Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Co z tymi grami na Linuksa? cz. 1

W ostatnim czasie pojawiło się stosunkowo dużo wpisów traktujących o grach na Linuksa. Jeśli jestem odosobniony w tych spostrzeżeniach, to mnie poprawcie, jednak dla mnie wnioski wynikające z tych wpisów są jednoznaczne: gier tych jest góra kilkadziesiąt, a ich jakość lepiej oceniać uwzględniając jedynie rynek Linuksowy, bo można stracić szacunek na dzielni, paląc się ze wstydu.

Ty zbóju ty, darowanemu koniu w zęby się nie paczy, bydlaku ty jeden!
… i zasadniczo się zgadzam. Ba, ja sam godzinami grałem w te dostępne dla każdego, ile kto chce, gry, ale jeśli kogoś stać na kupowanie gier, to ten argument traci na znaczeniu. Taki np. UrbanTerror z wdziękiem wytrzymuje porównanie do CS-a (zresztą, zamiast kopiowania CS-a, gra ta oferuje ciekawe urozmaicenia w rozgrywce). Problem jest jednak taki, że kolejna odsłona, czyli UrbanTerrorHD, powstaje już od jakiś 2 lat i niewiele wskazuje na to, by tempo praco miało się zwiększyć, a brakuje bardzo w tej grze mechanizmu zmuszającego ludzi do gry bardziej fair play. A Xonotic? Niestety piękną grafiką nie jest wstanie przyćmić nudnego zestawu broni (trzy różne gnaty pełniące rolę karabinu snajperskiego? WuTeeF?) i tragicznego na tę chwilę AI (zabić zabije, ale przynieść flagę do bazy? A co to jest „flagędobazy”?). Znowu pozytywnie wyróżnia się grywalnością Battle for Westnoth i znów nie jest idealnie – razi (mnie) toporność animacji (jej brak?) ruchów bohaterów, czy brak konsekwencji w tworzeniu portretów bohaterów i potworów (wyglądają jakby były tworzone przez różnych artystów). Są jeszcze świetne tytuły od Stabyourself (Tetris z prawdziwą fizyką, czy port Mario uzupełniony o gnat z gry Portal), ale to są raczej gry na 5 minut dla kogoś, kto się w pracy nudzi, a nie tytuły, które każą się angażować w fabułę (chyba, że komuś wystarczy „The princess is a lie!”).
Gupi jezdeź, nie liczy się ilość!!!
Problemem oczywiście nie jest to, że gier jest stosunkowo niewiele (ewentualnie nie jest to główny problem). Problemem jest to, że w 90% przypadków (tak, dokładnie 90%, a grupę testową stanowiła cywilizacja, która wyewoluowała z jedzenia, które mi wpadło kiedyś pod klawisz spacji), kiedy czytam o grach na Linuksa, ludzie będący przyzwyczajeni do darmowego Linuksa, skupiają się wyłącznie na darmowych grach, zaś wiedząc o przyzwyczajeniach użytkowników Windowsa do możliwości wyboru spośród tysięcy gier, chcą tworzyć dobre wrażenie wymieniając od razu te wszystkie 20 tytułów, przez co w zestawieniach pojawia się nawet 0ad (strategia typu Age of Empires, która zapowiada się bardzo ciekawe, ale na razie jest w fazie alfa i prędko się to raczej nie zmieni).

Co z tymi grami?

Obserwując rynek gier komputerowych, jakiś rok temu doszedłem do wniosku, że idea tworzenia wolnego i otwartego oprogramowania trochę tak jakby się nie sprawdzała kiedy przychodzi do tworzenia gier… Idea takiego rozwoju oprogramowania w dużej mierze sprawdza się nie dlatego, że ktoś sklonował Matkę Teresę i nauczył ją programować, tylko dlatego, że jest to z biznesowego punktu widzenia dobre rozwiązanie. Nie jest to wpis o tworzeniu Linuksa, więc pominę „zady i walety” dodawania swoich trzech groszy do Linuksa, a skupię się na tym dlaczego w czołówce Metacritic nie ma gier otwartoźródłowych. Po pierwsze, w większość gier najczęściej gra się jeden raz, tak jak książkę się czyta jeden raz (czyli, będzie też grupa ludzi, która sięgnie drugi i kolejny raz)†. Co za tym idzie, nie będzie korporacji poszukującej technologii, z której będzie chciała korzystać przez najbliższe 5 lat, która zechciałaby się włączyć w rozwój projektu, by ten coraz lepiej spełniaj jej oczekiwania, argumentując całość najlepszym wyborem z biznesowego punktu widzenia. A nie tylko chodzi o korporacje. Nawet mała społeczność skupiona wokół jakiegoś projektu, może mieć realny wpływ na jakość programu, choćby ktoś zgłaszał tylko pojawiające się błędy. Ciężko jest mi sobie wyobrazić grę, która mogłaby zgromadzić aktywną społeczność. W grę się fajnie gra za pierwszym razem. Może za drugim. Ewentualnie za trzecim jeszcze nie nudzi. (A tak po prawdzie, to we wczesnej fazie rozwoju, czasem jest takie męczenie buły, że już w połowie pierwszego razu graczowi się odechciewa.) Dlatego gracze będą przychodzić i odchodzić, jeśli gra nie nazywa się Minecraft. A kolejnym problemem jest specyfika rynku. Tam gdzie konkretne wymogi spełnia 3, 5, 10 różnych programów (a czasem tylko 1), tam gracz ma do wyboru parę tysięcy tytułów, między którymi może lawirować sugerując się choćby kolorem ikonki instalatora. Kiedy gracz ma tyle opcji do wyboru, w jaki sposób zabawa w granie w niedorobioną grę będzie dla niego czymś atrakcyjniejszym? Pozostają ludzie, którzy chcą nabrać doświadczenia i mieć coś do wpisania w CV – ludzie prawdopodobnie bez doświadczenia, czy wizji, znajomość bardziej zaawansowanych technologii… Tego się ludzi uczy w pracy, bo koszta się zwrócą z nawiązką (albo człowiek straci pracę ze względu na brak chęci rozwoju). Kto tutaj będzie ich tego uczyć, by mieli szansę wnieść do projektu coś więcej, prócz obciążenia?

Mam problem?

Cały ten wpis wydaje się psuć budowany ostatnio mit, jakoby Linux coraz lepiej się nadawał do tego, co dla wielu ludzi jest powodem wyboru Windowsa. Wbrew pozorom moim celem jest bardzo konstruktywna krytyka zjawiska, które dużo bardziej niszczy ten mit. No właśnie, bo założenie było takie, że od razu będzie konstruktywnie, jednak okazało się, że wstęp jest po prostu niezbędny. Będzie więc jeszcze co najmniej jeden wpis, dzięki czemu będę mógł w pełni wyrazić swoją myśl i jednocześnie uniknę mieszania stylów. Nauczony doświadczeniem, odczekam chwilę przed opublikowaniem następnej części ;) .

† Trochę może generalizuję, jednak po pewnej dłuższej dyskusji nie zmieniłem zdania, że większość graczy, w większość gier nie zagrałaby drugi raz.

Spis treści

PS

Dziękuję koledze Maćkowi za korektę!

PPS

To chyba mój pierwszy wpis o tematyce gier, a zawsze mnie jedna rzecz bolała, więc muszę to napisać: jeśli jesteś jedną z osób, która musi podzielić się z nami wielewnoszącą do tematu informacją, że „Gry są dla dzieci, nie warto na nie czasu tracić, a ja na szczęście już z tego wyrosłem.„, to nie zapomni dopisać też, że „Muzyka, filmy, książki, galerie, teatr, opera, telewizja, wędkowanie, gotowanie, tresowanie jednorożców, [dowolne inne hobby] jest dla dzieci, nie warto na nie czasu traci, a ja na szczęście również z tego wyrosłem”.

-----UWAGA----

Porażką tego wpisu jest niewątpliwie nieporozumienie, jakim jest przeświadczenie, że przekonuję tutaj kogokolwiek, iż na Linuksa dostępnych jest wyłącznie tych kilka tytułów, do których nawiązałem na początku tegoż wpisu. Chciałbym przeprosić za zaistniałą sytuację i prosić o cierpliwość, gdyż już w następnym wpisie postaram się opisać stan komercyjnego rynku gier dla Linuksa, który ma się przecież coraz lepiej. 

linux gry hobby

Komentarze

0 nowych
Ave5   8 #1 04.06.2012 18:18

"Co za tym idzie, nie będzie korporacji, poszukującej technologii, z której będzie chciała korzystać, przez najbliższe 5 lat, więc zechce się włączyć w rozwój projektu, by coraz lepiej spełniaj jej oczekiwania, argumentując całość najlepszym wyborem z biznesowego punktu widzenia."

7 przecinków w jednym zdaniu, proszę państwa, mamy nowy rekord DP! Incepcja dopowiedzeń!


"Ciężko jest mi sobie wyobrazić grę, która mogłaby zgromadzić aktywną społeczność"

WoW, HoMM, BF3, M&B, CS, UT, Q3 i setki innych mają społeczności które bym nazwał aktywnymi (w sensie że robią coś poza używaniem, np. mody).

KyRol   18 #2 04.06.2012 18:34

@Druedain: Hmm... Kilkadziesiąt gier? Zależy z jakiej perspektywy patrzyć. Z perspektywy szpili natywnych, tworzonych z myślą o GNU/Linux - tu mogę się zgodzić z Tobą. Niemniej takie spojrzenie traci sens gdy weźmiemy po uwagę sytuację związaną z emulatorami. Przy takim poglądzie z pewnością okaże się, że gier dostępnych na platformie GNU/Linux jest znacznie więcej.

Druedain   14 #3 04.06.2012 19:02

@Ave5 Dzięki za zwrócenie uwagi ;) .
Wokół wielu gier powstała ogromna społeczność… dopiero po wydaniu tych gier ;) . Ja myślę o społeczności graczy robiących za testerów, bądź osób rozwijających dany projekt.

@KyRoL Bezpieczniej byłoby napisać, że więcej jest emulatorów ;) .

sweteryniarz   3 #4 04.06.2012 19:03

Mówiąc o wine, GNU/Linux i grach nie zapominajmy, że to tylko proteza która wymaga od producenta distra należytej uwagi. To, że gra pod wine działa z Ubuntu, nie koniecznie znaczy, że zadziała w Fedorze itp. Wine dużo większe uznanie ma wśród graczy używających OSX gdzie wine nadal jest protezą ale działa znacznie częściej (nie zawsze) niż na open-source-owych systemach operacyjnych.

Druedain   14 #5 04.06.2012 19:07

@sweteryniarz Nie mówimy o Wine, miało być o grach na Linuksa. Co do distr, to jeśli myślisz o uprzednim zaopatrzeniu gry w niezbędne zależności, to wiedz, że są sposoby na dostarczanie gier na modłę Windowsową, czyli ze wszystkim co potrzebne do jej uruchomienia, nawet na ogołoconym Linuksie.

@Ave5 5 przecinków zostało. Dalej prowadzę w rankingu? :P

soanvig   10 #6 04.06.2012 19:42

Heroes of Newerth jest na Linuxa chyba, a słyszałem, że to całkiem dobra gierka... I aby przyciągnąć graczy ostatnio przeszli na F2P

Ave5   8 #7 04.06.2012 19:54

@ Drue

Na, pewno, jesteś, w, czołówce, :p

Takie skonkretyzowanie jakie podałeś (społeczność rozwijająca niegotowy ostatecznie projekt) nie zmienia stanu rzeczy, tylko lekko zawęża ilość przykładów. M&B pociągnęli właśnie sami gracze a nie twórcy (grałem w wersje 808 wzwyż i widzę jak się wszystko zmieniało), a w dodatku teraz mamy IndieGoGo i Kickstartera gdzie entuzjaści mają finansowy, bezpośredni wpływ na wiele projektów.

dKc   1 #8 04.06.2012 20:08

Głupi jezdeź, ale wpiz fajny.

Nie mogę się nie zgodzić z autorem - ja też uważam, że nie ma w co grać i na Linuksie jest bidnie. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że "gry są dla dzieci". Nie grałem już kilka dni z powodu braku czasu, ale tak nie uważam. Ale jestem niedojrzały. Co do doboru fajnych tytułów to może to moja wina, może za mało szukałem.

Napisałeś też że nie wykluczasz gier płatnych. Raczej 90% :P linuksowców nie będzie chciało płacić za grę, stąd często w rankingach darmowe tytuły.

Raczej trudno byłoby napisać grę w duchu czysto linuksowym, bo gdyby gra byłaby open source (i byłaby dobra i głośna) to zostałaby wnet przeportowana na Windowsa, a porzekadło o tym, że na winde gier jest więcej będzie nadal prawdziwe.

Po tekście czuję pewien niedosyt, czekam na drugą część. Nawet i na trzecią, bo fajnie się czyta opinie podobne do mojej. A nuż autor albo jakiś czytelnik do jakichś konstruktywnych wniosków dojdzie. Bardzo fajny tekst. Pochwalam autora i chcę z nim w coś po necie zagrać. :)
PS. Mógłbyś przybliżyć bardziej czego dotyczyła dyskusja o której wspomniałeś przy krzyżyku?

command-dos   18 #9 04.06.2012 20:26

Tak czytam i nie wiem, jakie wnioski z tego mam wyciągnąć - to dobrze, czy źle że nie ma zalewu gier na jedno kopyto, bo tak zrozumiałem ze wstępu, kiedy mowa była o tych CSach i innych UT... Mnie to jest na rękę, bo quake 1, ewentualnie 2 i quake live mi w zupełności wystarcza - jeśli chodzi o fps. Bardziej byłem zwolennikiem takich gier, jak Thief - pamiętacie? Tutaj miłe zaskoczenie: http://www.thedarkmod.com/ Nie jestem zwolennikiem gier "jednorazówek", choć w takie też pogrywałem. Zawsze wolałem sobie kupić jakąś samochodówkę i ciąć w nieskończoność, kiedy mi się zachce i ile mi się zechce - na konsole pełno samochodówek, ale nie o konsolach tu...
Pewnie tutaj wybuchnie zaraz salwa śmiechu, ale... no dobra, przyznam się ;) mam zainstalowany emulator atari800 i kilka gierek, w szczególności: robbo (miałem kupioną na kasecie do super sprzętu XCA12, jak i wersję pod DOS na dyskietce), fred (kaseta), lasermania (kaseta), misja (kaseta) - avalon było super, Janusz Pelc rulez! :) dobra bez sentymentów - co chcę przez to powiedzieć? Że grywalnością wszystkie CS'y i UT'ry bije na głowę nawet poczciwy PacMan. Zgadnijcie, w co gram na XBoxie? Peggle i coś tam Diamonds - zdziwieni? Aaaaa, widzicie - a gier typu puzzle na linucha jest trochę i to co pokazuje się w HumbleIndieBundle, to po porstu (dla mnie) majstersztyk: znakomite world of goo, super meat boy, trine, itp, a ostatnia paczka... aaaa, sami zobaczcie: http://www.dobreprogramy.pl/djfoxer/The-Humble-Indie-Bundle-V-najlepsza-paczka-w... Jedyne czego brakuje mi na linucha (na serio brakuje), to TrackMania. Nie wspomnę o takich rodzynkach, jak MeAndMyShadow, M.A.R.S. a ridiculous shooter o których czytam, to tu, to tam :)
"...a ich jakość lepiej oceniać uwzględniając jedynie rynek Linuksowy, bo można stracić szacunek na dzielni, paląc się ze wstydu." - jak widać, co komu pasuje: mnie nie bawi cukierkowa, czy realistyczna grafika - dla mnie gra może być nawet i w trybie tekstowym, byle pomysł był dobry i grywalność wysoka - angry birds jest tego najlepszym chyba przykładem - dawniej wormsy były takim "szlagierem". G...o mnie obchodzi ruszające się realistycznie drgające źdźbło trawy i realistyczny zachód słońca, jak wchodzę do wody z RPG, czterema granatami, snajperką i apteczką i płynę sprawnie, jakbym miał jedynie kąpielówki reeboka czy z inną łyżwą, nartą :)
Dobra, przyznaję się bez bicia: jestem starej daty. Na serio nie podniecają mnie te wszystkie nowości konsolowo-pecetowe. Uważam, że gry są dziś robione bez serca, a serce można jeszcze wyczuć u twórców małych produkcji, szczególnie gier typu Indie...

KyRol   18 #10 04.06.2012 20:32

@Druedain: Odniosę się jeszcze do "†", czyli do kwestii porzucenia szpilu przez gracza po/w trakcie pierwszego razu. Moim zdaniem to zależy od gatunku gry. Przechodząc za pierwszym razem np. tryb arcade w jakiejś grze-bijatyce, można raczej mówić raczej o początku zabawy, choć rozgrywka w grze było-nie było zostaje zakończona. Fakt faktem, że bijatyki to gatunek, który na piecu z windą należy uznać raczej za niebyły, niemniej jest to tylko przykład z mojej perspektywy na to, że nie jest tak z każdym gatunkiem gier.

  #11 04.06.2012 20:34

@up
Humble Bundle pokazało, że linuksiarze chętniej płacą za gry(mac:4,3$, pc:5$, linux:8$). Te statystyki są w przybliżeniu, ale widać o co mi chodzi.
@Tekst
Teks fajnie napisany, Jednakowyż jestem w stanie wyobrazić sobie grę, które przyciąga przez czas dłuższy. Taka gra musi mieć :
-Ultrabogaty świat z dużą ilością klimatycznych grafik.
-Duża ilość możliwości przejścia
-Personalizacja postaci/stylu gry/czegokolwiek
-Duże możliwości rozwoju postaci/stylu gry/czegokolwiek
-Zagadki, po których rozwiązaniu następuje dobra nagroda(może to dziwny punkt, ale ważny)
-Fabuła ciekawa i rozbudowana
-Modding!
-Multi

KyRol   18 #12 04.06.2012 20:41

@command-dos: według mnie dobrze, że nie ma zbyt wielu gier na tej platformie. Ja na dziś wyciągam wnioski, że komputer z systemem GNU/Linux jest bardziej wartościowym darem dla ludzkości w stosunku do komputera z najpopularniejszym płatnym OSem.

Na moim przykładzie powiem, że po przesiadce sam z siebie zacząłem wnikać jak tenże system działa, zacząłem się zajmować częściej rzeczami bardziej konkretnymi i przydatnymi w perspektywie zastosowań komputera (mniej czasu przetracałem na rzeczy kompletnie bzdurne). Zacząłem bardziej kontrolować się jeśli chodzi o czas spędzany przed kompem. Nowo zdobyta wiedza zaprocentowała i na dziś mam z niej chleb.

Druedain   14 #13 04.06.2012 20:44

@Ave5, @dKc Chciałem napisać o Kickstarterze, o sensie tworzenia gier komercyjnych na Linuksa, ale, jak napisałem w zakończeniu, uznałem, że wstęp jest niezbędny. Powiedzmy, że napisałem teraz wszystko co najgorsze, a w drugiej części będą (prawie) tylko dobre wiadomości :) . @soanvig Również do napisania o HoN będzie miejsce w następnym wpisie, jeśli o tej grze nie zapomnę.

command-dos   18 #14 04.06.2012 20:46

Po przemyśleniu chcę wykasować swój poprzedni komentarz. Przecież używam linuksa (1%), słucham muzy jak The Agonist, Opeth, wolę Robbo od CS'a i na dodatek nie trawię VW Golfa, a zauroczyłem się w tanim francuskim wozidle: http://www.youtube.com/watch?v=m6AvqDeOkhQ (uwaga, video kręcone ziemniakiem!) - tego przecież nie da się lubić!

Druedain   14 #15 04.06.2012 20:56

@comman-dos Mam dla Ciebie złą wiadomość – bardzo dobrze Cię rozumiem. Zdziwiony? Większość gier, do których wracam powstało między 1996, a 1998 rokiem. Grałem np. niedawno w Trine, które ma bardzo pochlebne recenzje, a ja uważam, że ta gra by dużo lepiej wyglądała z prostą dwuwymiarową grafiką – byłem zawiedziony. Dla mnie problemem nie jest „zbyt ładna” grafika, tylko spore możliwości, źle wykorzystane, bo częściej dla samego efekciarstwa, niż w sposób uzasadniony. Na mojej półce z grami jest więc miejsce i dla świetnego choć „średniowiecznego” Betrayal At Krondor, i dla tytułów ze sporym apetytem na zasoby mojego komputera.

@do kilku osób Uważam, że jest sporo gier, które potrafią przyciągać na lata, jednak uważam, że znacznie więcej jest jednorazówek (nawet ja najwięcej w takie gry gram, mimo że na gry mnie nie stać i często wracam do znajomych tytułów).

@do kilku innych osób O grach płatnych (również tych z HIB) będę pisał w następnym wpisie. Cierpliowości!

Druedain   14 #16 04.06.2012 20:57

@command-dos Znów pechowo, bo akurat @Opeth to żadna awangarda ;) .

Frankfurterium   10 #17 04.06.2012 21:04

Teraz gry to wielki, milionowy biznes. Dla niektórych wyznawców Linuksa biznes jest fuj. Nie ma biznesu, więc zostaje praca chałupnicza, w najlepszym wypadku indyk. Przy każdym etapie tworzenia dużej windowsowej gry bierze udział sztab ludzi. Siedzą w robocie te ~8 godzin i im za to płacą. Z darmowymi grami często wygląda to tak, że po 8 godzinach pracy twórcy wracają do domu i kiedy mają siłę, to coś tam wieczorem dłubną. Kiedy trzeba zrobić ładny rysunek albo muzykę, firma zatrudnia profesjonalistę. Twórcy gry darmowej profesjonalistę błagają, żeby grafikę zrobił darmo/półdarmo albo zdają się na twórczość kogoś mniej wprawnego. To wszystko przekłada się na jakość finalnego produktu. O ile 'gry linuksowe' są 'ideologicznie słuszne', to już nie wytrzymują konkurencji ze strony wytworów wielkiego biznesu.

gowain   19 #18 04.06.2012 21:05

@X.A.N.

Ja nie wiem czy to, że Linuksiarze płacą więcej za gry z Humble Bundle nie wynika z tego, że nie wydają kasy na inne, komercyjne "hity"... użytkownicy Linuksa mają rzadko możliwość wydawania pieniędzy i stąd chyba (podkreślam, że to moje zdanie :P) wyższe kwoty.

Co do Kickstartera to jestem ciekaw jak się rozwinie kilka gier z tego serwisu, zapowiadanych też na Linuksa (Carmageddon Rulez :P)

gowain   19 #19 04.06.2012 21:08

@Druedain - rynek gier to więcej i szybciej - grywalność straciła na znaczeniu... tak pół żartem może kiedyś wymodelowanie postaci i wyrenderowanie klipów zajmowało tyle czasu, że można się było w tym czasie skupić na samej grywalności? :P :P :P

command-dos   18 #20 04.06.2012 21:15

@Druedain - "Mam dla Ciebie złą wiadomość – bardzo dobrze Cię rozumiem. Zdziwiony? " - faktycznie, jestem trochę zdziwiony ;) oczywiście, jak zwykle nie chcę być źle zrozumiany i jak zwykle dałem się ponieść emocjom, toteż moje komentarze mogą wyglądać trochę groźnie - bez przesady :) Po prostu chciałem powiedzieć, że nie da się zaszufladkować ludzi i ich upodobań: dla jednego w grze jest ważne to, dla drugiego tamto.
Ja jednak jestem zdania, że jeśli gry, to konsola - komputer jedynie do strategii i puzzle, czy (co najwyżej) takie tam trine. Jeśli chodzi o przyszłość gier, to IMHO tkwi ona w chmurach - mam nadzieję, że wtedy platforma nie będzie odgrywała zbyt dużej roli. Wspaniałym przykładem jest tu QuakeLive. Komputer robi nam za rzutnik ekranu - wszystko inne odbywa się gdzieśtam na serwerach. Ma to także inną zaletę dla producentów gier: łatwość w kontroli użytkownika => łatwość regulowania opłat => rozwiązany problem piractwa. Nie wiem, dlaczego idzie to tak opornie, a kasa jest ładowana w kolejne mechanizmy DRM.
Co do gier na komputer, to one nigdy całkowicie nie znikną. Nawet w głupim telefonie mamy tetris, czy inne kulki... Ale czy tego chcecie, czy nie, moim zdaniem trzeba się przyzwyczajać do widoku przeglądarki ;) Google chyba nieco za wcześnie wypaliło z ChromeOS, ale oni wiedzą co robią: przeglądarka, przeglądarka i jeszcze raz przeglądarka...

command-dos   18 #21 04.06.2012 21:18

@gowain - w carmageddon bym znów zaciął - przez tą grę kupiłem (wtedy jeszcze kasetę) Fear Factory ;)

dhor   9 #22 04.06.2012 21:30

Taaa... Na Linuksa nie ma tak gier, że w ostatnim miesiącu musiałem ciąć budżet na gierki z Desury, różnorakich promocji (choćby Gameolith) i Humble...

I tak jak wspomniał Command-dos, gierki indie rządzą. Nie wiem z czego to wynika, może w pewnym wieku człowiek oprócz wystrzałowej formy poszukuje w grach 'czegoś innego', niż rozwalenia kolejnej setki zombie. Baaa, a i nawet zombie producenci indie potrafią przedstawić w o wiele ciekawszej formie - Project Zomboid.

Druedain   14 #23 04.06.2012 21:30

@command-dos Po pierwsze, cena gier na konsole. Po drugie, aktualnie dostępne konsole się zdążyły zestarzeć. Znów niby nie problem, bo nie jest najważniejsza grafika, itd., ale właśnie dlatego tyle gry kosztują, bo powinny wyglądać dużo lepiej niż na PC…

djDziadek   17 #24 04.06.2012 21:39

Z gier się nie wyrasta, co najwyżej ewoluuje podejście do tematyki, ale nie chyba nikogo, kto nie pociąłby w jakąś gierkę w wolnej chwili (ja również).
Co do ilości gier na Linuxa, wolność tego oprogramowania jest jego zaletą ale i wielką wadą, brak wspólnego mianownika (ujednolicenia) jest przeszkodą nie do pokonania. Mało które konsorcjum zgodzi się wydać "duży" tytuł na wszystkie dystrybucje Linuxa, bo okaże się, że tydzień po premierze będzie już kilka dystrybucji, na których "gra nie pójdzie".
Nie mam nic przeciwko Linuxowi i jego użytkownikom, ale to co w Linuxie jest przeszkodą, ustawia Windows o wiele wyżej, na każdym komputerze Windows to Windows, zgodność wsteczna (nie zawsze ;)) też ma niebagatelne znaczenie.
Jeśli jednak stworzono by Linuxa "uniwersalnego", zabiłoby to jego ideę, dlatego w społeczności pingwiniarzy nadzieja, jak napisał @Druedain, może zacznie im się chcieć :)

  #25 04.06.2012 21:47

Krótko i prosto - lubię Twoje wpisy ale teraz napisałeś głupotę. Ogólnie nie polecam śledzić rozwoju gier linuksowych za pomocą dobrych programów a już zwłaszcza wpisów tux'a który do top10 zalicza jakieś kalekie darmowe tytuły od Krystyny z warzywniaka.

Nie chce mi sie za bardzo rozwodzić, bo zabrakło by miejsca na komentarz. Chcesz konkrety? Zapraszam - http://www.gry.ubuntu-pomoc.org i oczywiście czyham pod mailem ;)

Inna sprawa, gry to biznes. Największe dochody generuje EA, Ubisoft, Konami itp., dla nich wejście na nowy rynek musi byc rentowne, a trudno wierzyc ze dochód przyniesie system który ma 5-6% z czego niecała połowa byłaby zainteresowana ich produktem i połowa tej połowy kupiłaby taką grę. MacOS niby jest zauwazalny przez Steam czy EA (zapewne dzieki plecom w postaci Apple), ale tam tez są podchody. Nie portują pełnych aplikacji a jedynie opierają oryginalną grę z windows o protezy CodeWeavers.

Dobra, teraz tak.. gry na linuksa to nie tylko darmowe projekty społeczności, choc bardzo cenie wysiłek programistów dających z siebie duzo za darmo. Jest naprawdę masa obiecujących gier indie co pokazuje dobitnie Humble Bundle, przypominam ze NATYWNA jest m.in. Amnesia, Penumbra, ET. To tytuły które odbiły się echem na całej scenie graczy również tych Windowsowych. Dalej - masa gier w javie, np. Minecraft który siegnął niebywałej popularności. Jest kilka dosyc solidnych zespołów wydających gry na Linuksa (chocby Wolfire, Kot-In-Action).

Trudno wymienić wszystkie komercyjne znaczące produkty atrakcyjne dla graczy z platformy Windows które są natywne na Linux, bo jest ich cała masa. Ale jak wspomniałem wczesniej, giganci tego systemu nawet nie zauwazają, dlatego dla przeciętnego Kowalskiego który kupuje gry w Biedronce nie poleciłbym Linuksa do gier, bo on po prostu nie ma pojęcia o grach - i będzie strasznie zawiedziony ze na pobliskim bazarze nie ma płyt cd z natywnymi grami. Niemniej jednak tych gier jest wiele, zapraszam choćby na LGDB.org

Dlatego Panie kolego, przed napisaniem kolejnego wpisu radzę się dobrze poinformować o podmiocie, bo DobreProgramy nie czytają tylko dzieciaki i fanboye, ale też ludzie interesujący się danym tematem.

Pozdrawiam ;)

command-dos   18 #26 04.06.2012 21:52

@Druedain - "Po pierwsze, cena gier na konsole" - dokładnie wiem o czym mówisz :( to przeraża, fakt. Dlatego, jak już chcę sprawić frajdę dzieciakom, to patrzymy albo po używkach, albo wyprzedaż. Ostatnio wystarczają im demówki z live'a i... jest kilka ciekawych propozycji (nawet dla mnie). Jestem także rozczarowany "platformówkami" na konsole - wszystkie są 3D! Nie ma już takich jak "The Lost Viking", "Misja", "Electrobody", "Montezuma" - gdzie są te korytarze 2D? Chyba, że ja słabo szukam ;)

command-dos   18 #27 04.06.2012 21:56

@djDziadek - mnogość dystrybucji, według mnie, nie jest jakimś wielkim problemem. Wystarczy, że wydadzą pod najbardziej popularną wolną dystrybucję, np. ubuntu. Dla linuksiarza nie ma większego problemu dociągnąć drugą dystrybucję i zainstalować ją obok swojej "wiodącej". Ubuntu jest za free, więc dla każdego gra byłaby dostępna - taka moja opinia w tym temacie.

djDziadek   17 #28 04.06.2012 23:06

@command-dos - właśnie dokładnie to napisałem :) - i właśnie dokładnie to jest "wadą" Linuksa: "Wystarczy, że wydadzą pod najbardziej popularną wolną dystrybucję(...)", tylko ile komputerów jest na tej "wiodącej" dystrybucji?
Jak napisał @Anonim (niezalogowany), który nomen omen chyba zapomniał się zalogować, to jest biznes i to potężny... nikt nie będzie zatrudniał sztabu grafików i innych programistów (o kupowaniu licencji nie wspominając) dla kilku setek sprzedanych egzemplarzy... niestety...
A gry w Javie? - wystarczy komórka, po co zaraz komputer i Linux ? ;)
Swoją drogą odpalam czasami swoje muzealne Atari i tłuczemy z synem w River Raid, grafika z pikselami jak pudełka od zapałek ale zabawa przednia :), cała procedura uruchamiania gry.... echhhhh te klimaty - buuuuhhhhaaaahahaha

Draqun   9 #29 04.06.2012 23:08

Zgadzam się z tobą.

Ostatnio sięgnąłem po FreeOrion. Wersja z DP, była zupełnie po angielsku, więc w sieci znalazłem coś co wyglądało jak spolszczenie. Sam spolszczyłem sobie kilka tekstów, ale wciąż większość była po angielsku. Okazało się, że na stronie producenta już leży dużo nowsza wersja. Pobrałem odpaliłem i się okazuje, że jest dość mocno spolszczona. Mimo moich największych chęci do tej gry (nie chce piracić Master of Orion) nie da się w nią grać. Brak samouczka powoduje, że nie rozumiem najprostszych zasad ekonomi tej gry. Spolszczenia z prawdziwego zdarzenia brak a gra się zwyczajnie lubi wywalać w dowolnym momencie. Wiele gier nawet mi nie ruszyło pomimo tego, że wszystko zrobiłem dobrze (a do gry wystarcza komputer z ubiegłego dziesięciolecia :)).

Jeśli mam być szczery sytuację ratuje WINE, które pozwala na wygodę gry w starsze tytuły, w których Windows 7 zawodzi aczkolwiek czasem sięgam po wirtualną maszynę z Win98 bo i na Linuksie nie da rady odpalić.

Pozdrawiam

KyRol   18 #31 05.06.2012 00:57

Co do toczonej tu dyskusji, uważam, że biorąc pod uwagę aspekt Linuxa i gier należy wziąć pod uwagę system Android. Dlaczego? Druedain tu pisze w aspekcie tylko i aż Linuksa, co znaczy, że jego wpis nie ogranicza się do samej platformy GNU/Linux. Domyślam się, że z kontekstu raczej wynika, że mowa tu o GNU/Linux. Nie mam bladego pojęcia jaką tematykę poruszą dalsze części cyklu, ale uważam, że należałoby we wpisach wyraźnie rozwarstwić GNU/Linux od samego Linuksa.

KyRol   18 #32 05.06.2012 01:41

Wtrącę jeszcze do tematyki konsol z mojej perspektywy. Producenci tych urządzeń wcześniej wysokie ceny gier tłumaczyli potocznie ujmując "piractwem". Na dziś mamy w konsolach DRM na porządku dziennym, a przychodzi nam kupować płatne dema. Czyż nie zdzierstwem bądź ewidentną łapczywością producenta nie jest sprzedawanie wirtualnych za przeproszeniem szmat? Czyż nie chamstwem jest dokupywanie nowych postaci zamieszczonych na nośniku ze sprzedawaną grą?

Zauważmy, że ceny gier pozostały na równie wysokim, jeśli nie wyższym poziomie w stosunku do wcześniejszych generacji konsol. Skala piractwa na dziś to margines, a producenci ponoć nadal stratni. No tu akurat kwestia jest dyskusyjna, bo producenci autentycznie w niektórych przypadkach autentycznie mogą być stratni ale moim zdaniem za sprawą wydawcy, a nie słabej sprzedaży.

Dalej co mi się nie widzi na rynku współczesnych konsol: połączenie z internetem już nie jest dodatkiem. Co prawda są tu plusy i minusy, ale konsola raczej nie była typową platformą do szpilania po sieci, więc w moim przekonaniu wywieranie presji na graczu aby ten był połączony z siecią jest nie fair.

Dalej - gry są bardzo niewymagające. Jakieś dziwne uproszczenia, zwiększanie tolerancji na czas reakcji gracza czy parszywie śmieszny damage scaling w np. bijatykach czy grach akcji i tym podobne rzeczy. No z mojej perspektywy nie jest to zmiana na dobre, tym bardziej, że zwyższając ponoć poziom trudności takie parametry w grze raczej nie są podciągane.

Ja rozumiem sytuację, jest taki Iksiński, który na co dzień pada nie odróżnia od wibratora żony i takiemu osobnikowi też nie powinno się odbierać przyjemności z wirtualnej rozgrywki. Tylko nasuwa się kolejne pytanie - dlaczego potencjalny, hardcoreowych/dotychczasowy gracz ma być pozbawiony satysfakcji z grania? Czy takie podejście producentów do takich graczy należy traktować jako podziękę w stylu - "byłeś z nami 30 lat, miło było, ale się skończyło"?

Ktoś zraz napisze - ale bzdury, są przecież trudne/wymagające gry. Owszem, są, tylko tytuły dotychczas mi znane/lubiane tak upadły za przeproszeniem na psy, że pozostałem zmuszony do wynalezienia alternatywnej rozrywki. Z resztą uważam, że nie tylko ja.

Na koniec kwestie licencji. No nie powiem, z generacji na generację jeśli chodziło o prawa do korzystania z konsol, producenci zawyżali poprzeczkę na niekorzyść gracza. Nie mniej "pływające" licencje to już przesada. Na dziś doszło do tego, że byle update z konsoli może zrobić toster a ja muszę się na to zgadzać (w przeciwnym wypadku nie mogę pograć, ani zwrócić urządzenia, które po aktualizacji nie spełnia moich oczekiwań). Myślę, że na takie zapisy mogą sobie pozwolić jedynie monopoliści, w normalnej sytuacji rynkowej, gdzie konkurencja jest rozproszona i jest jej ogrom nie dochodzi do takich jaj.

Reasumując, uważam, że dzisiejszy rynek konsol jeśli nie jest zmonopolizowany, to na pewno jest skorumpowany (oligopol). Jedynie Nintendo nie wmieszałbym w ten wir, niemniej firma ta bardzo mocno skupiła się na Japońskim rynku.

Osobiście dla mnie najbardziej dotkliwym jest brak Segi na rynku konsol. Bardzo tego żałuję, bo ja wychowałem się grając na maszynach Arcade i bardzo mi brakuje platformy stricte Arcade-owej.

dKc   1 #33 05.06.2012 01:54

Ja też nie mam bladego pojęcia jaką, dlatego ostrzę sobie ząbki na kolejna odsłonę.

Oprócz tego czekam na wpis pana anonima. Skoro jest takim znawcą w świecie linuksowych gier to chętnie poczytam jego artykuły.

Też lubię stare gry. Ostatnio zobaczyłem na youtube filmiki z Super Street Fighter 2 Turbo na SNES-a. To było coś. Dzisiaj - mamy w sumie to samo, tylko, że oprawa inna. Wydajemy masę pieniędzy na coś, w co już kiedyś graliśmy.

No ale dochodzimy do jakichś jałowych wniosków, dawać kolejne teksty, panowie.

command-dos   18 #34 05.06.2012 07:03

Proszę Was, tylko nie każcie mi znowu tłumaczyć czym jest dystrybucja linuksa. Nigdy nie miałem problemów z uruchomieniem tej samej wersji programu będąc na archu, czy dłubiąc w ubuntu. Warunek jest jeden: aby uruchomić program, należy spełnić wymagania wersji bibliotek i jądra, czyli chodzi o wersję linuksa de facto... "Problemy" mogą wyjść wtedy, kiedy standardowo jakaś dystrybucja nie posiada zainstalowanej, dajmy na to biblioteki, lib-coś-tam-2.so. Arch przykładowo, standardowo nie ma trybu graficznego. Czy to znaczy, że ja pod archem nie mogę podziubać w gimpie? Bzdura. Doinstalowuję gnoma, czy kde czy inne środowisko graficzne według uznania i odpalam gimpa, jak na każdej innej dystrybucji - to chyba oczywiste.
Dobrze byłoby dawać rekomendacje, pod ubuntu działa out of the box, działa na debianie od wersji 5.0 - ale jeśli gra zadziała pod ubuntu, to znaczy, że można odpalić ją na każdej innej dystrybucji, bo linuks jest jeden, uhhh.

command-dos   18 #35 05.06.2012 07:06

@Druedain - nie wiem, co trzymasz jeszcze w zanadrzu, ale czy jest sens pisać drugą część wpisu? Znowu będzie trzeba przekopiowywać komentarze ;)

dKc   1 #36 05.06.2012 13:16

Sens jest, bo ja go przeczytam :]

  #37 05.06.2012 13:58

Ja sie chyba wybije poniewaz nie jestem fanem zadnych strategi czy strzelanek za to uwielbiam auta (masakryczny fan aut sportowych) i gry wyscigowe a takich niestety ale pod pingwinkiem brak, przykladowo porownujac ze mamy rok 2012 to nadal nie zrobiono nic na pingwinka co moglo by konkurowac z tak mozna powiedziec stara gra bo wydana w 2000 roku "need for speed underground 2", doslownie nada bo nie robmy smiechu taki "Torks" sie nie umywa nawet do pierwszej wersji gry z serii "nfs", nie uwazam wine za poprawne rozwiazanie problemu wiec szczerze nad brakiem gier wyscigowych na Gnu/linux'a ubolewam, pzdr.

Druedain   14 #38 05.06.2012 14:34

Niestety Torks jest przede wszystkim grą średnio grywalną obecnie. Można jechać do przodu, do tyłu, nawet skręcać i hamować, ale od wyścigów oczekuje się też dobrego AI dla oponentów.

djDziadek   17 #39 05.06.2012 14:38

Ja również chętnie przeczytam, wszak stara dewiza głosi, jeśli chcesz walczyć - poznaj przeciwnika - buuuuhhhhaaaahahahaha

Druedain   14 #40 05.06.2012 20:40

@KyRoL Przez długi czas byłem zwolennikiem nazywania dystrybucji mianem GNU/Linux. Ostatnio od tego odszedłem, gdy się okazało, że wkład GNU w Linuksa nie jest już tak znaczący, by akurat takie nazewnictwo było uzasadnione. Do tego Linux waniliowy ma coraz więcej wspólnego z tym, który można znaleźć w Androidzie. Mówienie po prostu Linux nie jest najszczęśliwsze, ale jest według mnie bardziej uzasadnione.

LoliconSuspect   5 #41 05.06.2012 23:56

@command-dos
" Jeśli chodzi o przyszłość gier, to IMHO tkwi ona w chmurach - mam nadzieję, że wtedy platforma nie będzie odgrywała zbyt dużej roli. Wspaniałym przykładem jest tu QuakeLive. Komputer robi nam za rzutnik ekranu - wszystko inne odbywa się gdzieśtam na serwerach."
Quake Live instaluje ci się normalnie na dysku. Możesz poszukać pliki gry. Chmury tu nie ma.
Takie OnLive odbywa się "gdzieśtam na serwerach", a nie Quake Live.

command-dos   18 #42 06.06.2012 12:45

@LoliconSuspect - święta racja - OnLive, choć quakelive chodzi szybko na tak słabych maszynach, że nie idzie się połapać - coś musi być realizowane po stronie serwera ;)

LoliconSuspect   5 #43 06.06.2012 14:41

@command-dos "coś musi być realizowane po stronie serwera ;"
Nie musi.
Od strony technicznej to minimalnie zmodyfikowany Quake 3 czyli totalna staroć. Śmiesznie byłoby jakby to miało duże wymagania.

command-dos   18 #44 08.06.2012 09:17

@LoliconSuspect - "Nie musi." - tak, wiem - dlatego dałem to ;) na końcu zdania... "Od strony technicznej to minimalnie zmodyfikowany Quake 3 czyli totalna staroć." - czy to jest totalna staroć? hmmm, wiem że nie jestem najmłodszy, ale nie wmówisz mi, że ostatnie nowości typu FPS potrzebują do swoich upiększeń dodatkowych 3 rdzeni i wypasionej karty grafiki za półtorej klocka - dla miotającego się źdźbła trawy i słabej grywalności inwestycja intratna... Quake 3 (jak i poprzednie wersje) to majsterszyk programistyczny, dlatego jest wydajny. Cała reszta, aby osiągnąć to samo, potrzebuje sprzętu 2 klasy wyższej - to tak od strony technicznej.

LoliconSuspect   5 #45 08.06.2012 16:18

Quake 3 w momencie premiery miał wielkie wymagania sprzętowe i nie bez powodu oprócz funkcji gry był też znakomitym benchmarkiem. To był killer komputerów, podobnie jak Crysis. Dziwnym trafem jakoś niewielu wychwala Crysisa jako majstersztyka optymalizacji.
W każdym razie rozmowa o wydajności Q3 (i tym samym QL) jest bezcelowa. W 2000 roku to miałoby sens, teraz to nie ma znaczenia. Staroć nie ma prawa działać wolno i na szczęście działa jak trzeba.

dKc   1 #46 10.06.2012 18:10

Zamiast się sprzeczać, może dajcie linka w którym mamy wytłumaczone "jak Quake Live działa" i wszyscy będziemy mieli jasność co działa na serwerach, co nie działa na serwerach i nie będzie powodów do bezcelowego sprzeczania się (ani wymądrzania).