r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Drugie urodziny klienta Steam na Linuksie: od niemal zera do ponad 1400 pozycji

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Dwa lata temu Valve zmieniło losy Linuksa. Sceptyczni internauci, nie dowierzający informacjom publikowanym na łamach Phoronixa, otrzymali ku swojemu zaskoczeniu możliwość zapisania się do beta-testów klienta Steam dla systemu operacyjnego, który z grami w ogóle się nie kojarzył. Liczba udostępnionych w ten sposób gier była skromna – Team Fortress 2 i Serious Sam 3, a do tego kilkanaście gier indie. Dzisiaj dla Linuksa na Steamie znajdziemy już ponad 1400 tytułów.

Zwolennicy ideologii Wolnego Oprogramowania mają trudny orzech do zgryzienia z Valve. Z ich perspektywy klient Steama to czyste zło – nie tylko nie daje dostępu do kodu źródłowego, ale nawet odbiera swobodę dysponowania kupionymi grami. Trudno tu mówić o kupnie oprogramowania, mamy do czynienia raczej z dzierżawą na narzuconych użytkownikowi warunkach. Co gorsze, większości z tych przygotowanych na Linuksa gier poza Steamem nie znajdziemy. Richard Stallman postawił sprawę jasno: niewolne gry są nieetyczne, jako że nie zapewniają swobody swoim użytkownikom.

Z drugiej jednak strony nawet Stallmanowi trudno całkowicie potępić Valve z jego zabezpieczeniami DRM. Guru Wolnego Oprogramowania przyznaje, że możliwość uruchamiania niewolnych gier na Linuksie może uwolnić wielu ludzi od ich uzależnienia od Windows, więc ostateczny efekt może być pozytywny. Niechęć wobec Windows bardziej łączy go z szefem Valve, Gabe Newellem, niż dzieli – ten ostatni, mimo że jego biznes bez systemu Microsoftu nie mógłby istnieć, niejednokrotnie określał Windows 8 jako katastrofę dla całej branży PC i chwalił Linuksa, uznając go za przyszłość komputerowej rozrywki.

r   e   k   l   a   m   a

Nie można też zapomnieć o korzyściach, jakie działania Valve przyniosły przez te ostatnie dwa lata wszystkim użytkownikom Linuksa, nie tylko korzystającym z klienta Steam. Prace nad SteamOS-em, bazującym na Debianie systemem operacyjnym dla Steam Machines, konsolopodobnych komputerków do salonu, służących przede wszystkim do uruchamiania gier ze Steama sprawiły, że producenci kart graficznych poważniej zainteresowali się optymalizacją swoich sterowników na Linuksa. Programiści Valve włożyli wiele wysiłku w ulepszanie narzędzi deweloperskich, w tym debuggera dla kompilatora LLVM i nowego debuggera VOGL dla biblioteki graficznej OpenGL. Firma zdecydowała się też na uwolnienie warstwy abstrakcji ToGL, pozwalającej na tłumaczenie w locie wywołań Direct3D na OpenGL.

Cynicy powiedzą, że to wszystko Gabe Newell robi nie dla Linuksa, lecz dla swojego biznesu. Otwarta wrogość szefa Valve wobec Windows 8 ma wynikać wcale nie z niedostatków technicznych tego systemu, lecz z poczucia zagrożenia konkurencją – sklepem Windows Store, dzięki któremu Microsoft mógłby przejąć kontrolę nad cyfrową rozrywką na Windows. Własny linuksowy system i licencjonowane „konsole” Steam Machines byłyby sposobem na wyminięcie Microsoftu i utrzymanie lukratywnej pozycji wiodącego sklepu z grami. Nawet jeśli faktycznie tak jest, to co z tego? Niczym to się nie różni przecież od postawy Red Hata, który inwestuje w rozwój Linuksa ogromne środki tylko ze względu na korzyści dla swojego biznesu. Czy są to zarazem korzyści dla samego Linuksa – to już pozostaje kwestią otwartą.

Przed erą Steam liczbę gier wydanych na Linuksa – w większości niezbyt znanych tytułów przeniesionych z Windows – liczono w dziesiątkach. Ponad 1400 tytułów w katalogu Steam jest więc czymś bez precedensu, tym bardziej, że wciąż liczba użytkowników Linuksa nie oszałamia. Według ostatnich danych to zaledwie 1,12% wszystkich korzystających ze sklepu Valve. Pozostaje mieć nadzieję, że za kolejne dwa lata wszystkie nowe gry dostępne na platformie Steam będą już miały swoje linuksowe wersje, co da graczom większy wybór w kwestii platformy, na której chcą grać.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.