Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dysleksja a programowanie

Na początku chciałbym zacytować definicje dysleksji.

Definicja wg M. Bogdanowicz z książki "O dysleksji czyli specyficznych trudnościach w pisaniu i czytaniu" wydawnictwa LINEA

Specyficzna rozwojowa dysleksja to zaburzenia manifestujące się trudnościami w nauce czytania, mimo stosowania obowiązujących metod nauczania, normalnej inteligencji i sprzyjających warunków spoteczno-kulturowych. Jest spowodowana zaburzeniami podstawowych funkcji poznawczych, co często uwarunkowane jest konstytucjonalnie

A także

Pseudodysleksja to trudności w czytaniu i pisaniu, które nie mają specyficznego charakteru: nie ograniczają się tylko do czytania i pisania, nie mają specyficznych symptomów i nie są uwarunkowane parcjalnymi zaburzeniami funkcji psychoruchowych 2. Są one uwarunkowane zaniedbaniem środowiskowym, błędami dydaktycznymi szkoły, brakiem motywacji do nauki, przebywaniem w dwujęzycznym lub obcojęzycznym otoczeniu itp.

a także dopisek na Wikipedii

Zaburzenia te mogą dotyczyć percepcji wzrokowej - objawiającej się widzeniem, ale niedostrzeganiem, percepcji fonologicznej - objawiającej się słyszeniem, ale nieusłyszeniem oraz integracji powyższych procesów.

O Dysleksji i o mnie

Zdaniem wielu naszych rodaków, nie istnieje coś takiego jak Dysleksja, Dysortografia czy Dyskalkulia. Tłumaczy się to lenistwem, zaniedbaniem i wieloma innymi powodami, które świadczą tylko o niedokształceniu ludzi tak twierdzących. Oczywiście nikogo nie chcę obrażać moim stwierdzeniem.

Prośba o wysłanie mnie na badania w sprawie dysleksji została podana przez mojego wychowawcę w klasie 4 podstawówki. Była to pierwsza osoba, która podejrzewała u mnie to zaburzenie. Niestety pedagog, który odpowiadał za podpisanie tegoż papieru nigdy nie zezwolił na to. Dopiero w gimnazjum polonistka wywalczyła badania dla mnie. Po badaniach okazało się, że posiadam zaburzenie zwane Dysleksją rozwojową.

Świat się od tego nie przewrócił ;) wtedy to zaczynałem moją przygodę z komputerami. Uczyłem się HTML, PHP i coś tam skrobałem w PASCAL'u. Wiedząc ile kosztuje leczenie takiego schorzenia wiedziałem, że moich rodziców nie będzie stać na nie. Wtedy to zacząłem częściej sięgać po książki! W trakcie gimnazjum czytałem książek około 10 do roku (nie licząc lektur - tych czytałem 2/3 na rok) . W liceum mając więcej czasu książek czytałem ~25 na rok. Już wtedy uczyłem się C++. Właśnie w liceum musiałem ponowić badania o dysleksje. Pomimo próśb nie zostałem wysłany na badania ponieważ, wg mojej polonistki nie posiadałem takiego schorzenia. Uważała, że ilość błędów jakie popełniałem mieściła się w pewnej normie. Ja osobiście uważam, że udało mi się ograniczyć je sporą ilością czytania i pisania.

Jak to się ma na studiach. Wbrew pozorom nie posiadam już tyle wolnego czasu co kiedyś. Poza tym dziś dość dużo czasu spędzam przy komputerze pisząc kod, czy czytając informacje na różnego rodzaju portalach. Niby robię to samo, jednak zauważyłem u siebie pewne problemy nie tylko w trakcie pisania kodu ale także w trakcie pisania zwykłego tekstu. A po kilku/nastu godzinach spędzonych przy komputerze nieraz nie chcę już męczyć oka książką (ale coś tam jeszcze czytam).

Co ma piernik do wiatraka?

Teraz chciałbym opisać, jak to się ma do mojej sytuacji. Pisząc kod każdy z nas popełnia błędy w postaci zgubienia średnika, literówki , wstawienia jednego znaku więcej, powtórzenie instrukcji lub jej nie napisanie. Nie? Bo mi np. bardzo często nawet te ostatnie z przykładów.

Poza tym złapałem się ostatnio na problemie złożenia zapytania do instrukcji warunkowej. Wiedziałem, jaki ma być warunek, jakich użyć symboli arytmetycznych a mimo wszystko nie potrafiłem tego zapisać. Dopiero jak zapisałem pełnym zdaniem wszystko potrafiłem ładnie to przełożyć na warunek instrukcji.

Dość często pojawia się u mnie symptom widzenia i niedostrzegania. Zanim jakiś kod wstawię na forum z pytaniem co w nim nie gra potrafię godzinami sprawdzać krok po kroku każde słowo w poszukiwaniu błędu czy debugować ten kodu. Dzięki sprawdzaniu pisowni unikam błędów składniowych ale są błędy, których kompilator nie sprawdzi. Przykładowo ucząc się ostatnio Javy stworzyłem klasę, której zmienne miały być statyczne. Jednak po chwili stwierdziłem, że źle podchodzę do problemu i poprawiłem kod. Niestety po kompilacji wciąż dany obiekt działał jakby miał zmienne statyczne (i tak faktycznie było ale o tym zaraz). Oczywiście sprawdziłem zmienne a także metody klasy krok po kroku. Wszystko zajęło mi trochę ponad godzinę kiedy się poddałem. Po prostu nie mogłem stwierdzić gdzie jest błąd. Po wstawieniu na forum błąd został zlokalizowany w ciągu 5 minut. Nie wyobrażacie sobie jaki byłem czerwony gdy wskazano mi owe przeszkadzające słowo "static" w kodzie. Ja natomiast nie potrafiłem jego dostrzec mimo największych chęci znalezienia błędu a kodowałem sobie wczesnym wieczorkiem.

Podsumowując

Domyślam się że większość ludzi czytujących DP to ludzie wykształceniu lub wciąż kształcący się. Jeśli kiedyś spotkacie kogoś, kto ma pewne problemy z czytaniem/pisaniem nie mówcie od razu, że ktoś jest leniem lub nieukiem (lekko to ujmując). Jeśli wasze ktoś w rodzinie ma problemy wskazujące, na którąś z dysfunkcji prosiłbym o reakcję i udanie się do odpowiedniego specjalisty celem zbadania czy aby na pewno to nie są zaburzenia. Jeśli ktoś jest nieukiem 30 minut na testach więcej nic mu nie da, a osobie z problemami na pewno pomoże. Wiem to z doświadczenia.

Pozdrawiam.

PS. Właśnie natrafiłem na dość zabawny filmik pasujący do tematu. Myślę, że wszystkich nas to rozbawi i trochę uczyni temat mniej kontrowersyjnym - http://www.youtube.com/watch?v=FXDCkz72Koo&feature=player_embedded

Pozdrawiam 

porady hobby inne

Komentarze

0 nowych
Demagog   4 #1 12.03.2012 20:13

Fajny wpis. Naprawdę chwali ci się, że robiłeś coś z nią. Bo są tacy, dla których jest to tylko powód, żeby sobie ułatwić życie.
A jak z czytaniem? Utrzymujesz poziom :P

kubut   17 #2 12.03.2012 20:22

Moim zdaniem jednak piernik do wiatraka nie ma nic ;) Mimo ze dysekcji nie mam, nawet podejrzenia nigdy nie było, to w kodzie także czasami popełniam głupie błędy jak przykład z Twoim "static". Człowiek widzi to co chce, a ty nie chciałeś żeby tam było "static" :P Nie uważam, żeby było to związane z jakąś dysfunkcją, po prostu taka natura ludzka ;)

  #3 12.03.2012 20:25

Ehh czyli jednak... mam identyczny problem! Wpatruje sie w kod (pascala) godzine i za nic nie moge znalezc bledu! A pokaze koledze i okazuje sie ze blad byl tak banalny..... nie sadzilem ze moja dysleksja ma na to wplyw....

Ruzby   5 #4 12.03.2012 20:27

@kubut
piernik do wiatraka nie ma nic ;)
Ma - tyle samo liter...

molexor   6 #5 13.03.2012 10:49

O mnie dysleksje zdiagnozowano stosunkowo późno - w 8 klasie podstawówki i chciano oczywiście wydać mi stosowne zaświadczenie. Nie zgodziłem się wtedy. Musiałem w łożyć w to sporo wysiłku i determinacji, ale nigdy takiego zaświadczenia nie przyjąłem - maturę(starą) z polskiego zdałem na 4,5 , później skończyłem dziennikarstwo(licencjat). Nadal zdarza mi się popełniać błędy i ortograficzne (u mnie wchodziła w grę także dysortografia) i literówki, ale jest to już znacznie rzadsze niż kiedyś. Obecnie jestem na drugim roku informatyki inżynierskiej - pracuję jako dev można powiedzieć. Moja "choroba" nie przeszkadza mi zbytnio. Popełniam błędy w kodzie - mniej więcej tyle samo co moi koledzy.
Uważam że dysleksja/dysortografia/dys..... istnieją są chorobami i jak najbardziej współczuję wszystkim, którzy muszą się z tym borykać. Takie coś oznacza jednak nie to, że nie da się normalnie pisać, czy funkcjonować - wymaga to po prostu więcej wysiłku.
To trochę tak jak ze stwierdzeniem " nie mogę schudnąć" - możesz - a że nie przyjdzie ci to tak łatwo jak innym to inna sprawa. Może to kosztować 2, 3 , 5, 10 , 100 razy więcej wysiłku , ale da się.

molexor   6 #6 13.03.2012 10:51

P.S. Zjadłeś literkę w pierwszym cytacie :P :
"(S)przyjających"

dodo.gemini   5 #7 13.03.2012 14:50

ja twierdziłem, że jak ktoś pisze jak kura pazurem, to po prostu z lenistwa, wydaje mi się, że jakby rodzice za młodego trochę przycisnęli ładne pisanie to mogło by być ok (często nie mogę rozczytać się z protokołów z zajęć, co kumpel tam wpisał za wartości i zrobienie sprawozdanie graniczy z cudem)

Tak samo z błędami rozumiem, że ktoś może je zrobić w wyrazach które używa się rzadko, ale jak ktoś robi je w słowach często używanych to jest to niechlujne.

kubut   17 #8 13.03.2012 15:45

@dodo.gemini - a osoba z Alzheimerem zapomina bo nie chce jej się myśleć? Są różne zaburzenia, cześć osób faktycznie cierpi na dyslekcję, a część na dysfunkcję układu motywacyjnego :P

gowain   18 #9 13.03.2012 17:39

@dodo.gemini - co ma pisanie jak kura pazurem do dysleksji? Z charakter pisma poniekąd się rodzimy, każdy ma swój indywidualny i tyle, żadne przyciskani przez rodziców czy jakieś kary temu nie zaradzą. Zaczynasz mówić jak rodzice, którzy kiedyś szykanowali (nawet teraz tacy są!) swoje dzieci za to, że są leworęczne - sam jestem leworęczny, zawsze skrobałem niewyraźne literki, ale gramatyka, ortografia jak i inne przedmioty zawsze były na 5 (no czasami na 4 :P).

Co do błędów w kodzie - to nie cecha charakteryzująca dysleksję - ja też czasami godzinę, dwie, ba nawet pół dnia szukam zmiennej / funkcji / błędu, który powoduje problem w kodzie... mogę patrzyć, patrzyć i patrzyć i nie zauważę, że np zamiast apostrofa jest cudzysłów, albo zamiast znaczku dolara jest znaczek "and"... są też większe błędy jak właśnie słowo static itp.

Moje zdanie jest takie, że z dobre 70% dyslektyków jest po prostu pseudodyslektykami, którym nie chciało się uczyć zasad języka polskiego, a te pozostałe ok. 30% to prawdziwi psudodyslektycy, którzy poniekąd wstydzą się swojej "choroby" i robią wszystko, żeby pisać poprawnie, bo jak można wytłumaczyć wieczne, żenujące (np. rze!!!) błędy ludzi na forach, na gg, gdzie mamy w większości opcję słownika?

przemo_li   11 #10 13.03.2012 17:44

@dodo.gemini
A masz jakiś inny dowód oprócz własnego bałwochwalstwa ?

Czy może oczekujesz, że uwierzymy Ci we wszystko "bo Ty tak twierdzisz" ?

@Draqun
Ja byłem zdiagnozowany w 4/5 klasie podstawówki jako dysleksja w liceum zdiagnozowano mi dysortografię.

Ale ma bardzo niskie zdanie o tych paniach pracujących w przychodni (w Rzeszowie).

Przez 6 lat męczyłem się z językiem angielskim. Nic mi nie pomagało.

Poszedłem do New English School w Rzeszowie, uczą tam metodą Callana (troszkę unowocześnioną, Direct English, czy jakoś tak).

Jak na początku liceum nauczycielka miało obawy o to czy zdam maturę podstawową z anglika, to po 1 1/2 roku w NES, maturę rozszerzoną zdałem na 70% (przy okazji przeniosłem się do 2 od góry grupy językowej w liceum i tam też nie odstawałem).

Zajęcia wyglądają w ten sposób, że w książkach jest słówko/słówka a pod spodem pytania. A jak jest gramatyka to jest konstrukcja/konstrukcje pod spodem pytania. (Przez pytania mam na myśli przykłady używające konstrukcji lub wymuszające użycia konstrukcji przez odpowiadającego)
Pytanie zadaje prowadzący, ktoś odpowiada, to samo pytania następny odpowiadający. Czasami się wywiąże jakaś ciekawa rozmowa :) (+ miałem Nigeryjczyka, Kanadyjczyka, Amerykanina, Brytyjczyka, i Kilka polek i jednego Polaka za prowadzących, którzy się regularnie zmieniali)

Zajęcia w NES to 4h na tydzień.

Nic więcej się nie uczyłem.

Nic znaczy nic. Ani minuty w domu nie spędziłem na powtórkach, ćwiczeniach czy innych głupotach.

Wcześniej uczyłem się przez 6 lat anglika...

Maturę rozszerzoną zdałem na 70% a nauczycielka z liceum (ta z początku) myślała, że kolega sobie żartuje kiedy powiedział jej o moim wyniku. (Co ja bym dał aby widzieć jej minę :D )

Wnioski:

a) Dys* mają problemy z nauką języków obcych (aż do stopnia w którym się go nie potrafią nauczyć)
b) Dys* mogą się nauczyć języka obcego MÓWIĄC i go UŻYWAJĄC (czyli przeciwieństwo szkolnej rzeczywistości)
c) Z a) i b) Dys* jest realna.

d) Robię reklamę tej szkole (za darmo). Ale te 2 lata nauki angielskiego zmieniły najwięcej w moim dotychczasowym życiu (w porównaniu z pozostałymi szkołami/uczelniami).


PS Czytam 40-60 książek na rok, licząc tylko literaturę piękną. 80%+ jest po angielsku (uwielbiam space opere a tej po polsku ze świecą szukać)

przemo_li   11 #11 13.03.2012 17:47

Przez Dys* mam na myśli jej 3 odmiany.

przemo_li   11 #12 13.03.2012 17:50

A problemy z "nie widzeniem" zdarzają się każdemu. I nie tylko literówki. Ale też kod który nie chce działać według potrzeby mimo, że jest "poprawny".

Dobrym panaceum jest opowiedzenie komuś obok o tym co robi taki kod. Nie jest ważne czy ta osoba zrozumie taki kod, ale sam proces opowiadania pozwala na "zresetowanie" swojego umysłu, i odrzucenie fałszywych założeń (np. że tutaj nie ma "static").

Problem jest tak często spotykany, że zwykle jest opisywany w każdej książce o XP podczas omawiania zalet programowania w parach!

djfoxer   17 #13 13.03.2012 17:57

Nigdy nie patrzyłem na dyslektyków ze strony programisty, ale faktycznie to jest problem. Miło przeczytać jakiś wpis, który może zmusić do przemyśleń. Dzięki.

wszerad   5 #14 13.03.2012 18:32

Ja miałem bardzo duże problemy z nauką we wczesnej podstawówce, chodziłem na wszystkie możliwe koła wyrównawcze a polonistka kazał mi założyć zeszyt do kaligrafii, nie powiem ale szkoła w tamtym okresie to był dla mnie koszmar. Na dyktandach waliłem błędów na potęgę i było podejrzenie o dysleksje. Jednak moja mama uważała, że nie ma takiej choroby i ja dzisiaj uważam podobnie. Myślę, że jest to zwyczajne uwarunkowanie umysłowe jak to, że jednym nie idzie matematyka albo, że jedni są wzrokowcami a inni słuchowcami. A zaświadczenie może być większym problemem niż pomocą bo jego brak też dużo nie zmienia, mi to nie przeszkadzało napisać najlepiej w szkole testu gimnazjalnego a potem dobrze zdać matury, z polskiego także. Jeżeli ktoś nie umie liczyć to radzi mu się ćwiczyć, jeżeli ktoś ma problemy z pisaniem to powinno mu się radzić czytać a nie wystawiać papierek, które i tak w życiu nic nie pomoże.

Frankfurterium   9 #15 13.03.2012 19:05

Prawdziwa dysleksja to nic fajnego, ale niektóre objawy można leczyć. Całą podstawówkę miałem pały z dyktand. Po zdiagnozowaniu dysortografii przez kilka lat miałem tak intensywne szkolenie, że teraz dorabiam czasem jako korektor tekstów, ale na charakter pisma ani operowanie w pamięci dużymi liczbami nic mi nie pomogło...

Banan   10 #16 13.03.2012 19:13

@dodo.gemini

Co do pisania to racja szczególnie ja piszę tak, że nie można się doczytać jak się śpieszę.

P.S. Te karteczki z pierwszego podsumowania bloga robiłem starannie =P

Draqun   9 #17 13.03.2012 19:36

No nie spodziewałem się, że ten wpis trafi na główną.

Co do papierka to wiem, że rozleniwia. Niektórzy wręcz udawali dysfunkcje (specjalnie robili błędy) aby dostać dostać papier. Oczywiście papier nie zwalniał mnie z niczego tak naprawdę, ale jednak poprawione badania w liceum pozwoliłyby mi określić o ile czytanie książek mi pomogło (może ponowne badania wykazałyby, że nie mam dysleksji?). Poza tym całe gimnazjum uczeszczałem na wyrównawcze z polskiego aby zniwelować ilość błędów ;)

@przemo_li
Ja zauważyłem swoje problemy z angielskim w gimnazjum. A w zasadzie z zapamiętywaniem słownictwa. Przyznam szczerze, że w pdostawówce na 15 minutowej przerwie potrafiłem się nauczyć 20-40 słów. Dziś poświęcam około 2 godzin na tych 20 słów. Nie mam natomiast problemów z pisaniem prac po angielsku. Wręcz przeciwnie, zawsze wszystkie kolokwia zaczynam od zadań gdzie należy opisac sytuację, napisać list/e-mail czy tego typu rzeczy. Ostatnio przerzuciłem się na pewien dość dziwny sposób jego nauki. Najpierw oglądam coś w języku angielskim (dodatkowo z napisami angielskimi) a potem po polsku i staram się wyłapać to co nie udało mi się zrozumieć. Powiem szczerze, że nie mam problemów z rozumiem napisów a ciężko wyłapać mi coś ze słuchu.

Dodatkowo dodam, że nie mam problemu np. z czytaniem dokumentacji po angielsku. Jest ona w większości dla mnie zrozumiała. Znowu na zajęciach mam takie teksty, że patrze się jak to mói tata powiada jak szpak w d***. Po prostu składniowo te zdania są znowu tak trudne, że nie jestem nie raz w stanie rozgryźć o co chodzi. Do tego dojdą dwa słowa , ktore akurat w tym kontekście mają inne znaczenie i pozamiatane.

Co do angielskiego. ^^ dziś np. miałem jako pracę oddać tekst nt. w jaki sposób inżynierowie budownictwa powinni zabezpieczać domy aby były odporne na trzęsienia ziemi. Pytanie co ja mam wspólnego z budownictwem :D? Raz pisałem prace na temat elektrowni wykorzystujacych fale morskie (w miarę proste) a raz jakie siły działają na mosty (praca hard szczególnie, że połowy sił nie byłem w stanie nazwać po polsku).

Co do popelniania błędów w kodzie, wiem że każdemu się zdarzają jednak czasem przeszukując czyiś kod błędy innych osób nie są tak tragiczne jak moje. Ostatnio zdarzyło mi się kilka razy napisać pętle

while(while(warunek))

Szczerze? Dobrze, że kompilator tego nie przepuszcza bo bym dopiero się głowił :)

@dodo.gemini
Pisanie jak kura pazurem jest przypadłością dyslektyków ale nie zawsze :P. Ja pisząc tekst dla siebie moge bazgrać i tak się rozczytam. Jeśli piszę dla kogoś piszę bardzo wyraźnie, ale ręka dość szybko się męczy przez to.

@gowani
Wstyd to jedno. Ja uważam, że faktycznie trzeba się przyglądać temu zjawisko. Mój młodsy brat nie niedawno poszedł do liceum i zaczął coś robić w tym kiedynku. Wcześniej nawet nie potrafił poprawnie wskazać kierunku (i nie chodzi mi tutaj o kierunek geograficzny, a np. położenie sklepu w wiosce będąc w pokoju) a np. mój najmłodszy brat nie posiada takiejgo zaburzenia tylko jest zwykłem leniem .

drobok   13 #18 13.03.2012 19:38

Ja popieram tych co uważają, że w/w przypadłość nie istnieje. Może od razu dys od wszystkiego zrobić ? Nie umiem tabliczy mnożenia-> dyskmnożenie, nie umiem programować-> dysprogramowanie (to by miało 90% społeczeństwa). Wszystko by tak można oznaczyć. To, że czegoś się nie umie nie oznacza, że od razu jest się chorym ...

Dlaczego nikt nie uznaje dysfunkcji dla przedmiotów ścisłych ? Dlaczego są tylko do polskiego ? Toć to jawne wciskanie kitu :)

Draqun   9 #19 13.03.2012 19:41

@szczepaniak5315
Gratuluję podejścia. Wpier**** dzieciom z ADHD za to, że nie potrafią spokojnie wysiedzieć na miejscu. Najpierw poczytaj dobrze czym się charakteryzuje to zaburzenie, sprawdź przyczyny takiego zaburzenia a potem powiedz mi, czy dalej uważasz takie coś za zaniedbanie rodziców.

@Frankfurterium
Ja przez wiele lat mnożyłem na palcach. Nawet w liceum mi się zdarzało, teraz muszę tak szybko liczyć czasem, że większość rzeczy robię wręcz mechanicznie i to nie tylko w systemie dziesiętnym.

Draqun   9 #20 13.03.2012 19:44

@drobok
O dyskalkuli się nie słyszało prawda?

Poza tym ja bym tego nie nazwał chorobą a trzymaniem się określenia a zaburzeniem. Wydaje mi się, że nie można czegoś takiego wyleczyć całkowicie ale jeśli ktoś chce to objawy można zredukować do minimum .

Draqun   9 #21 13.03.2012 19:53

Miało być
"...a trzymał się określenia..."

dodo.gemini   5 #22 13.03.2012 20:15

@drobok, dokładnie moja dziewczyna mogła by mieć dysprogramowanie ale, że to mało popularne to nikt tego nie stwierdził, najwyżej nie zostanie programistą.

@przemo_li nie bulwersuj się tak zaraz. Wyraziłem swoje zdanie ( czyli tak twierdzę ) co nie oznacza, że Ty masz w to wierzyć i podzielać moją opinie. Jesteś internetowym napinaczem. Pocieszam się tym, że przynajmniej gowain odpowiedział normalnie, czyli nie jest źle.

Dyskusja spowodowała, że muszę trochę zmienić swoją wypowiedź. Może jest jakiś tam % osób co mają problemy z różnymi sprawami, ale większość wg mnie to lenistwo i tyle. Osoby które, miały w podstawówce czy tam potem gimnazjum różne zaświadczenia, najczęściej z wszystkich przedmiotów uczyły się słabo a nie tylko z polskiego. Co ma geografia, biologia, matematyka do robienia błędów ortograficznych. Znowu nie chce generalizować, bo np. autorowi dobrze idzie z informatyki. Nie można się wypowiadać w imieniu wszystkich lub za wszystkich.

Draqun   9 #23 13.03.2012 20:26

@dodo.gemini
Oczywiście, że nie można wypowiadać się za wszystkich, jednak ja miałem spore problemy z językiem polskim. Od zawsze to była moja pięta achillesowa. Potem nadrabiałem to znajomością filozofii danego okresu czy lektur, jednak w angielskim(a w liceum jeszcze niemieckim) nie miałem takiej możliwości.

dodo.gemini   5 #24 13.03.2012 21:55

Draqun a nawiązując do osób, które pamiętasz z czasów szkolnych i miały one różne zaświadczenia, jak ogólnie one się uczyły? stary nie jestem, czasy podstawówki już trochę temu były, ale ja takie osoby pamiętam jako słabe ze wszystkiego. Znowu proszę nie czytać tego, że wszyscy tacy byli, ale większość.

LonngerM   11 #25 13.03.2012 23:04

Bardzo miły i rzeczowy wpis. Sam miałem do czynienia z podobnymi ludźmi, tylko, że w ich przypadku mnie coś trafiało:/ W klasie w liceum miałem na 33 osoby 10 z jakimiś takimi chorobami, a po co? Sami się szczycili, że załatwili to by mieć łatwiej na maturze:/

Jedna osoba była inna z tego grona - nie szczyciła się i nie chciała o tym rozmawiać i wierzę, że to była osoba z prawdziwym zaburzeniem.

"Tłumaczy się to lenistwem, zaniedbaniem i wieloma innymi powodami, które świadczą tylko o niedokształceniu ludzi tak twierdzących."

Tylko taka jest prawda, że teraz bardzo wiele dzieciaków lezie by mieć łatwiej, a nie z powodu faktycznej choroby, dlatego taki pogląd się utwierdza.

soanvig   9 #26 13.03.2012 23:51

Ja mam problem z pamiętaniem dat, ale kwestia wykucia, jestem w stanie to zrobić. W ogóle liczb nie umiem dobrze zapamiętać jak sobie nie powtarzam, chociaż z samej matematyki jestem bardzo dobry. Tak swoją drogą to w ogóle mam słabą pamięć :D

Natomiast mam świetne wyczucie do ortografii (głównie mam na myśli "rz" "ż" i inne polskie znaki), zazwyczaj wygrywam konkursy. Z tymże, muszę sobie napisać np. dwie wersje wyrazu, jedną np. z "rz", a drugą z "ż", jeśli nie jestem pewien co do poprawności. Ale w 95% wybieram prawidłową odpowiedź, pomimo tego, że nie widziałem tego wyrazu na oczy, i że nie mam pojęcia o zasadach ortograficznych :D

Mój post to lanie wody, a do tego ewidentnie mam talent (przydaje się na sprawdzianach z polskiego), ale jakoś tak nie miałem co robić, więc napisałem ^^

Pozdrawiam

command-dos   17 #27 14.03.2012 00:14

A teraz przenieście się z 40 lat wstecz. Jak był nazywany ktoś, kto miał problemy z liczeniem, pisaniem, czytaniem? Nie zapomnę opowieści wujka, jak dostawał po łapach linijką od nauczyciela, który nie przyjmował do wiadomości, że ktoś może być leworęczny - dziś potrafi pisać zarówno lewą, jak i prawą... Ja, gdybym miał firmę, nie zatrudniłbym nikogo, kto machałby mi papierkiem, że jest dys* - znaczy, że będzie szedł na łatwiznę. Prędzej zatrudniłbym tego z zaburzeniami, który nie przyznałby się i dążyłby do tego, żeby to naprawić... Za niedługo na stanowiskach będą dysrobotni, a na wybiegi mody będą wychodzić dysładni - sorry, ale nie umiesz czytać, to nie czytasz. Źle wyglądasz, nie włazisz na wybieg. To co? Każdy ma mieć prawo do wszystkiego w ramach tolerancji? No tak, oczywiście... Tylko kwestia kawałka definicji, papieru i odpowiedniego podpisu. Takim sposobem, za niedługo będę mógł wystartować na ring w wadze ciężkiej, bo mam dyswagę. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Ja też miałem problemy z różnymi przedmiotami - nikt nie wystawiał mi papierów, tylko ładowali ndst do dziennika. Nie umiesz? To poszukaj sposobu, żeby się tego nauczyć i zdaj - zasada prosta jak drut. Jak myślicie, dlaczego jestem tu, a nie na forum biologicznym, czy historycznym?

Druedain   13 #28 14.03.2012 00:23

„Oczywiście nikogo nie chcę obrażać moim stwierdzeniem”. Nigdy nie rozumiałem po co ludzie takie rzeczy dopisują. Nie można się bać nazywać rzeczy po imieniu, ale też zakładać, że masz do czynienia z „amerykanami”, którymi trzeba wszystko wyoślić i pisać, że „kawa jest gorąca – można się poparzyć”.

Do rzeczy… W podstawówce posłano mnie na badania i wyszło wtedy, że mam dysleksje w jakimś mniejszym stopniu. I co? I nic. Nigdy nie byłem orłem z ortografii, ale do liceum wytrwałem, a w liceum inne rzeczy były istotne i dyktand nie mieliśmy. Wtedy z j. polskim już żadnych problemów nie miałem. Zawsze jednak prace pisane w domu wcześniej dawałem do sprawdzenia mamie.

Czytelność pisma nie wynika z dysleksji, ale też jest kwestią, z którą na tej samej zasadzie można mieć problemy. Samo istnienie pewnych schorzeń JEST faktem. Dlatego ludziom wychodzącym z założenia „nie znam się, to się wypowiem” proponuję jebnąć się młotkiem w głowę zamiast pisania tutaj głupot i obrażania innych.

Ja z jakością pisma miałem zawsze problem, w każdym razie. Ale jakość, a jakość. Można na różne rzeczy zwracać uwagę. Bardzo często czytam czyjeś notatki pisane długopisem w sposób bardzo ładny, ale za to kompletnie nieczytelny (ekstremalnym przykładem mogą być recepty pisane piękną i płynną falą, niestety praktycznie nie czytelne). Ja dla odmiany miałem problemy by pisząc o zakręcać odwrotnie do wskazówek zegara, miałem problemy z innymi literkami. Summa summarum, pismo mam brzydkie, ale mimo wszystko bardzo czytelne (chyba, że się nie staram).

Przez liceum przeszedłem z papierkiem dyslektyka, ale na maturze nie zaznaczyłem tego, bo po prostu o tym zapomniałem (pamięć mam dobrą, ale bardzo krótką… dysmemoria? :P ). I co? I nic. Jak niektórzy już pisali, da się z tym żyć, ale jest trochę / trochę bardzo trudniej…

Z programowaniem miałem problem, ale po dwóch latach, od kiedy napisałem swój pierwszy kilkuset-liniowy program, stwierdzić mogę, że, przynajmniej u mnie, pomimo tej nieszczęsnej dysleksji, głównym powodem robienia błędów był brak takiego doświadczenia jakie mam obecnie (nadal marnego, ale stosunkowo znacznie większego). Wiem, że różne stadia, to różne skutki, ale życzę Ci by to była kwestia przejściowa.

Tak na prawdę przez większość szkoły i studiów zwyczajnie wątpiłem w jakiekolwiek stadium dysleksji u mnie i sam uznałem, że to jednak lenistwo. Dziś jednak jest dla mnie oczywiste, że dysleksje mam, a to za sprawą nauki j. angielskiego. Obecnie na studiach mam bardzo miłą gościówę, której zależy na nauczeniu nas czegoś. Co jakiś czas trzeba więc napisać krótki tekst na kolokwium, bądź dłuższy tekst w domu. Kiedy wszystko wydało się być świetne, w domu przemaglowane przez poprawiacz błędów w edytorze, praca po powrocie do mnie po ocenie jest cała pozakreślana na czerwono, a znaczna większość błędów to pisanie these zamiast this, mouth zamiast month i inne banalne, wręcz podstawówowe błędy, np. braki ostatniej literki, które już z niczego sensownego nie wynikają.

Druedain   13 #29 14.03.2012 00:34

@command-dos Wolny rynek, to wolny rynek, ale kwestia szkoły to dla mnie absurdalny tok myślenia. Prosta analogia to zaburzenia psychiczne. Nie będę truł o średniowieczu, kiedy Kościół wypalał grzechy, bo w medycynie nie funkcjonowało pojęcie choroby psychicznej. Są przykłady dużo lepsze i to bardzo aktualne.

W społeczeństwie depresję postrzega się jak problem typowo kobiecy. Jak jakiś facet powoli zaczyna odsuwać się od znajomych i rodziny, przestaje wychodzić z domu, a jak już wszyscy się od niego odsuną, to przypadkiem rodzina odkrywa, że on już tydzień wisi w na poddaszu, to uznasz, że był mięczak? Wiesz, że rocznie kilkukrotnie więcej mężczyzn popełnia samobójstwo? Jak myślisz dlaczego?

Obie rzeczy są często analogicznie postrzegane przez ludzi: problem nie istnieje, a wymyślili go psychiatrzy z nudów.

To jest straszne! Nie to, że ktoś się wysługuje papierkiem z napisem dysleksja!

Druedain   13 #30 14.03.2012 13:40

Kurczę, mamy do czynienia z ekspertem! Czas przyznać się do niewiedzy – wstydu oszczędzić.

@szczepaniak5315 Całę stópki, wasza mądrości *_*

Draqun   9 #31 14.03.2012 14:40

@dodo.gemini
Oprócz mnie dwoje z tych ludzi jest na studiach. Jedna z tych osób miała badania, drugie nie zgodziła się na ich przeprowadzenie. Reszta skończyła zawodówki, kilku z nich szkoły średnie.

@command-dos
@szczepaniak5315
Przemoc jest jakimś rozwiązaniem. Ale to ma również swoje skutki. Może to prowadzić do przemocy w rodzinie prawda? Ja sam dostałem nie raz wpier*** od rodziców ale nigdy za oceny. Kiedy coś nabroiłem i mi się oberwało to wiedziałem za co. Nigdy natomiast nie byłem karany za słabe oceny z czegokolwiek. Karą miały być godziny spędzone na wyrównawczym(tylko z polskiego) i to była kara.

Co do samego papieru o dysleksji. Papier ten ma na celu zwrócenie uwagi nauczyciela a nie kierownika w pracy. Kto i gdzie posługuje się takim papierem? Śmiechem na sali jest wymigiwanie się od pracy takim papierem. Nie mówię, że takie osoby mają być traktowane ulgowo, tylko że osoby takie muszą spędzić trochę więcej czasu nad pewnymi problemami.

Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że istnieje taki mały problem i że można z nim walczyć. Nie usprawiedliwiam tym czyjeś lenistwo czy nieumiejętność. Gdybym tak miał usprawiedliwiać wszystko to nigdy nie napisałbym żadnego programu na zaliczenie i wiecznie siedział w gabinetach wykładowców i stosował Zew Pandy bo mam dyscośtam. Tak nie jest, programuje dużo. Dość dużo poświęcam temu więcej czasu niż większość kolegów/koleżanek na roku, bo mi zależy i mogą mi wystawić papier na dysprogramowanie a i tak będę to robił bo papier z niczego nie zwalnia.

@szczepaniak5315
"...co najgorsze uważają że w szkole to ONI mają prawa a nie nauczyciele. "

Ja uważam, że są inne sposoby na karę dla uczniów, ale tutaj trzeba chęci współpracy rodziców a tych brak. (U mnie np. w gimnazjum za niesubordynację obrywała cała klasa. Presja rówieśników jest czymś gorszym niż kara cielesna.).

Draqun   9 #32 14.03.2012 14:44

@szczepaniak5315
"...co najgorsze uważają że w szkole to ONI mają prawa a nie nauczyciele. "
Wcięło mi tu komentarz.
Każdy mówi o prawach ucznia, i obowiązkach nauczyciela. Dla odmiany porozmawiajmy o obowiązkach ucznia i prawach nauczyciela ;)

przemo_li   11 #33 14.03.2012 22:25

@dodo.gemini
Jeśli myślisz, że chciałem Ci celowo zajść za skórę, to masz rację! Bo chciałem :P

***

Edukacja to najważniejszy element życia przed 18tką (o ile ktoś żyje w Polsce w rodzinie w której ktoś się o niego troszczy).

Ignorancja jak biła z Twojego postu jest powalająca.

Miło mi słyszeć, że postanowiłeś doprecyzować swoje stanowisko!

PS. Co nie znaczy, że się z nim zgadzam! Szkoła bardzo słabo uczy. Kropka. W końcu szkoła nie uczy jak się uczyć. Kropka. Więc szkoła nie zdaje podstawowego egzaminu. Kropka.
A co do "leniwych". To ja się podpisuję obiema rękoma i nogoma!!!

Przez 6 lat byłem LENIEM Z ANGLIKA, NIC SIĘ NIE UCZYŁEM I SIĘ NIE NAUCZYŁEM.

Poszedłem do szkoły gdzie uczono mnie w inny sposób. ALE DALEJ BYŁEM LENIEM Z ANGLIKA, NIC SIĘ NIE UCZYŁEM. I o dziwo się nauczyłem.

Mój przykład dobitnie pokazuje, że TO NIE UCZEŃ SIĘ MA NAGINAĆ DO FORMY INFORMACJI, A FORMA MA BYĆ NAGINANA POD UCZNIA.
Bo tak jest efektywnie. A szkoła traci sens jeśli nie jest efektywna. (A Polska szkoła nie jest :( )

przemo_li   11 #34 14.03.2012 22:30

Może podam prostszy przykład:

Nauka czytania przez literowanie > sylabizowanie > składanie słów sprawia problemy a czasami wręcz BLOKUJE rozwój tej zdolności. (A sprawę łatwo określić bo UK i USA mają różne podejścia więc widać jakie są efekty obu).

Więc X % populacji będzie miało z tą metodą problemy.

Czy polski system przewiduje "elastyczność" na taką ewentualność?

dodo.gemini   5 #35 14.03.2012 23:25

"Bo Ci się bęcwale należało!" - dalej twierdzę, że jesteś internetowym napinaczem

"A masz jakiś inny dowód oprócz własnego bałwochwalstwa ?
Czy może oczekujesz, że uwierzymy Ci we wszystko "bo Ty tak twierdzisz" ? " - najechałeś na mnie, że coś próbuje Ci wmówić, abyś Ty uwierzył. Teraz ja mam uwierzyć w Twoje doświadczenia życiowe, że angielskiego nie da się nauczyć, bo system jest zły? Ja skorzystałem z tego nieefektywnego systemu nauki. Dobrze, że przynajmniej przyznałeś się, że przez lenistwo, to nie wszystko zepchnięte na nauczycieli i ich program.

Druedain   13 #36 15.03.2012 10:27

@szczepaniak5315 Wielu rzeczy kiedyś nie traktowano poważnie. Tylko dlaczego to ma determinować betonowanie XX-wiecznego sposobu podejścia? Jak ja mam z Tobą rozmawiać o ADHD, skoro ty to negujesz i traktujesz to jako kwestię wiary-niewiary? ADHD, czy dysleksja ISTNIEJĄ, czy tego chcesz, czy nie. Wiesz, kiedyś ludzie zastanawiali się co ludziom przeszkadza w niewolnictwie, czy barbarzyństwie. My mamy dziś XXI wiek i nadal wielu ludzi na każdym rogu trafia na zgniłe poglądy poprzednich epok i tak będzie również w przyszłości. Pytanie tylko po której stronie stajesz: rezygnujesz z dogmatów i przyjmujesz dobrodziejstwa nauki, czy siedzisz w „średniowieczu” ze swoimi poglądami i tupiesz nóżkami jak ktoś te dogmaty podważa? Tylko pamiętaj, że żyjąc dogmatami skazujesz się na wykluczenie z uczestniczenia w poważnych dyskusjach.

PS Znam ludzi, którzy dziś w szkole mieliby stwierdzone ADHD i gadanie o laniu liniją po łapach to, za przeproszeniem, pieprzenie. Ostatnią rzeczą jaką by można o nich powiedzieć, to to że przez szkołę przeszli bez problemów. Dla Ciebie pewnie są sami sobie winni, a ja Ci życzę trochę poszerzyć horyzonty, bo obrażasz ludzi (w tym mnie) swoją ignorancją.

PPS Mam nadzieję, że poprzedni komentarz został usunięty ze względu na treść, a nie poglądy w nim zawarte, że moderator dostrzegł w nim sarkazm…

Draqun   9 #37 15.03.2012 15:32

Natrafiłem na zabawny filmik trochę związany z tematem. Link dorzuciłem na końcu wpisy.

Pozdrawiam ;)

sla17   7 #38 16.03.2012 06:56

Dysfunkcje istnieją, na pewno. Jednak w wielu przypadkach po prostu jest wyolbrzymiona, zmyślona itp. Jeżeli się chce, to się da, no ale dla większości jest to kolejny powód do tego, by mniej się przykładać, olewać, bo przecież mam dysfunkcję. Chwała tym, którzy robią coś w tym kierunku, żeby jak ty coś z tym zrobić.

Mikra   4 #39 18.03.2012 20:53

Przez kilka ładnych miesięcy byłem wolontariuszem w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Zgadzam się ze zdaniem @sla17: "Dysfunkcje istnieją, na pewno. Jednak w wielu przypadkach po prostu jest wyolbrzymiona". Część oszustów można szybko wyeliminować - dyslektyk popełnia błędy, ale zna dobrze zasady ortograficzne. Naciągacze często nie znają zasad, mimo że ich iloraz inteligencji nie wskazuje, że mogą mieć problemy z nauką.
Myślę, że tylko co dziesiąty dyslektyk rzeczywiście cierpi na tę dysfunkcję. Prawdziwa dysleksja rozwojowa to nic ciekawego, bo często trzeba dużo pracy, żeby zmniejszyć jej objawy.

  #40 24.07.2013 09:10

Ja też byłam wolontariuszem w poradni psychologiczno-pedagogicznej i studiowałam logopedię. Mój przedmówca ma rację, że łatwo wyjaśnić wątpliwości czy mamy do czynienia z prawdziwym dyslektykiem - a prawdziwy nie ma łatwo.
A propos programowania - znalazłam coś o programie do pracy z dyslektykami, poniżej podaję link do artykułu:
http://www.pulsmedyczny.pl/pl/strona-startowa/art/jak-wspolczesna-technologia-mo...

  #41 27.08.2014 17:10

Dysleksja to nie choroba, czy dysfunkcja. To różnica w funkcjonowaniu mózgu. Problem jest taki, że obecny system edukacji nie jest przystosowany do uczenia ludzi ze skłonnościami dyslektycznymi. Poza tym sama dysleksja niesie ze soba wiele pozytywnych aspektów i w niektórych przypadkach może pomoc . Polecam ksiażke The Gift of Dyslexia Rona Davisa