r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dlaczego Microsoft przegrywa z Google

Strona główna Aktualności

Kiedy pojawia się temat rywalizacji pomiędzy Microsoft i Google, tak jak podczas zeszłotygodniowego Microsoft MVP Global Summit 2007, do gry wchodzi często więcej emocji niż rzetelnych faktów.

Microsoft stara się walczyć ze stereotypami i przyzwyczajeniami przekonując przy każdej okazji dlaczego warto korzystać z jego wyszukiwarki - w rzeczy samej, przekonuje do tego nawet własnych pracowników atakując ich reklamami Live Search w siedzibie korporacji w Redmond. Google z kolei wydaje się być tym faktem nieporuszony, co jeszcze bardziej irytuje wielu pracowników Microsoft - poczynając od szefa korporacji Steve'a Ballmera, który przy wielu okazjach ostro wypowiada się o konkurencji. Wszyscy szefowie Microsoft są przy tym zgodni co do zapewnień, że firma jest zdecydowana wygrać ten wyścig i w tym celu sięga po wszystkie niezbędne zasoby. Tak podczas wspomnianego summitu zapewniał sam Bill Gates oraz inni prezesi, których tłumaczenia miałem okazję posłuchać na żywo. Subiektywnie przyznaję jednak, że nie byli przekonywujący i w ślad za Robertem Scoble pytam - czy aby faktycznie?

Rywalizacja pomiędzy wyszukiwarkami sprowadza się przecież w gruncie rzeczy do prostej rzeczy - trafności wyników wyszukiwania. Można sięgać po marketing, zabiegać o faworyzowanie silników wyszukiwania przez przeglądarki i bombardować użytkowników informacjami o wzroście udziału w rynku... Wszystko to jednak traci na znaczeniu, gdy przychodzi do testu praktycznego - kilka dni temu w serwisie Twitter ktoś poinformował o nowym silniku przeszukiwania Twittera. Wpisujemy więc frazę "twitter search" w Google i w Live Search. Google od razu na pierwszym miejscu zwraca link do poszukiwanego silnika, Live Search z kolei... nie dość, że trafnego wyniku w ogóle nie prezentuje, to pierwszy zwrócony przez niego link kieruje do... Google.

Inna ciekawa obserwacja to podejście do emisji reklam i linków sponsorowanych. Robert Scoble po rozmowach z pracownikami Google, którzy wolą pozostać anonimowi, zauważył właśnie że Google od pewnego czasu delikatnie redukuje liczbę reklam. Z początku spowodowało to spadek przychodów, który okazał się krótkoterminowy - poprawiono bowiem korelację reklam z wyszukiwanymi zapytaniami i okazało się, że użytkownicy zaczęli ufać wyszukiwarce i częściej klikać w reklamowane treści. Praktyczna ilustracja tego trendu? Bary sushi w San Francisco. Google oprócz rzetelnych wyników wyszukiwania prezentuje trzy konkretne reklamy barów z numerami telefonów i lokalizacją ich położenia na mapie centrum miasta. Live Search z kolei... no cóż, użytkownik jest niemal masakrowany reklamami, które mocno zaburzają przejrzystość wyników i nie mają praktycznie nic wspólnego z sushi (hotele Intercontinental?). Zdecydowanie nie tędy droga, panowie z Redmond...

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.