
W ostatnich dniach Internet opanowała sensacyjna wiadomość,
jakoby jeden z użytkowników popularnego serwisu znanego z
przecieków dotyczących cracków i metod obejścia aktywacji Windows
odnalazł cudowną metodę pozwalającą na znalezienie działającego
klucza aktywacyjnego do Windows Vista. Instrukcja wygląda bajecznie
prosto, a pozytywne komentarze na serwisie (znalazłem,
działa!!) jeszcze bardziej zachęcały do pobrania.
Radość użytkowników, którzy dali się nabrać nie trwała długo, a
całość przybrała raczej formę żartu, do czego przyznał się później
nawet sam autor. "Crack" okazał się zmodyfikowaną wersją
oryginalnego skryptu aktywacyjnego generującą klucze metodą
brute-force, czyli podstawiając każdą z możliwych kombinacji i
próbując wprowadzić ją do systemu. Jak wiadomo, klucz aktywacyjny
składa się z 25 znaków, kombinacji może być zatem naprawdę wiele...
Tak wiele, że choć na nowoczesnych komputerach crack sprawdza
podobno 20 tysięcy kluczy na godzinę, to i tak może potrwać to
lata...
Pomijając absurd opisywanego rozwiązania Microsoft poinformował, że
analizuje problem i być może wyda jakąś odpowiedź.
Teoretycznie sprawa jest groźna, bo gdyby rzeczywiście udało się w
ten sposób uzyskać jakiś klucz, istnieje ryzyko, że byłby to ten
sam, który miesiąc później ktoś legalnie kupiłby w sklepie -
nietrudno się domyślić, jaki komunikat zobaczyłby wtedy podczas
próby aktywacji. Faktem jednak jest, że znalezienie pasującego
klucza przez skrypt to połowa sukcesu. Klucz trzeba jeszcze
aktywować, a tam procedury nie są już takie proste - o ile sam
Windows bada wprowadzony ciąg znaków tylko od strony technicznej
(czy np. użytkownik nie popełnił literówki), tak serwery Microsoft
sprawdzają przede wszystkim kwestie licencyjne.
Dla porządku dodajmy, że nawet gdyby taki klucz rzeczywiście został
znaleziony i system dałoby się aktywować to i tak byłby on
nielegalny.