r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

EFF i Mozilla wzywają do udostępniania otwartego Wi-Fi, pomoże w tym nowe firmware dla routerów

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Przeglądając listę dostępnych sieci Wi-Fi w naszym otoczeniu nierzadko widzimy po kilkanaście i więcej punktów dostępowych, z których jednak raczej nie skorzystamy – dostęp do nich chroniony jest protokołami WPA/WPA2, i bez znajomości hasła niewiele da się zrobić. Do takiego zresztą stanu rzeczy od lat nawoływali eksperci od bezpieczeństwa, zapewniając, że WPA2 i silne hasło to najlepszy sposób na zabezpieczenie sieci domowej, ochronę prywatności i uniknięcie ryzyka wykorzystania łącza przez osoby trzecie do celów kryminalnych. Teraz, gdy niemal wszystkie sieci Wi-Fi są zamknięte, zawiązała się niezwykła koalicja, która wzywa do udostępniania naszych punktów dostępowych wszystkim chętnym.

W skład ruchu o nazwie Open Wireless Movement weszły tak znane grupy obrońców wolności w Sieci jak Electronic Frontier Foundation, Mozilla i Fight for the Future. Swoje stanowisko wyjaśniają na stronie inicjatywy następująco: zamierzamy zbudować rozwiązania, które pozwolą użytkownikom Internetu udostępnić swoje sieci bezprzewodowe gościom, przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa, ochronie prywatności i utrzymaniu jakości dostępu. Pracujemy też nad obaleniem mitów (i skonfrontowaniem się z prawdą) o otwartych punktach dostępowych, tworząc technologie i precedensy prawne, które zapewnią, że otwieranie swojej sieci będzie bezpieczne i zgodne z prawem.

Pierwszą taką technologią ma być otwarte firmware dla routerów o nazwie Open Wireless Router, które pozwoli każdemu na udostępnienie części swojego pasma transferu osobom postronnym, nie posiadającym hasła do domowej sieci. Taki otwarty punkt będzie izolowany zaporą sieciową od punktu zabezpieczonego, by uniemożliwić podsłuchiwanie ruchu wewnątrz lokalnej sieci, będzie też poddany regułom QoS, by zawsze przedkładać potrzeby właściciela punktu Wi-Fi nad potrzeby gości. Takie gościnne udostępnienie Internetu ma być, zdaniem członków Open Wireless Movement, elementarną grzecznością, czymś w rodzaju poczęstowania sąsiada filiżanką herbaty – jak to określił kilka lat temu Bruce Schneier, który od wielu lat w ten sposób udostępnia swoje Wi-Fi.

r   e   k   l   a   m   a

Takie wzajemne świadczenie sobie grzeczności pozwolić ma na lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów sieciowych. Członkowie ruchu twierdzą, że rozpocznie to nową erę innowacji, która pozwoli lepiej sobie radzić z cyfrowym wykluczeniem, ułatwi życie podróżników i przechodniów i pomoże służbom ratunkowym. Na tym jednak nie koniec – aktywiści Electronic Frontier Foundation nie ukrywają bowiem, że ich celem jest utrudnienie powiązania adresów IP z osobami.

Obecnie organa ścigania na całym świecie działają w przekonaniu, że namierzenie adresu IP oznacza namierzenie podejrzanego, którego należy od razu aresztować. Adi Kamdar, działacz EFF, twierdzi jednak, że nasze adresy IP to nie nasze tożsamości, i nie powinniśmy być brani na celownik przez trolle od własności intelektualnej tylko dlatego, że namierzyły należący do nas adres IP. Upowszechnienie się otwartych punktów dostępowych, z których korzystać będą rzesze niezidentyfikowanych osób, pozwoli uzyskać bezpieczeństwo przez anonimowość, będącą zdaniem EFF kluczowym warunkiem wolności słowa.

Samo przygotowywane przez członków inicjatywy oprogramowanie na początku ma działać tylko z jednym routerem i zostanie zademonstrowane podczas lipcowej konferencji Hackers on Planet Earth (HOPE) w Nowym Jorku. W kolejnych etapach pojawić się ma firmware dla innych modeli routerów, w przyszłości Open Wireless Movement rozważa zaś możliwość zaprojektowania i skierowania do produkcji własnego routera.

Inicjatywa ma tylu sympatyków co i wrogów. Na pewno nie będą zachwyceni nią dostawcy łączy stacjonarnych, oferujący użytkownikom indywidualnym nielimitowane pod względem miesięcznego transferu pakiety. Na pewno nie będą też z tego powodu cieszyli się operatorzy komórkowi, oferujący na niezbyt atrakcyjnych warunkach limitowane pakiety ruchu sieciowego dla urządzeń mobilnych. Pewnie i organom ścigania upowszechnienie się otwartych Wi-Fi będzie nie w smak, gdy każdy podejrzany o przestępstwo komputerowe będzie się bronił, że za pobraniem z BitTorrenta kopii Windows stoi anonimowy podróżnik, który zatrzymał się na parkingu przed jego domem. Open Wireless Movement jest jednak najwyraźniej mocno przekonane do swoich racji, jak i wartości, którym służy.

I trudno się postawie EFF czy Mozilli dziwić. Nie można mówić o wolności słowa, jeśli za samo przekazywanie informacji w dowolnej formie człowiek może zostać aresztowany i skazany. Jak mówił przecież stary, radziecki dowcip (opowiadany raczej po cichu, wśród zaufanych znajomych), w Związku Radzieckim też jest wolność słowa – każdy może mówić to, co chce. Nie ma tylko wolności po wypowiedzeniu tego, co się chce.

Warto jednak, by członkowie Open Wireless Movement przemyśleli jeszcze swoje założenia co do działania opracowywanego przez siebie firmware. Jeśli po jego udostępnieniu usłyszymy o zakrojonych na szeroką skalę akcjach policji wymierzonych w użytkowników takiego oprogramowania, liczba chętnych do otwierania swoich Wi-Fi może gwałtownie zmaleć – w końcu mało kto chce być męczennikiem sprawy. Najrozsądniej byłoby ruch sieciowy z takich otwartych punktów automatycznie trasować przez sieci Tor lub I2P, tak by chronić też anonimowość właścicieli routerów, chętnych do częstowania herbatą.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.