech go używa. Jeśli Ubuntu ma wady to powinna ta osoba popatrzeć, czy Debian nie ma lepszych rozwiązań pod tym względem, czy da się je przenieść na grunt Ubuntu, bez potrzeby instalacji Debiana i czy jednak Debian nie będzie spełniał się w tej roli lepiej skoro Ubuntu nie ma takich możliwości domyślnie? (wybór dystrybucji przypadkowy). Najważniejszy jest drugi punkt, który jest wynikiem tego, ze każda dystrybucja to jeden system i co w jednej jest możliwe to i w drugiej. Pytanie tylko, czy jeśli mam upodobniać Ubuntu do Debiana to nie lepiej wybrać tego drugiego. Myślę, że w tym momencie należy zrobić sobie rachunek wad i zalet i co mogę poświęcić za dodatkowe możliwości. I duży wybór Distr to właśnie umożliwia. Ja popieram Kubuntu bo przy jego instalacji mam mniej problemów z konfiguracją tego systemu innym użytkownikom i mogę łatwo dostosować go do ich potrzeb. Lucas lubi Netrunnera bo od razu można go zainstalować samemu i mieć skonfigurowane Kubuntu. Są jednak wady i zalety obu rozwiązań i w jednym distro ich nie pogodzisz.

  #32 03.04.2012 14:17

Sorki za wszelke bledy w pisowni, nieco pozno pisalem swoj koment pozdrawiam.

oprych   13 #33 14.09.2012 09:17

Kurcze dopiero teraz zauważyłem komenta zenek73 i dawno nie przeczytałem tak dobrego wpisu :P