r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Facebook nie będzie tolerował rasizmu i nietolerancji – Niemcy już tego dopilnują

Strona główna AktualnościINTERNET

Niemieckie prawo bardzo poważnie traktuje kwestię rozpowszechniania treści ocenionych jako „nazistowskie” czy „rasistowskie” w Internecie. Ostatnio spore poruszenie w mediach wywołało zatrzymanie 26-letniego mężczyzny, który na swoim profilu na Facebooku ogłosił, że śmierć chłopca znalezionego na brzegu morza w Turcji to „nie powód do płaczu, lecz świętowania, (…) a morze pochłonęło już wielu uchodźców”. Mieszkanie autora wpisu przeszukano, jego komputer zarekwirowano – a teraz sam Facebook ogłasza, że zrobi wszystko, by zwiększyć wysiłki mające na celu usuwanie rasistowskich komentarzy.

Jak informują niemieckie media, wczoraj z przedstawicielami największego serwisu społecznościowego świata spotkał się minister sprawiedliwości, Heiko Maas. Do spotkania doszło zaledwie kilka dni po tym, jak kanclerz Angela Merkel wezwała Facebooka do zwiększenia starań w walce z „hejterami” i autorami rasistowskich wpisów. Wystarczyło kilka godzin, by serwis społecznościowy zgodził się na wszystkie żądania władzy – będzie nie tylko polegał na zgłoszeniach użytkowników, ale też wzmocni współpracę z organizacją Freiwillige Selbskontrolle Multimedia-Dienstanbieter, dobrowolnym stowarzyszeniem dostawców multimediów, które jak twierdzi, za swój cel obrało sobie ochronę dzieci i młodzieży przed szkodliwymi dla nich treściami.

Eva-Maria Kirschsieper, szefowa polityki publicznej Facebooka w Niemczech ogłosiła, że rozmowy, jakie toczą się w tym serwisie, odzwierciedlają różnorodność społeczności ponad miliarda osób – i jest ciągłym wyzwaniem zrównoważenie interesów tej zróżnicowanej populacji. Facebook zaś nieustannie poszukuje metod na uczynienie jego polityk i procesów efektywniejszymi i bardziej otwartymi na problemy lokalnych społeczności.

r   e   k   l   a   m   a

W ramach zwiększania tej efektywności już niebawem Facebook utworzy też specjalną grupę roboczą, mającą na celu badanie zjawiska „mowy nienawiści” w Internecie, do której chce zaprosić organizacje pozarządowe, firmy i przedstawicieli rządu, a także uruchomić szeroko zakrojoną kampanię przeciwko ksenofobii i stereotypom rasowym.

Serwis Marka Zuckerberga przypomina zarazem, że nawet jeśli dane treści nie naruszają jego regulaminu, to mogą być zakazane w poszczególnych regionach – i wówczas będą tam blokowane. Słowa, które w USA chronione są Pierwszą Poprawką, w Niemczech, jak i wielu innych krajach Europy mogą być zakazane. W szczególności niemiecki kodeks karny otwarcie zakazuje tzw. Volksverhetzung, tj. nawoływania do nienawiści przeciwko grupom, wzywania do skierowanej przeciwko nim przemocy, czy obrażania ich godności. Publiczne nazwanie u naszego zachodniego sąsiada nielubionej grupy etnicznej nawet takim określeniem jak „darmozjady” zagrożone jest karą do pięciu lat więzienia. Co więcej, odpowiedzialność taka może być rozciągnięta także na wydawcę czy operatora serwisu internetowego, jeśli nie dołożył należytych starań, by takie naruszające niemieckie prawo treści usuwać.

Tymczasem właśnie zarzut niewystarczającego zaangażowania w walkę z „hejtem” i rasizmem został postawiony Facebookowi jeszcze w sierpniu, kiedy to minister Maas w liście do jego dyrektora ds. polityki publicznej Richarda Allana stwierdził, że otrzymał wiele skarg użytkowników, którzy zgłaszali wpisy nienawistne i rasistowskie, a mimo to były one ignorowane. Teraz, w obliczu społecznej niechęci wobec imigrantów z Syrii, niemieckie władze nie mogą sobie pozwolić na wyrozumiałość w tej sprawie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.