Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Ustna gwarancja

1 lutego 2010. Komputer siostry, Dell Studio 1525, strasznie zaczął się grzać. Postanowiła rozwiązać sprawę na własną rękę. Zadzwoniła do pomocy technicznej w celu ustalenia sposobu przesłania komputera na gwarancję. Omówiła wszelkie objawy, problemy związane z usterką. Pracownik pomocy technicznej oznajmił jej, że jest to zwykłe zapchanie chłodzenia, a co za tym idzie, nie ma potrzeby wysyłania komputera do serwisu na gwarancję. Udzielił jej słownej zgody na rozkręcenie dolnej klapy notebooka i wyczyszczenie wiatraka przy pomocy odkurzacza. Tak też zrobiła.

Komputer grzał się wciąż niemiłosiernie do momentu w którym zgasł. Został dostarczony do mnie 2 dni później w celu sprawdzenia, co jest nie tak. Płyta główna spalona. Komputer odesłany do serwisu na gwarancję. Powrócił do domu 12 lutego 2010. Nienaprawiony. Do komputera został dołączony wypis diagnostyczny, w którym umieszczono następujące informacje:

"Komputer Dell studio 1525 nie podlega bezpośredniej, bezpłatnej gwarancji na koszt producenta. Pracownik działu serwisowego stwierdził ingerencję osób nieuprawnionych. Zgodnie z zapisem umowy gwarancyjnej, ingerencja nieautoryzowanych serwisów i osób trzecich jest podstawą do unieważnienia gwarancji nałożonej przez producenta lub dystrybutora sprzętu na terenie danego kraju"

Podano także diagnostyczny numer usterki i tyle. Siostra wykonała telefon. Zadali jej pytanie, czy ktoś dłubał w komputerze. Odpowiedziała, że tak, ale zgodnie z instrukcją pracownika działu technicznego. W odpowiedzi usłyszała, że ludzie się mylą, a prawną podstawa do gwarancji jest zapis w umowie gwarancyjnej świadczonej przez producenta lub dystrybutora komputera i tylko na jego podstawie, z zachowaniem wszystkich jego punktów, jest ona realizowana.

Do serwisu zostanie wysłane pismo wraz z notarialnym odpisem na podstawie bilingu o wykonanej rozmowie. Szefostwo serwisu zaznaczyło, że spróbuje ustalić, kto w tym czasie obsługiwał linię pomocy technicznej i dotrzeć do odpowiedniej osoby. Zastrzeżono jednak, że nie jest to podstawą do roszczeń, a jedynie do rozstrzygnięcia pomyłki podczas serwisowania. Na ciąg dalszy musimy czekać 14 dni od daty wpłynięcia wniosku..

Przysługuje podobno prawo do pozwu przeciwko osobie, która wydała polecenie, ale tylko po wcześniejszym wniosku prokuratury właściwej dla miejsca zamieszkania osoby poszkodowanej.

Przy okazji

Korzystam z notebooka HP i chciałem zwiększyć moduły pamięci RAM do 8GB. Serwis HP nie wykonuje tego nawet odpłatnie. Otrzymałem oficjalne pismo, że pamięć RAM i dysk twardy mogę zmieniać na własną rękę, nie tracąc gwarancji. Zastrzegli jednak, że w przypadku, kiedy dojdzie do awarii w obszarze zmian, tj. pamięć RAM lub dysk twardy, ich połączenia itp, nie zostanie naprawa wykonana na gwarancji..

Konkluzja? Nie ma.

Przestrzegam po prostu przed lukami, jakie czają się przy telefonie serwisowym! ;) 

Komentarze

0 nowych
  #1 12.02.2010 18:02

No to super. :(
Jak rozkręcę laptopa, aby go wyczyścić to stracę gwarancję. Pięknie.

bart86   9 #3 12.02.2010 18:08

każdy wie że nie wolno otwierać zestawu komputerowego bo są plomby zerwanie ich skutkuje wygaśnięciem gwarancji efekt jest taki że gry nam się po roku komputer zakurzy musimy go wysyłac do serwisu
komentarz: głupota
ale z drugiej strony serwis musi mieć pewność że nikt nic nie grzebał i nie spowodował usterki
dlatego jak już to lepiej kupować "składaka" można go otwierać do woli czyścić wymieniać części bez utraty gwarancji a gdy coś się popsuje i wiemy co to jest idzie się tylko z pojedynczą częścią i daje na gwarancje a nie z całym pudłem

bart86   9 #4 12.02.2010 18:09

ehhh tu chodzi o laptopa ok nie doczytałem ;]

Meszuge   15 #5 12.02.2010 18:35

Podoba mi się w artykule polecanym przez januszka sugestia, żeby zaopatrzyć się w telefon z możliwością nagrywania.
To kolejna fantazja i pobożne życzenie. Jeśli w Polsce spróbujesz nagrać rozmowę z kimś bez jego wyraźnej zgody, możesz zostać ukarany. Jeśli nawet ktoś taki zgodzi się na nagrywanie, to tak zarejestrowana rozmowa nie będzie stanowiła dowodu w sprawie.

pankrzysio   4 #6 12.02.2010 18:43

@Extra, ty sie żalisz tym wpisem, czy przestrzegasz? Każdy głupi wie, że jak sprzęt jest na gwarancji to nie lza go rozkręcać i w nim dłubać, nawet jakby ci sam Bill Gates pozwolił. To masz zapewne zapisane w umowie gwarancyjnej. A może ten telefon sprzątacz odebrał? Pisz apelacje do ślepej kiszki :D

natus08   7 #7 12.02.2010 18:48

Niezła sprawa. Niech teraz ten koleś płaci za naprawę laptopa...
A swoją drogą mam nadzieję, że opiszesz jak to się skończyło ?:)

Pozdrowionka

pankrzysio   4 #8 12.02.2010 18:51

@meszuge Mylisz się. Nagrana rozmowa może zostać włączona do materiałów dowodowych po potwierdzeniu przez biegłych. Nawet jeśli jest nieoficjalnie nagrana.

januszek   18 #9 12.02.2010 18:59

@Meszuge:
Moim zdaniem polskie prawo nie zabrania nagrywania swoich własnych rozmów, w tym i takich kiedy rozmówca nie wie, że jest nagrywany. W polskim sądzie dowodem może być wszystko, jeżeli tylko Wysoki Sąd uwzględni to jako dowód bo nie ma u nas, tak jak np u Anglosasów przepisów, które z definicji unieważniają dowody zebrane w sposób nie zgodny z prawem.

  #11 12.02.2010 19:32

Miałem co prawda inne sytuacje w życiu ale mam na to prostą radę. Każdą rozmowę nagrywam i jak dotąd wyszło mi to tylko na dobre. Nauczony już życiowym ciosem jaki mi się przytrafił teraz wychodzę obronną ręką. Więc w miarę możliwości nagrywajcie swoje rozmowy. Ja nagrywam każdą nawet gdy dzwonię na zegarynkę :)

Meszuge   15 #12 12.02.2010 19:44

@januszek

Zabraniać pewnie nie zabrania. Jednak wydaje mi się (wydaje - nie znam się!), że możne to być tak, jak ze zdjęciami. Fotografować na swój użytek mogę, ale inne wykorzystanie, na przykład publikowanie, już takie proste nie jest.

Ale ważne wydaje mi się to: "czy zapis nagrania zostanie dopuszczony w postępowaniu jako dowód zależy od oceny sądu, a także od ewentualnej opinii biegłego...".
Znajoma pracuje w sądzie jako protokolantka. Opowiadała, że jeszcze nigdy nie widziała, żeby sąd taki dowód uznał, chyba że chodziło o firmy, które nagrywają wszystkie rozmowy ze względów bezpieczeństwa, na przykład banki.

Ale extra ordynarnemu dziecku życzę powodzenia w tej sprawie. Może coś się tu wreszcie zacznie zmieniać i serwisy i różne BOK-i zostaną zmuszone do ponoszenia odpowiedzialności za to, co robią i mówią.

Extraordinarykid   6 #13 12.02.2010 20:33

Podobnie jest z rozmową z biurem obsługi Microsoftu.
Nagrywają rozmowy, ale informują Ciebie o tym.
Jeżeli nie akceptujesz tego warunku, to musisz się rozłączyć.

Skoro tak krytycznie do tego podchodzicie, że każdy głupi wie o tym, że się nie grzebie w kompie na gwarancji (pomimo tego, że serwis jako tako udziela na to zgody),to niech któryś użytkownik zadzwoni do obsługi swojego producenta notebooka i zapyta, czy komputer na gwarancji może sam wyczyścić.

Zobaczymy, jaką uzyska odpowiedź ..

  #14 12.02.2010 20:41

1. Nagranie MOŻE być dopuszczone jako dowód TYLKO jeśli strona nagrywająca WYRAŹNIE oznajmi to rozmówcy, że nagrywa (choć racja - zdarza sie to tylko w nadzwyczajnych sytuacjach).
2. Podstawą gwarancji jest umowa gwarancyjna i jej postanowienia, a coś takiego jak "słowna gwarancja" to kpiny i bzdura - nie ma czegoś takiego i nawet sąd to podtrzyma. Nawet jeśli pracownik DPT pozwolił na otwarcie i zerwanie plomb, to jego słowa NIE mają mocy zmienić postanowienia umowy gwarancyjnej, czyli np umożliwić "legalnego" zerwania plomb. W innych przypadkach mogło by dojść do manipulacji, a sam miałem do czynienia z sytuacjami, gdy naprawiłem komputer, a potem okazało się, że znowu nie działa, bo ktoś w nim po prostu grzebał.

BenderBendingRodriguez   6 #15 12.02.2010 20:48

A takie pytanko mam, czy końcówka odkurzacza była plastikowa czy metalowa?

Niestety gość głupio powiedział żeby odkurzaczem zrobić bo się to robi tymi specjalnymi sprejami do przedmuchiwania a nie odkurzaczem, ruch powietrza powodowany przez odkurzacz zwiększa ryzyko nagromadzenia statycznych ładunków elektrycznych a tym gorzej jeśli mamy końcówkę elektryczną bo może wtedy przeskoczyć na delikatne części płyty głównej.

Czy gdyby ten gość z obsługi jej powiedział żeby go wrzucić do wody żeby przepłukać to czy też by to zrobiła?

Squonk   2 #16 12.02.2010 20:56

Kupując lapka Toshiby, w sklepie od razu poprosiłem o dodatkowy RAM. Sprzedawca przy mnie odkręcił śrubę, zdjął pokrywę, zamontował pamięć.

Komputer później 2 razy był w serwisie. Przy przyjęciu sam zaznaczałem, że na pokładzie zainstalowano drugą kość. Bez problemu naprawiali. Co prawda usterki nie były powiązane z pamięcią, ale nikt problemu nie robił.

Na obudowie, żadnych plomb naklejonych też nie mam.

MaRa   7 #17 12.02.2010 21:01

Mydlą oczy.

Po pierwsze, prokuratura nie ma tu absolutnie nic do gadania. To nie ich kompetencja!.
Prokuratura zajmuje się sprawami karnymi (przestępstwami i wykroczeniami), a to ewidentnie sprawa cywilna (spór majątkowy, w tym przypadku kto ma zapłacić za naprawę).
Zostaje sąd cywilny, może po drodze Rzecznik Praw Konsumenta.

Po drugie. To nie sprawa z pracownikiem, ale z firmą, w której pracował. Firma może się później wykłócać z pracownikiem jeśli chce, ale klient nie jest w tym sporze stroną. Klient ma spór z firmą. Tylko z firmą.
Ba, nawet ów pracownik nie musiał być pracownikiem, by firma odpowiadała za jego poczynania. To, kim był, nie ma znaczenia. Nie pamiętam, jak to się prawniczo nazywało, ale firma odpowiada za działania osób trzecich, przebywających na jej terenie, wobec klientów. Przykładowo, idziemy do sklepu, za ladą ktoś stoi, kupujemy od niego towar. Nie ma znaczenia, kim ów ktoś był (pracownik, stryjek właściciela, przechodzień, ktokolwiek) umowa kupna-sprzedaży zostaje zawarta z firmą.

Po trzecie, notarialny odpis bilingu nie był absolutnie do niczego potrzebny. Notariusze zajmują się czymś innym. Wystarczyło dołączyć zwykłe ksero. Ewentualnie przed sądem trzeba będzie przedstawić biling, dodatkowo dowód, że pracownik powiedział co powiedział. Jak domyślam się, nie ma nagrań, są za to świadkowie, którzy mogą potwierdzić, co ustaliła osoba dzwoniąca do firmy z jej pracownikiem, bo im po fakcie opowiedziała. To nie sprawa o zabójstwo, taki dowód z drugiej ręki też się liczy. Sąd ma ustalić tylko stan faktyczny.

Jeśli odrzucili reklamację, zostaje tylko droga sądowa.
Sąd spróbuje ustalić, czy do uszkodzenia doszło wskutek ingerencji osoby nieuprawnionej, czy ta ingerencja bezpośrednio nie spowodowała uszkodzenia.
Bo mogło być tak, że uszkodzenie wynikło wskutek nieumiejętnego czyszczenia komputera, wtedy właściciel sam musi pokryć koszty. Dlatego dysk czy pamięć można wymienić, ale jeśli dojdzie do uszkodzenia (np. ładunkiem elektrostatycznym), to gwarancja tego nie obejmie.

To tyle, co pamiętam na tą chwilę. Kiedyś studiowałem administrację, więc musiałem poznać wszystkie kodeksy.

MaRa   7 #18 12.02.2010 21:27

Podsumowując.

Prokuratura najprawdopodobniej umorzy śledztwo z powodu braku znamion przestępstwa - strasznie to brzmi, ale chodzi po prostu o to, że taka sprawa to nie ich kompetencja.

Najlepiej udać się po poradę do Rzecznika Praw Konsumenta, oni mają wiedzę i doświadczenie w takich sprawach.

Jeśli gwarant się nie ugnie, zostaje sąd cywilny, powództwo wobec gwaranta. Sąd spróbuje ustalić stan faktyczny, czyli przepytać świadków, którzy mają jakąkolwiek wiedzę dotyczącą sprawy. Niepodważalne dowody materialne mają drugorzędne znaczenie, to za mały kaliber sprawy. Świadkowie nie za bardzo mogą kłamać, bo składanie fałszywych zeznań jest przestępstwem, więc im się nie opłaca ryzykować. Sąd z reguły zakłada, że świadkowie mówią prawdę.

  #19 12.02.2010 23:02

Ostatnio kupiłem stacjonarny komputer marki HP, mailowałem do serwisu o zgodę na samodzielne czyszczenie komputera i odpisano mi że owszem mogę, że oni nawet nie plombują stacjonarnych komputerów, chyba że zrobił to sklep w którym zakupiłem komputer, jednak dla serwisu sklepowa plomba nie ma znaczenia, mogę nawet dołożyć pamięci RAM, bądź założyć drugi bądź inny dysk twardy, jednak aby otrzymać świadczenia gwarancyjne, komputer do serwisu musi być dostarczony w takim stanie i z takimi elementami w jakim został zakupiony.

StawikPiast   10 #20 13.02.2010 09:15

ja na twoim miejscu juz bym pisal skarge na polski serwis do centrali DELL-a w USA i domagal sie natychmiastowej naprawy komputera. Jak narobisz halasu to sie nagle magicznie znajdzie mozliwosc naprawy.

Gandhi   5 #21 13.02.2010 10:15

Ja jak kupowałem PC-ta w Vobisie, od razu dokupiłem jeszcze kartę telewizyjną i zapytałem w sklepie czy mi ją zamontują bo nie chce sam rozkręcać komputera żeby nie stracić gwarancji. Sprzedawca odpowiedział, że oni sprzedają tylko gotowe zestawy i nie mogą nic w nich zmieniać, ale mogę sobie sam założyć tą kartę i, że rozbudowa komputera nie spowoduje utraty gwarancji.
Tak też zrobiłem, ale na szczęście nie miałem okazji się przekonać czy rzeczywiście nie było by problemów z gwarancją bo minęło już 2,5 roku, gwarancja się już kończyła i jak do tond nie miałem żadnych problemów z komputerem.

Airborn   8 #22 13.02.2010 18:34

DELL pozwala użytkownikom na samodzielną zmianę RAMu, zw względu na konstrukcję spodniej strony laptopa wiąże się to z koniecznością odkręcenia całej osłony. Ponadto nie ma tam żadnej plomby, więc Twoja siostra musiała naprawdę ostro tam grzebać, żeby można było stwierdzić, że ktoś tam grzebał bez uprawnień...

Maxi_S   4 #23 13.02.2010 21:08

Niestety, niejednokrotnie dane mi było w różnych sytuacjach przekonać się jak działa tzw. serwis gwarancyjny - w większości przypadków doszukiwano się na siłę ingerencji użytkownika bądź innego spiritus movens, tak aby to użytkownik poniósł koszty naprawy. Pomijając milczeniem fakt, że większość obecnie produkowanego sprzętu to zwykły szmelc (i cena nie ma tu większego znaczenia), nie sposób przemilczeć "profesjonalizmu" niektórych serwisantów. Często, domagając się uzasadnienia odrzucenia reklamacji, w odpowiedzi otrzymywaliśmy takie bzdury, że w **** szczypało. Rację ma StawikPiast - w takich przypadkach należy bombardować centralę, wcześniej jednak proponuję wykorzystać dostępną w kraju drogę urzędową.

Extraordinarykid   6 #24 13.02.2010 21:16

BenderBendingRodriguez

Rozkręciła go i wyczyściła jakimś pędzelkiem, a później przyłożyła do zakręconego laptopa odkurzacz - ze strony radiatora na boku obudowy.

@Airborn
Owszem, jest pieczęć.
Śruby są zalewane pieczęcią, która się wykrusz po odkręceniu..
To samo jest w Toshibie.
Niby nie ma śladu, a jednak stwierdzą bez problemu, czy było dłubane..
Kolejną sprawą jest, że moja siostra mogła zostawić ślady - to kobieta, na dodatek niewielki talent techniczny.
Nie wiem, naj akiej zasadzie to zostało wykryte.
Moja siostra sama przyznała, że otwierała pokrywę.

Przygotowane jest już pismo.
Czeka teraz na wypis z bilingu i w przyszlym tygodniu ma wszystko ruszyć.
Ciekaw sam jestem, co z tego będzie.

oprych   12 #25 14.02.2010 09:02

kilka małych podpowiedzi:
1. na 95% rozmowa była nagrywana - nie znam w tej chwili serwisu telefonicznego czy infolinii która tego nie robi;

2. tak jak ktoś już pisał, odpowiedzialność ponosi serwis, a dokładniej firma obsługująca infolinie - nie musi to być wcale firma która rzeczywiście naprawia laptopy - za błędy pracowników odpowiada firma, która może później mieć sama roszczenie do pracownika;

3. w pozwie zawsze możesz zażądać, aby pozwany udostępnił nagranie tej rozmowy jako dowód w sprawie;

4. raczej nie na Twoją korzyść, w DELLu nie ma chyba plomb? A
jeśli tak, to faktycznie Twoja siostra musiała nieźle namieszać

5. prokurator nie ma tu nic do gadania, chyba że udowodnisz iż pracownik działał na polecenie szefostwa, aby uniemożliwić realizację gwarancji - a na to raczej nie ma szans :P

  #26 14.02.2010 09:56

Umowa ustna jest także umową w świetle prawa i należy ją egzekwować. Należy tylko udowodnić, że taka umowa miała miejsce i miała dokładnie taką treść.
To wszystko. Z tym możesz iść do sądu, ale niestety to trwa

Marcin_S   5 #27 14.02.2010 10:26

Zakaz otwierania komputera jest bez sensu. A jak ktoś chce dołożyć niezbędny sprzęt, np. RAM, kartę sieciową, itd.?
Ja na szczęście na komputerze miałem tylko plomby transportowe a nie gwarancyjne.
Życzę wygranej z Dellem :)

  #28 14.02.2010 10:53

Powiem tak: ludzie, którzy działają na infoliniach z reguły nie działają zbyt profesjonalnie. Nie polecam zakupu komputerów u firm "markowych" jak Dell, takie wielkie molochy tylko patrzą, jak biednego słabego człowieka oszukać. A te ich kilkudziesięciodniowe terminy na "rozpatrzenie" sprawy są po to, by klient wymiękł i w końcu zapłacił przy sytuacjach spornych ;D. Dlatego najlepiej jest komputer złożyć samemu, a jeśli się nie umie, to w jakimś lokalnym sklepiku komputerowym na miejscu - wtedy z reguły nie ma plomb (więc trudniej udowodnić "ingerencję osób trzecich") oraz w razie awarii nie trzeba komputera wysyłać nie wiadomo gdzie, a naprawę mamy na miejscu.

  #29 14.02.2010 12:08

Taka śmieszna konkluzja: do obudowy zestawów komputerowych powinny dodawać dmuchawy + specjalne wywietrzniki(które się nie zakurzą, ani nie przepuszczą kurzu) ;-) .

Tauosu   2 #30 14.02.2010 19:42

Po 1: Ludzie zacznijcie MYŚLEĆ
Po 2: Większość dużych firm jak M$ czy inna bzdura nagrywa rozmowy, powinna być informacja że nagrywanie takie się odbywa przed rozmową.
Po 3: CZYTAMY gwarancję rozumiem, że dla większości polaków to strata czasu bo oni wiedzą lepiej, ale naprawdę po przeczytaniu (nawet wypadało by zrozumieć) nie stopnieje nam mózg, sprawdzone !
Po 4: Gdy nie mamy pewności co robić i czy mamy pozwolenie na coś, szczególnie gdy zabrania nam tego gwarancja to tego nie robimy. Zanosimy do serwisu i koniec.

Później ludzie maja pretensję do Della czy innej firmy, że czegoś nie zrobili. Najpierw Myślimy potem robimy.

  #31 14.02.2010 21:37

Jak to hp nie wykona Ci montażu pamięci RAM? Nie chce mi się w to wierzyć, bo sam pracowałem w autoryzowanym serwisie i odpłatnie poza gwarancją miałem obowiązek spełnić każde ale to każde życzenie klienta związane z jego sprzętem, nawe jak by sobie zażyczył odpłatnie rozebrać go i omówić każdy element laptopa;) Co do problemu z laptopem, rozmowa była na 100% nagrywana (tam gdzie ja pracowałem to norma), a serwisant jak najbardziej odpowiada za swoją niewiedzę i pomyłkę, rób jak najszybciej wielkie hallo w okół tej sprawy, a zobaczysz że jednak naprawią Ci tego laptopa. Jak byś widział jakie afery urządzali czasami klienci na serwisie kierownikowi to byś się zdziwił, ale dzięki temu naprawa która wlekła się 2 tyg nagle okazywała się zakończona w przeciągu jednego dnia... Być może był to jakiś początkujący pracownik, bez wiedzy, albo chciał spławić Twoją siostrę, ale on odpowiada za swoje słowa i porady, tak jak ja odpowiadałem.

Airborn   8 #32 14.02.2010 23:24

Cóż, nie obwiniał bym tutaj serwisu DELLa, ale to może dlatego, że ja mam z nimi dość dobre doświadczenie, i aż ciekaw jestem pod jaki numer telefonu dzwoniłeś.

P.S.
Mój DELL nie ma żadnych plomb czy 'zalewanych pieczęcią śrub'

Extraordinarykid   6 #33 15.02.2010 03:55

@Anonim

A żebyś wiedział, że nie zrobią tego.
W oficjalnym odpisie z Hewlett - Packard wyraźnie zostało napisane, że serwis nie wykonuje takich usług.
Wszystko to może użytkownik zrobić na własną rękę, bez ponoszenia odpowiedzialności i utraty gwarancji ..

Chyba słabo pracowałeś w tym serwisie, albo coś się pozmieniało, o czym nie wiesz ..

Extraordinarykid   6 #34 15.02.2010 03:59

@Airborn

Czy po wykręceniu śruby nie wysypie Ci się " niebieska farbka " ?
Taka farbka, zwana dalej pieczęcią, jest czymś w rodzaju plomby.
I nie pytaj mnie, jak oni stwierdzają, że została śruba wykręcona, ale do tego to służy, podobno ..
Na pewno po główkach śrub widać, że były wykręcane, bo są one zrobione z bardzo miękkiego metalu.
Można to obejść przy pomocy plastikowego śrubokrętu, choć nie zawsze śruba pozostaje bez śladów .

  #35 15.02.2010 09:26

@ Extraordinarykid

Pracowałem tam rok temu i nie przypominam sobie, by włożenie dodatkowego modułu pamięci RAM było nie możliwe.Może rzeczywiście zasady się zmieniły, bo tam często się coś zmienia odnośnie gwarancji, zwłaszcza jeśli chodzi o drukarki, jednego miesiąca przeniesili około 20 modeli drukarek do napraw ryczałtowych (wymianiają na nową za opłatą zryczałtowaną), chociaż przez długi czas były naprawiane normalną ścieżką serwisową. A zarzut, że słabo pracowałem to skąd wysnułeś? Słabo to tam płacili:P

  #36 15.02.2010 10:43

ogarnia mnie pusty smiech.... w mojej instrukcji do macbooka jest napisane jak mozna samemu wymienic pamiec ram, czy hdd.. komputer oddawalem do serwisu dwukrotnie w celu wymiany popekanej obudowy i ani razu nikt nie zwrocil mi uwage ze sam wyjalem dysk czy hdd...

Airborn   8 #37 15.02.2010 13:22

@Extraordinarykid, sam rozkręcałem parę razy obudowę swojego DELLa, potem padł mi CD-ROM, zadzwoniłem do serwisu i powiedziano mi, że w ciągu 7 dni przyjedzie do mnie serwisant wymienić napęd (mimo, że gwarancja była typu CAR, serwisant pojawił się u mnie już następnego dnia roboczego). Serwisant od ręki wymienił napęd (jak później się dowiedziałem DELL z reguły przysyła serwisantów do klienta, nigdy nie karze im odsyłać sprzętu), i podobno jest to zwyczajowa praktyka, dlatego bardzo dziwią mnie Twoje doświadczenia i z ciekawości pytam o numer telefonu.

Extraordinarykid   6 #38 18.02.2010 04:03

@xaxa

"nikt nie zwrócił mi uwagę ze sam wyjąłem dysk czy hdd.."

Ja od Hp otrzymałem poradnik, który dotyczy wyżej opisanych przez Ciebie czynności.
Zastrzeżono tam jednak, że w przypadku uszkodzenia podczas wymiany, bądź późniejszych awarii, mogą być problemy z realizacją gwarancji.

Airborn

Jak podaje siostra, numer telefonu został pobrany z karty gwarancyjnej, z ostatniej strony, na której wyszczególnione są punkty serwisowe dla poszczególnych Państw.

Wykorzystaj numer zawarty w swojej gwarancji i dzwoń ! ;)
Ujrzymy wnet, co Ci odpowiedzą.

  #39 21.02.2010 16:42

To ciekawe co piszecie o tych plombach/pieczęciach w Dellach, w obydwu egzemplarzach jakie posiadam (Dell inspiron 1525 i Dell mini PP39S) nie ma czegoś takiego. Natomiast przypomniało mi się jak miałam Fujitsu siemensa (nie pamiętam jaki model) i mi 2 śrubki odpadły po roku użytkowania (podobno od drgań) jedną znalazłam i wkręciłam, chyba plomb też nie było. Potem padła nagrywarka, ale była jeszcze na gwarancji. Oddałam do serwisu, bez problemu wymienili nagrywarkę i jeszcze gratis mi tę brakującą śrubkę przykręcili :). Nikt mnie nie zarzucił dłubania, choć jednej śrubki ewidentnie nie było

  #40 21.02.2010 19:06

szkoda... do każdego produktu jest dodana taka książeczka... dlaczego poco jak postępować itd.
czasami warto ją przeczytać by ominąć takich sytuacji...
Naszczęscie nie żyjemy w USA i nie potrzebujemy w instrukcji microfali opisu czego nie możemy wlożyć do niej np. kota... Dlatego warto przeczytać instrukcje i warunki gwarancji...
I myślę ze jeżeli serwisant powie żeby do laptopa włożyć słonia i to pomoże to też tego nie zrobimy... Czysty brak rozumowania klienta... Szczerze mówiąc często tak jest że serwisanci laptopów chcą aby klienci sami naprawiali laptopy... sam miałem okazje tego doświadczyć i ktoś był naprawdę zdziwiony że odmówiłem:) heheh pozdrawiam

Xelosu   4 #41 11.08.2010 20:43

Tiaaa..
Facet z "serwisu" to jakiś typowy "fachowiec" jakich w Polsce pełno w berbeluchach. Za takie cenne porady tych fachowców należny dziękować inicjując kontakt twój but ich d***.

A druga sprawa, ciemnota u klientów jest wielka. Wieżą święcie w to co im wmawiają jacyś techno-szarlatani. Cóż, kościół wytresował sobie ludzi przez te 2k lat i widać efekty.

  #42 25.04.2012 15:04

Też mam identyczny problem z laptopem Emachines . Po 5 miesiącach zaczął się zacinać niewiem co zrobić jeśli wyśle go na gwarancje do naprawy pewnie mi go zwrucom i nawet nie naprawiom . Jeśli ktoś wie jak rozwiązać problem żeby sie nie cioł i nie przegżewał proszę o info . GG 10224048.