Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

[Poradnik] Jak sprawnie nie nauczać C++

Dziś postanowiłem napisać krótki poradnik zawierający zbiór bardzo życiowych porad dla wszystkich chcących nieumiejętnie nauczać C++. Większość wymienionych metod nauczania została przetestowana w praktyce i rezultaty ich stosowania były bardzo bezowocne.

Uwaga, najlepiej testować to na studentach nie wiążących swojej przyszłości z programowaniem – maleje ryzyko natrafienia na studentów nie umiejące przyswoić sobie takiej niewiedzy!

Co teras?

Po pierwsze: nie znaj środowiska programistycznego, korzystając z którego planujesz prowadzić zajęcia

Nie jest to bezpośrednio związane z językiem C++, jednak jest związane z samą kwestią nauczania. Stosując się do tej porady zwiększasz szansę na marnowanie czasu na szukanie opcji potrzebnych do kompilowania i debugowania swojego programu. Debugując program masz szansę na tracenie większej ilości czasu na zrozumienie specyficznych komunikatów danego środowiska. Kolejnym atutem jest brak znajomości możliwości jakie oferuje dane środowisko, dzięki czemu będziesz mógł więcej czasu tracić na ręczne szukanie miejsc, w których zdarzyły Ci się proste błędy składniowe oraz bezkarnie będziesz mógł omijać szerokim łukiem wszystkie udogodnienia, z których korzystanie wymaga wpierw ich włączenia (np. numerowanie wierszy). Przesyłając obraz z monitora do projektora ważne jest również to, że w przypadku studentów noszących okulary, będziesz mógł godzinę zmarnować na szukanie w opcjach edytora miejsca, w którym zwiększa się rozmiar tekstu (najlepiej jest ostatecznie sobie nie dać rady i po godzinie zniknąć w celu poszukiwania informatyka, który umiałby problem rozwiązać, ale za nic nie myśl nawet o tym by o pomoc prosić studentów!).

Po drugie: nie znaj dobrze języka C++

Chodzi oczywiście o drobnostki, ale takie, które naprawdę będą rzucały się w oczy. Rzeczy błahe nie rzutują na postać uczącego, ale cenne minuty zawsze uda się stracić. Możesz np. na początku zajęć ponarzekać na problem z obsługą strumieni wejścia-wyjścia. By do tego doprowadzić trzeba nie wiedzieć jak działają przestrzenie nazw w C++, więc zapominanie o konstrukcjach std:: lub using namespace std to podstawa!

Po trzecie: staraj się negować jak najwięcej standardów dobrego programowania

Tym razem sprawa jest związana z tym co będziesz chciał, w swoim nieulubionym edytorze (zakładając, że w ogóle zna się tylko jeden, reszty się nie lubi), pokazać studentom. W ogólności chodzi o to by nie umieć tworzyć programów w taki sposób, by później innym osobom łatwo było je czytać. Już tłumaczę o co chodzi. Otóż każdy, kto choć trochę pisał w C++ (czy nawet w C) wie cokolwiek o rozbijaniu programów na osobne pliki klasa.cpp i klasa.h. Należy zapomnieć w ogóle o podobnych rzeczach (warto nie wiedzieć, że środowiska często same potrafią się o to zatroszczyć). Cały program w jednym pliku? W końcu od czegoś trzeba zacząć. Potem można np. włączyć parę bibliotek C w ten sposób "stdio.h" zamiast <cstdio> (przy okazji warto też pokusić się o dorzucenie <conio.h> nawet jeśli nie jest do niczego potrzebne). Na koniec można obok siebie postawić cout i printf. Czytelne wcięcia w kodzie? A co to są wcięcia???

Po czwarte: „uczyciel”, czy nauczyciel?

Na koniec warto zadać sobie to pytanie. Do wyboru masz albo przekazywanie bezkontekstowo informacji, albo próba zainteresowania studenta tematem, pokazanie metod samodzielnego rozwijania się i prezentacja wielu ścieżek rozwiązywania problemu by student sam mógł ocenić co mu najbardziej odpowiada. Co wybieramy? Tak, zgadłeś, jeśli chcemy by nierzetelni, to oczywiście pierwszą opcję! Ale jak takie coś ma wyglądać? Wychodzimy z założenia, że student nie umie niczego robić samemu. Wtedy prowadzenie zajęć sprowadza się do pokazywania studentom działającego kodu, by Ci mogli go przepisać. Prośba by studenci na własną rękę go później rozwijali jest pomysłem ZŁYM. A nuż się czegoś nauczą!

To wszystko?

Wystarczy trzymać się powyższego poradnika by Twoi studenci na drugim roku nie umieli sklepać nawet najprostszej pętli nieskończonej :) 

porady programowanie inne

Komentarze

0 nowych
Jaahquubel_   13 #1 03.04.2012 22:15

No, miły wpis. Czyżbyś miał do czynienia ze studentami, którzy nic nie umieją?

Ja zżymam się na to, że absolwent liceum niby-to-kształcącego ogólnie nie wie do czego służą przyciski na klawiaturze.

"Po czwarte: „uczyciel” czy, nauczyciel?"
Przecinek. :)

Druedain   14 #2 03.04.2012 22:28

Gorzej. To są koledzy z mojego roku. Mamy w tym semestrze zajęcia z C++ prowadzone według powyższych zasad. Nie są to pierwsze zajęcia u nas prowadzone przez tego gościa. Na szczęście losowo wybrane przedmioty dają nam oceniać w anonimowych ankietach. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś w dziekanacie wylosuje ten przedmiot…

Dzięki za kwestię przecinka :P Początkowo było na odwrót. Widać odwracając metodą ctrl+c ctrl+v nie wszystko poszło zgodnie z planem :)

Jaahquubel_   13 #3 04.04.2012 10:33

"Na szczęście losowo wybrane przedmioty dają nam oceniać w anonimowych ankietach."
Co za nowoczesność! Nie wiem (nie pamiętam?) gdzie studiujesz, ale uciekaj, póki Ci większej krzywdy nie zrobili.
U mnie *każde* zajęcia są oceniane w ankietach, a z ocen prowadzących są wyciągane realne wnioski.

Druedain   14 #4 04.04.2012 10:45

Wiem na co się pisałem i staram się korzystać jak najbardziej z tego co mam. Nikt tu do nauki nie zmusza, ale jak ktoś chce wiedzieć coś więcej to wykładowcy z chęcią pomagają (może poza ziomem od C++). Cóż… Trochę zmieniałem uczelnie. Jakby dziś był jeszcze raz ledwo po liceum, to na pewno bym dokonał innych wyborów… Ja po liceum wiedziałem co chcę studiować, ale nie wiedziałem jak i gdzie. A pomyśleć, że w ministerstwie edukacji mają teraz nowe lepsze programy nauczania, które zmuszają do życiowych wyborów już zaraz po gimnazjum. Straszne :/

Jaahquubel_   13 #5 04.04.2012 11:24

I tak, i nie.
Po liceum i tak nikt nic nie będzie umiał, więc i tak nie ma żadnego wyboru.
I tak musimy dziś studentów uczyć tego, czego sami uczyliśmy się w LO.

  #6 04.04.2012 12:32

Pewnie jak będę miał dobry biorytm i wypiję z 3 kawy to wrócę do artykułu. Dziś skończyłem na 2 zdaniu i nic nie kumam.

Druedain   14 #7 04.04.2012 13:06

Różnica jest taka, że do tej pory człowiek wiedział za mało ze wszystkich dziedzin. Teraz tylko wiedzy potrzebnej na studia będzie miał za mało, bo reszty w ogóle mieć nie będzie.

Frankfurterium   10 #8 04.04.2012 13:16

Ha, też coś takiego przeżyłem. Wykład prowadził dosyć kompetentny ale i mocno wymagający dziadek, a ćwiczenia kobieta przepisująca !na tablicę! przykłady z jakiejś książki. Na "Ale to nie działa" odpowiadała "Będziecie inżynierami. Pomyślcie, znajdźcie błąd i poprawcie".

Chyba właśnie przez nią mam awersję do czystego C/C++ i kiedy tylko mogłem, przestawiłem się na inne języki...

Zulowski   8 #9 04.04.2012 14:50

Heh, przewinąłem na koniec, spodobało mi się " by Twoi studenci na drugim roku nie umieli sklepać nawet najprostszej pętli nieskończonej "
Zasłużyłeś, przeczytam całość później :)

  #10 04.04.2012 15:24

No niby ok,...
Ale "co teras?"

Rinzler   2 #11 04.04.2012 15:53

@Frankfurterium: "Jesteś Informatykiem napraw to sam - ja mam to robić za Ciebie?" też doskonale znam ten tekst :P ....(o zgrozo!) już od 1 kl. technikum. Ale idzie się po tylu latach przyzwyczaić ;)

Druedain   14 #12 04.04.2012 16:14

@Riznler To mnie bardziej irytuje „Jesteś informatykiem, napraw mi komputer!”.

foreste   15 #13 04.04.2012 17:49

O widzę ze mam możliwość zapytania jak nauczyć c++ bo któryś kolei raz próbuje nauczyć się ale składnia przeraza jest znacznie trudniejsza niż w php

Draqun   9 #14 04.04.2012 18:19

@Druedain
U mnie jest podobnie. 3/4 roku nie zna się na żadnym zaznaczam ŻADNYM języku programowania. Spora ich ilość nie jest w stanie napisać hello world. Ale uczelnia ich nie wyżyci ponieważ ma <50 studentów i ledwo starcza nas, żeby utrzymać wydział (z kierunkami pochodnymi ETI i Elektronika, a tamci to w ogóle o C++/Javy tylko słyszeli bo napisać nic w tym nie potrafią).

A najgorsze jest, że część z nich robi równolegle ETI a to są studia nauczycielskie -.-' ja ich tylko proszę, żeby nie uczyli dzieci programować bo nie wyjdzie to na dobre i tylko im zepsują chęć do nauki.

Frankfurterium   10 #15 04.04.2012 18:31

Ja myślałem, że moja uczelnia była kiepska i produkuje bezrobotnych inżynierów, ale teraz przynajmniej mogę się trochę pocieszyć, że inni mają nieco gorzej :P

revcorey   7 #16 04.04.2012 18:50

To programowania można się z wykładów nauczyć? :P

Tu się bierze na początek książkę jak się nigdy nie programowało a później to już z manuali czegoś w necie się korzysta łącznie z uczeniem się nowego języka.

Frankfurterium   10 #17 04.04.2012 20:31

Same wykłady programowania nie nauczą, ale dobrze poprowadzone mogą wspomóc proces. Kilka razy przeglądałem w internecie javowe materiały z którejś uczelni i myślałem "Gdyby u mnie tak prowadzili...".

Jaahquubel_   13 #18 04.04.2012 21:05

@Druedain
"Różnica jest taka, że do tej pory człowiek wiedział za mało ze wszystkich dziedzin. Teraz tylko wiedzy potrzebnej na studia będzie miał za mało, bo reszty w ogóle mieć nie będzie."
Trafnie to ująłeś. Dno osiągnięto już dawno, teraz będzie tylko pogłębianie.

  #19 04.04.2012 21:15

Cholera gościu, opisałeś sposób nauczania mojej nauczycielki od programowania, znacie się?

  #20 04.04.2012 21:38

@Druedain | 04.04.2012 10:45
"A pomyśleć, że w ministerstwie edukacji mają teraz nowe lepsze programy nauczania, które zmuszają do życiowych wyborów już zaraz po gimnazjum."
"Różnica jest taka, że do tej pory człowiek wiedział za mało ze wszystkich dziedzin. Teraz tylko wiedzy potrzebnej na studia będzie miał za mało, bo reszty w ogóle mieć nie będzie."

Różnica jest taka, że osoba po gimnazjum będzie wiedziała tyle samo (no, mniej więcej) co człowiek po dawnej podstawówce i będzie kontynuował naukę w drugiej klasie już pod konkretną specjalizację. Więc o co się rozchodzi?

Druedain   14 #21 04.04.2012 21:57

O to chodzi, że ja byłem w podstawówce mały i głupi i nie interesowało mnie uczenie się wielu przedmiotów. Gdybym nie miał powtórki z rozrywki na późniejszym etapie nauczania, to bym dziś był jak ta babcia „ja jestem alfabeta, niepiśmienna, nietego…”.

  #22 04.04.2012 22:27

@Druedain | 04.04.2012 21:57
A mi chodzi o to, że kiedyś tam dawno, jak ktoś chodził systemem 7 i później już 8 klasowym, to dane przedmioty miał w trakcie wprowadzane, a później dopiero "podłączał" się pod kształcenie średnie, techniczne lub zawodowe, więc na danej specjalizacji dane przedmioty zostawały "wyłączane". Teraz przecież będzie to samo z różnicą taką, że wyrzucone zostaną zbędne przedmioty, co umożliwi osiągnięciu stanu ogólnego posiadanej wiedzy z tych przedmiotów, zamiast w-razie-jakby-nie-zdał powtarzania klasy przez jeden przedmiot.

  #23 04.04.2012 23:12

Słaba publikacja. Negacja goni negację i zawiść z tekstu wypływa. W ten sposób świata nie zmienisz. Chcesz coś zmienić? Poświęć czas na pisanie rzetelnych artykułów "jak coś należy robić". Zdobądź autorytet poprzez wysoką jakość pisanych publikacji. Pamiętaj też, że nie wszyscy muszą zostać programistami. Nie wszyscy muszą myśleć tak jak Ty. Za tydzień nikt nie będzie pamiętał o tym, że napisałeś taki tekst. Nie ma w nim nic wartościowego merytorycznie. Przemyśl to sobie.

Druedain   14 #24 05.04.2012 11:17

@DejaVu A czego według Ciebie ja zazdroszczę temu wykładowcy? Gdzie tu widzisz zawiść? Jest dokładnie na odwrót! Mnie martwi to, że ktoś zostaje pieniądze na to by mnie czegoś nauczyć, a okazuje się, że czasem wie mniej niż jego studenci o rzeczach najbardziej podstawowych. Chyba, że według Ciebie mnie o pieniądze chodzi? Ja płacę, więc wymagam i wymagam rzetelności. Wystarczy, że ta osoba zacznie dobrze nauczać choćby podstaw, ale niech to będzie inspirujące, a nie dołujące.

Wydawało mi się, że oczywiste jest, że chodzi mi o kwestię edukacji, a nie o programowanie w C++. Nie piszę o C++ tylko o jego nauczaniu. Nie wszyscy muszą zostać programistami? Wszyscy studenci dobrowolnie przychodzą na zajęcia – nikt ich nie zmusza, bo wszyscy sobie sami wybierali uczelnie i kierunek studiów. Jeśli ktoś wybiera informatyczne studia inżynierskie, gdzie w podstawie programowej jest kilka przedmiotów programistycznych, to powinien choćby podstawy programowania znać. Łapię się za głowę, bo okazuje się, że po półtorej roku uczenia się nikt nie umie napisać w while (true). Dla Ciebie to jest normalne? Ja prawdopodobnie nigdy nie będę specem od sieci, czy grafiki komputerowe, ale nie oznacza to, że nie mogę nauczyć się choćby podstaw tych zagadnień. Tym bardziej, że są one materiałem obowiązkowym.

W_tym_temaciE   5 #25 09.04.2012 09:25

Cóż... artykuł prawdziwy.
Wiele się tu narzeka na uczniów, ale też nie powinno się od wszystkich wymagać, żeby "uczyli nauczycieli".
Dlatego uważam, że nie warto iść na żaden profil informatyczny w gim/liceum, tylko do jak najlepszej szkoły, a klasy matematycznej, przynajmniej wysokie wykształcenie się zdobędzie.
Nikt nie jest specem od wszystkiego. Ale, jeśli ktoś studiuje fizykę, nie znając nawet prawa Pascala, to nie mów "Że nie każdy chce być fizykiem", bo ktoś poszedł na taki kierunek studiów.

  #26 09.04.2012 09:59

Po piate nie znaj ojczystego jezyka. Zart, ale popraw te bledy typu "teras", "nuz", bo raza okropnie. Artykul niestety prawdziwy, jezeli ktos mysli, ze pojdzie na studia informatyczne i sie czegos nauczy to jest w bledzie. Po pierwsze zbyt ogolne nauczanie, zero konkretow, po drugie niski poziom wykladowcow. Wykladowcy starej daty to czasem jakby sie z choinki urwali i tak jak w artykule zawsze ma swoja racje, nawet jak jej nie ma, bron Boze, zeby przyznal studentowi racje., Pol biedy jak sie jeszcze trafi na mlodego magistra, to jest duza szansa, ze cos sie z tego wyniesie. Ogolnie studia informatyczne to sie robi dla papierka, zeby byl, bo i tak w tej branzy licza sie tylko umiejetnosci. Najgorsze co mozna zrobic to dzienne studia informatyczne. Zupelnie stracone te kilka lat.

Razi   5 #27 09.04.2012 12:26

Popieram, w technikum miałem do czynienia z nauczycielem, który zna tylko jedno środowisko (Borland C++), a samego języka porządnie nie znał, dyktował kod i dopowiadał "to powinno działać". Nie działało, musiałem poprawiać.

Teraz na studiach w pierwszym semestrze wykładowca też tłumaczył standardy C++ sprzed 20 lat (void main(), stdio.h), ale na drugim inny wykładowca już dopowiada że są różnice w implementacjach i różne udziwnienia w różnych kompilatorach.

Sidhmor   7 #28 10.04.2012 11:39

@DejaVu a niby kim ma być wykładowca z C++ jak nie programistą?? Ja zostawiłem na swojej uczelni ciężkie pieniądze i nic jej nie zawdzięczam, poza papierkiem i tytułem - zero przydatnej wiedzy. U mnie w grupie byli ludzie, którzy po 3,5 roku nauki nie potrafili nic, nawet głupiej pętelki zrozumieć.

Sam miałem prowadzącego ćwiczenia, którego pokonało to, że Borlanda nie zainstalował opiekun sali. zco? To niby normalne, że ja zapłaciłem czesne, nic wiedzy mi nie przekazano, a gościu za zajęcia kase zgarniał?

Powiem tyle, papierkiem z tytułem to se mogę podetrzeć to miejsce, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Szkoda, że prędzej nikt mnie nie uświadomił, że pracodawcy coraz rzadziej patrzą na świstki, a jedynie na to co kto potrafi. Nie straciłbym 3,5 roku życia i dzisiaj mając większe doświadczenie zarabiałbym dużo lepiej.

Druedain   14 #29 10.04.2012 12:42

@Ncik (niezalogowany)„Co teras?” to taki mem ostatnio popularny. „A nuż”, to właśnie ta poprawna forma, a „A nóż” to tylko żart o widelcu.
Od sylwestra myślę poważnie o przejściu na zaoczne studia. Wpierw muszę sobie znaleźć jednak robotę, a u mnie w mieście trzeba na to trochę czasu poświęcić, jeśli się nie chce wylądować w Rekordzie (gdzie ponoć praktyki niewiele dają, a w pracy człowiek nie ma raczej szansy się rozwijać).

@Razi U nas koleś zna tylko Borlanda, ale na zajęciach mamy dostępne tylko VS. Na szczęście można samemu wybrać to w czym człowiek czuje się najlepiej.

@Sidhmor U mnie robiąc wymagane minimum nie robi się prawie nic. Z drugiej strony jeśli ktoś chce się czegoś więcej nauczyć, to wielu wykładowców chętnie powie coś więcej. Na wykłady chodzić nie trzeba, bo rzadko kiedy te wiadomości są wymagane na zaliczeniu, ale jest to jednak wiedza, z której osoby zainteresowane mogą korzystać do woli. Wielu przyjdzie i zapłaci za papierek. To nie jest przedszkole by każdy był prowadzony za rączkę. Jeżeli ktoś sam nie ma ochoty się czegoś nauczyć to nikt go nie zmusi.

Druedain   14 #30 10.04.2012 12:43

@Razi … choć trzeba mieć do tego własnego laptopa.

jaredj   10 #31 10.04.2012 14:53

Jak czytałem to sobie pomyślałem - pewnie znasz to z własnego doświadczenia, ale od razu - eeee, no gdzie niby tak można uczyć. I masz - faktycznie. Bardzo przygnębiające jest, że życie nie weryfikuje tego "wykładowcy".
Sam mam pewne doświadczenie z poziomem nauczania na studiach, choć nigdy żadnych nie skończyłem.
Kumpel poprosił mnie o napisanie mu pracy magisterskiej. Temat dowolny, chodziło o jakąkolwiek, użyteczną dla uczelni aplikację napisaną w dowolnym języku i pokazującą jak może współpracować wiele środowisk. Dla mnie, jako że jestem dba i tworzę strony www - wybór był prosty - (L)AMP. Temat wybraliśmy - aplikację do przeprowadzania testów - pytania/odpowiedzi.
Napisałem aplikację jak i samą pracę. Objaśniłem co i jak działa, objaśniłem samą pracę.
Ocena byłą coś koło 4 bo się nie przykładałem aż tak ale - myślicie, że kumplowi coś zostało w głowie? Że inżynier jest teraz lepszy ode mnie - bez studiów?

Druedain   14 #32 10.04.2012 16:14

@jaredj Mimo wszystko nie staram się tutaj oceniać wiedzy tego człowieka. Być może zgodził się on nauczać takiego przedmiotu, jakiego zdecydowanie nauczać nie powinien i tu jest pies pogrzebany. Jeśli jednak nie tylko u nas tak wygląda kwestia nauczania, to ja przede wszystkim współczuję ludziom z AGH.

  #33 10.04.2012 19:43

@Druedain
No popatrz troche sie nauczylem i zwracam honor. Co do pierwszego to takie sformulowania jednak bezpieczniej w cudzyslowie, ;) a z tym drugim to wiem, ze "noz, widelec" to zart od powiedzenia "a nuz"(juz sie poprawilem) jednak bylem swiecie przekonany, ze pisownia jest identyczna z jednym ze znanych sztuccow. ;)

@Sidhmor
To Ty nie pracowales podczas studiow?

Jeszcze slowo na temat. Trudno oczekiwac, zeby stopien nauczania w polskich uczelniach byl wysoki, jezeli wiekszosc starszych wykladowcow zatrzymala sie na komputerach, ktore zajmowaly caly sasiedni pokoj. Z mojego doswiadczenia zanim taki wykladowca napisal linijke kodu to ja juz mialem caly program.

wojmal   6 #34 11.04.2012 01:37

Twój wpis dał mi do myślenia i stał się swoistym rachunkiem sumienia. To o czym piszesz to sytuacja ze studiów, a ja jedynie prowadzę dla chętnych kółko z programowania w... gimnazjum, nie mniej jednak błędy można popełnić te same. Wiadomo, że te zajęcia mają jedynie oswoić uczniów z C++, algorytmami i myśleniem programistycznym. Sam nie jestem orłem z programowania, potrafię napisać aplikację konsolową oraz prostą okienkową w starym Borlandzie, wiem jednak co to wcięcia i jak powinien wyglądać dobry kod. I przyłożę się jeszcze bardziej do prowadzenia tych zajęć, aby moi uczniowie nudzili się na studiach albo wkurzali lub też rozwijali się na własną rękę.

Druedain   14 #35 14.04.2012 12:26

Jeżeli uznałeś, że w którymś miejscu coś możesz zrobić lepiej, to nie ma chyba niczego lepszego niż samoświadomość i chęć rozwoju :)

  #36 14.04.2012 17:35

Zamiast narzekać na fakt, że nie potrafią nauczać programowania, obróć to w swój sukces :) Ty wiesz jak się programuje. Jeżeli jesteś zaradny - tym lepiej. Mniej wykwalifikowanej kadry, łatwiej o pracę :) Prosta logika. Chcesz coś wiedzieć - dowiedz się sam :) Masz teraz Internet szeroki i głęboki więc wykorzystaj jego potencjał na to by być lepszym od innych w czymś co chciałbyś robić. Ja programuję już 13 lat i szczerze mówiąc zwisa mi to co jest na studiach bo i tak wiem, że nic mnie nie nauczą z programowania i projektowania aplikacji, a resztę wiedzy traktuję jako ciekawostkę pt. "nice to know". Świat nie jest doskonały i nie dąży do doskonałości - przykładem jest chociażby polityka Microsoftu, która wywraca wszystko do góry nogami tylko po to by wydusić jeszcze raz kasę za te same produkty, zmieniając tylko i wyłącznie ich wygląd i wymuszając ponowne przeszkalanie użytkownika X z tego samego oprogramowania. Biznes rządzi się swoimi prawami, tak samo edukacja. Nie masz co się spinać tylko zaakceptować stan rzeczy. Papier musisz z kolei mieć i ciesz się, że g... trzeba umieć żeby go dostać - przynajmniej masz z górki z pozostałych przedmiotów które Ciebie w żaden sposób nie interesują. Papier jest ponadto potrzebny, ponieważ 'konkurencja' która gówno umie pracę dostanie mając papier, a Ty z wiedzą i bez papierka będziesz zawsze 'nikim' w procesach rekrutacyjnych.

Druedain   14 #37 15.04.2012 00:10

Wiesz, problem polega na tym, że jeśli gdzieś będzie brakować dobrych programistów, to do pracy zaczną przyjmować kiepskich programistów. Potem może będę zmuszony korzystać z efektów ich pracy, bo okaże się, że pracują oni nad programem potrzebnym do załatwiania jakiś spraw urzędowych.

Ja wiem, że wiedząc coś więcej, w efekcie daje mi to większą szansę na znalezienie pracy, bycie lepszym i lepszym… Tyle że ja to robię z przyjemności i nie chcę brać udziału w wyścigu szczurów… Mnie się przykro robi, kiedy obserwuję to, jak ludzie, którzy są mniej ogarnięci, idą na studia po to by czegoś nauczyć, ale okazuje się, że ktoś kasę wziął i nic nie dał w zamian.

Druedain   14 #38 15.04.2012 00:17

Co do rekrutacji, to coraz częściej czytam, że ludzie mają w nosie papierki i podczas rekrutacji liczą się projekty, a podczas rozmowy kwalifikacyjnej, obejrzenie na żywo czy kandydat potrafi jakieś trywialnej mniej lub bardziej zadanie rozwiązać.

somekind   6 #39 16.04.2012 22:11

Ale na co się tu zżymać, przecież to czysta logika? ;)
Gdyby wykładowcy programowania potrafili programować, to pracowaliby jako programiści, a nie jako wykładowcy. A skoro nie potrafią programować, to nie potrafią także programowania uczyć. Gdzieś tam się ponoć zdarzają kompetentni, ale może ze wszystkich w Polsce złożyło się jeden rozsądny wydział.

Zanim podetrze się tyłek dyplomem, należy najpierw zrozumieć, że studia informatyczne to nie jest kurs programowania w języku XYZ. Informatyka to przetwarzanie informacji przy użyciu odpowiednich metod, technik i narzędzi, dlatego kluczowe jednak są algorytmy, metody numeryczne, badania operacyjne, rozmaite metody symulacji i modelowania, a to wszystko opiera się na matematyce. Zagadnienia techniczne, takie jak konfiguracja SZBD czy użycie jakiejś konkretnej biblioteki graficznej to tylko szczegóły implementacji.
Oczywiście nie jest to wytłumaczenie lenistwa i głupoty prowadzących zajęcia, którzy się do swojej pracy nie przykładają, piszę gwoli ścisłości.

PS. Taka mała uwaga dla tutejszych miłośników poprawności językowej, liczebnik odnoszący się do rzeczownika powinien być tego samego rodzaju.