Witam.
Chcę Was przestrzec przed serwisem Lenovo/Medion. Przedstawiona poniżej historia nie jest jedyna, internet wypełniony jest podobnymi przypadkami. Jeśli nie chcesz, by i Tobie zdarzyło się za jakiś czas opowiadać podobną historię, to przeczytaj poniższy wpis, który będę aktualizował regularnie o kolejne przygody ze sklepami i serwisami. Oby inne pozostawiły lepsze wspomnienia. Mam nadzieję, że poniższe informacje się przydadzą.
Pod koniec marca 2014 kupiłem laptopa Lenovo-Z710 za 2989 zł w sklepie X-KOM w Gdańsku. Laptop posiadał 2-letnią gwarancję, doznał jednak małej awarii na początku września 2014, gdyż przycisk napędu DVD nie reagował, więc nie mogłem nim otworzyć napędu w sposób tradycyjny, ale udawało się to zrobić awaryjnie poprzez wetknięcie igły w otwór obok przycisku. Płytę mogłem włożyć, szło ją nagrać i odczytać - wychodziło na to, że napęd działał, ale nie dało się go normalnie otwierać, co było zbyt irytujące przy częstym wykorzystaniu tego urządzenia. Nie chciałem, by nieustannie towarzyszyła mi igła. Uznałem, że skoro mam gwarancję, to najlepiej będzie z niej skorzystać, choć taką małą awarię mogłem zgłosić do najbliższego serwisu i za niewielką opłatą miałbym działający sprzęt. Ale dlaczego miałbym tracić pieniądze, skoro taka usterka mogła zostać naprawiona w ramach bezpłatnej gwarancji? Takie myślenie mnie zawiodło.
Napisałem do sklepu X-KOM maila i zapytałem o szczegóły przyjmowania zgłoszeń serwisowych. Odpisali, że mogę dostarczyć sprzęt do salonu, ale to wydłuży cały proces gwarancyjny nawet o 2 tygodnie. Jako, że nie mieszkałem w okresie letnim w Gdańsku i do tego miasta miałem ok. 120-130 km, podróż pociągiem w obie strony kosztowałaby mnie ok. 50 zł a czas też na to musiałbym znaleźć, stwierdziłem (co też zaproponował mi pan z X-KOM), że zadzwonię do Lenovo i skorzystam z gwarancji door-to-door. Już samo dzwonienie było irytujące, bo łączyło z automatem i na telefony wydałem sporo pieniędzy. Gdy się dodzwoniłem, okazało się, że nie wyślą kuriera, tylko dostanę na e-mail voucher i mam pójść nadać na pocztę paczkę, która pójdzie do Niemiec na ich koszt. Odbiorcą miała być firma Medion, raczej mało znana w Polsce. Przez telefon powiedziałem o problemie z napędem i wspomniałem też o tym, że laptop czasami po naciśnięciu przycisku zasilania zaczyna się włączać przez 2 sekundy, po czym wyłącza się, a po kolejnym naciśnięciu przycisku włącza się normalnie. Była to kwestia występująca rzadko i raczej wcześniej o tym nie myślałem, laptop działał, ale skoro zgłaszałem jeden problem, to i o tym drugim warto było wspomnieć, bo kto wie, czy z czasem mały problem nie przerodziłby się w większy. Poza tymi dwoma usterkami nic więcej sprzętowi nie dolegało. Pan stwierdził, że kwestia wyłączania się laptopa zostanie odnotowana, ale raczej z tym nic nie zrobią, bo trzeba by było testować laptopa i gdy będzie się problem powtarzał, to mam ponownie do nich zadzwonić. Oczywiście już to wydawało mi się podejrzane - zgłaszam usterkę, a oni z ignorancją do tego podchodzą.
Voucher doszedł do mnie na maila kilka minut po rozmowie z panem z Lenovo. Laptopa zapakowałem dobrze. Przez ponad rok pracowałem w firmie, w której pakowałem każdego dnia paczki i palety i nie było z nimi problemów. Mam doświadczenie i jestem pewny, że dobrze zapakowałem mój sprzęt. Paczka została nadana na poczcie 8 września 2014 r. i doszła do odbiorcy po czterech dniach, przynajmniej tak mnie informował system śledzenia paczek po wpisaniu numeru paczki na stronie Poczty Polskiej, a po przekroczeniu granicy również na stronie DHL. Paczka była na miejscu 12 września, natomiast 16 września dostałem maila o następującej treści:
Uprzejmie dziękujemy za przesłanie artykułu IdeaPadZ710AMBKTXI34000M8G1TBR8MPL. Prosimy pamiętać, że czas realizacji może wynieść maksymalnie 15 dni roboczych. Oczywiście zadbamy o możliwie szybkie wykonanie. W momencie zmiany statusu Państwa zlecenia prześlemy ponownie powiadomienie.Z poważaniem,
MEDION AG
A Lenovo Company
Trochę późno, ale dobrze, że doszedł. Kilka dni minęło i oczywiście z niecierpliwością czekałem na naprawę i odesłanie. W czasie oczekiwania przeglądałem sobie fora internetowe i opinie o serwisie Medion, a opinie były porażająco niekorzystne. Trochę się zmartwiłem, ale oczywiście miałem nadzieję, że mnie nie spotka to, co spotkało wielu innych użytkowników. Nagle 22 września dostałem maila od firmy Medion o następującej treści:
Szanowny Kliencie,W załączniku wiadomości w formacie PDF znajduje się wycena naprawy
uszkodzeń zakwalifikowanych jako uszkodzenie mechaniczne.
Oddzielna kopia tej wiadomości zostanie również do Państwa wysłana
pocztą.
Prosimy o wysłanie podpisanego i wypełnionego formularza w terminie
zawartym w danym piśmie drogą pocztową bądź poprzez e-mail.
Niezbędne informacje kontaktowe znajdą Państwo w otrzymanym formularzu.
Uwaga:
Powyższa wiadomość została wysłana automatycznie - prosimy na nią nie
odpowiadać.
Wszelkie wiadomości wysyłane w odpowiedzi na tego e-maila nie zostaną
odczytane.
Pozdrawiamy,
Zespół serwisu Medion
Niżej dołączam dwa pliki, które otrzymałem w załączniku do powyższej wiadomości.
Natychmiast zadzwoniłem do Lenovo, mój rozmówca potwierdził wszystko, co było w mailu, był tylko zaskoczony, że nie otrzymałem żadnych zdjęć uszkodzonego sprzętu. Powiedziałem, że sprawa jest podejrzana, bo takie przypadki miały już miejsce. Identyczny schemat spotykał innych ludzi. Kazano mi zadzwonić w czwartek 25 września, miałem otrzymać zdjęcia, na których miały być ukazane uszkodzenia mechaniczne. Napisałem w złości maila na adresy podane w załącznikach. Ich treść poniżej:
Witam.Zgłaszałem do Państwa laptopa Lenovo-Z710, który miał problem z wysuwaniem napędu DVD po naciśnięciu przycisku. Numer seryjny: .... Laptop został zakupiony w ostatnich dniach marca 2014 w Gdańsku w sklepie X-KOM. Posiada on gwarancję 2-letnią.
Laptop został wysłany do oddziału Medion na początku września, a 22 września otrzymałem informację, że wyceniono koszt naprawy podzespołów, które podobno mają uszkodzenia mechaniczne ze względu na niepoprawne użytkowanie.
Nie wiem, czy piszę na poprawny adres e-mail, ale taki był podany w kosztorysie naprawy.
Laptop został wysłany w stanie idealnym, nie miał nawet jednej ryski. Bardzo dbam o sprzęt i nie ma możliwości, by był wysłany z uszkodzeniami mechanicznymi. Posiadam również zdjęcia laptopa z okresu przed wysyłką, które potwierdzają jego idealny stan, mam też świadków, którzy potwierdzą stan laptopa przed wysyłką.
Cała sprawa wydaje mi się podejrzana z Waszej strony, gdyż czegoś podobnego mogłem się spodziewać po tym, jak poczytałem fora internetowe. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie jestem pierwszym Waszym 'klientem', który ma nie podobny, ale identyczny problem. Ludzie wysyłają Wam laptopy w stanie dobrym, a Wy nagle żądacie od nich naprawy za uszkodzenia, których nie było w trakcie wysyłki.
Niżej załączam link do strony, gdzie jeden z klientów opisuje całą sprawę, a jest to tylko jedna z wielu pokrzywdzonych osób.
http://blog.pclab.pl/MichalOkulski/Serwis.Lenovo-bezkarny.Pan.i.W%C5%82adca,193
Z mojej strony mam czyste sumienie odnośnie użytkowania sprzętu oraz sposobu pakowania, więc nie mogę wyrazić zgody na odpłatną naprawę i żądam wymiany wszystkich uszkodzonych części bez ponoszenia przeze mnie kosztów, gdyż stwierdzam Państwa winę z niepoprawnym obchodzeniem się z moim sprzętem jako jedną z możliwości.
Z poważaniem
niezadowolony klient
Zirytowany byłem strasznie, bo wiem, że wysłałem laptopa, który wyglądał i działał idealnie, poza opisanymi problemami. Nie było żadnych mechanicznych usterek. Nie było nawet jednej rysy, bo o sprzęt dbam lepiej niż o cokolwiek innego. Można mnie skrytykować za niektóre kroki, które wykonałem w całym procesie, ale w tamtym momencie nie posiadałem doświadczenia w takich kwestiach. Mogłem zanieść laptopa do sklepu X-KOM, bo dzięki temu miałbym dodatkowe zabezpieczenie, ale śpieszyło mi się. Nie wiedziałem, co mam zrobić, bo mógłbym skierować sprawę na drogę sądową, jednak to było ryzykowne, a ja nie miałem czasu. Szkoda było mi też pieniędzy na naprawę. Niebawem miałem zacząć studia, laptop był mi potrzebny i pieniądze również. Poza tym z załączników wynikało, że mogłem pozwolić na utylizację laptopa lub mogłem pozwolić na wymianę płyty głównej oraz napędu w ramach gwarancji oraz obudowy poza gwarancją lub pozwolić na odesłanie laptopa bez jakiejkolwiek naprawy. Nie chciałem laptopa utylizować, nie chciałem otrzymać go bez naprawy. Pieniądze na naprawę pewnie by się znalazły, ale kieruję się pewnymi zasadami. Nie dam się zmanipulować. W ogóle bałem się, że wsadzą do laptopa jakieś zamienniki gorszej jakości, albo po prostu inne niż oryginalne, bo w tabelce kosztorysu były oznaczenia G710, co mogło wskazywać na to, że to części z innego modelu, choć pewnie niektóre elementy ich maszyn są uniwersalne i pasują do kilku modeli.
22 września dzwoniłem do Lenovo, gdzie powiedzieli mi, że postarają się załatwić zdjęcia. Miałem je dostać 25 września, ale dostałem już 23 września. Były to dwa zdjęcia, na jednym numer seryjny laptopa, który się oczywiście zgadzał, na drugim ukazano usterkę mechaniczną. Poniżej właśnie to zdjęcie i wiadomość od Lenovo:
WitamW załączniku przesyłam zdjęcia uszkodzenia Pana jednostki. Jeżeli posiada Pan zdjęcia jednostki przed wysyłką i nie zgadza się ze stanem jednostki widniejącym na zdjęciach z serwisu, to proszę o przesłanie Pańskich zdjęć.
No dobra, w odpowiedzi wysłałem swoje zdjęcia, które robiłem przed wysyłką laptopa. Napisałem też coś takiego:
Oto zdjęcia laptopa. Może nie widać na nich bardzo dokładnie każdego szczegółu, ale widać, że stan ogólny laptopa nie budzi żadnych zastrzeżeń.Powiem tak. Jeśli chodzi o przesyłki sprzętu, szczególnie tego wartościowego, to normalnym zachowaniem jest, że odbiorca otwiera paczkę przy kurierze i w przypadku jakichś nieprawidłowości powinien być spisany protokół uszkodzenia w transporcie. Mój laptop doszedł do firmy Medion, po czym dostałem maila z podziękowaniami za wysłanie, bez informacji o jakichkolwiek problemach. Tydzień później dostałem ponownie maila za informacjami o problemach z uszkodzeniami mechanicznymi wynikającymi ze złego użytkowania, a nie w związku ze złym pakowaniem/przesyłką. Laptop wyszedł ode mnie cały i informuję, że nie zamierzam płacić za szkodę spowodowaną przez przewoźnika lub serwis. Oczekuję, że laptop wróci do mnie w lepszym stanie niż wyjechał (stan wizualny idealny, naprawione zgłoszone problemy). Nie zamierzam płacić za czyjeś błędy. Sprzęt jest wartościowy - za komputer dałem prawie 3000 zł i wydałem na niego ciężko zarobione pieniądze. Przez ponad rok pracowałem w firmie, w której każdego dnia pakowałem i paczki i palety i nie było żadnych zastrzeżeń, a moje paczki jechały czasami setki kilometrów, więc mam pewne doświadczenie, co oczywiście nie znaczy, że nie mogłem popełnić błędu, choć nie sądzę, bym popełnił. Taki błąd jednak powinien być odnotowany przez osobę z firmy Medion, która odbierała paczkę, powinno to też być poświadczone przez kuriera.
Oświadczam, co następuje:
- otrzymałem druk, na którym mam się podpisać i odesłać - przyznam szczerze, że taka opcja nie wchodzi w grę, gdyż po prostu boję się wysyłać swój podpis do nieznanej mi firmy, za granicę;
- w druku są 3 możliwe opcje - utylizacja laptopa, odesłanie bez naprawy i naprawa za opłatą - żadna z nich nie wchodzi w grę, gdyż jak wspomniałem, powyższe uszkodzenia nie powstały z mojej winy;
- sprawa wygląda mi podejrzanie i jeśli nie znajdzie się winny lub mój laptop nie zostanie naprawiony nie na mój koszt, to oczywiście w takim wypadku będę starał się znaleźć winnego - zamierzam poradzić się Rzecznika Praw Konsumenta, sprawa niestety może wylądować w sądzie, a jak zauważyłem, wiele osób ma identyczne problemy i postarałbym się z nimi skontaktować.
Za kilka dni zaczynam studia, pieniądze odłożyłem właśnie na nie, a nie na opłacanie czyichś błędów. Nie zamierzam też ciągnąć tego tygodniami, gdyż laptop jest mi potrzebny na studiach. Liczę na profesjonalne rozwiązanie całej sprawy, bo póki co jestem tylko zaskoczony i rozczarowany.
Chciałbym też zapytać o inną kwestię - jeśli jakimś cudem laptop zostanie naprawiony, to jakie części zostaną w niego włożone? Bo w kosztorysie, który otrzymałem od firmy Medion, była tabelka z wyszczególnionymi komponentami i w nazwach widniało oznaczenie 'G710'. G710 to zupełnie inny model laptopa, czyżby starano się naprawić laptopa i doprowadzić go do stanu używalności pakując w niego części z innego modelu? Liczę na odpowiedź w tej kwestii.
Pozdrawiam.
W całym procesie wielokrotnie się powtarzałem w pewnych kwestiach, ale chciałem pokazać swoją stanowczość i kierunek, w którym zamierzałem zmierzać. W odpowiedzi otrzymałem jedno zdanie:
WitamEskaluję sprawę z serwisem.
25 września napisałem krótkiego maila z prośbą o jakiekolwiek informacje, nie było żadnej odpowiedzi, a że nie chciałem czekać w niepewności przez cały weekend, to 26 września zadzwoniłem do Lenovo. Straciłem znowu kilka złotych na telefon, bo mój rozmówca musiał skontaktować się z kierownikiem, a ja w tym czasie musiałem czekać. Po kilku minutach wrócił i przekazał mi wiadomość, że mój laptop zostanie naprawiony włącznie z usterkami mechanicznymi, a ja nie poniosę żadnych kosztów. Nie wiedzieli jednak, kiedy mój laptop zostanie do mnie wysłany. Z ciekawości zapytałem też, czy przy odbiorze sprawdzają paczki, ale podobno nie posiadają w Lenovo takich informacji. Czekałem na powrót laptopa, jednak w poniedziałek zamierzałem jeszcze raz do nich zadzwonić, by zapytać o te części, które miały być użyte do naprawy, gdyż zapomniałem o tym podczas wcześniejszej rozmowy.
30 IX dostałem odpowiedź na maila wysłanego 25 września. Brzmiała ona następująco:
WitamUdało mi się uzyskać pozytywną odpowiedź. Jednostka zostanie naprawiona w ramach gwarancji (dla satysfakcji klienta).
Ostatnie słowa tej wiadomości świadczyły chyba o tym, że nie byli do końca zadowoleni z mojej stanowczości. Postanowiłem do nich zadzwonić 1 października, bo od 26 września nie miałem żadnych nowych informacji. Dodzwoniłem się, podałem wszystkie dane do weryfikacji i potem... 8 minut oczekiwania, po których nastąpiło rozłączenie! Zmarnowanie pieniędzy. Zadzwoniłem drugi raz, mój rozmówca po weryfikacji wyszukał coś w komputerze i się zapytał, czy laptop dotarł do serwisu. Pomyślałem, że zaraz będziemy omawiać całą sprawę od początku, krok po kroku, więc ukróciłem to wszystko mówiąc, że laptop miał być już odesłany do mnie. Koleś powiedział mi, że laptop nadal tkwi w serwisie i że mam poczekać 2 minuty, to postara się o więcej informacji - wrócił po chwili i przedstawił mi coś, co wiedziałem już, ale w innej formie:
Laptop zostanie naprawiony na 90%, taka jest wstępna decyzja i tak będzie, choć tak wcale nie musiało się stać.
Żarty jakieś, traciłem cierpliwość. Co więcej, traciłem kasę na telefony, a oni wyglądali na niezdecydowanych i mało pomocnych. I znowu pokazali, że jestem dla nich niewygodny. Jedyna pozytywna informacja to taka, że części muszą być fabryczne i nie ma możliwości, by założono inne. 7 października przyszedł do mnie mail:
dziękujemy za Państwa odpowiedź odnośnie wysłanego kosztorysu. Podejmiemy odpowiednie procedury zgodnie z Państwa życzeniem.Z poważaniem,
MEDION AG - A Lenovo Company
Powyższego maila dostałem dokładnie 2 tygodnie + 1 dzień po otrzymaniu kosztorysu, w którym była data graniczna 6 października, kiedy to upłynąć miał termin odpowiedzi na dostarczony również tradycyjną pocztą kosztorys. Nie odpowiedziałem w sposób, którego oczekiwali, gdyż miałem papierek wydrukować, podpisać i im odesłać pocztą tradycyjną lub skan mailem. Napisałem jednak maila, który jest gdzieś powyżej, po którym napisali mi, że laptop zostanie naprawiony w ramach gwarancji. Zastanawiałem się, czy mail z 7 października był generowany automatycznie, bo jeśli tak, to nie było problemu, jeśli nie, to by mogło oznaczać, że dopiero po tym mailu zabiorą się za naprawę. A ja już ruszyłem ze studiami... Miałem do zrobienia prace domowe, które ciężko wykonywać bez komputera. 8 października minął miesiąc od wysłania sprzętu, jak dla mnie, taki okres to jest maksymalny dla serwisu na naprawę sprzętu - nie powinno się dłużej czekać.
W weekend, chyba w sobotę 11 października, napisałem maila do Lenovo. Pytałem w wiadomości o jakiekolwiek informacje, szczególnie o to, jak długo będę musiał czekać. W poniedziałek 13 października dostałem odpowiedź bez żadnych konkretów, w której zaznaczono, że okres naprawy może się wydłużyć przez to, że najpierw podjęto decyzję o odpłatnej naprawie, a potem ją zmieniono. Wyglądało mi na to, że Lenovo nie kontaktowało się z Medionem i napisali mi coś tak bardzo oczywistego z automatu, bo musieli odpowiedzieć. Wkurzyłem się. Kilka godzin później dostałem kolejnego maila, który wywołał u mnie szok. Poniżej jego treść:
WitamDostałem decyzję od przełożonego. Zespół reklamacji Medion potwierdził występowanie usterki oraz brak możliwości jej usunięcia przez naprawę lub wymianę urządzenia w serwisie. Dlatego też w ciągu tygodnia/dwóch, otrzymają Państwo dokument upoważniający do wymiany sprzętu na nowy lub zwrotu gotówki. Prosimy o zwrócenie się z owym dokumentem oraz dowodem zakupu oryginalnej jednostki do Bezpośredniego Dostawcy Sprzętu, w celu otrzymania nowego produktu w oryginalnej konfiguracji. Jeżeli dostarczenie tego samego modelu produktu nie będzie możliwe, Dostawca dobierze jego rynkowy zamiennik o parametrach technicznych nie gorszych od oryginalnych. W przypadku braku możliwości dostarczenia jednostki o zbliżonych parametrach zrealizowanie zostanie rozliczenie przez zwrot kosztów zakupu.
Szczerze? W całym tym procesie była to najbardziej pozytywna informacja. Mogłem dostać całkiem nowy sprzęt. No i oczywiście jeszcze spodziewałem się, że gdzieś po drodze mogą wystąpić komplikacje. Już po otrzymaniu tej wiadomości wpadłem na pomysł, by za ewentualną dopłatą wymienić sprzęt na laptopa innej marki. Zadzwoniłem do X-KOM, odebrała Częstochowa. Zapytałem o rozwiązanie całej sprawy. Powiedzieli, że otrzymam dokument od firmy Medion, który należało wysłać na adres mailowy X-KOM - podali mi adres, zapisałem. Oczywiście rozpatrywanie tego miało trochę zająć, maksymalnie cztery tygodnie - "cholera, jeszcze tyle mogę czekać?" - pomyślałem. Wiele osób czekałoby. Ja zadzwoniłem do Lenovo po nieco ponad tygodniu od otrzymania od nich ostatniej informacji. Dobrze zrobiłem, bo odpowiedź z dokumentem otrzymałem od Mediona niemal od razu. Postanowiłem nie wysyłać dokumentu na adres podany przez telefon przez konsultanta z X-KOM. Poszedłem z dokumentem do gdańskiego salonu.
W salonie dopytałem o kilka kwestii i zamówiłem już sprzęt na wymianę. Oni ten papierek gdzieś wysłali, niezbędny był dowód zakupu poprzedniego sprzętu. Miałem czekać na odpowiedź. Po tygodniu nie wytrzymałem i napisałem na adres otrzymany od X-KOM przez telefon. Dostałem szybką odpowiedź ze zgodą na wymianę sprzętu z ewentualną dopłatą. Niestety, okazało się, że wspomniany na początku dysk przenośny HDD muszę zwrócić. Pojawił się problem, bo miałem na nim ok. 500 GB danych, w tym prywatne zdjęcia, filmiki, dokumenty i wiele innych bajerów. Wymyślili, że zgrają to panowie z salonu. Oczywiście nie zamierzałem nikomu dawać dostępu do moich danych na dysku. Poszedłem w piątek 31 października 2014 do salonu i stałem tam przez 4 godziny zgrywając swoje dane. Cała masa klientów się w tym czasie przewinęła, sporo osób odbierało laptopy, przez te 4 godziny klienci odebrali 5 laptopów od Lenovo, a ja za każdym razem się uśmiechałem. Raz usłyszałem, że sprzedawca doradzał klientce, mówiąc między innymi o laptopach Lenovo - "są to laptopy najtańsze w danej specyfikacji, ale mają słabsze wykonanie niż konkurencja". Sprzedawcy są świadomi tego, jak działa serwis Lenovo, bo gdy zanosiłem papierek od Mediona, to pogawędziliśmy chwilę o tym i sami przyznali, że jeśli chodzi o reklamacje/gwarancje, to pojawiają się głównie klienci z laptopami Lenovo. No nic, zgrałem większość danych (ok. 100 GB nie dałem rady zgrać, nie wiem dlaczego, może dysk był uszkodzony). Po zgraniu otrzymałem zamówiony wcześniej sprzęt po dopłacie, dostałem do niego nową gwarancję i odszedłem bez uśmiechu na twarzy, ale z ulgą.
Pozwolę sobie ocenić sytuację i podmioty będące bohaterami historii:
LENOVO.
Najpierw ocenię sam sprzęt - uważam ich sprzęt za dobry, na pewno stosunek cena-wydajność jest na wysokim poziomie i wyprzedza konkurencję. Jakość wykonania niestety pozostawia wiele do życzenia. Nawet laptopy za ok. 4000 zł są bardzo delikatne, często problemem w laptopach Lenovo jest uginająca się klawiatura. Gdy okazało się, że mogę wymienić sprzęt, to przyznam szczerze, że przez jakiś czas rozważałem wymianę z dopłatą na Lenovo Y50-70. Niewiele w tamtym momencie było alternatyw. Poczytałem jednak recenzje i właśnie ta uginająca się klawiatura mnie zniechęciła. Jeśli zaś chodzi o rozmowy telefoniczne i całą obsługę tej firmy, to przyznam, że oceniam dobrze. Panowie z Lenovo byli z reguły konkretni, odpowiadali względnie szybko, a gdy czegoś nie wiedzieli, zasięgali języka u Mediona. Mogłoby to przebiegać trochę lepiej, ale ogólnie nie jest źle.
MEDION.
Tutaj nie napiszę nic pozytywnego. Firma, takie odnoszę wrażenie, oszukuje ludzi. Nie ma procedur sprawdzających paczki przy odbiorze. Działa powoli. Nie wiedziałem jak się z nimi skontaktować i musiałem to robić pośrednio przez Lenovo, a załatwianie spraw przez pośredników jest najgorszym możliwym rozwiązaniem. Wydaje mi się, że Lenovo wywierało nacisk na Medion, gdy prosiłem stanowczo o informacje i korzystne rozwiązanie dla mnie sprawy. Zachowują się jak amatorzy. Nie dbają o klienta i przez nich Lenovo na pewno straciło już wielu klientów.
X-KOM.
Sklep oceniam dobrze. Doradzili mi w sposobie reklamowania sprzętu. Później przyjęli ode mnie papier z Mediona i w ciągu tygodnia miałem nowy sprzęt. Trochę irytująca była kwestia zgrywania danych w salonie przez kilka godzin - mogliby to trochę usprawnić.
Teraz BARDZO WAŻNA INFORMACJA - jeśli będziecie mieli problemy ze sprzętem, to zawsze zanoście go do sklepu, w którym kupiliście i tam go reklamujcie, zróbcie sobie oczywiście zdjęcia przez zaniesieniem. Jeśli ktoś nie może/nie chce z jakiegoś powodu zanosić do sklepu, to niech sobie wysyła, ale niech zrobi wcześniej te zdjęcia. W X-KOM sprzedawca powiedział mi, że oni przez wysyłką robią sami zdjęcia. Zaniesienie do sklepu to dla klienta dodatkowe zabezpieczenie. Jeśli jakiś serwis naciąga ludzi, to pewnie nie będą robić tego ze sklepem. Mi zależało na czasie, więc wolałem skorzystać z opcji door-to-door i jaki był rezultat? Masa nerwów, niepewności i prawie 2 miesiące bez komputera.
Ocenę całej sytuacji zostawiam Wam.
***********************************************************************************************
AKTUALIZACJA 1 - kolejne zgłoszenia serwisowe: laptop MSI, telefon Prestigio.
Powyższa sytuacja z Lenovo zakończyła się kupnem laptopa MSI, do tego dokupiłem akcesoria oraz telefon Prestigio.
Edytuję ten wpis, gdyż doświadczyłem kilku kolejnych nieprzyjemnych rzeczy. Tym razem chodzi o sklep X-KOM. Sytuacja nie jest aż tak dziwna/głupia/żenująca/irytująca jak ta z Lenovo. W czym rzecz? Chodzi o jakość sprzedawanego sprzętu i podejście do klienta. W salonie miła obsługa itd., ale to tylko przy bezpośrednim kontakcie z pracownikami.
Kupiłem w X-KOM już kilka produktów - laptop Lenovo, laptop MSI, plecak MSI, podkładka pod mysz A4-Tech, mysz A4Tech i telefon Prestigio. Najbardziej wartościowe z tych rzeczy wylądowały w serwisie - 2 laptopy i telefon. W przypadku laptopa MSI była to moja wina, bo problemem była awaria dysku SSD wywołana instalacją przeze mnie nowej wersji firmware, a jak się okazało później, firmware posiadał wadę wynikającą z błędu producenta. Dysk wymieniono, ale niestety musiałem odsyłać całego laptopa do serwisu X-KOM i w rezultacie zostałem pozbawiony sprzętu na ok. 2 tygodnie.
Jednak to nie o to mi chodzi, gdy oceniam sklep z perspektywy czasu. Więcej problemów miałem z telefonem. Kupiłem telefon Prestigio na początku listopada 2014, a po 4 tygodniach stwierdziłem awarię aparatu - aplikacja nie wykrywała kamery. Nie używałem aparatu od momentu zakupu i gdy po miesiącu zaszła taka potrzeba, ten nie działał, nie miałem więc pojęcia, w którym momencie nastąpiła usterka. Na początku grudnia 2014 zaniosłem więc telefon do salonu i wysłali go do producenta. Normalne, niczego innego się nie spodziewałem i z nadzieją oczekiwałem telefonu jeszcze przed świętami. Problemem było też to, że nie miałem sprzętu zapasowego i na kilka tygodni zostałem bez telefonu. Oczekiwanie trochę trwało i na początku stycznia wysłałem maila z zapytaniem, a kilka dni później (w okolicach 10-15 stycznia) sprzęt odebrałem z serwisu. Wróciłem do domu, uruchomiłem telefon i co się okazało? Aparat nadal nie działał, a w dokumentacji napisano, że przeinstalowano system i że występowały jakieś błędy oprogramowania. Byłem zaskoczony, że zrobiono tylko tyle i że nikt nie sprawdził, czy aparat działa, bo nie wymagało to ani wysiłku, ani czasu. Wkurzony zawiozłem sprzęt ponownie do salonu, tym razem jednak zapytałem o inne możliwości rozwiązania sytuacji. Próba naprawy była nieudolna i dla mnie bez sensu było wysyłanie sprzętu do tego samego serwisu. Pan w X-KOM doradził mi napisanie dokumentu zatytułowanego 'Niezgodność towaru z umową'. Zrobiłem to i zawarłem tam prośbę o zwrot pieniędzy lub wymianę sprzętu - było to lepsze rozwiązanie, gdyż w przypadku negatywnej odpowiedzi X-KOM sprzęt i tak lądował w serwisie producenta zamiast od razu tam wylądować. Niestety, kilka dni później X-KOM powiadomił mnie o tym, że nie przychylają się do mojej prośby i zobowiązują się naprawić sprzęt, który pojechał tam, gdzie wcześniej go próbowano naprawić. Minął miesiąc, odebrałem go pod koniec lutego i tym razem wszystko było dobrze - wymieniono płytę główną i aparat. Co ciekawe, to, jak się okazuje, X-KOM zawinił a serwis producenta poleciał sobie ze sprawą nieprofesjonalnie - po odebraniu telefonu zauważyłem na opakowaniu naklejkę X-KOMu naklejoną przed pierwszą wysyłką. Na naklejce tej umieścili informację o tym, że telefon się nie uruchamia. Oczywiście nie była to zgłoszona przeze mnie usterka, ale serwis producenta widocznie nie zapoznał się z dołączoną dokumentacją, gdzie problem został bardzo dokładnie opisany. Serwis odczytał naklejkę, przeinstalował system, choć potrzeby takiej nie było. Zapoznanie się z dokumentacją sprawiłoby, że telefon już za pierwszym razem wróciłby do mnie naprawiony. Rozumiem, że są to wielkie firmy i raz na jakiś czas zdarzają się błędy i wpadki, ale ja chyba jestem totalnym pechowcem.
***********************************************************************************************
AKTUALIZACJA 2 - kolejne zgłoszenia serwisowe: laptop ASUS.
Wcześniej wspominany laptop MSI, akcesoria i telefon Prestigio zostały sprzedane.
Na początku kwietnia 2015 ponownie zostałem klientem sklepu X-KOM. Tym razem zakupiłem laptopa ASUS oraz telefon ASUS i akcesoria. Zamówiłem sprzęt w połowie tygodnia i bardzo szybko został dostarczony do punktu odbioru. Panowie w salonie jak zawsze pomocni. Miałem nadzieję, że tym razem wszystko będzie działało jak należy i nie będzie mnie czekała wizyta w salonie w celu złożenia sprzętu do serwisu.
Poniżej w komentarzach znaleźć możecie komentarz X-KOMu o następującej treści: "[...] bardzo prosimy o kontakt pod adresem satysfakcja@x-kom.pl. Chcielibyśmy wyjaśnić opisywane sytuacje.". Napisałem do nich mail, a po jakimś czasie zadzwonił kierownik salonu w Gdańsku przepraszając za nieprzyjemności, które mnie spotkały. Dodatkowo zagwarantował mi rabat na kolejne zakupy i ponadto sam osobiście dopilnuje, by kolejne zgłoszenia serwisowe zostały należycie i szybko rozwiązane. Jestem pozytywnie zaskoczony. Powyższe wpisy przepełnione były irytacją, oczywistą przecież, ale do X-KOMu nigdy nie miałem większych zarzutów, o czym świadczy fakt, że ponownie dokonałem w tym sklepie zakupu. Jednak dobrze, że troszczą się o opinię.
Cóż, laptop ASUS doznał awarii 5 września 2015. Nie mogłem wejść do BIOS/UEFI, komputer nie chciał się uruchomić. Nie mogłem więc zainstalować systemu ani go odpalić. Miało to miejsce na początku września, a pamiętając sytuację sprzed roku, postanowiłem jak najszybciej to załatwić.
Niestety, ponownie lato spędzałem w rodzinnej miejscowości, ale postanowiłem wsiąść w pociąg i pojechać do X-KOMu. Była sobota. Sprawdziłem rozkłady jazdy i wyszło na to, że zdążę zanieść laptopa po przyjeździe do Gdańska i wrócić ostatnim pociągiem. Laptopa zwiozłem, jednak trafiłem na ucznia w X-KOM. Poprosiłem go, by sprawę ogarnąć względnie szybko, bo muszę zdążyć na pociąg. O ile normalnie przyjęcie serwisu trwa ok. 15 minut, o tyle przy tym nowym pracowniku trwało to ok. 40 minut i nie zdążyłem na ostatni pociąg. Była ogromna szansa na to, że będę spał na dworcu, jednak ostatecznie udało mi się znaleźć nocleg. Dodatkowa irytacja i niesmak pozostaje. W salonie powołałem się na kierownika, który obiecał mi dopilnowanie moich spraw serwisowych. Tego pana nie było w ten sobotni wieczór. O ile dobrze pamiętam, w poniedziałek dostałem telefon od kierownika z informacją, że mój serwis będzie rozpatrywany w trybie przyspieszonym. Rzeczywiście, na początku wydawało się, że wszystko idzie szybko, ale ostatecznie cała sprawa trwała dokładnie 3 tygodnie. Trafiło na moment, gdy tego laptopa potrzebowałem najbardziej, gdyż przez cały wrzesień odbywałem praktyki w szkole i musiałem tworzyć konspekty lekcji i dodatkowe materiały do szkoły. Na szczęście pożyczyłem sprzęt od siostry.
W moim sprzęcie wymieniono dysk SSD. Tym zajął się serwis X-KOM, ale laptop pojechał też do serwisu ASUS i chyba jednak niepotrzebnie. Ostatecznie sprzęt odebrałem 29 września 2015. Tym razem cierpliwie zniosłem całą sytuację, bo miałem inne zajęcia i nie myślałem za bardzo o tym serwisie. Jak widać, pech nadal mnie prześladuje. W tej sytuacji należą się jednak słowa pochwały - nowy pracownik chyba zaznaczył w zgłoszeniu, że chciałem porozmawiać z kierownikiem, a sam kierownik do mnie zadzwonił kilka razy informując mnie o przebiegu całej sprawy.
Od października znowu mieszkałem w Gdasku. Niestety, po ok. 3 tygodniach laptop doznał kolejnej awarii, dokładnie tej samej. Pomyślałem, że nie usunięto przyczyny awarii, a tylko jej skutek, więc problemem nie był dysk SSD. Powtórzyłem procedurę. Laptop pojechał do serwisu, znowu byłem bez sprzętu jakiś czas. Ostatecznie wymieniono płytę główną. Po powrocie laptop działał normalnie, ale postanowiłem go sprzedać. Nie ze względu na usterkę, bo przecież wymieniono niemal całe wnętrze. Laptop po prostu mi się znudził. Udało mi się sprzedać całość w bardzo atrakcyjnej dla kupującego cenie.
***********************************************************************************************
AKTUALIZACJA 3 - daję drugą szansę marce Lenovo.
Sprzedałem laptopa ASUS, pozbyłem się też telefonu tej marki i akcesoriów. Poszedłem w inną stronę - kupiłem sobie sprzęt dla graczy. Postawiłem na Lenovo IdeaPad (Y700-17ISK) oraz akcesoria od Lenovo z serii Y Gaming Series - mysz, podkładka i słuchawki. Do zestawu dokupiłem dysk Intel 120 GB na złączu M.2 i plecak. Dodam tylko, że postanowiłem skorzystać ze wspominanej wyżej propozycji kierownika gdańskiego salonu X-KOM dotyczącej rabatu. Otrzymałem cały sprzęt aż o kilkaset złotych taniej! I chciałbym podziękować temu sklepowi za rabat, gdyż umożliwiło mi to zakup dobrego sprzętu, a w przeciwnym wypadku musiałbym iść na pewne ustępstwa.
***********************************************************************************************
AKTUALIZACJA 4 - Lenovo coraz lepsze.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale Lenovo robi coraz lepszy sprzęt. Trzeba sobie oczywiście nadal zdawać sprawę z tego, że mówię o sprzęcie typowo konsumenckim, z biznesowym nie miałem jeszcze do czynienia. Wspomniany wyżej laptop jeszcze się nie zepsuł. Minęło kilka miesięcy, a wszystko sprawnie działa. Obserwuję też rynek i widzę, że Lenovo funkcjonuje coraz sprawniej, choć nie wiem, jak wygląda serwis. Postanowiłem rozszerzyć swój zestaw i dokonałem zakupu smartfona od Lenovo - połączenie telefonu z tabletem - Lenobo Phab (PB1-750M) i do tego niezbędne akcesoria, m.in. w postaci słuchawek Lenovo. Przy zakupie zapytałem też o serwis i okazało się, że telefony Lenovo są serwisowane w Polsce. Sytuacja się zmienia. Sam fakt sprzedaży tego typu produktów w Polsce zasługuje na uwagę. Do tej pory telefony Lenovo można było nabyć jedynie z drugiej ręki bądź z allegro lub innych serwisów. Takie zakupy wiązały się z z nabyciem produktu z krótszą gwarancją realizowaną w nietypowy sposób, często z wysyłką do Chin na własną rękę. Od czasu wykupienia Motoroli przez Lenovo sytuacja się nieco zmieniła i wszystko zmierza w lepszym kierunku, bo wydaje mi się, że właśnie to wykupienie mogło mieć tu znaczenie.
Czy zaufanie Lenovo było dobrym wyborem? Czy ponowne zaufanie nie było głupotą?