r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Darmowa kawa za lajka? To wystarczy, by wejść w posiadanie danych osobowych

Strona główna AktualnościINTERNET

Kwestia prywatności i ochrony danych osobowych jest regularnie podnoszona, a w wyniku takich wydarzeń, jak choćby sprawa iPhone'a z San Bernardino, staje się także obiektem zainteresowania mniej zaawansowanych użytkowników. A podatność losowych przechodniów na pewne naruszenia prywatności sprawdziła brytyjska firma Cifas.

Zajmuje się ona przede wszystkim zapobieganiem i ochroną organizacji, instytucji i firm przed oszustwami finansowymi. Z inicjatywy Cifas przeprowadzono jednak całkiem ciekawy eksperyment, który miał zaprezentować przypadkowym osobom, jak wiele informacji można pozyskać na podstawie zwykłego lajka na Facebooku.

Jak wiadomo, darmowość wielu usług internetowych jest pozorna. Najczęściej przychodzi za nie płacić co prawda nie oficjalną walutą, a czymś dla korporacji znacznie cenniejszym – danymi. Na tym zjawisku skupiła się właśnie akcja Cifas, jaka została przeprowadzona w ostatnim czasie w Wielkiej Brytanii.

r   e   k   l   a   m   a

W witrynie zwyczajnej kawiarnii zawisła kartka z informacją, że za polubienie fanpage'a tego miejsca na Facebooku można otrzymać dowolną kawę za darmo. Chwilę potem kawiarnię odwiedziły osoby ze smartfonami w ręku, gotowe udowodnić, że polajkowały stronę, i chcące odebrać darmowy napój. Zgodziły się także podać kawiarce swoje imię, by mogła później łatwiej zrealizować zamówienie.

Właśnie imię wystarczyło, aby zidentyfikować daną osobę na liście fanów kawiarni na Facebooku. Imię i nazwisko oraz pogląd na konto w serwisie społecznościowym wystarczyły, aby niekiedy dotrzeć w Sieci nawet do adresu. Nietrudno wyobrazić sobie zaskoczenie ucieszonych darmową kawą, gdy okazało się, że na kubku oprócz imienia widnieje także... mnóstwo osobistych danych.

Cała akcja ma charakter informacyjny, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że prezentuje w skali mikro mechanizmy, jakie funkcjonują na o wiele wyższym poziomie. Różnicę stanowi fakt, że efekty zautomatyzowanej analizy dużych zbiorów danych nie trafiają w ręce zwyczajnych złodziei, a wielkich korporacji, które potrafią zrobić z nich lepszy użytek, niż kradzież kilku dolarów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.