Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Abandonware - czyli o dziurawym prawie i nielegealnym oprogramowaniu.

Abandonware - oprogramowanie, którego twórca już nie sprzedaje i nie zapewnia dla niego obsługi. Spotyka się również użycie tego określenia w stosunku do oprogramowania, którego twórca świadomie zaprzestał rozwoju i wsparcia produktu. Określenie „abandonware” nie jest używane w odniesieniu do starszych wersji danego oprogramowania, które już nie są sprzedawane i wspierane, o ile producent nadal wspiera i sprzedaje oprogramowanie, które stanowi kontynuację tych wersji. Źródło: Wikipedia

i dopisek poniżej artykuły, którego część przytoczyłem wyżej

Np. w Polsce prawa autorskie do programu komputerowego wygasają po upływie 70 lat od śmierci autora, jeśli on osobiście upowszechniał program, lub 70 lat od daty pierwszego rozpowszechniania, jeśli program był rozpowszechniany przez inną osobę lub firmę.

A teraz zadajemy pytania.

Czy pobierając oprogramowanie Abandonware jestem piratem?

IMO odpowiedź brzmi TAK. Przecież żaden program nie posiada więcej niż 70 lat, a co za tym idzie portale je rozpowszechniające są portalami "pirackimi".

Co można zaliczyć jako Abandonware?

Według polskiego prawa na rynku nie istnieje jeszcze oprogramowanie Abandonware jednak w sieci znajdziemy sporą ilość portali rozpowszechniające w ten sposób oprogramowanie. Jednym IMO z najpopularniejszych jest portal Abandonia. Znajdziemy na nim przede wszystkich gry z lat 80/90. Nie wszystkie niestety możemy pobrać. Część z nich wciąż jest sprzedawana, więc zamiast klasycznego "Get it" możemy trafić na "Buy it".

Co jest zaliczane do Abandonware?

Tutaj nie ma jakichś wytycznych chyba. Z moich szybkich obserwacji wynika, że główną przyczyną przyczepienia do aplikacji plakietki Abandonware jest porzucenie jej wspierania przez autora/wydawcę. Na wyżej wspomnianym portalu już na drugiej stronie jednego z działów spotkałem aplikację z roku 2004 do pobrania, a kilka stron dalej aplikację z 1996 do kupienia, z czego firma wydająca pierwszą z nich istnieje i jak widzę ma się dobrze natomiast firma wydająca drugą z nich nie istnieje od kilku lat a prawa do tytułu zostały sprzedane.

Jeśli organy prawda nie ścigają za posiadanie Abandonware to co możemy zaliczyć do tej grupy?

Ja bym zaliczył wiele, a jako główny wyznacznik oznaczenia aplikacji jako Abandonware wziął pod uwagę dwa czynniki:
1. Brak wsparcia producenta.
2. Brak możliwości zakupu oprogramowania u autora/wydawcy.
Dlaczego? Powiedzmy, że kilka(naście) lat temu kupiliśmy grę. Nośnik uległ zniszczeniu. Nie mamy żadnej podstawy aby prosić wydawcę o dostarczenie drugiej kopii gry (czy to na nośniku czy to w wersji elektronicznej) a także nie można już zakupić nośnika z daną grą. Czy nie powinniśmy mieć możliwość pobrania tej gry z dowolnego miejsca w sieci? Przecież już raz zapłaciliśmy za nią, a ponowne zakupienie nie jest możliwe.

A teraz spójrzmy np. na systemy. W ostatnie wakacje pożyczyłem od kolegi grę, która działa jedynie pod Windows 98, którego legalne zakupienie jest co najmniej trudne. Ale zaraz. Mój pierwszy komputer posiadał Windows 98, za który zapłaciłem. Co prawda komputer został skradziony a nośnik zaginął gdzieś z wiekiem. Ja uważam, że jak najbardziej mam prawo zaopatrzyć się w Windows 98 z jakiegoś źródła w sieci(jako student mogłem do niedawna pobrać każdego Windowsa legalnie z MSDNAA, teraz mogę ostatnie dwa wspierane, ale to tak na boku(Informacja dla ciekawskich. Dziś MSDNAA dostarcza mi oprogramowania na co najmniej 2 komputery a nie jak kiedyś na jeden.)). Przede wszystkim Windows 98 już od lat nie jest wspierane. Drugą sprawą jest wygaśnięcie kontynuacji tej serii oprogramowania, bo w końcu ostatnim wydaniem Windows opartym o DOS jest Windows Millenium (tutaj nie jestem pewny rodowodu Windowsów ale szło jakoś tak. Ewentualnie proszę wyprowadzić mnie z błędu wpisem w komentarzach). Dzisiejsze Windowsy pochodzą z linii NT, które posiadają tylko teoretyczną "zgodność" ze starszymi produktami MS.

Czy takie tłumaczenie może przejść w sądzie?

Przede wszystkim nikomu nie życzę siedzieć na sali sądowej jako oskarżonemu o piractwo. Nie jestem prawnikiem więc ciężko mi powiedzieć, jednak uważam, że może to być po części linia obrony. Czasem niestety jesteśmy zmuszeni do korzystania starego oprogramowania ze względu na sprzęt czy oprogramowanie a jak wiadomo wszelkie nośniki są zawodne a naklejki z kodem nie są niezniszczalne.

Czy wiek oprogramowania powinien być skrócony aby osiągnęło ono status Abandonware?

Kwestia sporna. Informatyka jest dziedziną, gdzie jeden rok jest jak 300 lat w fizyce lub matematyce. Oprogramowanie aktualne dziś jest nieaktualne jutro. I tak naprawdę okres ten powinien zostać skrócony do maksymalnie lat 20. Kto dziś np. korzysta z Windowsa 95 czy DOS? Tylko firmy, gdzie to oprogramowanie jest konieczne ze względu na sprzęt lub oprogramowanie dostępne tylko na tę platformę. IMO za 70 lat zapewne nie będzie MS, nie będzie Windowsa czy Linuksa, a Gates, Jobs i Torvalds przejdą do historii jako pionierzy informatyki ale nikt nie będzie korzystał z ich oprogramowania bo i po co?

Czy namawiam do korzystania z Abandonware?

Nie. To jest już kwestia własnego sumienia. Względem prawa człowiek pobierający gry z przed 15 lat oznaczone przez właściciela jakiegoś portalu jako Abandorware jest takim samym przestępcom jak ten co pobiera gierkę, która co ledwo opuściła tłocznię a jednak inaczej traktowany przez organy ścigania. Jednak Abandonware umożliwia poznać oprogramowanie z ubiegłych lat tym młodym i wrócić do czasów młodości tym w kwiecie wieku (jestem młody a jednak wole te "wiekowe" gry :D).

Podsumowanie i kilka słów wyjaśnień.

Może nie będzie to dla was zdziwienie, że poruszam temat darmowego oprogramowania, jednak przyczyna jest dość nietypowa. Mianowicie po instalacji PCLinuxOS (tak jak ktoś proponował mi pod ostatnim wpisem na blogu (i o tym też będzie pewnie "kontrowersyjny" wpis)) instalując swoje ulubione oprogramowanie i personalizując dystrybucję natrafiłem na obecność w repozytorium Heroes of Might and Magic I, której(którego?) obecność(ci) bardzo mnie zdziwiła szczególnie, że Ubisoft nie lubi być grzecznym wydawcą i pomagać konsumentom.

Co do samego Abandonware. Moim zdaniem jest to najbardziej kontrowersyjne oprogramowanie jakie można napotkać. Aktualnie każde z nich jest niezgodne z prawem a jednak tolerowane. Czy to może wpłynąć na częstszą obecność starszych produktów na rynku? Zapewne w ogóle szczególnie, że dziś liczy się wygląda a nie klimat gry i efektowność a nie efektywność środowisk graficznych.

Pozdrawiam. 

oprogramowanie internet gry

Komentarze

0 nowych
alucosoftware   7 #1 15.03.2012 23:56

@Draqun
Ciekawie to wszystko ująłeś, miło się czytało. Nie wiem czy w sądzie "przejdzie" jakiekolwiek tłumaczenie (takie cyrki to tylko w Ally McBeal :)

Mifczu   12 #2 16.03.2012 08:13

Wszystko rozchodzi się chyba o to, że ten zwiększony czas powstał niedawno. Kiedyś obowiązywał chyba okres 10lat. A prawo nie działa wstecz więc tu leży chyba furtka tych serwisów.

LordRuthwen   6 #3 16.03.2012 08:31

Ehh, niektóre tytuły... aż się łezka w oku kręci, dlatego na moim sprzęcie zawsze gości dosbox i mam pendrive z grami na jakich grałem jeszcze za czasów 486 (oczywiście wszystkie legalne) :)

tfl   8 #4 16.03.2012 09:15

1) przestepstwa w kwestiach naruszen praw autorskich prowadzi sie na wniosek cywiliny, nie z urzedu, dlatego jesli nie ma kto wnosic wniosku, to nikt nie go oczywiscie nie wniesie...
2) Jesli wlasciciel praw autorskich zdecyduje sie okreslic swoj program jako porzucony, to moze to zrobic. Jesli nie chce, to nikt nie moze za niego zdecydowac, by zrobil inaczej.
3) Za sciaganie z internetu nic w zasadzie nie grozi. Dopiero za udostepnianie mozna sobie narobic problemow.
4) "Względem prawa człowiek pobierający gry z przed 15 lat oznaczone przez właściciela jakiegoś portalu jako Abandorware jest takim samym przestępcom jak ten co pobiera gierkę, która co ledwo opuściła tłocznię a jednak inaczej traktowany przez organy ścigania."
a) w tym przypadku "przestępcą".
b) organy ścigania to w Polsce policja, prokuratura, CBA. Więc to chyba nie o nie Ci chodzilo.
c) jak w punkcie 3 - jesli sciagasz cos z netu grozi Ci niewiele (ewentualne podejrzenie, ze dalej udostepniasz).

A wydawca HoM&M1 bylo 3do, producentem new world computing, dopiero 5 wyszla od ubi :)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #5 16.03.2012 09:38

No cóż nasze prawo jest jakie jest. Dziwi mnie jednak aż tak długi okres - 70 lat, To raczej lekka przesada. Zastanawiam się jak to wygląda w innych państwach, nie podejrzewam, że jhest on też tak długi.

  #6 16.03.2012 09:42

A gry na GBC/GBA też zaliczają sie do Abandonware?

Draqun   9 #8 16.03.2012 10:07

@tfl
Faktycznie, że kilka niejasności mogło być w tekście. Dobrze, że o nich wspomniałeś.

@Shaki81
Bo taki wpis wymyśla człowiek nie w temacie. Jak pisałem za 70 lat nikt nie będzie chciał korzystać z tego co dla nas jest nowością :)

Draqun   9 #9 16.03.2012 10:13

@tfl
Wiem, że dopiero H5 wyszło od Ubi$oftu ;) ale to Ubi$oft posiada prawa do tytułu, a moim zdaniem z nimi trzeba uważać ;) Poza tym wszelkie prośby o udostepnienie chociażby kodu HoMM 3 spełzły na niczym. Szkoda, że twórcy nie zrobili takiego gestu w stronę fanów.

parasite85   8 #10 16.03.2012 11:33

@tfl:
Nie zgodzę się z Tobą. Legalnie ściągać można z internetu na własny użytek (jeśli się nie udostępnia w tym samym czasie), ale z tzw "dozwolonego użytku prywatnego" wyłączone jest oprogramowanie - więc również gry

slepciu   11 #11 16.03.2012 11:46

Jak dla mnie nie ma nic dziwnego, że nawet niewspieranego oprogramowania nie można legalnie pobierać. To autor programu (właściciel praw autorskich) ma prawo decydować, kto i na jakich zasadach może używać oprogramowania i może również zdecydować: "od dzisiaj nikt już go nie dostanie".
Jeśli chodzi o argument, że kiedyś zapłaciłem za program, to teraz mogę go legalnie pobrać z nielegalnego źródła, to chyba też nie do końca dobra droga. Skoro coś kupiłem i zgubiłem to mój problem, jak zgubię książkę, to nie mogę iść do sklepu i wziąć sobie nowej, bo już raz ją kupiłem, więc dlaczego w Windowsem miało by być inaczej. To oczywiście moje zdanie.
@tfl - prawnikiem nie jestem, ale z tego co się orientuje, to z ściganiem na wniosek cywilny tak jak piszesz jest z muzyką filmami itp, natomiast posiadanie nielegalnego oprogramowania jest już ścigane z urzędu.

  #12 16.03.2012 11:54

To że Millenium jest oparty o DOS to akurat mijanie się z prawdą. Jest ostatnim systemem korzystającym z BIOS. DOSa już nie używa.

tfl   8 #13 16.03.2012 12:50

@parasite85

Ale Ty mieszesz dozwolony uzytek prywatny z sciaganiem tresci z internetu. Dozwolony uzytek prywanty (z ktorego faktycznie wykluczona sa programy komputerowe) pozwala na (na przyklad) pozyczenie plyty z muzyka i ma sie nijak do sciagania programow z internetu. To nie jest to samo

@slepciu

Na pewno nie wynika to z ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych.

tfl   8 #14 16.03.2012 13:02

sorry, ze post pod postem


@sirsimon


dobre, dobre, wiecej takich!

gowain   19 #15 16.03.2012 13:08

@tfl Już o tym rozprawialiśmy przy okazji ACTA - muzyka, filmy - możesz ściągać, ale nie udostępniać. Programy, gry - każde ściągnięcie jest kradzieżą - jest to wprost napisane w bodajże Kodeksie Karnym.

Dokładnie KK, Art 278:

§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Wiele sądów uznało, że osiągnięcie korzyści majątkowej to także nie wydanie pieniędzy na dany program / grę - nie wydałeś, znaczy się zostało Ci więcej pieniędzy w portfelu, a to się równa korzyść majątkowa. Więc prosiłbym o nie wprowadzanie w błąd...

tfl   8 #16 16.03.2012 13:46

@Gowain

Zgadza sie, ten przepis kodeksu karnego o tym mowi. Tylko, ze tym razem nieco zagalopwales :) Nie kazde sciagniecie bedzie kradzieza - gdy wlasciciel sie na to zgadza, kradziezy nie ma. Gdy cos mozna dostac za darmo - kradziezy nie ma. Dlatego dla porzuconych aplikacji - kradziezy nie ma :)

Ale przyznaje z otwarta przylbica - przylapales mnie na pisaniu nieprawdy.

Sciagac z internetu mozna programy tylko wtedy, gdy wlasciciel praw majatkowych do tego programu na to zgode wyrazil.

(mam nadzieje, ze ten kompromis Ci odpowiada, nie chce miec w Tobie kolejnego wroga :) )

gowain   19 #17 16.03.2012 13:51

@tfl Ja tam wrogów nie szukam :) Tak dla doprecyzowania tylko - właściciel praw majątkowych lub autorskich :) i taki kompromis mogę podpisać :P

oprych   13 #18 16.03.2012 15:55

Mało kto zauważył najistotniejszą rzecz - 70 lat ochrony, dla zdrowo myślącego człowieka to jest największy absurd, szczególnie jeśli chodzi o kwestię dotyczące programów czy elektroniki :P

A z uwagi na miłość do patentów i praw autorskich naszych "przyjaciół" z za Wielkiej Wody, to nawet szkoda gadać...

Dobrze, że w Polsce nie ma jeszcze odpowiednika takiej organizacji przestępczej jak ZAIKS dla twórców oprogramowania :)

Xelosu   4 #19 16.03.2012 15:58

Prawo autorskie jak sama nazwa wskazuje przysługuje autorowi lub gdy ten jest nieznany (albo zbiorowy) przysługuje osobie prawnej, która dany utwór wydała.

I teraz, jeśli Heroes of Might and Magic 1 zostało wydane przez New World Computing, które zostało w 96 roku przejęte przez 3DO, to prawa autorskie przysługiwały firmie 3DO. Firma ta jednak zbankrutowała w 2002 roku i przestała istnieć jako osoba prawna. Jednoznacznie oznacza to że jakiekolwiek prawa majątkowe jakie firma posiadła przepadły. Fizycznie nie ma już nikogo kto mógłby twierdzić w sądzie, że jego prawa zostały naruszone.

Co do Ubisoft. Firma zakupiła prawa do własności intelektualnej (IP) jaką jest świat M&M. Dzięki temu ma prawo do zarządzania tą własnością w sposób dowolny. Nie oznacza to jednak, że Ubisoft nabyło jakiekolwiek prawa autorskie do poprzednich dzieł ze stajni 3DO. A przynajmniej nie jest to oczywiste i należałoby to w sądzie udowodnić.

Czyli podsumowując na przykładzie tego HoMM1.
Rozpowszechnianie tego produktu jest naruszeniem praw autorskich gdyż prawa te nie zostały jeszcze wygaszone. Jednocześnie nie istnieje osoba, której to prawa zostały złamane (lub jest niejasne kto tą osobą jest).

Czyli to całe pojęcie abandonware odnosi się do programów, dla których nie jest jasne, kto jest właścicielem praw autorskich majątkowych.
Oczywiście jeszcze dalej pozostaje kwestia ewentualnego odszkodowania, którego obliczenie nie jest możliwe bo produkt nie jest dostępny w sprzedaży w obiegu publicznym.

Teraz realia na przykładzie Homm1
1) Ubisoft musiałby wykazać w sądzie, że jest właścicielem praw
2) Musiałby wykazać stratę z tytułu naruszenia praw (której nie ma bo nie sprzedają HoMM1)
3) Kwota ewentualnego odszkodowania nie pokryłaby pensji prawników przez te wszystkie lata sądzenia
się z kimś o pietruchę.

Zgadzam się jednak, że prawo powinno jakoś regulować takie przypadki na przykład automatycznie anulując prawo autorskie do utworów, co do których ustalenie właściciela praw autorskich majątkowych jest niemożliwe.

sgj   11 #20 16.03.2012 16:34

@sirsimon
"To że Millenium jest oparty o DOS to akurat mijanie się z prawdą. Jest ostatnim systemem korzystającym z BIOS. DOSa już nie używa."

Używa. MSDOS 8 użyty w ME nie pozwala jedynie na pracę w czystym DOS. Głównie z powodu zablokowanego przetwarzania plików startowych DOS co miało zwiększyc stabilnośc. Cala konfiguracja uruchamiania Win była na sztywno zapisana w jądrze DOS + msdos.sys.
Ograniczeń tych była pozbawiona wersja instalowana na dyskietkach startowych.

WODZU   17 #21 16.03.2012 16:48

@Mifczu
"...A prawo nie działa wstecz..."

W Polsce działa. Pogadaj z tym którzy kupili auta z kratką jako "ciężarowe" i które to auta przestały być ciężarowe.

  #22 16.03.2012 16:49

Dla mnie nazywanie złodziejami lub piratami ściągających i udostępniających porzucone, bezpańskie projekty nieistniejących firm to przesada :) Kto wie. Może lada chwila powstanie dobroduszna organizacja, która w imieniu prawa i przywracania porządku na rynku i w sieci przypisze sobie prawa do tych staroci żądając opłat za coś czego nie stworzyła :)

-------------
*sprzed

  #23 16.03.2012 16:57

@slepciu

"To autor programu (właściciel praw autorskich) ma prawo decydować, kto i na jakich zasadach może używać oprogramowania i może również zdecydować: "od dzisiaj nikt już go nie dostanie" "

Tym samym uważasz za nie fair udostępnianie, ściąganie, korzystanie z darmowej starszej wersji programu, którą autor wycofał wprowadzając wersję nowszą i płatną?

  #24 16.03.2012 19:38

"Nie będzie windowsa/mac-os-a"

Jeszcze się zgodzę. Wielkie firmy nie padają tylko w zasadzie zmieniają właścicieli, więc może jakoś winda czy mac-os przetrwają pod warunkiem, że nie wykupi takiej firmy jakaś korporacja produkująca np. spłuczki do kibli... Akurat w wypadku wielkich firm zawsze się może zdarzyć sytuacja w której udziały razem z wartością firmy padną na pysk i finito.

"Nie będzie (...) Linuksa"

Nie zgodzę się. Kod jest wydany w wersji publicznej, jest dostępny powszechnie i tylko cud może spowodować, że z dnia na dzień wszyscy, ale to wszyscy współtwórcy kodu systemu GNU/Linux zaprzestaną współpracy. Nawet jeśli by doszło do globalnej okupacji czy wojny, nie wielce prawdopodobne jest, że system ten z dnia na dzień zniknie.

Placio74   7 #25 17.03.2012 18:19

@Xelosu
Akurat "Heroes of Might and Magic I" jest od kilku lat w sprzedaży na GOG.com. i w metryce jako wydawca wymieniony jest właśnie Ubisoft.

  #26 18.03.2012 00:09

gowain | 16.03.2012 13:08
"Programy, gry - każde ściągnięcie jest kradzieżą - jest to wprost napisane w bodajże Kodeksie Karnym."
Jaką kradzieżą? Że niby że co, wykradam coś komuś? Zabieram twórcom to, co JUŻ posiadają? Nie. Nie zakradam się do ich mieszkań i przykładowo nie zabieram im telewizorów. Oni chyba mylą z udostępnianiem (częściowo). Ale z udostępnianiem to i tak jest tak, że ktoś musiał kupić ich dzieło, aby móc je udostępnić, chyba że licencja mówi (kolejne brednie) inaczej.

  #27 18.03.2012 14:26

@PavloAkaLogan

Są takie rzeczy, których nie możesz robić - np. nie możesz sobie kopiować pieniędzy (de facto na tej samej zasadzie, przecież nikogo nie okradasz), tak samo tutaj. Czy jeśli kupisz "sklonowany" (odległe czasy) TV, bo myślisz, że coś trafi do twórców? Poza tym zauważ, że twórcy nie sprzedają gry za (np.) milion złotych, tylko za 100 - oni nie sprzedają gry, oni sprzedają tobie możliwość grania (de facto nie jesteś właścicielem, więc łamiesz ich prawo)

Tutaj jest pytanie czy licencja jest wiążąca? Jeśli tak to masz napisane, że nie możesz przegrywać, pożyczać itd. Mimo wszystko to robisz (Chrzanić system?)

slepciu   11 #28 19.03.2012 13:13

@a.n - "Tym samym uważasz za nie fair udostępnianie, ściąganie, korzystanie z darmowej starszej wersji programu, którą autor wycofał wprowadzając wersję nowszą i płatną?" - To już jest nadinterpretacja tego co napisałem. Chodzi o to, że "autor" ma prawo przestać sprzedawać swoje oprogramowanie i to nie upoważnia nas do korzystania z nielegalnych wersji tego oprogramowania. Natomiast jeśli wcześniejsza wersja była udostępniona na licencji, która pozwala na rozpowszechnianie programu za darmo innymi kanałami niż tylko "od autora" (tak jest w większości licencji na darmowe oprogramowanie), to ta wersja nadal jest legalna i nie ma problemu, bo tak postanowił sam "autor" udostępniając program na takiej licencji.

Xelosu   4 #29 20.03.2012 01:59

@Placio74

Po 1
Co ma wydawca do autorstwa?
Twierdzisz że jak Fabryka Słów wydaje Sapkowskiego to mają do jego książek jakieś prawa autorskie?
Autor zezwolił to wydają.

W przypadku Ubisoftu, autor nie zabronił to też wydają.
A nie zaciekawiło Cie czasem czemu nie wydają tego sami jako Ubisoft (na przykład na Steamie) tylko przez Gog?

Po 2
Tytuły na Gog nie są oryginalnymi działami tylko modyfikowanymi.
No chyba, że uważasz że HoMM1 obsługiwało: Windows XP, Windows Vista, Windows 7 (32 & 64 bit)
jak zostało wydane.
Można przypuszczać, skoro Ubisoft ma prawa do IP to może sobie wydać taki 'remake'.

ichito   11 #30 21.03.2012 06:09

Fajnie, że ktoś porusza dość unikalny temat, ale w ogóle nie rozumiem podstawowej rzeczy. Najpierw definicja "abandonware", a potem ni przypiął ni przyłatał fragment dotyczący utraty praw autorskich i na tej korelacji budowanie całego artykułu. Na dodatek jeszcze w tytule "rzecz o dziurawym oprogramowaniu"...skąd takie wnioski? Rozumiem, że spekulowanie na różnych, czasem niepowiązanych faktach może być rozrywką, ale tu wygląda to nieco niespójnie...sorry.
Problem wg mnie ma dwie główne strony - czy program jest darmowy czy płatny oraz czy pobierany jest z oficjalnych stron (legalne/znane/zaufane portale, gdzie program "leży" nawet wcześniej, niż został porzucony) lub wciąż istniejącej strony programu czy ze stron z prywatną wymianą plików.
Na znanych portalach wciąż istnieją takie programy i skoro wciąż tam są, nikt ich nie usuwa z jakiś przyczyn lub sam autor ich nie usunął, nie może być mowy o żadnym łamaniu prawa. To portal bierze na siebie odpowiedzialność, a użytkownik nie musi być prawnikiem, nie musi znać obcego języka...choć musi zatwierdzić licencję przy instalacji...ale nie sądzę, żeby w takiej licencji stało coś na temat "okresu używalności" programu po zakończeniu jego rozwoju...z niczym się takim w każdym razie nie spotkałem.
Podobnie z płatnym oprogramowaniem...skąd użytkownik ściągający program ma wiedzieć, komu i na jakich zasadach zostaną przekazane jego pieniądze?...jak ma to zbadać?...i czy musi to sprawdzać? Absolutnie nie, bo nic nie nakłada na niego takiej konieczności i nikt tego nie wymaga. Jest legalne miejsce nabywania programu...są podane publicznie tego zasady...znana jest cena i dalsza procedura...gdzie w tym łamanie prawa?
Jeśli chodzi "dziurawość" takiego softu...to chyba nadużycie jednak, choć w przypadku systemów, programów zabezpieczających może tak być...ale znam wiele różnych programów zabezpieczających, które są wciąż bardzo skuteczne mimo, że nie rozwijane od lat nawet 6 czy 7, co w tej dziedzinie bywa sporą przepaścią.
Na koniec jeszcze jedno...przykład - przypadek szczególny jakim jest program do wirtualizacji Shadow Defender. To najskuteczniejszy w tej chwili i najbardziej uznany program do wirtualizacji systemu, po którego autorze ślad zaginął ok. 2 lata temu w Chinach w okresie tragicznego trzęsienia ziemi i zbliżonym okresie czystek politycznych. Ta historia to trochę jak kryminał w każdym razie konkluzja jest taka...ktoś przejął tę stronę, ktoś wypuścił "nową" wersje programu, która de facto nie różni się niczym od poprzedniej, ktoś spolszczenie do ostatniej "starej" wersji oficjalnie ogłasza do wersji najnowszej, przy czym autor spolszczenia nie potwierdza żadnych ustaleń w tym temacie...ktoś przedłuża okres rejestracji domeny strony, ktoś wciąż kasuje pieniądze...
Czy wiedząc, że prawdziwy autor programu nie stoi za tym wszystkim i kupując ten program łamiemy prawo?

Placio74   7 #31 21.03.2012 15:33

@Xelosu | 20.03.2012 1:59

"Po 1
Co ma wydawca do autorstwa?
Twierdzisz że jak Fabryka Słów wydaje Sapkowskiego to mają do jego książek jakieś prawa autorskie?
Autor zezwolił to wydają.

W przypadku Ubisoftu, autor nie zabronił to też wydają. "
A co mają prawa wydawnicze do autorskich?
Nie wiem jakie Ubisoft zawierał umowy - czy oprócz praw do tytułu kupił także prawa do wydawania gier należących do 3DO...
BTW... autor zezwolił - zawierając odpowiednią umowę, w której określone są także takie warunki jak (możliwa) wyłączność czy czas (ilość lat) przez który dane wydawnictwo ma prawo do wydawania danego tytułu.

"A nie zaciekawiło Cie czasem czemu nie wydają tego sami jako Ubisoft (na przykład na Steamie) tylko przez Gog?"
To była raczej inicjatywa GOG.com (CD Projekt RED).

"Tytuły na Gog nie są oryginalnymi działami tylko modyfikowanymi.
No chyba, że uważasz że HoMM1 obsługiwało: Windows XP, Windows Vista, Windows 7 (32 & 64 bit)
jak zostało wydane.
Można przypuszczać, skoro Ubisoft ma prawa do IP to może sobie wydać taki 'remake'."
Jedyna modyfikacja to usunięcie zabezpieczeń/DRM (jeśli gra takie miała). HoMM1 na GOG.com to stara wersja DOS'owa z dołączonym i skonfigurowanym emulatorem DOSBox.

Xelosu   4 #32 04.04.2012 17:30

Ale ty mieszasz pojęciami.. ja nigdzie nie mówiłem o żadnych prawach wydawcy.

Co do GoG, tak się składa, że sami w wywiadzie mówią, że gry są optymalizowane:
"When everyone agrees on everything the fun part begins - the whole team gets the list of games that were signed and we go all excited and reminiscent the old days when we played those titles. Programmers get their hands on masters to optimize them to run on Win XP/Vista/7 (what they do with those is a question to Pawel)"
- z oficjalnej strony DosBox-a

Akurat tak się składa, że Heroes I w wersji 1.1 PL (wydane przez CD Projekt) obsługuje systemy XP i Vista/7 bez żadnych emulatorów.
Gra została zmodyfikowana jeszcze za zgodą 3DO przy okazji wydania Heroes IV i dodawana do tejże gry jako bonus (Razem z Heroes II Gold).
Chodziło mi jedynie o przykład, że gry są modyfikowane i optymalizowane. Jeśli ktoś posiada "prawa do tytułu" (jak to się potocznie nazywa) znaczy, że może takie modyfikacje dokonywać. I oficjalnie wiadomo że takie prawa Ubisoft nabył.
Natomiast nie jest już tak oczywiste, że posiada on prawo autorskie, a zarazem, że tylko Ubisoft może decydować w jakiej postaci i gdzie Heroes I zostanie wydane.

Ponad to ja bym nie wierzył w ani jedno słowo ludzi z GoG. Nie doczekałem się od nich odpowiedzi z Supportu przez dwa lata. Kupiłem grę niby zoptymalizowaną pod Vistę, a gra wywala błędy typowe dla niekompatybilnych programów.
Zmodyfikowali pewnie pliki nagłówkowe i myślą że to optymalizacja..

Placio74   7 #33 05.04.2012 00:19

@Xelosu
Akurat tak się składa, że Heroes of Might and Magic I wydano w wersji dla systemu DOS (1995) i później Windows (1996). Na GOG.com dostępna jest (niestety) tylko wersja DOS'owa (dotyczy to także kilku innych gier - w tym i Heroes of Might and Magic II).


"Jeśli ktoś posiada "prawa do tytułu" (jak to się potocznie nazywa) znaczy, że może takie modyfikacje dokonywać. I oficjalnie wiadomo że takie prawa Ubisoft nabył.
Natomiast nie jest już tak oczywiste, że posiada on prawo autorskie, a zarazem, że tylko Ubisoft może decydować w jakiej postaci i gdzie Heroes I zostanie wydane."

Ubisoft nabył prawa do franczyzy "Might and Magic", a nie tylko prawa do tytułu.
Nawiasem mówiąc... inaczej jest/było z "Prince of Persia" - w 2001 roku Ubisoft nabył prawa do tytułu, ale franczyza pozostaje w rękach Jordana Mechnera i od jego zgody zależna jest produkcja nowych gier "Prince of Persia" jak i reedycja starych.

  #34 03.11.2015 10:06

lol