Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Co z tymi grami na Linuksa? cz. 2

W poprzednim wpisie przedstawiłem swoje przemyślenia na temat darmowych lub otwartoźródłowych gier na Linuksa, co wywołało u niektórych czytelników swoiste oburzenie, gdyż nie wypowiadałem się zbyt pochlebnie, ani nie wspomniałem słowem o rynku komercyjnym. Podział na dwa osobne wpisy był niezamierzony (wyszło w praniu), tym bardziej wywołanie wrażenia, jakobym przekonywał, że taki rynek w ogóle nie istnieje. Mam nadzieję, że treść tegoż wpisu usatysfakcjonuje osoby, które były bardzo ciekawe tego o czym będę chciał napisać, wątpiły w sens jego powstawania, bądź po prostu źle zinterpretowały poprzedni przekaz.

Kopa na start!

… czyli Kickstarter, o którym można by co najmniej jeden osobny wpis stworzyć, a następnie tuzin kolejnych o projektach, które mają szansę na realizację dzięki niemu. Ale o co konkretnie chodzi? W skrócie jest to powstała 4 lata temu w Stanach platforma służąca do finansowania kreatywnych projektów, której głównymi odbiorcami są twórcy niezależni. A jakich konkretnie projektów? Dowolnych! Mogą to być gry, filmy, muzyka, magazyny papierowe, zabawki erotyczne… albo kamień. Zasada działania jest w miarę prosta: twórca / twórcy ustalają kwotę potrzebną do zrealizowania projektu, po czym ludzie z całego świata (a możesz to być nawet ty! Tak, ty!), przez okres około miesiąca mogą przekazywać drobne sumy na jego realizację, otrzymując w zamian obietnicę otrzymania różnych nagród. Ile trzeba wpłacić? Twórca ustala coraz większe kwoty, za które coś się należy, zaczynając często od 1$ za które otrzymuje się podziękowanie, nieraz kończąc na kilkunastu tysiącach, których wpłata gwarantuje np. możliwość posiadania realnego wpływu na rozwój projektu, czy nawet kolację z twórcami.

Kickstarter w tym roku, jest jedną z jaśniejszych gwiazd nad rynkiem gier na Linuksa, gdyż w wielu przypadkach twórcy obiecują tworzenie gier nie tylko na Windowsa, ale i na system Mac OS X i Linuksa (najczęściej w przypadku przekroczenia niezbędnej kwoty o daną sumę, czasem jednak od początku wychodzą z założenia tworzenia gry wieloplatformowej). Grubszych projektów, które doczekały się finansowania jest już kilka, a ogromny sukces niektórych z nich wskazuje na to, że może ich być wkrótce dużo więcej. Dodatkową zaletą tej formy finansowania jest spory ukłon w stronę fanów. Twórcy z otwartymi ramionami czekają na sugestie graczy, chcą się z nimi dzielić wczesnymi wersjami rozwojowymi swoich gier oraz obiecują gry pozbawione zabezpieczeń DRM. Wśród projektów znajdują się zarówno nowe pomysły, jak i kolejne części gier znanych starszym graczom, które nie doczekałyby się finansowania przez żadną wielką wytwórnię w dzisiejszych czasach.

Wasteland 2

Ktoś z was kojarzy grę Wasteland? Ja też nie, za to jak wielu kojarzę grę Fallout, dla której ponoć Wasteland stanowił sporą inspirację. Domyślam się, że nadal nie jest to wystarczające objaśnienie, jednak wątpię by było ono niezbędne. Skoro ludzie są w stanie się odnaleźć w Diablo II nie znając Diablo, to tym bardziej będą mogli się odnaleźć w grze powstające w 2012 roku, która ma być kontynuacją dzieła sprzed ponad 20 lat. Tak więc, twórcy Wastelanda chcieli zrealizować drugą część od kilku lat, jednak problemem było źródło finansowania. Postawili wreszcie na Kickstartera i nie przeliczyli się. Plan zakładał, że przy budżecie wynoszącym 1 mln $ są oni w stanie stworzyć grę atrakcyjną zarówno dla fanów pierwszej części, czy Fallouta, jednak korzystającą z dobrodziejstw współczesnych technologii. Na Kickstarterze wyznaczyli jednak kwotę 900 tyś. $ do zdobycia, gdyż Brian Fargo – szef ekipy – zadeklarował się, że brakujące 100 tyś $ dołoży z własnej kieszeni. Nikt jednak nie musiał nic dokładać, gdyż ostatecznie udało się zebrać prawie 3 mln $. Był to niewątpliwie prawdziwy sukces i wynik ten z pewnością pozwoli twórcom na szybsze prace, w większym zespole, nad bogatszym dziełem. Już teraz wiadomo np. że muzykę będzie tworzył sam Mark Morgan. Dzięki znacznemu przekroczeniu zbieranej kwoty, twórcy poinformowali, że gra będzie dostępna na wszystkie trzy platformy. Wiadomo już też, że gra powstanie z wykorzystaniem wieloplatformowego silnika Unity (choć dziś nie ma portu na Linuksa, wybór Unity przez twórców wynikał z tego, że są plany stworzenia wersji na kolejne platformy).

Niestety nie o każdym tytule mam tyle do powiedzenia. Fallout 2 jest mi bardzo bliską grą (można by powiedzieć, że wychowałem się na niej), zaś Fallout 3 mnie mocno zawiódł. Dlatego pokładam spore nadzieje w realizacji tego projektu.

[źródło obrazka]

Double Fine Adventure

Jeśli chodzi o gry, jest to obecnie chyba największy sukces na Kickstarterze, gdyż twórcom podczas zbiórki udało się zgarnąć ponad 3 mln $ mimo, że potrzebowali oni zaledwie 400 tyś, czyli zyskali budżet ponad 8-krotnie większy. Przyzwoicie, czyż nie? A skąd tak duży sukces? Ma to być przygodówka, typu point-and-click (chętnie bym poznał polskie nazewnictwo) od samego Tima Shafera, który w pewnych kręgach jest swego rodzaju guru, a o jego talencie świadczyć może chwalona gra Psychonauts. Poza tym, pamiętacie kiedy ostatni raz ktoś wypuścił tego typu przygodówkę? Ja też nie. W tworzenie gry zaangażowane są studia Double Fine i 2 Player Productions. Twórcy zdecydowali się na tę formę realizacji również dlatego, że chcieli pokazać fanom to, co zazwyczaj znajduje się za szczelnie zamkniętymi drzwiami, czyli proces powstawania gry, a Kickstarter bardzo promuje dobry kontakt ze społecznością od samych narodzin projektu.

[źródło obrazka]

Carmageddon Reincarnation

Może zacznę od tego, że opisywanie tutaj tej gry to mały falstart, gdyż zostały niecałe dwa dni, a wciąć nie jest pewne, czy gra powstanie na Linuksa – nie udało się jeszcze osiągnąć ustalonego limitu, którego przekroczenie miałoby gwarantować wieloplatformowość.

-----AKTUALIZACJA-----
Pozostało 12 godzin, do 600 tyś. $ brakuje 25 tyś. $, jednak ekipa ze Stainless już teraz poinformowała, że będzie wersja na Maca i Linuksa oraz inne dodatkowe atrakcje. :)

No więc tak, powstanie kolejny Carmageddon i prawdopodobnie będzie czerpać głównie z pomysłów z pierwszej części gry. JEJEJE!!! Kolejny projekt, któremu mocno kibicuję (co może niektórych ludzi mocno dziwić… tak samo jak jest grupa osób, która nie rozumie co ja widzę w filmach Tarantino i Rodrigueza). Plan był skromny: trzeba było zebrać 400 tyś. $ i zacząć zabawę. Potem się okazało, że znów Ci źli Linuksiarze nie chcą grać na Windowsie, więc pojawiła się informacja, że przy 600 tyś. $ gra będzie wieloplatformowa. Jak wspomniałem na początku, jeszcze tego nie osiągnięto, ale jest już 550 tyś. $ i po cichu liczę, że nawet gdyby nie udało się w ciągu najbliższych 32 godzin dobić do szóstki, twórcy zlitują się nad nami i zrobią ten jeden ukłon w naszą stronę więcej… Dziś na stronie Kickstartera pojawiła się pierwsza zajawka prezentujący dość wczesny stan prac. Przede wszystkim pozostały znane i lubiane odgłosy z pierwszej części ^_^ .

[źródło obrazka]

The Banner Saga

Kolejny spory sukces na Kickstarterze, gdyż twórcy potrzebujący 100 tyś. $ w sumie zebrali ponad 7 razy większe fundusze. Będzie to gra przenosząca nas w czasy wikingów, wykorzystująca ręcznie malowane, komiksowe grafiki, mająca być połączeniem cRPG z grą turową. Wydawana będzie jako kolejne części pewnej historii, a obecnie w planach są trzy epizody. Trudno mi cokolwiek więc o tej grze napisać, ale na szczęście pojawiły się już pierwsze zajawki, więc chyba najlepiej będzie po prostu samemu spojrzeć na to, co twórcy szykują.

[źródło obrazka]

Shadowrun Returns

Połączenie magii i… cyber-punku? Przyznaję bez bicia, że nie znam w ogóle tego świata, mimo że historia tego uniwersum ma już ponad 20 lat i powstało już kilka tytułów umiejscowionych w tym świecie. Co gorsza dla mnie, opis mechaniki tego świata prezentuje się wręcz znakomicie (dla mnie miód, cud i orzeszki!). Na szczęście, wkrótce nadarzy się okazja by nadrabiać zaległości, mimo że z początku wcale nie było to oczywiste. Twórcy założyli sobie, iż będą potrzebowali 400 tyś. $ na stworzenie tej gry. Następnie gdzieś pojawiła się informacje, że będzie wsparcie dla innych platform niż Windows, jednak przy osiągnięciu jakichś 800 tyś. $ twórcy się z tego musieli wycofać, bo przypadkiem trafiłem na wątek na jakimś forum, gdzie ludzie negatywnie się wypowiadali na temat tej decyzji. Summa summarum wsparcie się jednak pojawi, być może dlatego, że akcja zbiórki zakończyła się wielkim sukcesem, kończąc przy prawie 2 mln $. To tyle co wiem. Nie udało mi się niestety doczytać jak ma gra wyglądać. Będę polegać na osobach, które doczytają do tego miejsca, a będą wiedziały trochę więcej i może postarają uzupełnić ten opis.

[źrodło obrazka]

FTL: Faster Than Light

Spiąłem pośladki i postanowiłem napisać również o tej grze, mimo że wpis już został przeze mnie opublikowany? Czemu tego nie zrobiłem wcześniej? Prawdopodobnie Wenus na tle Słońca źle na mnie podziałała… Gra ta zasługuje na osobny akapit z wielu powodów. Po pierwsze i najważniejsze, bardzo lubię tego typu gry. Po drugie na Kickstarterze było to dla twórców ogromny sukces, gdyż zbierane 10 tyś. $ zostało przebite DWUDZIESTOKROTNIE. Po trzecie w tym roku gra ta została nominowana w trzech kategoriach na Independent Game Festiwal. O co tyle krzyku? FTL to oldschoolowa gra, w której jesteśmy zarządcami małego statku kosmicznego. Naszym zadaniem jest dyktowanie zadań załodze, opracowywanie taktyki podczas starć z wrogami i podejmowanie mądrych (bądź głupich) decyzji w supermarkecie ze sprzętem. Może to brzmieć znajomo, choćby Freelander mógłby być w podobny sposób opisany. Sęk w tym, że tutaj w sposób bardziej jednoznaczny dyktujemy zadania załodze, np. może kazać przejść wszystkim do pomieszczenia, a następnie kazać im ugasić pożar, który tam się pojawił i zaciupać wrogów, którzy się tam przeteleportowali. Ponieważ gra doczekała się już wersji alfa, może najlepiej będzie gdy samemu zobaczycie, czemu wartą (bądź właśnie nie warto) się nią zainteresować.

[źródło obrazka]

Inne warte zainteresowania projekty, którym się udało na Kickstarterze (a których nie opiszę, bo mnie już klawiatura rozbolała)

LEISURE SUIT LARRYMoebius (?)Nekro The Dead Linger … i wiele więcej! Na dobry początek można zacząć poszukiwania tutaj :)

O czym trzeba pamiętać

Przede wszystkim w większości są to na razie wyłącznie gry nam obiecane. O ryzyku związanym z finansowaniem tego typu gier można by kolejny wpis stworzyć… Na dzień dzisiejszy, chyba jedynie FTL został pokazany graczom, którzy zaoferowali odpowiednie wsparcie (dostęp do wersji alfa jest chyba za pośrednictwem Steama). Póki co, pozostaje więc mieć zaufanie do twórców, którzy często są bardzo zasłużeni dla świata gier komputerowych…

Jeżeli komuś brakuje cierpliwości to… niech się uzbroi trochę w odrobinę cierpliwości i zaczeka na część trzecią tego minicyklu ;)

Spis treści

PS

Dziękuję koledze Maćkowi za korektę!

PPS

Nie tylko Windows, Mac OS X i Linux są platformami docelowymi. Po prostu, na tych konkretnie ja się skupiłem. Niektórzy twórcy planują też wersje na konsole, czy smartfony. W celu wywiedzenia się polecam przejrzeć Kickstartera pod tym kątem.

PPPS

Nie widać tego na pierwszy rzut oka, jednak tytuły sekcji to odnośniki kierujące na oficjalne strony twórców gier. Swoją drogą fajnie by było gdyby ekipa DP wzięła to pod uwagę ;) . 

linux gry

Komentarze

0 nowych
Ave5   8 #1 05.06.2012 21:08

Było nie pisać że to odnośniki i zaczekać kto pierwszy się kapnie :p

A na temat, IMHO Kickstarter i podobne to gigantyczna szansa dla pingwiniarzy, bo tylko z tego jednego źródła dochodzi łącznie naście (a może i dziesiąt) tytułów. Dodajmy do tego Steama oraz fakt że nadal działa OnLive i można sobie od czasu do czasu i pograć.

Druedain   14 #2 05.06.2012 21:20

O Valve'ie też napiszę w przyszłości.

sweteryniarz   3 #3 06.06.2012 14:33

Masa gier jest także w Chrome Web Store, czy to się nie liczy?

Druedain   14 #4 06.06.2012 14:48

Jeżeli Chrome Web Store oferuje coś więcej niż Tetrisa, to jestem pewny, że oferowane tam gry liczyłoby się w tego typu zestawieniu.

DannyPL   5 #5 06.06.2012 15:40

@sweteryniarz
Nie. Gry z Chrome Web Store to zwykłe gry przeglądarkowe dostępne na wszystkich systemach i na innych przeglądarkach.

MaXDemage   18 #6 06.06.2012 16:21

Carma-friggin-geddon... Fuck yhea! śledze ten pomysł od dawna i po prostu modle się każdego dnia aby to się udało. Nawet teraz. Tylko tyle chciałem napisać. Ot.

Druedain   14 #7 06.06.2012 16:39

@MaXDemage Po nicku domyślałbym się, że tak jest. Dopytam tylko, do kogo się modlisz? :P

Druedain   14 #8 06.06.2012 16:39

Ach, stało się, Carmageddon będzie na Linuksa! :)

steemm   11 #9 06.06.2012 17:07

A tak na poważnie, po co komu gry na platformę której używa do grania pewnie jakiś promil posiadaczy linuksa. A zrobienie działającego porta to są koszta :)
Jak ktoś tak bardzo chce pograć to są konsole. Dla każdego coś się znajdzie.

Druedain   14 #10 06.06.2012 17:25

Jeżeli potrafisz dowieźć tego co piszesz, to zacznę się nad tym zastanawiać. Na prawdę! Póki co, trochę FUD siejesz.

steemm   11 #11 06.06.2012 18:57

Ale co ja mam ci udowadniać, znalazłem dane ze w Polsce linuks jest na 0,79%(rodzina unix to całe 3,5%) komputerów, na świecie nawet jeśli ma ponad 1% to wciąż jest to niszowy rynek, bo nie każdy kto to ma chce przecież grać.

  #12 06.06.2012 19:02

W Chrome Web Store, jest trochę "niezwykłych" gier przeglądarkowych, czyli wykorzystujących NaCl. Ostatnia premiera to "From Dust" firmowany przez Ubisoft.

GregKoval   8 #13 06.06.2012 20:41

W zasadzie to zgodzę się ze @steemm'em (choć nie do końca). Jakaś dziwna fobia opanowała Linuksiarzy, że tylko gry mogą wyciągnąć ten system na jakiś enigmatyczny szczyt statystyk. Problem w tym, że PC-Windows traci powoli sam ten rynek na rzecz konsol. Kiedy gry na Linuksa za kilka lat zaczną się liczyć okaże się, że deweloperzy próbują podnieść z martwych trupa (rynek gier PC) i tylko tracą czas. Świat gier zmienia się i teraz liczą się pozycje typu casual oraz te uruchamiane w przeglądarkach. To one zbierają główne żniwo użytkowników PC, gry z dopracowaną grafiką i efektami powoli przechodzą w ręce graczy konsolowych. Już teraz użytkownicy PC narzekają na zbytnią konsolowość wielu tytułów.

skandyn   9 #14 06.06.2012 21:46

Te wszystkie gry to jest największy złodziej czasu i dlatego w pełni wystarcza mi native linux games. Oczywiście mam jeszcze kilka niedokończonych gier made in windows, w które pogrywam sobie teraz pod wine.

Pozdrawiam.

Druedain   14 #15 06.06.2012 22:04

@steemm Spoko, źle zrozumiałem co miałeś na myśli. Swoją drogą, jeśli już przytaczasz dane statystyczne, to czemu skupiasz się na Polsce? Jeśli chodzi o liczbę użytkowników, to można by zadać pytanie, czy nie tworzy się programów (w tym właśnie gier), bo nie ma to chętnych, czy nie ma chętnych do korzystania z Linuksa, bo brakuje ludziom tych programów? Nie twierdzę, że jest tak, albo inaczej. Pozostawiam pytanie otwartym. Co do wspomnianej ilości odbiorców… Myślę, że problemem jest przeportowanie programu tworzonego tylko z myślą o Windowsie, na dowolną inną platformę, więc włożenie pracy w odspawanie go od Windowsa jest zasadniczym problemem. Czemu o tym piszę? Mac OS X ma około 10% rynku. Z jakiegoś powodu najczęściej proces tworzenia dzieli się na moment wydania gry na Windowsa i moment wydania na Maca i Linuksa. Nawet pomijając Linuksa, można chyba bezpiecznie założyć, że rynek makówkowy nie jest warty „olewania”. Mógłbym w końcu równie dobrze napisać „Co z tymi grami na Maca?”, bo wszystkie wymienione tytuły trafiają na ten system, w taki sam sposób jak na Linuksa. Mówiąc inaczej. Jeśli ktoś tworzy grę korzystając z tylko z biblioteki DirectX, to ma spory problem. Ale jak ktoś myśli o szerszym rynku (teraz również o smartfonach), to próbuje inaczej problem ugryźć. Dobrą analogią jest porównanie Skype'a z produktami Mozilli, jeśli wiesz co mam na myśli. Na końcu jeszcze pozostaje pytanie, czy 1% z miliarda to faktycznie niewiele?

@GregKoval Fobia? Dzięki, że mi zwróciłeś mi uwagę, chyba zapomniałem wziąć leki, które mi przypisał ostatnio lekarz… A tak na poważnie, szczyt statystyk raczej nie jest „enigmatyczny”. Ja zaś nie próbuję Linuksa ku temu kierować (a jeśli już, to nie jest to sztuka dla sztuki), tylko walczę z poglądem, że na Linuksa dostępne są wyłącznie darmowe, otwartoźródłowe i często niedorobione produkcje. Jeśli chodzi o rynek gier na PC, patrząc na powstające w ostatnich latach tytuły, które się na konsolach ewentualnie może będą pokazywać, nie wieszczyłbym szybkiej śmierci temu rynkowi. Chciałbym za to, by platforma (i tego typu wpisy wraz z nią) przestała mieć jakiekolwiek znaczenie, ale z niezrozumiałych przyczyn platformy typu OnLive na razie średnio sobie radzą ze zdobywaniem rynku.

Druedain   14 #16 06.06.2012 22:05

@skandyn Chyba nie rozumiem co masz na myśli…

trux   11 #17 06.06.2012 22:32

steemm@
Do opery też nie chodzą masy, czy z tego powodu należy pozamykać te miejsca?
Druga sprawa, jeden procent w skali miliardów komputerów to nie jest tak mało.

GregKoval   8 #18 07.06.2012 00:30

@Dredain

Nie mam nic przeciwko promowaniu gier na Linuksa i "Twojej działalności". Sam często promuję tytuły linuksowe i nowinki z tego rynku. Chodzi mi jednak o promowanie rynku growego jako lokomotywy napędowej popularności Linuksa. Jak wspomniałem rynek gier zmienia się i teraz popularność będą stymulować tytuły pokroju Angry Birds i Sp. Pod tym względem Linux nie ma się czego wstydzić. Problem, że nawet jeśli takie tytuły znajdą zwolenników, to zawsze będzie problem nieobecności takich tytułów jak Battlefield 3, potem gdy takie gry także się pojawią, zacznie się kreować teorię, że tylko tytuły exclusive mogą przyciągnąć do Linuksa itd.

Linux nigdy nie będzie maszynką do gier, bo nie stymuluje rynku. Promuje darmowość, nie ma określonej marki, wspiera starszy sprzęt - po prostu to najgorsza platforma na jakiej można zbudować rozwijający się rynek gier. Jednocześnie są to jego największe zalety do dystrybucji aplikacji użytkowych. Aby wiec przekonać producentów do tworzenia gier, trzeba najpierw oszukać użytkowników, że Linux to nie Linux. Że potrzebuje zakupu nowego sprzętu z każdym nowym wydaniem, że nie jest darmowy, że nie jest otwarty, że istnieje tylko jedna dystrybucja na którą powstają gry itd. itp.

dhor   9 #19 07.06.2012 06:24

@GregKoval

A jak przypuszczasz, co wypromuje Linuksa wśród zwykłego, przeciętnego użytkownika, który komputer kupił i ma na nim system operacyjny (choć o tej nazwie nawet nie wie), a profil jego aktywności ogranicza się do gier, GG i śmiesznych filmików na WWW? Można się zżymać - 'po co nam tacy użytkownicy', ale bez takiego mięsa armatniego producenci nie będą dostrzegali Linuksa.

Uniwersalność platformy to otwarty temat dołączania jej coraz częściej do sprzedawanych, gotowych zestawów komputerowych - i tak dalej. Na dzień dzisiejszy gry są jednym z motorów takiego rozwoju, bo sprzedadzą się szybciej, niż skomplikowane, specjalistyczne oprogramowanie dedykowane.

command-dos   18 #20 07.06.2012 07:14

Czekam na carmę...

steemm   11 #21 07.06.2012 11:17

Zacznijmy od tego że co z tego że pecetów jest więcej, jak to na konsolach gry sie sprzedają znacznie, znacznie lepiej, komputerów jest więcej, ale tych nadających się do gry juz tak dużo nie będzie. Wystarczy popatrzeć na stronę http://www.vgchartz.com/weekly/41056/Global/ nie licząc pojedynczych przypadków królują to gry na konsole :)

Kintoki   6 #22 07.06.2012 13:15

@steemm
1) "Znafcy" od kilkunastu lat przepowiadają że rynek gier na PC się kończy - co roku są teksty że jeszcze rok może dwa... prędzej nadejdzie ten słynny rok linuksa niż koniec rynku gier na pc.
2) Napisanie gry multi-platformowej nie musi oznaczać jakiś wielkich, dodatkowych kosztów dla twórców jeśli produkt od samego początku był tworzony z myślą o kilku platformach.
3) Jeśli w konsolach nowej generacji wprowadzą m.in. blokowanie możliwości odsprzedaży kupionych przez siebie gier to ja serdecznie pi*****e takie konsole.
4) Twórcy twierdzą że przez piractwo ceny gier są tak wysokie ... A jednak na PC gdzie niby piractwo jest największe ceny są najniższe... dla porównania na PS3 gdzie jeszcze do niedawna zjawisko to nie występowało ceny gier są najwyższe z pośród wszystkich platform... hmm ciekawe komu najbardziej zależy na zatrzymaniu wydawania gier na PC.

Druedain   14 #23 07.06.2012 13:38

@steemm Diablo III wcale nie jest najgłośniejszym ostatnio tytułem na rynku, wcale nie sprzedał się w rekordowym nakładzie, wcale nie będzie przez dobrych parę lat sprawiał, że wielu ludzi zmuszonych wybierać wybierze PC…

xia   4 #24 07.06.2012 13:46

Linuksiarze bardzo lubią mówić o tym co będzie i jak będzie wspaniale (przyszły rok rokiem Linuksa(!) – chyba po raz 15 z rzędu ;). A ja lubię mówić o tym co jest i było. Wszedłem sobie na dział gry na wirtualnejpolsce i policzyłem ilość recenzji: za rok 2011 było ich około 200, a za 2012 niecałe 100 (w tym oczywiście 'grube' tytuły jak: The Elder Scrolls V: Skyrim, Assassin's Creed: Revelations, Mass Effect 3, Batman: Arkham City, Wiedźmin 2: Zabójcy Królów, Star Wars: The Old Republic, Max Payne 3, Deus Ex, Diablo III itd. w końcu to 300 tytułów w przeciągu 1.5 roku). Dlatego moim zdaniem porównywanie i stawianie obok tradycyjnego, dobrze funkcjonującego od lat komercyjnego rynku gier z tym czymś o czym mowa w poście jest niepoważne i tylko mógł tego dokonać zaślepiony linuksiarz. Nie zapominajmy, że budżet naszego Wiedźmina 2 wynosił 10 mln dolarów, a Skyrima 100 mln. Pożyjemy, zobaczymy, ale w dobrym tonie byłoby nie chwalić systemu, który nie wydał ani jednej(!!!) porządnej gry.

Druedain   14 #25 07.06.2012 13:51

@GregKoval „promowanie rynku growego jako lokomotywy napędowej popularności Linuksa”, może masz racje, a może jej nie masz. Bardziej mnie ciekawi czemu to w ogóle napisałeś, skoro ja tego tematu tutaj nie „dotykam”. Myślę, że trochę się nakręciłeś i teraz udowadniasz tezę, które dowodzenie większego sensu tu nie ma. Ten wpis dotyczy innej tematyki, więc przykro mi, ale nie mam zamiaru się do Twoich słów tutaj odnosić. A co do gier typu Angry Bird. Takie gry zawsze były na rynku, nie jest to żaden wynalazek tego roku. Pamiętasz World of Goo? Też robiło furorę. W między czasie przeczytaj sobie powyższy komentarz o Diablo III… A jeśli chodzi o tą „najszość i najgorszość”, tak na prawdę sporo się wyjaśni za jakiś rok, czy dwa lata (ale więcej o Valve mam zamiar napisać w osobnym wpisie). Może będziesz mieć wtedy powody do świętowania, bo Twe słowa okazały się być proroczymi. Ja jednak sobie i wielu innym osobom życzę byś nie miał racji.

Druedain   14 #26 07.06.2012 13:55

@xia Jeśli następnym razem wpis zacznę od słów „Jestem zaślepionym linuksiarzem”, to obiecasz nie komentować go?

xia   4 #27 07.06.2012 14:01

@Druedain
"Spoko, źle zrozumiałem co miałeś na myśli. Swoją drogą, jeśli już przytaczasz dane statystyczne, to czemu skupiasz się na Polsce?"

Bo w bogatych państwach, których obywatele kupują gry Linux jest jeszcze mniej popularny niż w Polsce, a taki MacOS znacznie bardziej, dlatego znaczna ilość gier wychodzi na ten system, a na Linuxa nie.

GregKoval   8 #28 07.06.2012 17:37

@Dredain

W zasadzie to rozpocząłem dyskusję w opozycji, albo raczej w koalicji z komentarzem kogoś innego, a dopiero potem ty włączyłeś się do tej dyskusji. Jednak nie chciałbym być źle zrozumiany. Chciałbym aby na Linuksa istniał porządny rynek growy, bo sam jestem graczem i stanowiłoby to dla mnie taką samą zachętę do korzystania z tego systemu jak i innych. Według mnie promowanie idei "Linux jako maszyna do gier" mija się z celem, jaki wyznaczył sobie ten system. Napisałem ci o zaletach Linuksa, które są podstawowymi wadami do stworzenia komercyjnego rynku nie tylko dla gier ale i aplikacji dla Linuksa. Po prostu taka droga ma służyć promocji Otwartego i Wolnego Oprogramowania i tyle. Bez tego Linux stanie się po prostu kolejną kopią Windows i jeśli ktoś tego pragnie to chyba lepiej już teraz używać Windowsa, a nie bawić się w półśrodki w postaci komercyjny Linux (żeby nie było nieporozumień nie mam tu wcale na myśli płatnego Linuksa).

Wracając do gier. Nie jest sztuką stworzyć instalkę gry na różne platformy. Sztuką jest taką instalkę wypromować. Windows i konsole mają ku temu potrzebny rynek. Teraz ten rynek się umacnia dzięki sklepom takim jak Steam i powoduje, że łatwiej jest umieścić promocję skierowaną do konkretnego gracza. Linux takich narzędzi nie posiada, a jeśli kiedykolwiek powstaną to będą miały za zadanie promocję komercyjnego oprogramowania, a nie Linuksa i Open Source. Korzyści z tego są takie: Linux musi zdobyć więcej użytkowników, aby wypromować na tym systemie rynek gier komercyjnych, aby te przyciągnęły kolejnych użytkowników, którzy mają za zadanie ... wypromować na tym systemie rynek gier komercyjnych, aby... itd.

Dla mnie więc pożytek z takiego rynku będzie równoznaczny z dominacją Androida na rynku urządzeń mobilnych. Na początku także temu systemowi przypisywano rolę Mesjasza Linuksa wśród gawiedzi. I co? Okazało się, że ma tylko służyć promocji komercyjnego sklepu z aplikacjami promowanymi przez Google. A rynek Linuksa jak był 1% tak jest (procenty symboliczne).

Jedyną drogą promocji Linuksa i Open Source jest promowanie aplikacji Wolnych i Otwartych na maszynach komercyjnych. Pożytek z zachęcenia jednej osoby korzystającej z GIMP na Windowsie jest większy niż z 1000 korzystających z PhS na Linuksie (jeśli taka możliwość by istniała). W pierwszym przypadku masz pewność, że ktoś używa Linuksa zgodnie z jego przeznaczeniem, w drugim przypadku masz domniemanie, że być może jedna osoba użyje Linuksa zgodnie z jego przeznaczeniem, jednak masz o wiele więcej szans na to, że cała reszta nadal będzie się opowiadała za komercyjnością jaką i tak prezentuje już Windows, czy Apple.

>>"Może będziesz mieć wtedy powody do świętowania, bo Twe słowa okazały się być proroczymi. Ja jednak sobie i wielu innym osobom życzę byś nie miał racji."

Wiem, że tworzę dość spory offtop tym komentarzem, chociaż nie sądzę, że mija się z celami napisania powyższego artykułu. Jednak myślę, że mnie źle zrozumiałeś. Jestem konsolowcem, lubię PS3 właśnie za to, że nie ma nim piractwa. Wiem, że moja kasa idzie na wspieranie rynku, za który płacę. Mam z tego profity jak chociażby ostatnia promocja BF3 Premium, która stawia mnie w uprzywilejowanej pozycji w stosunku do innych platform, które będą musiały na nią poczekać. Oczywiście konsole to zuo. Bo gry na nie kosztują więcej niż na PC! Tylko czy tak mówi osoba, która w przyszłości ma zamiar płacić za gry na Linux?

Czy jestem więc przeciwko obecności Valve na Linux? Nie sądzę! Chciałbym jednak, żeby to odbywało się na zasadzie: najpierw inwestujecie, a potem zbieracie profity. W tej chwili większość użytkowników Linuksa uważa, że Linux powinien mieć więcej użytkowników, ponieważ wśród tych milionów na pewno znajdzie się i taka osoba, która zapłaci i za mnie. To tyle o komercja vs Linux z mojej strony :)

soanvig   10 #29 07.06.2012 23:43

Nie jestem do końca w tym obeznany, ale czy czasem jeśli powiedzmy gra jest napisana w C++ i jest na Windowsa to nie wystarczy wziąć jej kodu źródłowego i skompilować go przez kompilator linuxowy? Albo ja coś mylę. Jak to działa? Zakładając, że to są gry z bibliotekami multiplatformowymi, a nie tylko pro-Windows

xia   4 #30 08.06.2012 00:13

@soanvig
Problemem są kiepskie sterowniki do kart graficznych dla Linuksa co wynika z małego zapotrzebowania na wydajne grafiki – po prostu linuksiarze nie są graczami, a raczej grzebaczami systemowymi lubującymi się w starych, niezbyt wydajnych komputerach, które się są w stanie pociągnąć nowych produkcji oraz niskiej popularności tego systemu operacyjnego. Te dwa czynniki powodują, że potencjalny rynek zbytu jest zbyt mały żeby opłacalne było wydawanie wysokobudżetowych gier na Linuksa.

dhor   9 #31 08.06.2012 07:14

@xia

Przyjacielu, doucz się. To nie wydajność sterowników jest przeszkodzą, a pisanie gier w DirectX. Wszystkie tytuły pisane z wykorzystaniem OpenGL są już przeportowane, albo mogą zostać przeportowane (mniejszym lub większym nakładem kosztów).

'Prowokacja, prowokacja!' mogą krzyczeć przeciwnicy Linuksa - zatem gdzie wychodzi ta miażdżąca różnica w jakości sterowników graficznych w poniższych benchmarkach?

http://www.phoronix.com/scan.php?page=article&item=nvidia_gtx680_windows&...

command-dos   18 #32 08.06.2012 09:04

@xia - "Nie zapominajmy, że budżet naszego Wiedźmina 2 wynosił 10 mln dolarów, a Skyrima 100 mln." - no i co z tego? Do Wiedźmina z kijem bym nie podszedł, a Skyrim - nawet nie wiem co to jest. Wiedźmin, to zwyczajnie gra nie dla mnie, o drugim się nie wypowiadam, bo nie wiem co to. Na "Titanica" też wydali sporo forsy, a film? Cóż, dużo bardziej podobał mi się "Cube" o prawie nieskończenie mniejszym budżecie. Kasa, przynajmniej dla mnie, nie jest żadnym wyznacznikiem jakości, grywalności, oglądalności - na pewno jest wyznacznikiem komerchy. Jeśli podobają Ci się tytuły takie jak, np. Batman, którego wspomniałeś, czyli kolejna "naparzanka" z widokiem zza pleców, gdzie do silnika gry podłożono tylko postacie i tekstury, to jesteś naprawdę niewymagającym graczem...

@Kintoki - "3) Jeśli w konsolach nowej generacji wprowadzą m.in. blokowanie możliwości odsprzedaży kupionych przez siebie gier to ja serdecznie pi*****e takie konsole. " - no, to onlive nie jest kolego dla Ciebie ;) a moim zdaniem do tego to wszystko zmierza. BTW, nie znam ludzi, którzy nie mają spiraconych konsol, lub nie interesowali się tematem nielegalnych gier. Sam patrzę za używkami - nie powiem, by było to po myśli twórcom gier. Ale teraz wiem, dlaczego onlive jest tak mało popularne u nas...

@soanvig - tak, wystarczyłoby skompilować (niewielkie różnice platformowe trzeba by tylko wziąć po uwagę), tylko problemem jest DirectX. Gdyby twórcy robili gry w OpenGL, problem byłby mniejszy... Wydanie DirectX jest czymś, co microsoftowi się udało. To samo planowali zrobić z: IE, Silverlightem, WebSlices, a zresztą, po co się rozdrabniam: z Officem i Windowsem w ogóle. Chodzi o to, by użytkowników przyspawać do swoich produktów. Po co microsoft miałby wspierać rozwój, np. OpenGL'a? Żeby później ludzie masowo zmigrowali na linucha, bo Metro nie wyszło? Nie, ludzie nie mają wyboru. Będą musieli używać Metro, bo ich ulubione gry i filmy na onecie nie pójdą, jak będą używać linucha bez DX'a i Silverlight'a...

  #33 08.06.2012 09:24

O tym, że warto wydać port tych gier na Linuksa świadczą statystyki: Hundle Indie Bundle.

xia   4 #34 08.06.2012 12:02

Podajesz przypadek szczególny jakiegoś benchmarku. Bardziej interesujący jest ogólny dotyczący również sterowników ATI, technologii ATI Power Express czy Nvidia optimus, stabilności sterowników na różnych jądrach itd. które również rzutują dlaczego osoby potrzebujące więcej mocy GPU omijają Linuksa co ma wpływ na mały rynek zaawansowanych GPU na Linuksa.

Po za tym przeczytaj jeszcze raz mojego posta nigdzie w nim nie pisałem o portowaniu enginów oraz wydajności. A co do kiepskości sterowników to przytoczę słowa developera FireFoxa
Borisa Zbarsky-ego.


"We tried enabling OpenGL on Linux, and discovered that most Linux drivers are so disastrously buggy (think 'crash the X server at the drop of a hat, and paint incorrectly the rest of the time' buggy) that we had to disable it for now," explains Zbarsky, "Heck, we're even disabling WebGL for most Linux drivers, last I checked..."„


@command-dos

Jeżeli nie wiesz co to jest Skyrim, a ta gra została wybrana grą roku 2011 to znaczy, że nic nie wiesz na temat rynku gier komputerowych. Tobie nie podobał się Wiedźmin 2 i, że „z kijem być do niego nie podszedł”. Nie jesteś pępkiem świata i Twoja opinia jest mało znacząca. Dla mnie możesz być fanem mieszkania w lepiance, jazdy rikszą i wieczornego czytania rękopisów przy świecach, ale to dla innych i świata nic nie znaczy – po prostu takiej jest Twoje, mało innych obchodzące, widzimisię. Wiedźmin 2 jest świetną produkcją, z dobrą fabułą, oparty na polskim (!) silniku z polską muzyką itd. - można z tego produktu być dumnym.

Co do OpenGL, to pod Windowsa również jest, ale większość (bo nie wszyscy) developerów wybiera DirectX. Dlaczego? Bo jest obiektowy, kompleksowy (zajmuje się wszystkim co przy developerce gier jest potrzebne) po prostu lepszy.

@Loom
"O tym, że warto wydać port tych gier na Linuksa świadczą statystyki: Hundle Indie Bundle."

Na bezludnej wyspie nawet stary pasztet wzbudza pożądanie :).

xia   4 #35 08.06.2012 12:28

command-dos

"Na "Titanica" też wydali sporo forsy, a film? Cóż, dużo bardziej podobał mi się "Cube" o prawie nieskończenie mniejszym budżecie."

Widocznie młody jesteś :). Ja też lubię mało wymagające filmy typu Cube, Alien, Terminator, Czas Apokalipsy itd. , ale posiadające świetny KLIMAT. Titanica widziałem dwa razy, i uważam, że jest wybitnym filmem, który nie do końca trafia w mój gust, podobni jak Avatar. To, że Tobie się coś podoba nie znaczy kompletnie nic równie dobrze możesz być fanem pornosów ze zwierzętami w roli głównej ;).

command-dos   18 #36 08.06.2012 21:28

@xia - poczytałem, co to ten skyrim i już wiem, czemu mój mózg nie zarejestrował żadnych informacji na temat tej "gry": "W skład edycji kolekcjonerskiej wchodzą m.in. figurka smoka, mapa świata gry, artbook oraz płyta DVD z materiałami z produkcji[20]. " - źródło wikipedia. Tutaj przypomniał mi się pewien dowcip, jak to Jasiu pytał babci, czy ta oby nie widziała jego kapsułki z tabletkami z napisem LSD. Jasiu, pe....ol te tabletki, widziałeś k...a smoka w kuchni? Avatar, smoki i inne miecze świetlne - sorry, ale tym się podniecają moje kilkuletnie dzieci (a propos mojego wieku ;) )... Dla mnie nie liczą się wydane pieniądze na produkcję - dla mnie liczy się efekt, a ten jest bardziej spektakularny, kiedy pieniądze odgrywają jak najmniejszą rolę.

O4i   11 #37 09.06.2012 00:58

Jeśli chodzi o Double Fine, to ciekawostką jest, że najnowsze Humble Inndie Bundle zawiera grę Psychonauts również w wersji dla systemu Linux i z tego co widzę jest to "prawdziwy" port, a nie windowsowa gra używająca Wine (tak jak w przypadku Limbo), Natomiast przygodówki wskaż i kliknij? :) są nadal wydawane, ostatnio np. Botanicula, są to oczywiście produkcje indie, ale to zrozumiałe.

Druedain   14 #38 09.06.2012 11:28

@command-dos Zaczynasz zrzędzić jak stara baba. Dla komentarzy takich jak ten zarezerwowałem specjalne postscriptum w pierwszej części.

xia   4 #39 09.06.2012 11:57

@command-dos

Pieniądze w kinie i nie tylko odgrywają pierwszorzędna rolę. Bez pieniędzy nie będziesz miał dobrego planu, oświetlenia, montażu, zdjęć, scenariusza, reżysera czy aktorów – taka jest prawda. Dlatego większość realizacji telewizyjnych nie nadaje się do kina właśnie ze względu na ich kiepskość techniczną, realizatorską, aktorską, a nawet fabularną – oszczędności widać na każdym kroku (oczywiście istnieją też superprodukcje telewizyjne, które ogląda się przyjemnie, ale nakłady na nie są porównywalne z kinowymi). Podobnie jest z grami, braki budżetowe po prostu widać, słychać i czuć.

A co do Cube i jego budżetu to jest to wyjątek, podobnie jak The Blair Witch Project, a nie reguła, poza tym te filmy podobają się również raczej młodszej publice m.in. tej, która lubi miecze świetlne i te żelazne.

xia   4 #40 09.06.2012 12:50

@command-dos

A i żeby nie było, że cisnę tylko i wyłącznie w wysoki budżet, to np. produkcje Teatru Telewizji mimo skromnych środków też bywają świetne np.: Ławeczka, Kuracja, Rozmowy przy wycinaniu, Zapomniany diabeł itd., ale to są specyficzne produkcje oparte głównie na dialogu i nie każdemu muszą odpowiadać – mnie się podobają, ale czy się nadają do kina?? Nie wiem.

Budżety dobry filmów np. Polańskiego, przykładowo Dziewiąte wrota 38 mln$, Frantic 20mln$, Dziecko Rosemery mln 2.3$ (ale to film z '68 więc trzeba powiększyć o inflację), Pianista 35mln$, zrobił też
niezły wstręt za 300 tys. $, ale to film specyficzny i nie każdemu podejdzie. Także kasa jest potrzebna generalnie jest potrzebna na dobra produkcję kinową. Dzisiaj bez przynajmniej kilkunasty mln baksów nie podchodź, no chyba, że chcesz kręcić w jednej lokacji.

  #41 10.06.2012 14:52

@Druedain dziekuje za wpis obie czesci mi sie podobaly, zauwazylem pare tytulow ktorych wczesniej nieznalem pzdr.

@Co do calosci z mojej strony dodam (nieoczekuje ze ktos sie z tym zgodzi) wymiernikiem jakosci danej platwormy nigdy nie byla ilosc jego uzytkownikow, szczerze uciesze sie jesli powstanie wiecej tytulow otwartych jak i komercyjnych na platwormy unixowe/podobne, nie jest wina tworcow linuxa ze jakis luj z nvidia/ati ma porobione kontrakty biznesowe z m$/mac i tam stara sie robic lepsze jako tako sterowniki a w unix/linux sami musimy sie o to postarac jako spolecznosc, deweloperzy nie robia gier w opengl na windoze bo ta (celowo) wspiera to slabo albo w cale, nie interesuje mnie ze win8 ze zj....ym metro bedzie mial wiecej uzytkownikow skoro i tak to ten sam syf i sledzac prace nad interfejsem kde9b oceniam ze iterfejs od m$ (bez wzgledu na ilosc uzytkujacych baranow) jak i jego polityka to wrak syf-kila-mogila i tylko chamuje rozwoj softwear'u dla pc i wprowadza celowo uposledzenie wsrod (beee) uzytkownikow tegoz systemu, to jest moje osobiste zdanie na caly ten temat jak i odpowiedzi jakie pod tym tematem padly.

nintyfan   11 #42 17.06.2012 12:42

@Ave5 | 05.06.2012 21:08 :
OnLive wymaga załatanego Wine.

  #43 22.06.2012 18:28

Jak już sobie tak rozmawiacie o budżetach, to w związku z uzbieraniem 3 mln $ na produkcję Wasteland 2 wyszukałem w kiki, że budżet fallouta wynosił właśnie ok 3 mln.
Wniosek jest taki, że wystarczy pare mln na wyprodukowanie najlepszej gry wszech czasów i to jeszcze pod Linuksa.