r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Drugi rzut okiem - Spec Ops: The Line

Strona główna AktualnościROZRYWKA

2K Games postanowiło w tym roku zająć się odświeżaniem historycznych hitów. Już za dwa miesiące, po 10 latach przerwy, dostaniemy w nasze ręce chociażby nową część serii Spec Ops. Jak niewielu pewnie pamięta, pierwsze odsłony wojskowej sagi były taktycznymi, realistycznymi grami FPS na PC, które konkurowały z takimi legendami jak Delta Force czy Rainbow Six. Kolejne wydania, zrealizowane już jako strzelanki z perspektywy trzeciej osoby, pojawiły się na "szaraka" i "makarona", ale nie odniosły większego sukcesu. Wskrzeszenia pomysłu podjęło się teraz ambitne niemieckie studio Yager Development. Na co się nastawiać? Niedawno była okazja zapoznać się z najświeższą porcją kodu nieukończonego jeszcze The Line. Oto wrażenia.

Przypomnijmy - akcja toczy się w dotkniętym klęską żywiołową Dubaju. Po latach agresywnego rozwoju miasta, natura upomniała się o swoje i zaatakowała potężną burzą piaskową, zasypując metropolię. Większość mieszkańców udało się ocalić, a na pomoc pozostałym ruszył wracający z misji z Afganistanu pułkownik John Konrad. Kontakt z nim niespodziewanie się jednak urywa. Dopiero po dziewięciu miesiącach nadany zostaje sygnał ratunkowy. Gracz, wcielający się w kapitana Martina Walkera, który jak się później okazuje pracował już wcześniej z pułkownikiem, rusza na pomoc. Scenarzyści tworząc historię inspirowali się wieloma dziełami literackimi i filmowymi. Wymieniają takie klasyki jak Jądro ciemności Josepha Conrada (stąd nazwisko jednego z bohaterów), Helikopter w ogniu lub Szeregowiec Ryan. Z tego poziomu wzorami fabuła raczej nie zawiedzie.

Od strony graficznej Spec Ops: The Line prezentuje się bardzo dobrze. Zniszczony Dubaj, witający nas płonącym wieżowcem Burj Khalifa i morzem piasku, robi niesamowite wrażenie. W grze odwzorowano budynki występujące w rzeczywistości, jak też pokażą się budowle wymyślone przez twórców - wszystko tworzy jednak spójną całość. Ważny element rozgrywki stanowi mechanika określana po prostu mianem Dynamic Sand. Piasek pokrywający otoczenie nie jest stałym elementem krajobrazu. Jeśli zniszczymy ścianę, za którą się piętrzył, to czeka nas śmiercionośna lawina. Pyliste burze nie ułatwiają walki - musimy trzymać krótki dystans, bo wroga znajdującego się w dużej odległości od nas nie będziemy zwyczajnie w stanie dostrzec. Co ciekawe, trudne warunki należy wykorzystywać także taktycznie – przykładowo, po wybuchu granatu uniesie się wielka chmura kurzu, a to da nam okazję do bezpiecznej zmiany pozycji.

r   e   k   l   a   m   a

Kombinowanie jest ważne, choć na razie chwilami gra jest chyba zbyt łatwa. Nie ma problemu z zabiciem przeciwników kryjących się za osłonami, sami czujemy się tymczasem bezpiecznie za byle murkiem. W ograniczonym stopniu możemy kierować zachowaniem dostępnych kompanów, prosząc ich w ciężkich chwilach o wsparcie. Deweloperzy chwalą się, że współpracowali z doradcami wojskowymi, by jak najwierniej przedstawić walkę - łącznie z takimi szczegółami, jak przeładowanie karabinu M249 na różnorakie sposoby. W kilku miejscach zdecydowano się jednak na odstępstwa - podczas prawdziwego starcia raczej nie wydajemy prostych rozkazów idź w lewo czy w prawo... Nie oszczędzono nam brutalnych akcji - postrzelonych wrogów niejednokrotnie dobijemy poprzez złamanie kręgosłupa nadepnięciem na szyję.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.