Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

[Felieton] Piractwo lepsze i gorsze (cz. 1)

Z cyklu: „to miał być komentarz, a wyszło jak zwykle”…

W czym rzecz?

Moje doświadczenie w temacie quasi-legalnego ściąganiu rzeczy z internetu i wspomnienia z okresu, kiedy byłem przeciętnym polskim piratem, sprawiają że nie mam dziś jednoznacznej opinii na temat tego procederu.

Piractwo lepsze

Jeśli ktoś ściągnie 10 albumów (choć dotyczyć to może też gier, czy filmów, książek) po to żeby się przekonać czy są warte kupna, to możliwe, że np. 3 z nich kupi. Istotne jest to, że posiadanie już 3 albumów nie powoduje, że ściągnięcie 10 kolejnych i zakup 3 z nich jest bezsensowny. Mogę lubić równocześnie 100 albumów i każdy kupić. Z obserwacji gustów ludzi na last.fm wnioskuję, że osoby ograniczające się do jednego jedynego albumu to prawdziwa egzotyka. Samemu może 3 osoby znalazłem, które by słuchały tylko jednego zespołu, a to i tak z reguły jest już kilka różnych albumów.

Gdyby ktoś był super praworządny i nie ściągał muzyki (co w Polsce obecnie nie jest nawet traktowane jak piractwo, choć od piractwa jest to uzależnione), to być może świeciłby jasnymi smugami światła, ale rynek muzyczny miałby z tego patyk, a nie sprzedaż. Chyba, że są ludzie, którzy są skłonni w ciemno kupować każdą płytę, nawet jeśli okazać by się miało, że to co kupuli to straszna szmira. Znów powołując się na własne doświadczenia, osoby które znam mógłbym podzielić na takie, które nie kupują płyty i na muzyce się słabo znają, czyli nie są interesujący dla rynku muzycznego, i z drugiej strony takie, które posiadają większą lub mniejszą kolekcję płyt CD / koncertów na DVD / kaset / płyt winylowych RÓWNOLEGLE z kolekcją plików MP3 / FLAC / coś tam lub z muzyką zapoznają się poprzez YT, Wrzutę lub inne tego typu portale (muzyk (jeśli wytwórnia mu pozwoli lub jeśli jest niezależny) oczywiście może umieścić samemu na swojej stronie muzykę do słuchania, ale albo nie umieści on wszystkiego, albo w pewnym sensie zrobi to samo o co się ma pretensję do piratów, a słuchacz postąpi analogicznie i albo kupi, albo nie).

Na koniec pierwszej części dodam, że na dysku mam obecnie około 2 tygodni muzyki, a jakiś rok temu w domu na szafkach zaczęło się kończyć miejsce na kupione albumy, więc jest lekki burdel. W zależności od interpretacji można by mnie uznać za pirata. Cóż, sami sobie dopowiedzcie co by się stało gdybym był czysty jak łza…

Piractwo gorsze

Ilość osób, które testują różne programy stanowią pokaźną grupę użytkowników tego portalu. Problem w tym, że ludzie odwiedzający tego typu portale już nie stanowią dużej grupy w społeczeństwie, co z resztą jest często argumentem w dyskusjach dotyczących zachowań konsumentów (zawsze są osoby zorientowane i tzw. zwykli użytkownicy stanowiący znaczą większość).

Osoby stanowiące tą większość dość często kierując się sugestiami wybiorą 1 program, ściągną go (cały czas mówię tutaj teraz o piractwie więc i tą grupą użytkowników się interesuję (która to w Polsce stanowi dość sporą grupę)) i będą go używać. Możliwe nawet, że po dłuższym czasie użytkowania, zechcą się zalegalizować, jednak niezależnie od tego betonują oni swoje nawyki. Jest to proces mocno psujący rynek ponieważ często subiektywne opinie mają wpływ na podejmowane decyzje, przez co produkt w danej dziedzinie najlepszy (nadal opinia subiektywna, jednak różnić się ona może tym, że zamiast „tak, bo tak”, jest „tak, bo tańsze, szybsze, prostsze, bezpieczniejsze) wcale nie musi zostać wybrany. Dostawcy oprogramowania nie są tutaj w analogicznej sytuacji do artystów i ponoszą oni znacznie większe straty z tytułu piractwa.

Wnioski

Nie będę ukrywał, że czasami zaczynam się bać, czy nie jestem zwykłym hipokrytą i nie próbuję maskować mętnymi argumentami swojego amoralnego zachowania. Nie potrafię tego samemu ocenić, dlatego póki co pozostanę przy obecnych poglądach. Uważam, że piractwo (nazywając w ten sposób również, to co nie do końca nim jest) ma wiele obliczy i niejednokrotnie może stanowić formę promocji dla artysty zamiast poczucia okradania. Podobnego zdania czasem i sami artyści są (inicjatywa The Piratebay by artystom oddawać powierzchnie na stronie w zamian za udostępnianie twórczość, słowa Notcha z Mojang, który od początku powstawania Minecrafta jasno daje do zrozumienia, że nie jest przeciwnikiem piractwa, Paulo Coelho wypuszczający swoje książki do sieci…).

Na zakończenie

Wpis opiera się wyłącznie na moich obserwacjach i doświadczeniach. Nie twierdzę, że mam całkowitą rację i nikt mnie nie może przekonać, że się mylę. Co najwyżej mogę stwierdzić, że nikt do tej pory nie potrafił mnie przekonać, że gdzieś popełniam błąd w swoim myśleniu.

PS Ten wpis powstał spontanicznie, jednak od dłuższego czasu planuję opisać pewną dwuznaczną sytuację w jakiej obecnie się znajduję. Przemyślenie powyższego tematu było dobrym impulsem, bo z jednej strony naszła mnie ochota by opisać tę sytuację, a z drugiej strony będzie ona bardzo dobrze wizualizować problem „gorszego piractwa”. Postaram się jak najszybciej opisać ową sytuację. 

oprogramowanie inne

Komentarze

0 nowych
Mantarak   3 #1 23.01.2012 18:55

Internet rozwinął się tak szybko, że nie wypracowano sensownego medelu dystrybucji i ochrony dóbr niematerialnych tak, aby i wilk (RIAA) i strzyżona owca (artystai i internauta) byli zadowoleni. Dodatkowo istnieje bałagan, gdyż co kraj to obyczaj w kwalifikacji tego co legalne a tego co nie. Więc Twoje rozterki są jak najbardziej na czasie i nie tylko Ty je masz.
Oczywiście nawet dobre prawo nie zlikwiduje piractwa, które uważam za "stan umysłu". Im ten stan na wyższym poziomie tym mniej złego piractwa. Można oczywiście dyskutować skąd się bierze ten "stan umysłu" ale to już temat na cały wpis.

  #2 23.01.2012 19:22

To jak wejdzie do polski to będzie więcej piractwa, ale to już nie będzie piractwo zwykłe tylko wojna internetowa i ona już się zaczyna
No pożyjemy zobaczymy

dhor   8 #3 23.01.2012 19:32

Jedyny słuszny model dystrybucji to bezpośrednia sprzedaż dzieła przez autora na dedykowanej stronie. I pewność klienta, że 95% - 98% zapłaty wyląduje w kieszeni artysty.

Wszyscy pośrednicy którzy pojawili się na przestrzeni lat pomiędzy autorem - odbiorcą, muszą poluzować szelki i spuścić nieco z tonu. Domeną kapitalizmu jest ciągły wzrost dochodów, ale korporacje w 'nadmuchiwaniu' swoich struktur i żądań raczej osiągają już masę krytyczną.

darasz89   4 #4 23.01.2012 19:36

@dhor
to nie przejdzie - to tak jakbyś chciał, żeby sklepikarz sprzedawał po cenie hurtowej, albo najlepiej w takiej samej cenie jaką dostał "producent"
domeną naszych czasów jest wzrost ilości pośredników, bo to [wbrew pozorom] łatwa praca :)

dhor   8 #5 23.01.2012 19:42

@darasz89

Skoro mogę kupować chleb bezpośrednio w piekarni, warzywa od rolnika, mleko z mlekomatu i niektóre rzeczy bezpośrednio od wytwórcy, ba, nawet muzykę 'współczesną' ściągam z Jamendo i tam dotuję twórców, to w czym problem?

Problemem nie jest ilość pośredników, tylko ciągła gonitwa za jak największymi marżami.

msnet   18 #6 23.01.2012 20:03

Ciekawy wpis :)

Myślę (obserwując samego siebie), że z piractwa się wyrasta... Kiedyś na swoim komputerze miałem tylko programy pirackie (nie mówię oczywiście o tych darmowych). Ale z czasem sie to zmieniało i takie "legalne inaczej" oprogramowanie na moim komputerze to mniejszość... Ale zbieram kasę by i to naprawić :)

Druedain   13 #7 23.01.2012 20:23

Wytwórnie nie są złe z założenia. Artysta godzi się na pewne warunki, dostaje mniejszą kasę, ale ma też zagwarantowaną promocję (choćby dlatego, że samej wytwórni się to opłaci). Nie jest łatwo wystartować bez niczego i się wbić na top przebojów. Radiohead też chyba w ten sposób, któryś album wydali, ale inaczej się wydaje płyty kiedy ktoś już ma rzeszę fanów. Są w końcu jeszcze małe wytwórnie, które należą do zespołu (zdaje mi się, że Kristoffer Rygg z Ulvera ma własną małą wytwórnię).

Ostatnio zdębiałem jednak jak usłyszałem o jakimś artyście indie… który ma kontrakt z wytwórnią. Ale kasa jest kasa ^^

darasz89   4 #8 23.01.2012 20:37

@dhor
ale zrozum - mniej pośredników = mniej kasy z podatków, zagraj kiedyś w jakieś MMO z elementami ekonomi i wolnego rynku [np WoW], zauważ, że tam głownie zarabia się na pośrednictwie [kupić tanio - sprzedać drogo] i cała ekonomia realmów stoi praktycznie na farmerach i pośrednikach [w ogóle najlepiej to widać np na "prywatnych" serwerach, gdzie na początku głównym napędem ekonomii serwera jest crafting, a dopiero później ludzie zarabiają więcej na pośrednictwie]

@Druedain
tak zgadza się - coś za coś, np popatrz na Nuclear Blast Europe - wytwórnia, która wg mnie ma bardzo przyjemne podejście do promocji i cen [płyty pod ich patronatem są naprawdę w dobrej cenie]
prawda jest taka, że nowy zespół ma bardzo ciężko bez promocji kogoś znanego, ale to raczej rozmowa na inny temat :)

M@ster   16 #9 23.01.2012 20:50

@darasz89
Ilość pośredników nie ma wpływu na podatek (przynajmniej biorąc pod uwagę zasady podatkowe w Polsce). Czy to artysta zapłaci 18% od dochodu X czy 18 od X/2 a pośrednik 18 od X (przy czym wpuszczając w koszta ten X/2 który musiał wydać aby kupić produkt) to na jedno wychodzi.

luqass   12 #10 23.01.2012 21:12

ja juz kiedys pisalem na blogu, ile artysci zarabiaja na plytach- praktycznie nic, dochody z plyt ida dla wytworni plytowych, to na czym zarabiaja artysci to koncerty, wystepy etc., a od czego zalezy ile dostana za koncert, od frekwencji, a od czego ona zalezy od popularnosci artysty, a skad ona sie bierze... gry zarabiaja wiecej niz przemysl muzyczny i filmowy razem, zobaczcie sobie rankingi najlepiej zarabiajacych gier

  #11 23.01.2012 21:34

Podpisuję się pod tym felietonem. Piractwo to zjawisko które jest zbyt obszerne i wielkie by je włożyć do jednego worka i przyczepić do niego jednoznaczną łatkę. W każdym razie miało dobre podłoże do rozwoju.

Żyjemy w czasach kapitalizmu, gdzie najważniejsze są pieniądze - konkretnie maksymalizacja zysków. Piractwo właśnie (w pewnej części) odbiera te zyski artystom i twórcom oraz koncernom zajmującym się branżą muzyczną czy software'ową, ale z drugiej strony może być swoistą reklamą dla nich.

Konsumenci natomiast chcą mieć pewność, że dany program/album muzyczny nie jest kiczem. To może usprawiedliwiać to zjawisko.

Jest wiele przyczyn szerzenia się piractwa. I całkiem możliwe, że chodzi tu nie tylko o to...

darasz89   4 #12 23.01.2012 21:36

@M@ster
http://tinyurl.com/7og6o7x
dodaj sobie jeszcze powiedzmy jakąś hurtownie, która kupi od tartaku i sprzeda do sklepu, oczywiście naliczone zostanie kilka dodatkowych złotówek, przez co cena końcowa rośnie ergo większy podatek :)

tak samo masz z wytwórniami - dodają do ceny od autora swój zarobek, przez co zwiększa się cena, pomyśl teraz, że autor podniósłby cenę o połowę kwoty pośrednika, lecz nie korzystałby z jego usług, daje to nam mniejszą cenę końcową, czyli mniejszy podatek :)

  #13 24.01.2012 08:40

Problem piractwa w naszym kraju trzeba rozważać po kątem cen i zarobków. Idziesz do sklepu i widzisz cenę gry. Patrzysz i myślisz. Mam wydać 100 złotych na grę czy może za tą cenę warto by jednak było kupić dziecku buty albo kurtkę itp. ? Ja osobiście tak myślę. Jakby gra kosztowała 25 złotych to bym ją kupił i pewnie inni też, a tak wszyscy piracą i traci producent i dystrybutor gier.

M@ster   16 #14 24.01.2012 09:21

@darasz89
Mylisz 2 fakty, zmiana ceny zwiększa podatek, to jest oczywiste, ale przy stałej cenie dla konsumenta nie ma znaczenia ilość pośredników na podatek.

darasz89   4 #15 24.01.2012 09:55

@M@ster
ale jak można mieć stałą cenę, dla dwóch płyt różnych autorów, które przechodzą przez tę samą wytwórnie i obie kosztują na starcie 123 zł, tylko, że płyta A ma 4 pośredników i cena końcowa wynosi 160, a płyta B ma 1 pośrednika i cena wynosi 130 zł? no chyba, że pośrednicy to ludzie, którzy nie chcą zarabiać - no to wtedy tak :)

M@ster   16 #16 24.01.2012 10:34

@darasz89
No nie można, ale wówczas to nie ilość pośredników podnosi kwotę podatku a zwyczajnie wzrost ceny.

Druga sprawa, często jest tak że cena detaliczna jest narzucona i pośrednicy nie mogą sobie dorzucać ile chcą, tylko wynika to z faktu ceny zaproponowanej przez dystrybutora.

darasz89   4 #17 25.01.2012 09:54

@M@ster
wiesz, tylko mi cały czas chodziło o podatek w sensie ilość kasy wpływającej do skarbonki państwa :)
trochę się źle wcześniej wyraziłem, ale myślałem że się zorientujesz
pozdrawiam :)

Jaahquubel_   12 #18 27.01.2012 10:55

"Z cyklu: „to miał być komentarz, a wyszło jak zwykle”…"
Lubię to! Jasno z tego wynika, że masz coś do powiedzenia, a nie piszesz dla lansu i nagród.

Co do samej treści nie zgadzam się z Tobą na tyle mocno, że aż też napiszę na blogu, bo komentarz będzie za długi.

januszek   18 #19 02.02.2012 11:22

Warto też zobaczyć jak faktycznie wygląda struktura zarobków polskich muzyków: http://www.wprost.pl/ar/185311/Ile-zarabiaja-polscy-muzycy