r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Estonia chce otworzyć cyberambasady, by uodpornić się na cyberataki ze Wschodu

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Estonia jest państwem, które zdobyło pozycję lidera w dziedzinie informatyzacji usług publicznych, i które jako pierwsze zaoferowało część tych innowacyjnych usług oferowanych swoim obywatelom także obcokrajowcom. Skomplikowana sytuacja geopolityczna Estonii oznacza jednak, że całe te zasoby informatyczne mogą zniknąć w mgnieniu oka – wystarczy, że 76. Pskowska Dywizja Powietrznodesantowa wybierze się na wycieczkę do Tallina. „Technologiczna stolica Europy” zdaje sobie z tego sprawę, więc znów rozważa zrobienie czegoś, czego jeszcze nikt nie zrobił – stworzenie „cyberambasad”, które pozwoliłyby ocalić wrażliwe dla państwa i obywateli dane w razie konfliktu.

Jak donosi Financial Times, trwają rozmowy między rządem Estonii a przedstawicielami władz Wielkiej Brytanii i Luksemburga. Chodzi o uruchomienie w tych krajach czegoś, co byłoby swoistą ambasadą dla danych, bezpieczną kolokacją estońskich serwerów, na wypadek sytuacji awaryjnej. Oficjalnie mówi się o przygotowaniu się na „atak hakerski” – tak jakby dla informacji szczególne znaczenie miała odległość od potencjalnych napastników.

Zabezpieczone estońskie serwery i routery na obcej ziemi działać by miały na takich samych prawach, jak normalne ambasady, korzystając z przywilejów konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych. Obsadzone miałyby też być estońskim personelem. To sprawa być albo nie być dla kraju, w którym online płaci się podatki i głosuje, w którym bankowość, obrót nieruchomościami czy ubezpieczenia medyczne wszystkie zostały ucyfrowione. Skuteczny cyberatak mógłby całkowicie zdestabilizować funkcjonowanie estońskiego e-państwa.

r   e   k   l   a   m   a

Warto przypomnieć, że namiastkę takiego ataku obywatele Estonii mogli doświadczyć już w 2007 roku, kiedy to skoordynowany DDoS praktycznie sparaliżował funkcjonowanie urzędów państwowych i przedsiębiorstw. Rzekomo za atakiem stali Rosjanie – nigdy jednak nie udało się niczego udowodnić. Niekoniecznie zresztą musiała być to tajna operacja Kremla, równie dobrze mogła to być oddolna inicjatywa samej rosyjskiej społeczności hakerskiej, zniesmaczonej swoistym rewizjonizmem historycznym władz Estonii, na czele z usuwaniem pomników Armii Czerwonej i stawianiem pomników żołnierzom III Rzeszy.

Niezależnie jednak od powodów takiego stanu rzeczy, nie da się ukryć, że cyberbezpieczeństwo jest w Estonii traktowane dziś poważniej, niż gdziekolwiek indziej. Nie bez powodu to w Tallinie NATO uruchomiło swoje Cooperative Cyber Defence Centre of Excellence, w którym specjaliści z krajów sprzymierzonych ćwiczą się w operacjach wojennych w cyberprzestrzeni. Teraz, z z siecią cyberambasad na całym świecie, estońska rządowa chmura miałaby, jak to stwierdzono w reklamówce, stać się niczym hydra – odetnij jedną głowę, odrosną trzy nowe.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.