r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Eric Schmidt na MWC: Chroniący prywatność nie znaczy lepszy

Strona główna Aktualności

Wczorajsza prezentacja Google'a podczas MWC, którą poprowadził Eric Schmidt, nie przyniosła rewelacji. Reprezentant zarządu Google'a nie powiedział nic o Androidzie 5.0 (Jelly Bean), nie było ani słowa o Android@Home, ani nawet wzmianki o Google I/O 2012. O czym więc mówił Schmidt…? Głównie o ochronie prywatności.

Prezentacja Chrome'a na Galaxy Nexusie, która otworzyła wystąpienie, zdecydowanie zasługuje na uwagę. Według Schmidta jest to najszybsza i najbezpieczniejsza przeglądarka, która dodatkowo jest darmowa — same zalety. Trzeba jednak przyznać, że ten produkt się firmie udał, o czym można przeczytać w jednej z naszych publikacji.

Pozostały czas 35-minutowej prezentacji Schmidt poświęcił na przedstawienie światu swojej wizji przyszłości i ewolucji społeczeństwa podłączonego do Internetu. Chodziło oczywiście głównie o przedstawienie wujka Google'a jako szanującego naszą niechęć do bycia śledzonymi — dlatego też wystąpienie było naszpikowane wzmiankami o elastycznych ustawieniach prywatności. Jednak, według Schmidta, prywatny niekoniecznie jest synonimem lepszego — osoby nie mające nic przeciwko byciu śledzonymi od czasu do czasu otrzymają przecież dużo lepsze wyniki wyszukiwania i w ogóle dużo lepsze życie z usługami Google'a. Zapis aktywności zebranej przez Google w połączeniu z „uczącymi się” serwisami dostarcza przecież nie tylko reklamy adekwatne do zainteresowań użytkownika.

r   e   k   l   a   m   a

Mimo wszystko członek zarządu Google'a podkreślał, że jest przeciwko śledzeniu w Internecie, co nieszczególnie zgadza się z jego obrazem, jaki dają nam media — Schmidt jest przecież regularnie wzywany na dywanik przez przeróżne komisje do spraw ochrony prywatności w Stanach Zjednoczonych i Europie. Podczas gdy regulatorzy martwią się ilością danych zebranych o każdym z nas, Schmidt uważa, że nic złego nie zaszło i Google dba przede wszystkim o dobro internautów.

Co naprawdę myśli Schmidt o prywatności? Obraz tego prawdopodobnie najlepiej oddaje sesja pytań i odpowiedzi po prezentacji. Jego zdaniem Internet będzie wszędzie, a o dostępie do Sieci mówił niemal jakby były to Prawa Człowieka. Nie wolno pozwolić na to, żeby Internet został podzielony na wrogie dla siebie wyspy, a do tego właśnie może doprowadzić odgórne zarządzanie. Ponadto wygląda na to, że Schmidt nie odróżnia Internetu anonimowego od braku Internetu — jeśli komuś nie podoba się to, że zbierane są dane o nim, żeby Google mógł lepiej mu służyć… może po prostu wyłączyć swój telefon z Androidem. Samoprowadzące się samochody, o których pisałam wcześniej, zagwarantują nam bezpieczne drogi, a urządzenie z Androidem i niemal idealnie spersonalizowaną wyszukiwarką będzie w każdej kieszeni.

Dla mnie niepokojąca była też wizja wirtualnego uczestnictwa w koncercie. Zdaniem Schmidta już niedługo technologia pozwoli na generowanie holograficznych obrazów, realistycznego dźwięku przestrzennego i dawania ciału doskonałych doznań. Będzie tak samo, jakby ktoś wybrał się na koncert… tylko będzie mógł go sobie przyciszyć, jeśli będzie za głośno. Po przeczytaniu tej wypowiedzi z wielkim namaszczeniem wyłączyłam swój telefon z Androidem.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.