r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Europoseł Michał Boni o mowie nienawiści w Sieci: cenzury nie będzie

Strona główna AktualnościINTERNET

Na to jak istotnym tematem w debacie nad współczesną kondycją Sieci jest szeroko pojęty hejting i mowa nienawiści, zwrócił ostatnio uwagę Dick Costolo, dyrektor Twittera. Kwestię tę poruszył także europoseł Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji, jako który zasłynął między innymi próbą wprowadzenia w życie umowy ACTA. W wypowiedzi dla newseria.pl zauważył on między innymi, że hejterzy przypominają faszystów, jednak o jakiejkolwiek cenzurze w Internecie nie może być mowy.

Według Boniego mowa nienawiści jest jednym z najważniejszych współczesnych problemów społecznych. Dowodem na to może być działalność choćby osób powiązanych z Państwem Islamskim, które wykorzystują Internet do realizacji swoich interesów politycznych. Europoseł twierdzi także, że szerzenie się mowy nienawiści w Sieci jest powiązane przede wszystkim z poczuciem anonimowości.

Jednocześnie wszystkie osoby, które używają na przykład w serwisach społecznościowych argumentów lub języka, które trudno uznać za zgodne z polityczną poprawnością, są dla Boniego podobne do faszystów i dżihadystów. Różnicą jest jednak brak występowania pod sztandarem jakiekolwiek idei.

r   e   k   l   a   m   a

Polityk uważa hejting za jedno z najistotniejszych zagrożeń, jednak nie wyobraża sobie, aby w życie miały wejść jakiekolwiek regulacje noszące znamiona nadzoru. Z wypowiedzi Boniego można wywnioskować, że większy udział w ograniczaniu eskalacji mowy nienawiści powinni mieć sami internauci. Według niego już krytyczne reagowanie na komentarze użytkowników szerzących mowę nienawiści może przynieść poprawę sytuacji.

Ministrowi trudno odmówić racji w zwróceniu uwagi na wpływ anonimowości na radykalność komentarzy publikowanych w Sieci. Internauta, który nie występuje pod swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem nie może ich splamić niekulturalną wulgarną wypowiedzią.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że często dochodzi do sytuacji skrajnych, a pojęcie walki z mową nienawiści sprowadza się do promowania politycznej poprawności. W ostatnich miesiącach informowaliśmy między innymi o działaniach, które są w zasadzie nadużywaniem argumentu bezpieczeństwa w ograniczaniu swobody wypowiedzi. Często dochodzi także do sytuacji, w której konstruktywna krytyka jest automatycznie kwalifikowana jako hejting, co w zasadzie uniemożliwia jakąkolwiek polemikę.

W takim kontekście opinia Boniego o konieczności większego uświadamiania Internautów i oczekiwania od nich większej kultury zamiast stosowania metod cenzorskich wydaje się jednak nieco utopijna. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby w dobie rosnącego nadzoru nad Internetem i wirtualnej działalności służb, rezygnacja z anonimowości mogła się cieszyć szczególnym zainteresowaniem internautów. Z całą wypowiedzią Michała Boniego można zapoznać sie w serwisie newseria.pl.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.