r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

CzysteNosniki.pl – ZAiKS przekonuje, że opłata reprograficzna jest dla nas dobra

Strona główna AktualnościINTERNET

Od wczoraj w polskim Internecie działa strona czystenosniki.pl, stawiająca sobie za zadanie edukowanie nas w kwestii dopuszczalności kopiowania treści na tzw. „własny użytek”. Chodzi oczywiście o uzasadnienie dla opłaty reprograficznej, której rozciągnięcia na nowe klasy urządzeń domagają się organizacje stojące za nową stroną – ZAiKS, ZPAV i SAWP.

Niejednokrotnie już poruszaliśmy kwestię opłaty reprograficznej, czyli w założeniu ujętej w cenie produktu finansowej rekompensaty dla posiadaczy praw autorskich za to, że konsumenci wykorzystują pewne rozwiązania techniczne do zwielokrotniania ich utworów w ramach dozwolonego użytku, dopuszczonego prawem dysponowania kopią. Przez wiele lat opłata ta nie uwzględniała najnowszych klas sprzętu, takich jak smartfony czy tablety (uwzględniając za to takie relikty techniki jak magnetofony kasetowe). Nic więc dziwnego, że widząc tak niezagospodarowane źródło przychodów organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zaczęły domagać się od Ministerstwa Kultury rozszerzenia listy objętych opłatą urządzeń. Perspektywa wzrostu cen sprzętu elektronicznego o kilkadziesiąt do kilkuset złotych nie zachwyciła oczywiście ani importerów i producentów, ani samych konsumentów, na organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, na czele z ZAiKS-em posypały się gromy. Wygląda na to, że nowa akcja ZAiKS-u jest próbą odzyskania dobrego imienia i wytłumaczenia końcowym użytkownikom, że opłata reprograficzna jest dla nich… korzystna.

Pierwsi swoje strony poświęcone opłacie reprograficznej uruchomili oczywiście jej przeciwnicy – pamiętamy inicjatywy takie jak Nie Płacę Za Pałace czy Kupuje Kopiuje. Przedstawione tam argumenty skupiają się przede wszystkim na rozrzutności organizacji zbiorowego zarządzania, których koszty własne wręcz oszałamiają niezależnie działających menedżerów rynku sztuki. Podkreśla się też brak uzasadnienia dla objęcia opłatą reprograficzną akurat smartfonów czy tabletów, urządzeń znajdujących jedynie sporadyczne zastosowanie w kopiowaniu mediów. Jakie argumenty mogłyby przedstawić więc same organizacje zbiorowego zarządzania? Przecież nie zaprzeczą temu, że siedziby ZAiKS-u wyglądają całkiem imponująco.

r   e   k   l   a   m   a

Czystenosniki.pl najwyraźniej chcą nam pokazać, że korzyścią, jaką przynosi ponoszenie obciążeń finansowych związanych z opłatą reprograficzną, jest prawo do zgodnego z prawem kopiowania. I tak wspierana przez ZAiKS strona ogłasza, że możemy „Kopiować i korzystać” – legalnie kupione filmy, muzykę, książki i seriale możemy powielać na własny użytek, pod warunkiem że kopia przeznaczona jest dla nas samych i/lub najbliższych (tzn. rodziny lub przyjaciół), oraz że nie zarabia się na kopii. Następnie dzięki sprawnej sofistyce przechodzimy do uzasadnienia – swobodne powielanie utworów i przegrywanie je na pamięci zewnętrzne czy komputery jest możliwe dzięki temu, że w cenie tych urządzeń już uwzględniono „wynagrodzenie” dla twórców, czyli opłatę od czystych nośników.

Oczywiście to fałszywa implikacja, gdyż prawo do kopiowania na własny użytek było czymś powszechnym w wielu krajach europejskich jeszcze w latach 90 zeszłego wieku, mimo że żadna opłata reprograficzna w nich nie obowiązywała. Pierwszy na świecie system opłat tego typu wprowadzono w Niemczech w 1965 roku, ale jeszcze dziś w Luksemburgu, Irlandiii i Grecji możemy kupować nośniki i sprzęt nieobciążone tą opłatą, a prawo tych krajów wciąż przyznaje konsumentom możliwość tworzenia kopii legalnie nabytych utworów na własny użytek. Dziwna sytuacja panuje za to w Wielkiej Brytanii, gdzie konsument nie ma prawa sporządzenia kopii, nie ma też żadnej opłaty reprograficznej.

Strona czystenosniki.pl uspokaja też konsumentów, że opłatę reprograficzną ponoszą wyłącznie producenci sprzętu i nośników oraz ich importerzy. Nie jest to kłamstwo. Jest to bzdura – próba zasłonięcia gospodarczej rzeczywistości literą prawa, trudno bowiem uwierzyć, by opłaty reprograficzne nie zostały wliczone w końcową cenę produktu. Pokazują to doświadczenia wszystkich krajów, w których opłatę wprowadzono względnie niedawno. Przykładowo w Rosji, po wprowadzeniu w 2010 roku stałej opłaty reprograficznej w wysokości 1% wartości komputerów, nośników pamięci, telewizorów, smartfonów itp., ceny dla końcowych konsumentów wzrosły o 1,2%.

Stojące za czystenosniki.pl organizacje zbiorowego zarządzania nie wspominają też nic o zakrojonej na szeroką skalę krytyce opłaty reprograficznej, którą uznała nawet Komisja Europejska, ani też tego, że wcale nie istnieje pewna ścieżka przekazu pieniędzy twórcom, których utwory były kopiowane w ramach dozwolonego użytku. Nie ma też ani słowa na temat niemożliwości zbudowania uczciwego systemu opłat, który uwzględniałby różnice kosztów produkcji treści, ani też tego, że ogromna liczba nośników w ogóle nie jest przeznaczona do przechowywania treści chronionych prawem autorskim – mogą służyć jako kopie zapasowe oprogramowania i prywatnych danych użytkownika, czy też służyć do przechowywania treści rozpowszechnianych na wolnych licencjach.

Trudno jednak oczekiwać, by ktokolwiek ze zwolenników rozciągnięcia opłaty reprograficznej chciał wspominać o tych kwestiach przed szerszą publicznością. Tu mamy do czynienia raczej z pierwszą próbą wpłynięcia na społeczne postrzeganie problemu, w pewnym stopniu nawet udaną. Dotychczas ZAiKS zachowywał się bowiem tak, jakby konsumenci nie istnieli, odwołując się wyłącznie do mediów i środowisk artystycznych, a realne zmiany w prawie załatwiając na miłych spotkaniach z Minister Kultury, panią Małgorzatą Omilanowską.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.