Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Muzyka z internetu, ZAiKS, IRMA i inne zwierzaki... :)

Hej, hej,

Tym razem jednak na blogu. Właśnie jestem po lekturze news'a Irlandia coraz bliżej odcinania piratów od Internetu. Zacząłem pisać do niego komentarz, ale niestety przemyślenia były troszkę za długie na komentarz - i tak niewielu by chciało go przeczytać - stąd pomysł na wpisie blogowym...

W całej tej kwestii walki z nielegalnym pobieraniem własności artystycznej z internetu wydaje się, że przydałoby się znaleźć w podejściu jakiś półśrodek, najlepiej złoty :) - w jego ustaleniu może pomóc postawienie się w roli jednej i drugiej strony.

Klient chce oczywiście przy jak najmniejszym wkładzie finansowym uzyskać jak największe korzyści - i to jest zupełnie normalne, naturalne podejście opisane już wiele lat temu przez ekonomistów i zwane zasadą rzadkości. I nie ważne jest tu podejście psychologiczne, wyznawane zasady, etc - przynajmniej w większości przypadków.

Ale teraz czas na drugą stronę - artystę. Wiem coś o tym, bo razem z kilkoma przyjaciółmi od dwóch lat gramy w zespole Light Rock (ja akurat na instrumentach klawiszowych). Przygotowanie materiału muzycznego to wcale nie taka bajka i ci, którzy mieli z tym styczność, doskonale wiedzą, o czym mówię - te dziesiątki godzin spędzonych przy nagraniach, przy dopracowywaniu poszczególnych partii; jeszcze więcej godzin na samym miksowaniu materiału. Tworzenie to także nieprzespane noce (szczególnie, gdy trzeba skończyć materiał przed festiwalem, by się do niego zakwalifikować), zrzucanie innych zajęć na dalszy plan - ogólnie czasami przewrócenie życia zupełnie do góry nogami. W końcu powstaje kawałek - słuchasz i stwierdzasz, że to jest to. Jesteś zadowolony i cieszysz się jak małe dziecko, bo to, nad czym z całych sił i całym sercem pracowałeś, jest w końcu gotowe. Praca została wykonana, więc logiczne jest, że chciałbyś coś z tego mieć - przecież żaden człowiek powietrzem się nie żyje. I teraz gwóźdź programu: postawcie się w miejscu muzyka - napracowaliście się, zaczynacie wydawać album i co?? Sprzedajecie go w 10 000 egzemplarzy - czyli jest świetnie. Ale za tydzień dowiadujecie się, że Was album w internecie odnosi sukces w sieciach P2P - wiem, sukces bardzo wątpliwy. Ty wypruwałeś sobie żyły, by to nagrać. Włożyłeś w to nakład nie tylko artystyczny, ale i finansowy - przecież studio nagrań też nie jest organizacją charytatywną i kosztuje niemałe pieniądze - a ludzie mają to praktycznie za darmo. Jak się czujesz?? Bardzo dobrze oddane to w utworze Spróbuj zespołu Ira:

(...) Ściągnąłeś za darmo, więc milcz.
Spróbuj coś sam, nie ważne co.
Jakąś radość ludziom daj, nie tylko złość.
Coś dobrego przyda się, och uwierz mi, dla takich jak Ty
.

Oczywiście sam problem jest jeszcze bardziej złożony, bo dochodzą do tego wytwórnie muzyczne i związki artystów (ZAiKS), które trzaskają największe kokosy na muzyce - nie dziwi więc, że to one podnoszą tumult; w końcu właśnie to one najwięcej tracą. Nie pamiętam dokładnie, gdzie widziałem takie wyliczenia (obstawiał bym, że w jakimś programie TV), ale było to mniej więcej tak: muzyczna płytka CD polskiego zespołu kosztuje w sklepie około 50 PLN; z tego dla wykonawcy jest tylko około 10 -15 PLN - reszta idzie dla wytwórni, ZAiKS'u, etc. Nie wiem, czy pamiętacie, ale jeden z polskich zespołów chciał kiedyś na próbę ominąć ZAiKS i wydać płytę bez jego ochrony. Jakie były rezultaty?? Płytkę z ich muzyką można było kupić nawet w kiosku w cenie 20 PLN - oczywiście w pełni profesjonalnie wydany album. Obniżenie ceny legalnej muzyki jest więc jak najbardziej możliwe.

Wszytko to powyżej powoduje, że doskonale widać działanie błędnego koła. Artyści, chcąc chronić swoją artystyczną twórczość posługują się zrzeszeniami artystów. To oczywiście kosztuje, a koszty przerzucane są - podobnie jak VAT - na końcowego odbiorcę. Taka droga powoduje podwyższenie ceny albumu nawet o ponad 200%. Ostateczny klient nie kupuje więc oryginału, tylko ściąga muzykę nielegalnie - bo to przecież prościej i taniej... Ale czy gdyby płyta była tańsza, to kupiłby ją?? Czy gdyby piractwo było zjawiskiem marginalnym, potrzebne byłoby ochronne działanie ZAiKS'u?? Kto musiałby zrobić pierwszy krok, by przerwać błędne koło?? I czy w ogóle jest to możliwe?? Zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam,
Dimatheus 

Komentarze

0 nowych
smaky   3 #1 17.06.2010 10:45

Niestety jest tak jak piszesz, stary system dystrybucji muzyki nie sprawdza się w kontakcie z nowym globalnym medium jakim jest internet, a zachowanie ludzi przez niektórych określanym jako piractwo, a nawet jako kradzież jest tylko skutkiem takiej patologii dystrybuowania muzyki przez koncerny muzyczne w taki sposób jakby internet nie istniał i całą odpowiedzialność za całe zło zrzucają na ludzi nazywając ich piratami i złodziejami, a nawet posuwają się do odcinania internetu czyli tak jak powiedziałem wg nich głównego zła.

  #2 17.06.2010 10:46

Ja jestem takiego zdania: Oprogramowanie w komputerze mam oryginalne ale przyznam się otwarcie bez bicia, że zdarza się mi ściągać muzykę i filmy. Jednak p2p omijam szerokim łukiem. Nie udostępniam nic nikomu. Jestem zdania że oprogramowanie w komputerze powinno być oryginalne. Kiedyś po formacie ściągałem różne programy od offica po photoshopa to powiem Wam że miałem jednak coś na sumieniu. Coś mnie dręczyło...czy mnie nie "złapią" za te pirackie oprogramowanie itd...nawet leżąc czasem wieczorami tak sobie myślałem i miałem "brudne sumienie"Ale od kiedy mam oryginalny software to jakoś tak lepiej zasypiam i budzę się w przekonaniu że nikogo nie oszukuję, od tego czasu skończyły się także moje problemy z komputerem. Odziwo ale wirusy znikneły ;) gdzieś tam w tle działa MSE od czasu do czasu przeskanuje kompa, gdzieś tam działa antywirus microsoftu gdyż innego nie potrzebuje, nie wchodzę na strony z crackami, serialami i naprawdę nie mam żadnych problemów z komputerem od tego czasu pomimo tego że jak widać nie mam ani najlepszej zapory ani nie mam najlepszego antywirusa...jaki z tego wniosek??że 90 % użytkownikom typu "szary kowalski" nie potrzebne są super zabezpieczenia na miarę CIA aby chronić swój komputer...wystarczy myślenie czasem niektórzy uzytkownicy do przeczytania zwykłych maili od znajomych czy napisania CV ściągają CAŁY PAKIET microsoftu....ludzie gdzie tujtaj logika...??Naprawde chce Wam się instalować ponad 1 GB softu tylko do tego żeby napisać CV czy przeczytać maile?? Podczas gdy można zastąpić je Open Office + np. Thunderbird ...nie mówię o tych co mają oryginalny Office MS...nie mówie też że pakiet MS jest zły...przeciwnie. wiele razy kiedy chcemy synchronizować PDA czy komórkę z kalendarzem w naszym komputerze potrzebny jest Outlook właśnie z office MS....Identycznie jest z grami. Dużo ludzi by pograć sobie na np. kierownicy ściąga gre po kilka GB żeby pograć z kilka godzin w miesiącu zamiast ściągnać np. kilka dem kilku gier... Nie wiem jak wy myślicie ale takie jest moje zdanie. Pozdrawiam Was serdecznie ;)

Trebron   7 #3 17.06.2010 11:25

Widać, że ZAiKS nie różni się wiele od alfonsów czy innych "pasterzy". Tak naprawdę NIC nie robi, a sam bierze 2/3 zysków ze sprzedaży, artysta otrzymuje ochłapy. To samo na zachodzie, co i u nas. Pod przykrywką ochrony interesów artystów organizacje pozywają internautów ściąganie muzyki. A tak naprawdę chronią swoje interesy. Jakby to dziadostwo *******, to artysta otrzymywałby więcej pieniędzy i płyty byłyby przynajmniej o połowę tańsze.

etam   9 #4 17.06.2010 11:42

Ja bym bardzo chętnie zalegalizował swoje zbiory muzyczne gdybym mógł je nabyć przez internet w postaci cyfrowej.
Niestety w tej chwili większość sklepów internetowych oferują takie usługi tylko na terenie USA, czasami w niektórych krajach europy położonych na zachód od nas, ale Polska to dla nich za daleko.

Extraordinarykid   6 #5 17.06.2010 12:26

Omijać ZAiKS i inne zwierzaki.. ?
Który artysta zechce, ten pominie.
Kto nie chce, nie musi.

Autorze.
Gdybyś był tak dobry w matematyce, jak liczysz, to zauważyłbyś, że różnicy nie ma.
Tak czy inaczej, do artysty trafia te ~20zł.
Do ZAiKS'u i innych też coś trafia ?
Jak sobie autor pozwoli..

Czy kupisz płytę za 20zł, czy za 50zł, a później ją wrzucisz do neta, to artyście nie robi różnicy.
Na każdym downloadzie paczki z jego muzyką on traci 20zł.
Nie interesuje go, ile traci ZAiKS.
ZAiKS z kolei to interesuje, dlatego się bije.
I tak jest z pozostałymi ..
Chamstwo i łatwizna sprawiają, że płyty kupują tylko prawdziwi fani, pozostali po prostu muszą to mieć, więc niekoniecznie będą za to płacić..

Do tego doprowadziła pobłażliwość.
Niedługo nie będzie już nawet można nawet prywatności zaznać, bo jakim prawem ?
Wszystko ma być dla każdego i koniec.

POPIERAM TĘPIENIE ZŁODZIEJSTWA, JAKIM JEST POBIERANIE NIELEGALNIE UDOSTĘPNIONYCH TREŚCI ! ! ! !

Dimatheus   21 #6 17.06.2010 12:46

@ Extraordinarykid - "Gdybyś był tak dobry w matematyce, jak liczysz, to zauważyłbyś, że różnicy nie ma.
Tak czy inaczej, do artysty trafia te ~20zł."

Niestety nie zgodzę się z Tobą. Po pierwsze pisałem o 10 - 15 PLN, a nie o 20. Oczywiście zwał, jak zwał - 5 PLN za wytłoczenie, oprawkę i takie tam; niech będzie. :) Ale - jak pokazało to doświadczenie, sprzedaż płyty kosztującej 20 była wyższa niż tych za 50 PLN. Nadal uważasz, że to to samo. 20 x 10 000 = 20 000 to nieco więcej niż 20 x 8 000 = 16 000.

Wielkość sprzedaży oczywiście wzięta z księżyca; ale przy wyższej sprzedaży i takim samym poziomie przychodu jednostkowego oczywistym jest, że całkowity przychód w pierwszym przypadku będzie wyższy.

Ogólnie: "Matematyka - możesz na nią liczyć" :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

saiver   4 #7 17.06.2010 13:11

Już gdzieś był poruszany ten temat (nie koniecznie na dp). Najlepiej to porównać rynek amerykański, gdzie piractwo jest na bardzo niskim poziomie oraz rynek polski. W USA za sprawą wysokich zarobków i niskich cen ludzie z radością kupują sobie nowy album raz na tydzień tudzież nową grę. W Polsce natomiast nie dość, że płace są niskie to ceny wysokie. Efekt końcowy wszyscy znamy. Ciekaw jestem jaki sukces osiągnie w Polsce sklep iTunes, o ile go w końcu otworzą ...

pac3k   1 #8 18.06.2010 01:02

Wszystko jest wina złego prawa. Prawa niedostającego do rzeczywistości.
Dlaczego nadawca radiowy płaci tantiemy dla ZAIKSU nawet za puszczanie muzyki zespołu, który nie podpisał umowy z tym stowarzyszeniem o ochronę swoich utworów? Jak myślicie kto w takim przypadku okrada artystę? Przecież żadne pieniądze do niego nie trafiają a stacja radiowa postępuje zgodnie z prawem.
Takich sytuacji jest wiele i nikt nie ma zamiaru z nimi nic zrobić.

Dobry krok w kierunku zmian zrobiło Radiohead sprzedając mp3 w sieci z opcja zapłać ile chcesz. Kto nie chciał płacić pobrał muzykę za darmo a zespół i tak zarobił swoje.

Internet stwarza możliwości dotarcia do muzyki, której nie po prostu w Polsce nie kupisz. Ja nie mam problemów moralnych w pobieraniu muzyki z sieci.

Są przypadki, które pokazują, że można też samemu chronić swoje utwory przed piraceniem. Kapela z Berlina "Monster" wydała kilka płyt ich muzyki można posłuchać na MySpace ale konia z rzędem temu kto znajdzie ich muzykę w sieci P2P. Już wyszukiwarka ma problem gdy nazwa kapeli posiada znaki narodowe.

Na koniec dodam, że sam jestem/byłem twórcą i to czego nie znalazłem w sieci P2P to udostępniłem za pośrednictwem portalu Jamendo.
Zarabia się i tak tylko na koncertach.

Extraordinarykid   6 #9 18.06.2010 09:20

@Dimatheus

Nie wykonałem obliczeń na założeniach, że ludzie nie pobierają muzyki z internetu.
Wręcz przeciwnie. Założyłem, że wrzucenie płyty kupionej w cenie 20 lub 50 zł będzie miało taki sam skutek.
Czy tak trudno zrozumieć, że muzykę ściągają ludzie, którzy nie maja czasu wyjść do sklepu, zorientować się, ile płyta kosztuje ?
Mają "ważniejsze" wydatki.
Kiedy klika na link do RS, to nie zastanawia się : "Hmmm, a może ta płytka w Empiku kosztuje 25 złotych, a nie 70 ? Ale to i tak hu*** dołożę dyszkę i będę miał konto na rapidzie przez miesiąc" .
I naprawdę, znam ludzi tak rozumujących.
Kiedyś znajomy chciał pożyczyć płytę The Offspring do skopiowania. Powiedziałem mu, że to już leciwe wydanie i na allegro kupi ją za 20-30 zł - nie pożyczę.
Odpowiedział, że za 30 zł to ona ma konto na RS :-|
I jest to człowiek, wydawałoby się, wykształcony, mądry i szanujący cudzą pracę. Ale woli mieć konto na RS.
Czy tylko on tak myśl ?
Sam sobie odpowiedz !;-)

djDziadek   16 #10 18.06.2010 10:50

To może powinniśmy apelować nie do "piratów" a do twórców, tylko z kolei czy nie jest tak, że twórcom również łatwiej podpisać kontrakt na jakąś tam kwotę i mieć w nosie?? - niech o sprzedaż i promocję martwią się "inni" (wytwórnie), pięknie byłoby gdyby twórcy dostawali swoją kasę bez pośredników, ale czy bez nich (pośredników) sprzedaliby 10 000 egzemplaży po 20 PLN ?, czy może 2 000 po 50 PLN ?
Niestety ten medal jak każdy - ma dwie strony.

Dimatheus   21 #11 18.06.2010 12:17

Hej,

@ Extraordinarykid - "Sam sobie odpowiedz !;-)"

Dobrze, podałeś przykłady; domyślam się, że nie jest to postawa skrajna, lecz bardzo powszechna - ale w większości w przypadku osób młodych, tych które wiedzą "co i skąd" ściągnąć. W przypadku nieco starszego pokolenia rzadko zauważam taką postawę. I osobiście znam osoby, które w celu powiększenia swojej kolekcji co miesiąc wybierają się do sklepu na zakupy CD. Jest więc i drugi obóz w tej kwestii - niestety, wygląda na to, że wiele mniej popularny... :|

@ djDziadek - "To może powinniśmy apelować nie do "piratów"

Wydaje mi się, że to nie ma większego sensu - już wiele w tej sprawie padło słów, odbyło się wiele akcji - a proceder jak trwał, trwa nadal.

Pozdrawiam,
Dimatheus

Extraordinarykid   6 #12 18.06.2010 22:11

Obozy zawsze będą.
Nawet więcej niż te dwa, najbardziej popularne.
Nie dziwi mnie w sumie postępowanie ludzi, którzy mieszkają w "dziurze".
Ktoś, kto nie ma sklepu muzycznego w pobliżu, zakupów internetowych się boi, woli pobrać z internetu ..
Brak ogólnodostępnych źródeł na pewno przyczynia się tutaj w dużej mierze do popełniania takich czynów, ale nie usprawiedliwia to nikogo..

I oczywiście jeszcze nielegalne kopię oprogramowania.
Nawet wśród legalnie korzystających użytkowników.
Brak płyt z systemem dla użytkowników komputerów z systemem na licencji OEM.
Mój wróg - HP.
Płyta instalacyjna usuwa wszystko z dysku, tworzy jedną wielką partycję i wali na nią system..
Początkowo chciałem pobrać z internetu kopię, ale później i tak musiałem zakupić system do innego komputera, więc wykorzystałem płytę do instalacji.
Zgodnie z porozumieniem z Centrum Obsługi Microsoft - zdarzenie to było legalne ;-)

Olbi   10 #13 19.06.2010 20:32

@Extraordinarykid
Twoja matematyka, jak i logiczne myślenie chyba gdzieś odleciały.

Ja powiem, to co myślę i uważam, że dawno tak powinien ktoś zrobić, ale nikomu się dupy ruszyć nie chce. Ani rządowi, ani artystom, którzy myślą, że zawsze stworzą dobrą muzykę.
Była nie tak dawno dyskusja na temat płyty Kazika, która znalazła się w necie kilka dni przed jej oficjalnym wydaniem. A dlaczego tak się stało, to już wina samych artystów jest, a nie tych, co to zrobili.

U nas powinien powstać sklep z utworami tak, jak to jest na zachodzie. Ale niech te utwory będą w formacie wave, flac, mp3, mp4, aac, monkey audio itd, a nie tylko szajskim mp3, jak to się niektórym wydaje, że nikt nie zauważy różnicy. Jak ma się w domu dobry sprzęt to różnicę słychać. Wracając jednak do meritum sprawy. Owy sklep powinien być wolny od jakiś tam Zaiksów, IRMA i innych szajskich pojebusów. Każdy artysta powinien mieć w tym sklepie swoją własną stronę, gdzie da do odsłuchania swoje utwory. Jeżeli mi się spodobają, to je kupuję, po przez ten sklep. Artysta może sobie też zastrzec, że np. płytę sprzedaje, jako album i tyle. Ale dla mnie to było denne.

Przykład. Ania Wyszkoni wydała ostatnio swoją płytę. Z 15 utworów, które na niej były, tylko dwa mi się podobały, reszta to jakiś ochłap.

Dimatheus   21 #14 20.06.2010 22:19

Hej,

@ Extraordinarykid - "zakupów internetowych się boi, woli pobrać z internetu..."

Zakupów się boi, ale ściągania z internetu i grążących temu sankcji już nie. Trochę mało realne.

@ Extraordinarykid - "Brak ogólnodostępnych źródeł na pewno przyczynia się tutaj w dużej mierze do popełniania takich czynów, ale nie usprawiedliwia to nikogo.."

No tak, biorąc pod uwagę taką przyczynę dojdziemy do wniosku, że nawet z najmniejszych wsiach powinien znajdować się sklep z płytami CD. Ciekawe czy podobnie powinno być z marketami budowlanymi? Skoro nie mam go we wsi i nie mam gdzie kupić dachówek, to pójdę do sąsiada i ukradnę mu je z dachu; może nie zauważy. Faktycznie, świetne rozwiązanie...

@ Orion - "le niech te utwory będą w formacie wave, flac, mp3, mp4, aac, monkey audio itd, a nie tylko szajskim mp3,"

Zgadzam się w 100% - niestety takie rozwiązanie wymagałoby wiele większej przestrzeni dyskowej na działalność sklepu. A to wiązałoby się z większymi kosztami docelowo zapewne przerzuconymi na finalnego nabywcę utworu...

Pozdrawiam,
Dimatheus

edelmann   11 #15 21.06.2010 16:34

Ja napiszę tu właściwie to co już kiedyś napisałem w komentarzu, mianowicie:
Nie ukradnę mercedesa, chyba że ktoś posiada technologię kopiowania rzeczy martwych, skopiować mercedesa za zgoda właściciela, czemu nie, w 18 wieku nie było czegoś takiego jak prawo autorskie, jeśli koleś np. kupował książkę to to była jego własność, i mógł ją powielać i robić z nią co mu się żywnie podoba, ale "była pewna grupa leniów wykształconych" którzy wymyślili jak zarobić dużą kasę a się nie narobić i tak powstały takie organizacje jak zaiks zpav i inne ci goście wymyślili sobie że my będziemy pilnować twoich interesów a ty nam będziesz płacić horrendalne sumy, trzeba sobie uzmysłowić z moralnego punktu widzenia co to jest kradzież a co nie, a nie z punktu widzenia człowieka ponieważ człowiek jest istota wielce niedoskonałą, i prawa które wymyśla są wielce niedoskonałe, zaznaczam 200 lat temu nie było pojęcia piractwa czy też piractwo=kradzież
To wymysł ludzki który robi więcej szkody niż pożytku, bo jeżeli ja kupuję płytę z muzyką, filmem , grą czy programem to to jest moja własność i ja mam z nią prawo zrobić co mi się żywnie podoba, jeżeli ja dobrowolnie moją własność chce komuś udostępnić np biednemu którego nie stać na to, a jest mu potrzebne np. do nauki, albo nawet przegrać płytę z muzyką, to to jest moja osobista i prywatna sprawa i nikt tu nikogo nie okrada, z moralnego punktu widzenia czy to się komuś podoba czy nie
Jeżeli ktoś kto jest wlaścicielem danej rzeczy np. mercedesa powie mi wiesz ja wyjeżdżam za granice bo dostałem świetną pracę, daję Ci mojego mercedesa weź do sobie czy to jest kradzież – no nie,
Dokładnie tak samo jest i tutaj, to też rzeczy martwe, jak za parę lat bułki będą miały pasek kodowy
I będziesz mógł kupić ta samą bułkę albo za 30gr tylko dla siebie, albo za 10 zł ale będziesz się mógł podzielić nią z kimś, to co też powiecie że to kradzież, jak podejdzie do Was bezdomny i powie daj mi trochę bułki bo jestem głodny to mu powiesz ej no sorry ale tą bułkę mogę tylko ja zjeść nie mam licencji na rozpowszechnianie tego produktu, przecież to jakaś paranoja, jeżeli ja coś mam jestem tego właścicielem a ktoś mi powie że go nie stać na coś a chciałby np się czegoś nauczyć bo pomogło by mu to w znalezieniu pracy, to moim moralnym obowiązkiem wobec siebie i Boga jest takiemu człowiekowi pomóc bez względu na to co mówi ludzkie prawo, jeszcze trochę i będą udzielać licencji
Ubrania, kupiłeś dżinsy i już w nich nie chodzisz, no niestety lepiej je zniszcz, po nie posiadasz licencji
na odsprzedaż np. do komisu, przecież to jest jakaś paranoja, 25 lat temu w Polsce słowo piractwo nie istniało, czy komuś się działa krzywda?. Czy jak żylibyście w państwie gdzie twoim obowiązkiem było by np. zakapowanie człowieka o innych poglądach i praktykach religijnych niż twoje tylko dlatego że istnieje takie prawo a wiedziałbyś że ten człowiek będzie roztrzelany, to zrobiłbyś to żeby nie łamać LUDZKIEGO PRAWA????. Co innego nabycie, produkowanie i rozpowszechnianie pirackich kopii i ich sprzedaż i nie płacenie podatków, ale bez przesady.

Dimatheus   21 #16 21.06.2010 18:34

Hej,

@ edelmann

Czy Ty oby nie przesadzasz z tym wszystkim?? Rozumiem, że można podnosić różne kwestie w tej sprawie, ale bułka nie jest chyba najlepszym przykładem. Trzeba bowiem rozgraniczyć kilka rzeczy - nie wszystko, co nabywamy, jest naszą własnością. Kupując płytę CD nie stajesz się właścicielem utworu - stajesz się właścicielem nośnika, na którym utwór się znajduje i uzyskujesz prawo do jego słuchania - oczywiście ograniczone do zastosowań prywatnych, gdyż licencja nie zezwala na publiczne odtwarzanie, co jest jasno wypisane najczęściej na samej płycie. Właścicielem praw nadal pozostaje artysta i uwierz mi, że zbyt szybko swoich praw do kawałka się nie pozbędzie.

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #17 26.06.2010 21:52

Wszystkiemu winne są pazerność i niekonsekwentne prawo. Filmy podlegają ochronie własności intelektualnej? tak, a mogę sobie wypożyczyć? tak. Tak samo książki. To dlaczego nie muzyka? no dlaczego? sam sobie odpowiem - pazerność.

Dimatheus   21 #18 27.06.2010 13:58

Hej,

@ remsy (niezalogowany)

Na pewno masz wiele racji - w końcu za wypożyczenie książki z biblioteki i powielenie jej na punkcie ksero, czy też przy pomocy skanera, nikt ścigać Cię nie będzie. A biorąc pod uwagę prawa autorskie - powinni... Różnica jest taka, że w przypadku muzyki i filmów chodzi o naprawdę ogromną kasę - po co mieć plankton, skoro można dopaść wieloryba.

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #19 28.07.2010 10:54

Wychowałem sie na płytach winilowych i mam sporą kolekcję. Ilu wtedy miało kolekcje płyt? Mała garstka.
Dzisiaj są inne czasy i łatwiejszy dostęp do muzyki legalnej i tzw. nielegalnej.
Z tymi wyliczeniami strat z powodu kopiowania, czy ściągania muzyki z netu, to czysta bzdura.
Podam przykład.
Np. daną płytę ściągnęło z netu 300tys. razy, więc pomnóżmy 300tys. x np. 50zł = 15mln zł. I podaję się, że poniesiono 15 mln straty. Nieprawda, kłamstwo i manipulacja.
Bo jeśli nie można było by skopiować lub ściągnąć płyty z netu, to co? 300tys. ludzi poleci do sklepu i kupi płytę po 50zl? Nie!
Kupi garstka.
Ceny będą niskie, to większość zacznie kupować legalnie oryginały.
Podobnie było z alkoholem (nielegalnym i prywatnym importem). Zmniejsszono akcyzę i przestało się opłacać kupować za granicą i błyskawicznie wzrósł przychód do kasy państwa. Fakt.

Dimatheus   21 #20 05.08.2010 21:35

Hej,

@ Jerzy58 (niezalogowany) - "Z tymi wyliczeniami strat z powodu kopiowania, czy ściągania muzyki z netu, to czysta bzdura."

Zgodzę się z tobą - trzeba odróżnić potencjalną stratę od straty realnej - to dwa zupełnie inne pojęcia, które tylko wyolbrzymiają poziom strat producentów i artystów, a które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. :)

Czy natomiast samo zmniejszenie cen zmniejszy zasięg problemu. Obawiam się, że nie - zbyt głęboko to siedzi w społeczeństwie, by szybko liczyć na zmianę. W końcu - cytując co niektórych - "Po co mam coś kupować, jak mogę to mieć za darmo".

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #21 07.08.2010 13:17

Dimatheus. No tak, prawda ale pewnie spadnie trochę piractwo.
Ilu to łeboni chwali się, że ma ściągnięte po parę tys. utworów.
Tylko co z tego? Sztuka dla sztuki, bo i tak tego nie przesłucha.
Wynika to z łatwości dostępu, szpanu przed kumplami.
Moje pokolenie wychowane na winilu, kupowało płyty, a teraz część z nich nie kupuje, bo ich nie stać.
Ja osobiście poluję na oryginały w internecie ze względu na cenę. Teraz kupiłem bogatą kolekcję (50 płyt CD z muzyką klasyczną (był to nieudany prezent ślubny)
Problem jest też z powodu nośników np. z łączem USB, pamięci flash. Napcha się MP3 lub innych formatów i używa w samochodzie, laptopie, czy innych jeszcze odtwarzaczach.
Zresztą z tego co wiem era płyt ma się ku końcowi.
I producenci muzyki będą musieli wymyślić nowe sposoby wyrwania haraczu, pisząc haracz mam na myśli ceny w Polsce.
Jeśli cena płyty w Anglii, to ok. 1 godz. pracy średni niskiej stawki(5,99 - 7,50 funta), to ile ta płyta powinna kosztowć w Polsce?
Tyle samo czyli ok. 6-8 zł. za sztukę. Czyli każdy może jedną płytę w tygodniu kupić, w miesiącu cztery i w roku ma ok. 50szt.

Dimatheus   21 #22 10.08.2010 11:38

Hej,

@ Jerzy58 - "No tak, prawda ale pewnie spadnie trochę piractwo."

Wypada mieć taką nadzieję, aczkolwiek jak będzie, okaże się, gdy w końcu niektóre z postulatów zostaną spełnione. Choć z drugiej strony wątpię, by związki artystów postawiły na tej ścieżce pierwszy krok.

@ "Moje pokolenie wychowane na winilu"
Ja na kasetach magnetofonowych i polowaniu na kawałki w radiu - to była niesamowita frajda... :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #23 11.08.2010 12:55

Witam.
Dimatheus.
Pisałem "Moje pokoleniena wychowane na winilu," bo mowa była o płytach, ale prawda, to była też era tasiemek. Pierwsze szpule, następnie kasetki.
Pozdrawiam
Jerzy58

Dimatheus   21 #24 13.08.2010 16:38

Hej,

"bo mowa była o płytach, ale prawda, to była też era tasiemek. Pierwsze szpule, następnie kasetki."

Zawiało bardzo pozytywnym sentymentem... :) Zresztą nadal lubię sobie posłuchać czasami tego, co udało mi się nagrać na kasetki - szczególnie fanklubu Queen'a. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #25 14.08.2010 09:55

Hej.
Strzał w dziesiątkę. To mój ulubiony zespół i powiem, że wielu moich znajomych widząc mój zachwyt (zwłaszcza nad wokalem Freddiego, ich chórkiem), zaczęło bardziej słuchać ich muzyki.
Z czego miałem ogromną satysfakcję. A pierwsze prawdziwe stereo słyszałem słuchając Pink Floydów i na słuchawkach i poprzez kolumny u kolegi, który miał sprzęt z zachodu.
Były to czasy, kiedy my w Polsce i tam na zachodzie, legalnie przegrywaliśmy dostępną muzykę na taśmę.
Pozdrawiam
Jerzy58

Dimatheus   21 #26 18.08.2010 14:49

Hej,

@ Jerzy58 - "To mój ulubiony zespół"

Witaj więc w klubie, bo i dla mnie Queen, jak i sam Freddie, to najlepsi muzycy, których mam możliwość słuchać. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

  #27 28.02.2013 21:23

Rozpowszechnianie (nawet nielegalne) muzyki ma też swój walor promocyjny i popularyzacyjny.
Ludzie raczej nie pójdą na koncert zespołu, którego muzyki nie znają (chyba, że wstęp będzie wolny), a także o wiele lepiej się bawią, kiedy utwory są im znane. Z tego proste równanie: było fajnie=pójdę następnym razem, opowiem znajomym, itd.
Gdybym miał zapłacić za całą muzykę, jaką nielegalnie pozyskałem, to zapewne jeszcze z 60 lat musiałbym na to pracować. Biorąc pod uwagę moje w zasadzie żadne wpływy finansowe w okresie, gdzie poszukiwania były najszersze i najbardziej dogłębne (szkoła średnia i studia), to w imię prawego postępowania najprawdopodobniej byłbym teraz osobą słuchającą miliardy identycznych, gibających się przed ekranem Goś, promowanych przez tv, nie mając żadnego pojęcia o wszechświatach pięknej i bogatej twórczości muzycznej ludzi z różnych stron świata. Dostęp do muzyki, jak formy twórczości, traktuję jako formę rozwoju i nie popieram blokowania dostępu do niej poprzez stosowanie (w moim mniemaniu) zaporowych cen. . Wydając na płytę polskiego twórcy 50zł, a około 100zł na artystów zagranicznych... hm, nie można karmić tylko ducha. Pomijając już kwestię dostępności poszukiwanych utworów w ogóle (choć obecnie już wszystko można na Amazonie). Szanuję oczywiście wysiłek artystów i traktuję ich twórczość jako pracę, za którą należy im się gratyfikacja finansowa (choć może należałoby przemyśleć samą kwestię czerpania korzyści ze sprzedaży płyt, a nastawić się na sprzedaż swojego produktu w nieco innych odmianach, jak chociażby sprzedaż poszczególnych utworów w różnych formatach, dawanie koncertów). Instytucje pokroju Zaiksu uważam za złodziejskie (aż dziw bierze, że Tuwim maczał palce w jego powstaniu), w dodatku mnożące się jak grzyby po deszczu. Obarczanie przedsiębiorców za publiczne odtwarzanie muzyki (i nie mówię tu o klubach muzycznych, pubach, itd, ale o zwykłych małych sklepikach) kosztami rzędu kilkunastu tysięcy rocznie (bo przecież oprócz ZAiKSu jest jeszcze ZVAP, STOART, itd - długo by wymieniać) za puszczanie radia na terenie sklepu jest dla mnie żenującą przesadą.
Dużo by można jeszcze w tym temacie...
Pozdrawiam

Dimatheus   21 #28 28.02.2014 18:02

Hej,

@ Rudo (niezalogowany) - Generalnie trzeba by znaleźć złoty środek; coś, co pozwoli wyżyć artystom, ale nie zrujnuje portfeli słuchaczy. Faktycznie, najlepiej byłoby zlikwidować wszystkie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Pytanie tylko, jak taki zabieg wpłynąłby na poziom piractwa...

Pozdrawiam,
Dimatheus

kilgour   8 #29 05.12.2014 01:55

@Dimatheus
Fajnie się czyta taki długowieczny wątek, oklaski na stojąco!

"palce moje zapomniały smak klawiszy", a mimo to wyglądasz mi na bratnią duszę.

"z tego dla wykonawcy jest tylko około 10 -15 PLN" aż tak dużo? Kiedyś tam Michał Wiśniewski wydał płytkę z którymś z dzienników tłumacząc, że z takiej płytki za 5 zł miał większy zysk, niż z płytki z dużej wytwórni kosztującej w sklepie 30 zł. Cena oczywiście płytki, nie wytwórni :-) "Artysta Hołdys" wydał dla odmiany płytę, na której wymyślał nabywcy od piratów - kupiłem go dwa razy, czyli pierwszy i ostatni.

Pazerność wytwórni nie zna granic... z 10 lat temu najadłem się wstydu, że słów brak. Wypadało mi zrobić prezenty, a muzyka wydawała się doskonałym pomysłem, kupiłem 5x Budkę, 5x Bajm i wysłałem... Prezentów się nie pruje, jak były w folii, tak i poszły w świat. Dodam od razu, że poczta nic nie popsuła. Upłynęły ze dwa tygodnie i mogłem u obdarowanej osoby posłuchać tych płytek, a w trakcie tego przypalać papierosa od własnych uszu. Teraz jest jakby lepiej, felerne płytki wymieniają, ale zachodu nadal przy tym sporo. Tamte poszły do śmieci...

"5 PLN za wytłoczenie, oprawkę i takie tam" to zdecydowanie zawyżony szacunek. Zmień na złotówkę, to i tak nie zaniżysz.

O prawach artystów (a jeszcze bardziej wytwórni) robi się mnóstwo szumu, ale nikt nawet słówkiem się nie zająknie o np. prawach wynalazców, którzy muszą sporo zapłacić (europatent to tak ze 20 000 euro) za samo prawo do ochrony, bo winnego naruszenia muszą sami odnaleźć i dochodzić roszczeń w drodze procesowej - też spore pieniądze. Artysta (czytaj: wytwórnia) ma ochronę za friko, wynalazca płaci za każdy rok ochrony. Ochrona dóbr intelektualnych trwa 70 lat, wynalazku maksymalnie 15. No i "Złotych Blach" za to nie dają.

Coś smakowitego na zakończenie. Młody człowiek dostał w prezencie całkiem cacy komputer z dwiema nagrywarkami. Gdy go zapytałem, kto był takim Świętym Mikołajem odpowiedział "ciocia". Przy okazji dostał walec 100 szt. CDR i jedną jako źródło. A kim była "ciocia"? Główną księgową (czy też blisko tego) znanej wytwórni muzycznej :-)

Pozdrawiam i zapraszam na mój skromniutki blog

Dimatheus   21 #30 05.12.2014 05:34

Hej,

@kilgour: Dzięki! :)

"palce moje zapomniały smak klawiszy", a mimo to wyglądasz mi na bratnią duszę." - Oj, to po prostu trzeba znów zacząć grać.

"z tego dla wykonawcy jest tylko około 10 -15 PLN aż tak dużo?" - Miałem tutaj na myśli albumy sprzedawane w salonach muzycznych za około 50 PLN. TO na tych kwotach tworzyłem szacunki.

"Kiedyś tam Michał Wiśniewski wydał płytkę..." - Z tego samego powodu jako Light Rock sami wydajemy swoje płytki. :) Nie dajemy zarabiać wytwórni czy ZAiKS'owki.

""5 PLN za wytłoczenie, oprawkę i takie tam" to zdecydowanie zawyżony szacunek. Zmień na złotówkę, to i tak nie zaniżysz." - Wszystko zależy od nakładu i od tego, jaką chcemy mieć okładkę, opakowanie. Znaczenia ma też to, czy płytkę tłoczymy, czy jednak wypalamy.

Co do księgowej - cóż, najciemniej zawsze pod latarnią.

Pozdrawiam,
Dimatheus

kilgour   8 #31 05.12.2014 10:36

Może Ci się przydać, chociaż informacja nie jest z dnia dzisiejszego, a pochodzi ze sporej tłoczni. Minimalny nakład tłoczonych był rzędu 500 szt, przy 10 000 cena brutto nie przekraczała 80 gr, zaś okładka z wkładką przy takim nakładzie powinna zmieścić się w 20 gr. W tej chwili nie mam już możliwości sprawdzenia "tłoczni od wewnątrz".

Pozdrawiam

Dimatheus   21 #32 06.12.2014 19:41

Hej,

@kilgour: No nieźle, sam spotkałem się tylko z firmami, które oferowały tłoczenie od 5 000 sztuk; jeden raz spotkałem się z absolutnym minimum na poziomie 1 000 sztuk. 500 sztuk to nowość dla mnie. W każdym razie dzięki za info. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus