r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dokąd zmierzają urządzenia ubieralne? Przyszłość to elektroniczne tatuaże

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Nic dziwnego, że w kontekście pojawiania się na rynku coraz większej liczby urządzeń ubieralnych, pojawiają się pomysły pójścia o krok dalej, choćby w postaci pewnych modyfikacji ciała. Swoje pomysły na zastosowanie e-tatuaży zaprezentowała swojego czasu Motorola, jednak pomysł doczekał się właśnie twórczego i daleko idącego rozwinięcia.

A to za sprawą kojarzonego dotychczas głównie z aplikacjami mobilnymi Chaotic Moon Studios. Trwają tam bowiem prace nad tymczasowymi tatuażami połączonymi z czujnikami, a nawet diodami. Całość miałaby być nakładana na ciało w prosty i szybki sposób – tak, jak ma to miejsce w przypadku tymczasowych „tatuaży”, które przed laty wyznaczały status na podwórku w przypadku większości osób, które nie ukończyły dziesiątego roku życia. Oczywiście tym, co odróżnia tatuaże Chaotic Moon od tamtych jest fakt, że są one wykonane z półprzewodnikowego tuszu.

Przeniesiony w ten sposób na skórę układ miałby być złożony także z czujników, które w praktyce będą stanowić zapewne zrożnicowane modyfikacje tagów RFID oraz filtrów chemicznych. O ile w przypadku pomysłów Motoroli, e-tatuaże miały służyć tak trywialnym zastosowaniom, jak odblokowywanie telefonu czy dokonywanie transakcji, to właśnie wspomniane filtry pozwalają Chaotic Moon Studios między innymi na monitorowanie części procesów życiowych.

r   e   k   l   a   m   a

E-tatuże mają zatem być przydatne przede wszystkim w dostarczaniu informacji o kondycji zdrowotnej. Możliwym scenariuszem jest na przykład naklejenie na swoje ciało układu z filtrem i modułem Bluetooth LE który za pomocą aplikacji zainstalowanej na smartfonie poinformuje o tym, że temperatura ciała przekroczyła na przykład 38 stopni. Wspomniana aplikacja wydaje się jednak piątym kołem u wozu – zastąpić może ją na przykład dioda.

Jak widać na materiałach zaprezentowanych przez autorów pomysłu, problem aktualnie stanowi zasilenie tatuażowego układu. Tatuaże są bowiem wyposażone w baterie, które mogą być umieszczone na ciele wraz z czujnikami i półprzewodzącym tuszem. Takie rozwiązanie wydaje się jednak mało wygodne i wygląda dość kuriozalnie. Można zakładać, że w miarę rozwoju tagów RFID, etykiety będą mogły nie tylko działać bez dodatkowego zasilania wiele lat, ale również umożliwiać przekazywanie energii innym elementom. Do tego czasu pomysły Chaotic Studio mogą stanowić interesujący drogowskaz co do tego, w jakim kierunku mogą w przyszłości podążyć urządzenia ubieralne.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.