Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tosterem jestem...

Zabierałem się, zabierałem no i w końcu się zabrałem.

Mógłbym zacząć od tego jak to Dobre Programy są moim ulubionym serwisem i w końcu postanowiłem zacząć się na nim aktywnie udzielać. Jak to jak tylko pojawiają się nowe programy pędzę by sprawdzać co to jest, z czym to się i czy aby czasem nie da się do tego wcisnąć trochę dżemu truskawkowego by było lepsze. Że koduję programuję, hackuję, i nie chce mi się sprawdzać jakie jeszcze przymiotniki można by tu zamieścić, a które by pokazały, że spoko ze mnie informatyczny gościu.

Że mam wizję, mam misję, a Dobre Programy to odzwierciedlenie mojej duszy.

Ale będę szczery i powiem, że taki jeden, którego nie wymienię z ksywy bo reklamy mu robić nie będę, chce mnie zaciągnąć na Dobro Programowy zlot, ponieważ cytując

są z***e, ludzie są fajni i te suweniry... a te hostessy....
może i nie jest to najdokładniejszy cytat, ale główny sens zdecydowanie zachowany.

Ale z drugiej strony co nieco się w tematach jednak poruszam, coś tam przy stronach internetowych i bazach danych powoli, mniej lub bardziej udolnie działam (zakładając, że znajdzie się na to czas), a jak jakiegoś specyficznego programu poszukuję, to koniec końców ląduję tutaj. Do tego w grudniu była świetna data na założenie konta… summa summarum, czemu nie?

W zasadzie to lubię pisać. Ktoś, kiedyś, popełnił błąd i stwierdził, że pisanie mi wychodzi i że fajnie się to nawet czyta wiec skrobałem sobie tu i ówdzie na różne tematy, teraz zaś jestem tu i z góry zaznaczam, że co by nie było, danych osobowych tej osoby by móc wywrzeć na niej zemstę, nie podam.

Wstęp mamy za sobą, a chcąc zawrzeć również coś konstruktywnego w pierwszym poście i pozostać w temacie programowo multimedialnym słów kilka w temacie gier komputerowych.

Chyba każdy w życiu grał w przynajmniej jedna grę. Są tacy, którzy poświęcają im większość swojego czasu, są tacy, którzy są też gotowi poświecić na nie sporo pieniędzy. Ja pozwolę sobie zacytować tekst koszulki, którą z pewną dumą noszę:

TOSTER GIER KOMPUTEROWYCH – Gram w gry i zarabiam hajsy

Spełnienie marzeń? Najlepsza praca świata? Otóż i tak, i nie. Z chęcią dokładnie bym przedstawił wszystkie za i przeciw owej pracy, niestety na drodze stoi mały problem w postaci umowy lojalnościowej, tak więc zważać muszę uwagę na słowa, gdyż nie stać mnie obecnie na zapłacenie pięciocyfrowej kary za naruszenie tajemnicy firmowej.

Na pewno mogę z góry obalić mit, że cały dzień siedzi się i cytując pewnego gwiazdora Internetu „gra w gry”. Jest to praca jak każda inna, ma się obowiązki jak w każdej innej i jak w przypadku chyba każdego zawodu na świecie (poza nipple perkerem – ten zawód nie może się znudzić), są takie chwile, kiedy chciałoby się być wszędzie, tylko nie tu, nie teraz i nie przy tej grze. Inny, mniej dokuczliwy, ale zawsze trochę irytujący problem – słyszeć jak dwóch znajomych żywiołowo dyskutuje o grze X, jaka to będzie fajna, jakie to zarąbiste feature’y wprowadza i nie móc skomentować tego krótkim „W zasadzie to gra na dwie godziny… potem się wtórna trochę robi”. Ale tajemnica firmowa, tajemnicą firmową i trzeba zacisnąć zęby. No i nie ma wybrzydzania. Równie dobrze może trafić się do testów hit sezonu, na który miliony czekają z namaszczeniem, jak i najnowsza odsłona przesłodzonych przygód bajkowych misiów dla dzieci do lat 3, podczas testowania której, co pięć minut trzeba przepłukiwać oczy, bo przesyt jaskrawych kolorów wypala tęczówki.

Do tego dochodzi czas. Bo niektóre gry trzeba testować, baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo długo. Okazuje się, że wiele osób, które marzyło o testowanie gier nie przetrzymuje 8 godzin dziennie, 5 a czasami i 7 dni w tygodniu, grania w jedna i tę samą grę, która wcale rewelacyjna nie jest, przez pół roku. Ah, to zderzenie marzeń z rzeczywistością…

To takie główne minusy zawodu. Ale są i też plusy. Przede wszystkim ludzie. Porąbani, postrzeleni, dziwni, nienormalni, czyli jednym słowem genialni. Wiadomo zawsze znajdzie się kilka podgniłych kukułczych jaj, jak to w każdym gnieździe, ale to są wyjątki. Po drugie sam fakt, że na pytanie co robisz, można odpowiedzieć „Testuję gry komputerowe. Tak, gram w gry i zarabiam hajsy”. Jest to raczej branża, która będzie istnieć zawsze. No i pozostaje fakt, że można dorwać w łapki grę, na myśl o której ludzie się ślinią, na długo zanim pojawi się ona na torrentach.

Jednym słowem, praca jak praca z lepszymi i gorszymi momentami.

Na koniec pozwolę sobie na mały apel

Podejrzewam, że wielu graczom zdarzyło się znaleźć podczas grania jakieś dziwne błędy i zastanawiać się, jakim cudem przeszło to fazę testów. Przyznaję bez bicia, kiedyś też mi się zdarzało wyrazić takie zdziwienie. I choć owszem, czasami na pewno jest to kwestia przeoczenia, wierzcie mi, kiedy mówię, że są pewne błędy, których mimo najlepszych chęci testera naprawić nie można. Niestety rozwijając temat naraziłbym się na spory wydatek, którego wolałbym uniknąć.

Początek za mną. Co będzie dalej się zobaczy.
 

gry inne

Komentarze

0 nowych
MaXDemage   17 #1 05.02.2013 21:24

Rozumiem wiec, ze robisz grzanki...?

tfl   8 #2 05.02.2013 22:27

hmm... QA spedzajace dnie na testowaniu produktu w uzyciu "na klienta"? W takie rzeczy przestalem wierzyc 5 lat temu.

Over   9 #3 06.02.2013 08:17

Ciekawie ciekawie :)
Jak załapiesz się na HZ to opowiesz więcej :) ps...nikt cie nie wyda ;)

wojtekadams   18 #4 06.02.2013 10:46

@tfl
no to musisz znów uwierzyć :) bo tak naprawdę jest że testuje się blackboxowa, czyli na klienta. Tylko w każdej firmie QA/QC jest inne, dlatego nie wrzucaj wszystkich testerów do jednego wora.

@Demon_Angel
pracujesz przy Polskich produkcjach?
Jeśli tak to: Techland? People can fly? czy CDproject ?

tfl   8 #5 06.02.2013 11:44

@wojtekadams

PCF juz nie jest polskie.

A co do samej istoty testowania aplikacji produkowanych w IT... sam proces miedzy rozpoczeciem pracy nad projektem do mozliwosci jej testowania "na klienta" jest bardzo długi. Bardzo dlugi - liczony w miesiacach. Co w tym czasie ma robic tester? Testowac inne gry, chcialoby sie powiedziec. Ale jesli zatrudnia Cie studio deweloperskie - to ile tych gier na raz mozna robic? Popatrzymy na CDP RED. Dwie. Inna rzecza sa studia deweloperskie tworzace aplikacje mobilne. Tutaj jednoczesnie mozna ich robic 50. Tyle, ze poziom skomplikowania tych aplikacji pozwala je takze szybko przetestowac, a czasem, mierzac sie z tego typu aplikacjami dochodze do wnioskow, ze nie sa testowane w ogole.

A co z testowaniem silnikow, ktore sa podstawa gier? Kto to ma testowac? Sadzisz, ze w takim przypadku stawia sie chlopka w swiecie wygenerowanym przez silnik i lazi w nim ogladajac jak sie ukladaja tekstury?

Laskawie nie wspomne juz o tym, ze popularna dzis metoda testowania gier sa otwarte lub zamkniete beta testy, gdzie to gracze, za darmo, biegaja po swiecie i weryfikuja bledy.

Ergo, to nie jest do konca tak, ze nie wierze w 100% w testowanie aplikacji (jakichkolwiek) "na klienta" (nie bardzo mi tu pasuje blackbox, mnie kojarzy sie to z testami penetracyjnymi). Trudno mi jednak uwierzyc, ze da sie testowac w ten sposob cokolwiek 5 dni w tyg (czasem 7, jak wspomina autor) po 8 godzin.

Obiektywnie trzeba jednak dodac, ze sam tekst wzbudzil moje watpliwosci w dwoch elementach... Umowa o zachowaniu tajemnicy firmy nie jest umowa lojlnosciowa (to zupelnie dwie rozne rzeczy). Po drugie, jakos tak zbyt nachalnie autor podkresla, jaka to sroga kara go czeka, gdyby cos mu sie wymsknelo.

Songokuu   14 #6 06.02.2013 11:56

Czy Ty jesteś tym tosterem co robi nadruk na grzance? :P

Dobrze jest poznać "tajniki" niektórych zawodów szczególnie takich, o których nie wie się nic a niektórzy marzą o tym po nocach.

Ave5   8 #7 06.02.2013 12:51

'przymiotniki' - o ile dobrze zrozumiałem odnosi się to do listy wymienianych czynności jakie praktykujesz, a wtedy chyba raczej czasowniki ;)

wojtekadams   18 #8 06.02.2013 12:58

@tfl
Sorrki mój błąd odnośnie PCF, ale widzę że na temat testowania masz taką wiedzę jak ja na temat koni. Wiem jak wygląda praca QC w mojej firmie i wiedz, że Ci ludzie mają co robić przez 5 dni po 8 godzine.

Jeśli firma jest poważna to jest na pewno w niej grupa ludzi, która testuje sam silnik. (nie tylko łażąc po wygenerowanym świecie)
Co do otwartych beta testów to też nie jest tak hop siup. Produkt musi być w fazie która nadaję się chociaż w 50 % do użytku, zaś tak naprawdę gierkowe (i nie tylko) bety to kandydaty do pełnego wydania tak zwane RC.

Autor edytował komentarz.
tfl   8 #9 06.02.2013 13:11

@wojtekadams


Naprawde nie wiem skad wiesz, ze znam sie na koniach... to troche niepokojace...


A wracajac do testowania aplikacji. Chcesz mi powiedziec, ze u ciebie w firmie testerzy od samego poczatku maja dostep do produktu, ktory mozna testowac? A moze testerzy w czasie developerki zajmuja sie tworzeniem scenariuszy testow, tworzenia unittestow (albo innych metod testowania kodu), w przypadku aplikacji typu bazodanowego czestokroc optymalizacja zapytan? QA we wspolczesnych metodach projektowania i tworzenia aplikacji staja sie czescia zespolu developerskiego.

Jesli firma jest powazna, to nie mozna testowac inaczej silnika aplikacji (w tym przypadku gry) inaczej niz od strony kodu i metod testowania kodu. Bo kod sie od razu nie kompiluje i nie wystarczy zrobic ctrl+f9 i dac execa do testara.

Powiedz mi jak to jest w powaznej firmie, jak twoja? Jak w twojej firmie pracuja testerzy? Dostaja gotowy produkt i testuja? Jakiej metodologii pracy uzywacie w swojej powaznej firmie?

TomisH WSPÓŁPRACOWNIK  13 #10 06.02.2013 14:44

Jeśli miałbym się sugerować ksywką (demon angel) to bym poszedł w stronę DmC i postawił na QLOC ;]

bolivar   8 #11 06.02.2013 17:21

Nie mam praktyki w testowaniu gier, jednak widzę testowanie gier nie tylko już jako gotowego produktu, ale też pierwszej wersji grywalnej - nawet takiej właściwie bez tekstur. Do tego sam balans gry można już w takim wypadku sprawdzić - co się będzie działo gdy... itd.
Sprawdzenie całej otoczki gry (manu, zapisy, itp), instalacja - jak zachowuje się na danych środowiskach, w danym otoczeniu sprzętowym, jak wygląda sprawa z kontrolerami gry, testy wersji sieciowej - co się dzieje przy danym obciążeniu łącza, co z portami itp. Jak widać pracy jest sporo zanim w ręce testera trafi pierwsza wersja w której pojawi się tekstura ;-)

przemor25   14 #12 06.02.2013 18:27

@Demon_Angel

Bardzo proszę o mail. Mam do Ciebie jedno pytanko :)
przemyslawrapacz (małpka) outlook . com

klisza   7 #13 07.02.2013 11:47

tfl - w dużych organizacjach popularnym jest, że testerzy uczestniczą od samego początku tworzenia aplikacji - na początek estymacje, często (i jest to bardzo fajna sprawa) tworzą usecase'y i testcase'y na podstawie wymagań - test driven development. Aplikacja nie musi się kompilować, żeby dało się ją przetestować. Whitebox testing się to nazywa. Sprawdza się pokrycie decyzji w kodzie, tworzy właśnie unit testy. Przygotowywanie środowiska testowego też nie jest takie trywialne, jak się może wydawać.

Samo pisanie testów nie jest tylko procesem zapisania kroków, wymagań i oczekiwanego wyniku. W mojej firmie skrypty do testowania konkretnych funkcjonalności pisze się w javie (testowanie na przykład urządzeń embedded i M2M), midlety, które wykonują odpowiednie czynności i zbierają / analizują wyniki.

Co do testowania gier się nie wypowiem, ale logikę można przetestować przypuszczam bez działającego GUI, testy do silnika można zautomatyzować, to przecież tylko algorytmy.

tfl   8 #14 07.02.2013 12:04

@klisza

No ale przeciez ja wlasnie o tym pisalem. QA nie tylko robia to, co user robi z aplikacja, ale biora o wiele wczesniej udzial w projektowaniu aplikacji. Wszystkie nowoczesne i zwinne metodyki tworzenia aplikacji ida wlasnie w te strone, by testerzy stali sie czescia teamu developmentu. A w skutecznosc permanentnych testow "na klienta" po kazdej zmianie aplikacji przestalem wierzyc, jak pisalem, 5 lat temu.

klisza   7 #15 07.02.2013 14:51

Tak, ale dalej takie testy są wymagane, chociażby w fazie preakceptacji. Fakt, automatyzacja na poziomie developmentu teraz jest ważniejsza, ale blackbox też jest używany, wierz mi. Usability chociażby w ten sposób się sprawdza.

tfl   8 #16 07.02.2013 15:04

@klisza

Ale ja nigdzie nie napisalem, ze nie jest :)

Ja tylko napisalem, ze testowanie aplikacji TYLKO w sposob "na klienta" jest niestosowane. Wypala to bardzo szybko osoby testujace i jest nieefektywne. BTW, testy ux to testowanie postprodukcyjne i najczesciej nie jest realizowane w ramach lub z ramienia zespolow developerskich, tylko kreacyjnych (jak zwal tak zwal, w kazdym razie tych zespolow, ktore nie kodza, tylko robia makiety, konceptarty itp).

Ryan   15 #17 09.02.2013 00:28

@tfl: Chwila, PCF nie jest polskie? A jakie jest studio z Warszawy? Egipskie? Rumuńskie? Brazylijskie? To, że statkiem-matką jest firma z Karoliny Północnej nie czyni nagle z PCF studia innego, niż polskie. Bo jeśli by w taki dziwaczny sposób oceniać, to PCF polskie nie jest już od bardzo dawna, skoro masa zatrudnionych tam ludzi wcale z Polski nie pochodzi. :)

tfl   8 #18 09.02.2013 14:55

@Ryan

Przeczepiles sie semantyki, a doskonale wiesz o co chodzi. Tak samo Fiat Panda produkowany w Tychach nie byl polski, podobnie jak filia AGH w Jaworznie nie sprawia, ze ta uczelnia staje sie jaworznicka, podobnie jak gry produkowane przez PCF pozostaja obecnie amerykanskie.

Ryan   15 #19 10.02.2013 13:41

Pragnę zauważyć, że to Ty jako pierwszy się przyczepiłeś do semantyki tego, co polskie, a co nie. :) Przykład z fabryką niespecjalnie dowodzi Twoich racji, bo rozmowa nie była o produktach PCF ani wpływie firmy-matki na kształt produktów, a o samym PCF (w Twoim porównaniu: fabryce, która znajduje się na polskiej ziemi, która wiązana jest polskim prawem i w związku z istnieniem której płacone są w Polsce jakieś tam podatki). Porównanie do filii z kolei wydaje mi się całkowicie chybione, bo Epic nie otworzył studia w Polsce, tylko istniejące studio kupił: studio polskie, zatrudniające sporą liczbę Polaków. W filii AGH w Jaworznie zapewne pracuje sporo kadry z właściwego AGH (wiem, że tak jest np. z filiami PWr). :]

tl;dr
Nie czepiaj się, a nie będzie się Ciebie nikt czepiał. ;)

tfl   8 #20 10.02.2013 14:46

@Ryan...

Chcialbym sie obronic... Jesli przesledzisz dyskusje, to zauwazysz, ze sie nie czepiam, a zwracam uwage. Padlo pytanie, czy DA pracuje przy polskich produkcjach, nastepnie doprecyzowanie, czy w PCF. To doprecyzowanie bylo bledne, bo PCF nie robi juz polskich produktow.

Potem juz tylko slizgamy sie pod definicjach i wlasnych przekonaniach, wiec macham na to reka

aphazel   8 #21 11.02.2013 08:58

"Tylko w każdej firmie QA/QC jest inne, dlatego nie wrzucaj wszystkich testerów do jednego wora." <- Kolega napisał tutaj bardzo ważną rzecz, a pozostali w ferworze dyskusji jakoś nie wzięli tego pod uwagę. Poza tym, każde oprogramowanie można i często bywa, że testuje się "na klienta". Dlaczego więc gry miałyby być wyjątkiem.

"Po drugie, jakos tak zbyt nachalnie autor podkresla, jaka to sroga kara go czeka, gdyby cos mu sie wymsknelo."
Bo ja wiem? Dla mnie normalnie. Może podkreśla to specjalnie, żeby mieć spokój, a może pierwszy raz podpisywał taką umowę i dlatego takie to na nim robi wrażenie. Ale to moje spekulacje tylko.

A na koniec w temacie błędów znalezionych, których naprawić nie można. No oczywiście przeszkodą są termin i/lub koszty. Jak to w każdym projekcie zdarzyć się może (choć nie powinno); albo architekt coś skrewił, albo programiści zostali niedopilnowani, albo management wychodzi z założenia dość popularnego, że każdego seniora można zastąpić skończoną liczbą juniorów.

  #22 11.02.2013 10:56

Za mało szacunku autor wykazuje do swojej pracy. Pewnie nigdy nie pracował w innych zawodach, np przy budowach dróg, kanalizacji. Postał by w błocie, butach gumowych, na słońcu, mrozie, wietrze z łomikiem, łopatą w ręku to by troszeczkę spokorniał . Zappewniam ze siedzenie przed monitorem w ciepłym pomieszczeniu ( latem w chłodnym) i używanie myszki i klawiatury do grania nie jest zbyt męczacym zajeciem. Równiez nie ma ryzyka spowodawoania katastrofy wypadku jak w innych zawodach zwiazanycjh z pracą przy maszynach, pojazdach.
Z jakością tej pracy też jest róznie co wszyscy wiemy po ogromnej ilosci łatek do gier. Prawda jest taka że większość osób w tego typu pracy jednocześnie prowadzi bogate zycie towazyskie na serwisach społecznosciowych, gra w gierki online itd.....

Demon_Angel   2 #23 11.02.2013 21:39

Wybaczcie, że tak późno odpisuję - to był jeden z tych siedmiotygodniowych tygodni pracy.

@maxdemage
Grzanki, tosty, omlety, naleśniki, gofry, czasem się tez jakieś ciasto upiecze. Zależy od nastroju i głodu :)

@wojtekadams @tfl @klisza @aphazel
Ale dyskusję zapoczątkowałem... W zasadzie to wszyscy macie po trochę racji. To jak wyglądają testy zależy od developera. Jeden może przysłać grę w fazie alfa i prosić o sugestie jak poprawić grę, jak ją zbalansować itd., inny przyślę grę praktycznie ukończoną i przetestowaną, ale chce jeszcze dodatkowych testów od zewnętrznej firmy. Ale faktem jest, że można testować coś 5-7 dni w tygodniu, po 8 godzin, a czasami trzeba jeszcze wziąć nadgodziny. Sa tacy, których, jak napisał tfl, szybko się wypalają i tym osobom dziękuje się za współpracę. Ale praca biurowa, gdzie 8 godzin dziennie musisz wypełniać formularze, przyjmować petentów etc,. również wypala, a jednak znajduja się osoby, które się w takowym środowisku odnajdują.

Co do tworzenia questów i scenariuszy to zupełnie inna sprawa. Znajomy pracował w CDP przy czymś takim właśnie i z QA się co najwyżej na obiadach spotykał. Na tyle na ile się orientuję osoby, które się tym zajmują, tworząc takie questy od razu piszą skrypty, które po zakończeniu są implementowane w grę. Niestety szczegółów nie znam - jego też obowiązywała klauzula poufności (Zarazem wyjaśniając - tak, moje przejęzyczenie, chodziło mi o to, a nie lojalnościówkę. Sorry za zamęt).

@wojtekadams
Przy polskich mi się jeszcze nie zdarzyło.

@aphazel
Raz, żeby z góry zaznaczyć, że od pewnych tematów nie poruszam, ponieważ obowiązuje mnie pewna umowa. A dwa, faktycznie jest to pierwszy raz, kiedy mnie coś takiego obowiązuje.

@Ave5
... Damn... taka plama na honorze w pierwszym poście...<<" Obiecuję poprawę :)

@TomisH
Akurat ta ksywka jest starsza niż cała seria DMC :) I choć od momentu jej powstania było w użyciu kilka innych, a ta też trochę sobie ewoluowała, to jednak mam sentyment do tego starucha i czasami z niego korzystam :)

@sceptykXX
Akurat ten autor, pracował w innych zawodach,a to użerał się z ludźmi w różnych call-centerach, zasuwał z ciężkim sprzętem przy pracach portowych, swoje w błocie postał, nawet wchodził do wody zimą, więc pokory to się w życiu nauczył. A koledze proponuję ogarnięcie się i włączenie tych kilku szarych komórek, zanim napisze jakiegoś posta, a także naukę czytania ze zrozumieniem bo nigdzie nie napisałem, ze swojej pracy nie szanuję. No ale co ja się produkuję, po ostatnim komentarzu "na poziomie" widzę, że kolega zna już wszystkie tajniki zawodu. Te portale społecznościowe i gierki online to z doświadczenia? Bo u nas, pomijając konieczne do pracy strony, internet jest blokowany :)

@przemoor25
mail poszedł.