Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

[Felieton] Skrajne wartości

Mój tata siedzi od… od około 40 lat w elektronice. Niedawno sobie kupiłem do roweru porządną latarę z diodą o mocy 500 lumenów (dlatego w kontekście rekreacyjnej jazdy na rowerze, której zwolennikiem jestem, wyraz „latarka” wydał mi się niewystarczający). Trzeba zaznaczyć, że takie światła do jazdy po mieście nocą przy latarniach są za słabe by pomóc w unikaniu dziur, a z używaniem ich jako świateł informujących kierowców „że się istnieje”, jest jak ze strzelaniem do komara z armaty: można krzywdę postronnym osobom zrobić przy okazji (np. skutecznie oślepiając kierowcę, czy pieszego, bo taką moc mają takie światła). Nietrudno jest więc się domyślić, że zamiar zakupy takiego sprzętu wiązał się z moją perwersyjną ochotą nocnego pojeżdżenia po lokalnych bezdrożach (dla zainteresowanych: mam tu na myśli np. Szyndzielnię). Proszę więc sobie wyobrazić jak groźne, rozczarowujące i zaskakujące było na pierwszej nocnej wyprawie testowej zepsucie się latarki objawiające się zniknięciem światła w ciemnym tunelu, przez który przejeżdżałem: groźne bo to mogło się stać na kolejnej z rzędu wyprawie gdzie radośnie sobie zjeżdżałem ze stromej górki z pewną prędkością, dookoła mając smolistą ciemność, a pod kołami kamienie i rowy, rozczarowujące, bo miałem ochotę na wielokrotne powtarzanie tej miłej rozrywki, wreszcie zaskoczenie, bo właściwie w tej latarce nie miało się co zepsuć. Wcześniej włączona działała, a jedyny mechaniczny element, tj. przycisk, nie był używany w momencie odmówienia współpracy przez to małe urządzenie, dioda CREE (podobno wiodącego producenta na rynku!), jak i sama latarka przez tego producenta składana, w założeniach ma świecić trochę dłużej niż 5 minut (zdaje mi się, że około 100 000 godzin). Warto jeszcze nadmienić, że konstrukcje takich latarek są tak proste, że nawet prężnie funkcjonuje forum domowych majsterkowiczów poświęcone przerabianiu latarek (a jeden koleś o nicku Bocian na Allegro za niemałe sumy sprzedaje Bocialarki, które sam tworzy metodami garażowymi).

Tata, od którego zacząłem wpis, skwitował sprawę krótko: mówiąc mi, że takie elektroniczne podzespoły przestaną działać od razu, albo spokojnie będą pracować tyle na ile opiewa gwarancja (nie będę tutaj pisał o tym, że często sprzęt domowy po dwóch latach jest do wymiany, bo każdy chyba wie o tym, że tak ma być i nie jest to wina samej zasady działania podzespołów, ale wymuszania kiepskiej jakości poprzez metody produkcji, co w konsekwencji ma napędzać koniunkturę). To właśnie z tego wynikają wieczyste gwarancje na kości RAM – tam po prostu nie ma się co zepsuć. Tak więc z nadzieją odesłałem sprzęt do naprawy. Nowy / naprawiony egzemplarz, który ponownie dostałem do rąk wydawał mi się działać inaczej (jakby bardziej według opisu, gdzie różne moce świecenia faktycznie dawały różnej jasności światło – czyżby kłopoty z odróżnieniem tego poprzednio były sygnałem, że latarka ma wadę produkcyjną, która jest jedynym hamulcem dla diody przed osiągnięciem sędziwego wieku jaki podał producent?). W sezonie cieplejszych temperatur, ufając słowom taty, z naprawioną latarką jeszcze nie raz wybrałem się na nocne eskapady.

Wjechanie na jakiś leśny pagórek, siadnięcie gdzieś z boku ścieżki, zgaszenie światła, wsłuchanie się i wpatrzenie w nocną przyrodę to dla mnie dość mistyczne przeżycie.

A puenta jest taka, że sprzęt elektroniczny bez mechanizmów może się zepsuć bardzo szybko, albo będzie działać do upadłego i jeszcze dłużej (niezależnie, czy to jest latarka, czy dysk SSD (ten wpis początkowo miał być komentarzem do wpisu na blogu pt. „Dyski SSD hit, czy kit?”, jednak patrząc na rozmiar, to chyba dobrze, że tego komentarza nie popełniłem…)).

PS Dla zainteresowanych forum o latarkach to http://www.swiatelka.pl/ .
PPS Ostatecznie wcale nie oczekuję, że latarka wytrzyma te 100 000 godzin, bo to był najtańszy w klasie egzemplarz znaleziony przeze mnie na Allegro (mimo to wydałem na latarkę, akumulatory i ładowarkę większość w tamtym czasie moich oszczędności). Sama latarka nie jest stricte rowerowa i reklamowana jest jako sprzęt dla policji i ochrony, ale są produkowane specjalne uchwyty rowerowe. Przede wszystkim latarki rowerowe w podobnej cenie jakie znalazłem w ofercie nadawały by się do powieszenia na choince, a nie do oświetlania sobie drogi w lesie nocą. Zaś koszt profesjonalnego oświetlenia, konkretnie rowerowego o podobnej mocy, to wydatek gdzieś pięciokrotnie większy, czyli wart tyle co mój rower. Ewentualnym zainteresowanym chciałbym zwrócić jeszcze uwagę by się nie kierowali przy zakupie ilością watów, luksów, ani kandeli. Tylko lumeny są jednostką podającą sumaryczną ilość światła z jaką świeci latarka. Przy tej samej ilości watów można mieć silne światło święcące tylko godzinę lub słabsze starczające na cały dzień, zaś przy kandelach lub luksach brana jest pod uwagę geometria i taką samą ilość tych jednostek będą miały dwa różne światła, bo jedno będzie ustawione bliżej punktu pomiarowego, albo światło będzie bardziej skupione (a chyba nikt sobie nie wyobraża jazdy po krętej leśnej drodze mając laser miast rozproszonego światła latarki).

___________________________

Kilka słów o formie tego wpisu.
Dziś pod jakimś wpisem na blogu napisałem, że czasem moje komentarze są rozbudowane na tyle, że jakoś odstają od innych komentarzy. Choć nadal. ze względu na treść, nie mają formy ambitnego i konkretnego wpisu, pomyślałem że może spróbuję czegoś pośredniego, czym wydaje mi się być felieton (choć nie będę bronił tezy, że ten wpis jest felietonem), bo uznałem, że lepiej takie komentarze odłączyć od kontekstu wątku i dodać na blog (oczywiście po uprzedniej odpowiedniej korekcie), skoro i tak taki tekst muszę popełnić (słyszę głosy, które mi każą to publikować, uuu!). Przy tym jednak inaczej traktuje się wpisy, a inaczej komentarze, więc to też pociąga za sobą ryzyko wzmożonej krytyki treści (na co tak na prawdę bardzo liczę), czy formy (czego zaś się szczerze boję, bo wiem, że zaśmiecania bloga nikt nie lubi…). Nie patrzę bezkrytycznie na swoje wpisu i mam nadzieję, że pochopnie nie będzie nikt ich na główną wrzucać, bo też ze względu na przesłanki, możliwe że częściej będę się posługiwać tą formą publicystyczną. Z drugiej strony uważam, że taka mniej techniczna forma nie obraża tutaj nikogo (co, jak wiadomo zdarzyło mi się już) i mimo, że portal ma nazwę jaką ma, tutaj też jest miejsce na techniczne wpisy gdzie ani słowem nie napomykam o oprogramowaniu (chyba, że teraz dodam, że w takich latarkach można mieć włączniki pozwalające zaprogramować się :D ).
Abstrahując od tego trochę mnie negatywnie zaskoczyło, że nie udało mi się skrócić tego wpisu. Żal mi byłoby się pozbywać pewnych fragmentów tego wpisu. Najwyżej osądzi mnie historia :D 

sprzęt hobby inne

Komentarze

0 nowych
swir555   3 #1 28.11.2011 09:00

Pozwolę sobie napisać nie na temat, a właściwie to po prostu zapytać: mniemam że Wać Pan jest Bielska B. lub okolicy?

swir555   3 #2 28.11.2011 09:00

Z mi uciekło za co bardzo przepraszam.

Druedain   13 #3 28.11.2011 09:12

Tak i to dzięki temu mam pod ręką Podbeskidzie :)

Jaahquubel_   12 #4 28.11.2011 16:37

Historia Cię osądziła, jesteś na głównej. :)

W Warszawie (czy tylko?) działa Nocny Rower - ludzie się umawiają i jeżdżą całą zgrają po ciemku.

Druedain   13 #5 28.11.2011 17:08

Na forum takiej grupy kiedyś trafiłem, bo ludzie pisali o tych wyprawach w okolicach Warszawy, gdzie testowali sprowadzone z zagranicy latarki (właśnie przez te latarki na nich musiałem trafić :P ).

  #6 28.11.2011 20:38

Zrobienie takiej latarki dla Twojego ojca nie powinno być problemem :)
Dodatkowo można by było zwiększyć trochę ilość lumentów i oczywiście zasilania co skutkowało by większą widocznością na drodze.

skicio   7 #7 28.11.2011 21:32

Heh... jakbym widział siebie. Najpierw coś napiszę, a później samo tłumaczenie powodów i motywów mojego zainteresowania tematem zajmuje niemały procent całej wypowiedzi.

I również tak mam, że często rezygnuję z napisania komentarza, bo występuje duże prawdopodobieństwo, że byłby dłuższy niż sam wpis. W dwóch przypadkach nawet napisałem taki komentarz, ale nie zdecydowałem się go wysłać. Skopiowałem treść, do notatnika i poczekam aż mnie najdzie... Wtedy jako wpis poleci : )

A co do treści Twojego felietonu (chociaż też nie mam pewności, czy można go felietonem nazwać... ale kogo to obchodzi). Miło czytało się o czymś, czego też doświadczyłem. Może nie w ten sam sposób, bo nie była to latarka, ale jednak...
No i zaciekawił mnie bardzo temat "bocialarek". Duży plus za wpis i jeśli masz temat, to wpis jest milej widziany, niż komentarz ; )

Wolfgar   7 #8 30.11.2011 22:46

Forum o latarkach, czego to się człowiek nie dowie. Teraz chyba już wszystko ma swoje forum.

Jaahquubel_   12 #9 01.12.2011 16:12

@Wolfgar
Wiosną przydało mi się forum o domowych stacjach pogodowych. :)