r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Facebook nie ma tajnego przycisku „nielubienia”, więc nie daj się oszukać

Strona główna AktualnościINTERNET

Kilka dni temu nie lada euforię wywołała pośród internautów krótka wspominka Marka Zuckerberga o przygotowywaniu się do wprowadzenia na Facebooku przycisku dopełniającego popularnego lajka, tyle że w sumie przeciwstawnego. Chodzi o opcję wykazania się empatią w stosunku do jakiejś treści zamieszczonej w serwisie społecznościowym. Nie trzeba było długo czekać na reakcję speców od przekrętów.

Przypomnijmy, że sieciowy lider w temacie informowania znajomych, co też się u kogo dzieje oraz chwalenia się awansami w pracy lub podbojami miłosnymi, kombinuje z opcją szybkiego wyrażania, że z czymś się nie zgadzamy. Proste rozwiązanie w postaci negatywu popularnego Lubię to! nie wchodziło w grę, bo z jednej strony to wciąż byłoby mało uniwersalne, a z drugiej zwyczajnie sztampowe. Facebook płaci grube pieniądze swoim specjalistom od wymyślania nowych, wielce potrzebnych funkcji, więc należy nastawić się na coś naprawdę użytecznego. Kiedy to się pojawi, na razie nie wie nikt.

Ponieważ dotąd głupio było polubić informację o tym, ze przykładowo koledze zdechł kot, a ciotka złamała nogę, wieść o przycisku „nielubienia” wielu facebookowiczów przyjęło aż nadto entuzjastycznie. Ci sami ludzie, którzy dawali łapkę w górę wszystkim komunikatom gwarantującym otrzymanie rozfoliowanego iPhone'a czy doładowanie karty telefonicznej, a w rezultacie zaśmiecały widoki wiadomości przyjaciół spamem, teraz chętnie klikają w fikcyjne zaproszenia do udziału w testach nowego przycisku. Dobrze zastanowić się nie pozwoli im licznik odliczający do końca obowiązywania tej wyjątkowej oferty. Potem wystarczy tylko wejść na pewną stronę, by... wpaść w bagno.

r   e   k   l   a   m   a

Mnożą się wariacje tego nieciekawego trendu, rezultat jest jednak w każdym przypadku ten sam. Żadnego wyczekiwanego przycisku nie zobaczycie, za to oddacie w czyjeś ręce swoje dane, wkurzycie kolegów z FB, a niewykluczone jest również zainfekowanie sobie komputera. Kiedy Facebook wprowadzi nową funkcjonalność możecie być pewni, że zrobi to z niemałą pompą, a wieść o tym fakcie szybko powtórzą różnorakie serwisy internetowe. Póki co należy mieć głowę na karku i po prostu nie dać się zwodzić. Niby oczywiste, jednak nie każdy jest na tyle rozważny, żeby popatrzeć, zanim skoczy...

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.