r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dni DRAM są już policzone, masowa produkcja MRAM ma ruszyć w 2017 roku

Strona główna AktualnościSPRZĘT

O pamięciach typu MRAM, czyli Magnetoresistive Random Access Memory, mówi się od ponad dekady. W 2002 roku firmy Toshiba i NEC zarzekały się, że do 2005 roku ukończą opracowywanie procesu technologicznego, ale odmówiły skomercjalizowania efektów. To zadanie wzięli na siebie Infineon i IBM, w 2006 pojawiły się nawet 4-megabitowe kości pamięci MRAM firmy Freescale, kosztujące 25 dolarów, które przeszły bez echa. Kilka lat temu mówiło się nawet, że już w 2010 roku zaczną wypierać kości DRAM, ale nic z tego nie wyszło. Niektórzy zaczęli już sądzić, że to kolejna ślepa uliczka na drodze ewolucji…

Mimo że układy wykonane w technologii magnetorezystywnej charakteryzuje 10-krotnie wyższa prędkość pracy i zużycie energii o dwie trzecie mniejsze, niż DRAM, a do tego 10-krotnie większa pojemność przy identycznych wymiarach układu, producenci komponentów dopiero teraz zaczynają się nimi poważnie interesować. Nowo zawiązane konsorcjum złożone z 25 firm amerykańskich i japońskich obiecało spopularyzowanie układów MRAM do 2018 roku.

Kluczem do sukcesu będzie udoskonalenie procesu masowej produkcji kości pamięci i dobranie materiałów. Prace nad tym prowadzone będą na japońskim Uniwersytecie Tohoku w Sendai, pod kierownictwem profesora Tetsuo Endoha. Od lutego pracować z nim będą naukowcy zatrudniani w firmach należących do konsorcjum, w tym Renesas Electronics, Hitachi, Shin-Etsu Chemical i Micron Technology. Inicjatywa jest otwarta na kolejnych członków z Ameryki i Europy. Proces produkcji ma być gotów do marca 2017 roku. Micron zamierza wprowadzić MRAM-y na rynek w 2018 roku.

r   e   k   l   a   m   a

Konsorcjum skupiające największych producentów krzemowych płytek i pamięci DRAM ma silnych konkurentów. Z badań nie zrezygnowała Toshiba, na własną rękę eksploruje to pole także Samsung Electronics, ale dla konsumentów to dobra wiadomość. Jeśli uda się zmiana powszechnie wykorzystywanego typu pamięci, będziemy mogli liczyć między innymi na to, że smartfony w trybie czuwania będą wytrzymywać na baterii kilka dni, a nie jedną dobę, zaś laptopy będą o kolejny rząd wielkości szybsze. Oczywiście jeszcze nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu — zawsze coś może pójść nie po myśli badaczy i na następną generację pamięci przyjdzie nam czekać kolejnych kilka lat.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.