Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Z dziecięcej perspektywy: alternatywy dla Windowsa 15 lat temu

Alternatywa jest tu opisywana przez autora z punktu widzenia dziecka, a więc m.in. w kontekście gier, nie tylko tych komputerowych.

Tuż przed poznaniem nieznanego

Rok 2000. Rozpoczęły się czasy w których internet zapoczątkował ostrzejszą ekspansję w domach. Do mojego i wielu innych budynków mieszkalnych jeszcze nie zawitał, ale jako dziecko nie dostrzegałem takiej potrzeby. Już bez internetu komputer był wtedy bardzo ciekawym zjawiskiem tudzież poświęcano mu długie godziny. Kojarzę jednak krótkotrwałą jego obecność w swym domu.

Sprowadzony został przez brata modem. Jego gabaryty były spore względem tego, co można ujrzeć dziś. Oprócz trojanów, wirusów na swoją okazję czekały dialery. Pożyczył go nam życzliwy znajomy. Strony ładowały się o wiele, wiele dłużej niż ułamek sekundy, ponieważ prędkość internetu wynosiła 56 - 160 Kb/s, czyli wielokrotnie mniej niż teraz. Przykładowo, w naszych czasach powoli powszechne staje się 20 Mb/s, które teoretycznie jest nawet ponad 350 razy szybsze niż to, co standardem było w tamtych latach.

Dialer wykorzystuje nieświadomość użytkownika i łączy się poprzez numer dostępowy o kosztach wielokrotnie przekraczających typowe koszty dostępu do Internetu. Zwykle jest to numer w odległym i egzotycznym kraju /wiki

Nie pamiętam z jakiego powodu, ale do modemu została dostarczona gra wideo zwana Spyro, którą także trzeba było później zwrócić. Bardzo lubiana przez dzieci. Brat dał mi ją, a ja natychmiast włożyłem płytę do napędu konsoli Playstation, która naturalnie tylko czekała, aż znów z niej zrobię użytek. Doczekała się. Zacząłem zabawę w bajkowym świecie. Ciekawa koncepcja, świat czy po prostu urozmaicona rozgrywka w tej grze wycięły mi solidny, jak na tego typu rozrywkę, kawałek z mojego życia.

Gra platformowa stworzona na PlayStation przez Insomniac Games. Tytułowy bohater to mały fioletowy smok o imieniu Spyro /wiki

Na tamte czasy była to jedna z moich ulubionych produkcji, obok takich jak: South Park, Gran Turismo, Driver, MediEvil, Tekken, Tomb Raider czy Medal of Honor. Kiedy brat angażował swój czas w tymczasowo uzyskany internet, to ja przeważnie trzymałem pada w rękach i całym sobą byłem w ekranie telewizora, na którym wyświetlał się ów bajkowy świat. Czyżby Spyro dostałem właśnie po to, abym miał zajęcie podczas gdy brat sprawdza (nie)swój nabytek?

Częściej bywało, że to ja pożyczałem gry od kogoś, a nie ktoś ode mnie. Wszakże wielokrotnie zdarzało mi się skrycie spieszyć z pójściem do domu po zdobyciu płyty z pożądaną zawartością. Potrafiłem odebrać płytę i tak egoistycznie myśleć o tym, że zaraz włożę ją do swojego napędu, że jedyne czego chciałem to wrócić do siebie. Nieistotne było u kogo ją odbierałem: przyjaciel, kolega, ktoś dorosły. Bez znaczenia - jak już ją dostałem, myślałem tylko o jak najszybszym sprawdzeniu tego, co tam było. Takie uroki dzieciństwa?

Maszyna którą brat posiadał i na której testował wtedy modem bardzo często była mi udostępniana. Można by rzec, że pod względem czasu byłem jej drugim niepisanym właścicielem. Choć to brat najczęściej decydował w jakim czasie mam siedzieć. Napisałem "najczęściej", bo jako ten sporo młodszy miałem pewne przywileje w naszym domu. Sprzęt zainstalowanego miał Windowsa 98.

Pamiętam świetnie, jak z upływem czasu po świeżej instalacji system ten przechodził specyficzną metamorfozę i stawał się nawet tak wolny, że czas do wyświetlenia zawartości większej partycji na dysku można było poświęcić na szybką wizytę w WC. Ja natomiast postrzegałem komputer jako normalną platformę do grania. Taka trochę konsola z kilkoma bajerami, tylko oparta na pradawnych dziś podzespołach, jak procesor Intel Celeron 400 MHz (OC@500 MHz), Nvidia Riva TNT2. RAMu oszałamiające 128 MB.

Pokazano mi mniej więcej wtedy, jak ogromną różnicę powoduje zwiększenie taktowania tegoż procesora o 100 MHz na przykładzie ekranu POST. Napisy na już starusieńkim monitorze CRT wyłaniały się o wiele płynniej, niż na wartości nominalnej 0.4 GHz procesora.

POST to rodzaj testu poprawności działania podstawowych podzespołów: pamięci RAM, grafiki, dysków twardych czy procesora wykonywanego przy każdym uruchomieniu lub restarcie /wiki

Można to zobrazować poprzez różnicę między 15, a 30 klatkami na sekundę. Wiecie, jak duże było to dla mnie zaskoczenie? Tym bardziej, że już na tamten moment brat uświadamiał, że zmienił taktowanie o niewiele, a dało to tak wiele. Zdawałem sobie także sprawę, że może się to wyraźnie odbić na działaniu systemu operacyjnego czy gier. Pamiętam, jak weryfikował płynność UT99, mojej ulubionej gry PC.

Mimo to, takie podzespoły wystarczały do codziennej pracy. Wszystko uruchamiane na nich było dość sprawnie oraz bez dłuższego oczekiwania, jeżeli tylko aktualnie zainstalowany Windows nie miał za sobą zbyt długiego stażu. Teraz mamy podzespoły o wiele mocniejsze, RAMu dużo, dużo więcej, ale pod względem działania chyba niewiele się zmieniło. To pewnie dlatego, że wszystko idzie do przodu. Należało przecież obsłużyć ściąganie każdej informacji na temat użytkownika i umożliwić otwieranie 150 kart na raz w przeglądarce.

Sposób w jaki do tego doszło

Miałem wtedy około dziesięciu lat. Dziecięca pasja grania stopniowo zamieniała się w dziecięcą pasję do oprogramowania. Choć w dalszym ciągu wtapiałem siebie w świat rozrywki i zwiedzałem plansze lub mapy takich gier jak Blood, Duke Nukem 3D, Starcraft, Warcraft 2 czy Unreal Tournament, to właśnie nastał moment w którym to zwiedzanie stawało się coraz rzadsze.

Rozpoczął się czas nabywania umiejętności, które nie są rezultatem grania, tylko kombinowania przy zawieszaniu oka na systemowym pulpicie. Interesujące wydawały się już nie tylko te skróty - ikony do klasycznej rozrywki, a coś zdecydowanie więcej. Nastąpił koniec postrzegania komputera jedynie jako platformy do gier, a jego pulpitu jako zbioru skrótów do nich.

Jedną z pierwszych operacji, które przeprowadziłem na organizmie pacjenta było usunięcie upierdliwego komunikatu. Okna informującego podczas startu systemu, że brakuje jakiegoś pliku i nie można uruchomić aplikacji. Prawdopodobnie folder tego programu został wcześniej usunięty, stąd błąd. Wtedy jednak nie myślałem nad przyczyną, tylko nad samym jej rezultatem, który dla mnie ograniczał się do wyświetlania tej natrętnej informacji przy każdym starcie systemu. Odkryłem, że za wyświetlanie jej odpowiadał pewien plik na partycji C.

Błąd jest głównym składnikiem wchodzącym w budowę produktów Microsoftu /nonsensopedia

Wszystko było dość intuicyjne: nazwa pliku w jakiś sposób powiązana z wyrazami występującymi w oknie komunikatu. To znacznie ułatwiło sprawę, bo właśnie dlatego łatwo udało mi się dojść do rozwiązania problemu. Zatem wystarczyło znaleźć odpowiedni plik i go skasować, aby magicznie okno z informacją przestało się całkowicie wyświetlać.

Oczywiście to tylko usunięcie objawu, a nie sedna problemu. Byłem jednak bardzo zadowolony. Denerwował mnie przecież cholerny komunikat, a nie przyczyna jego powstawania. Problemu na własnej skórze nie odczuwałem, natomiast zbędne dla mnie okienko z wykrzyknikiem już tak. Brat chyba podzielał moje zdanie. Pochwaliłem mu się, a on pochwalił mnie.

Od momentu prymitywnych prób w rodzaju jak ta wyżej, wszystko zaczęło się stopniowo zmieniać. Poznawałem to, co zwane jest w jednym pojęciu "Informatyka". Nie jestem pewien chronologii tych wszystkich zdarzeń. To w końcu prawie 15 lat wstecz. Mniej więcej w taki sposób rozpocząłem moje "programowe" przygody, choć świata gier w dalszym ciągu nie opuściłem.

Zgłębianie wiedzy informatycznej powoduje m.in. tiki nerwowe, zubożenie mowy, zmniejszenie szans na poderwanie dziewczyny i częściowe odmóżdżenie /nonsensopedia

Niedługo później premierę miał Windows XP i zawitał na (nie)moim komputerze. Windows 2000 czy Millenium były przez mojego brata i wielu innych postrzegane jako wersje niewarte zachodu tzn. rezygnacji z Windowsa 98. Dopiero XP uzyskał szansę. Prawdopodobnie w podobnym okresie, tylko trochę później, zaszła potrzeba jego przeinstalowania. Powodu takiego stanu rzeczy nie pamiętam, ale pamiętam coś innego.

Płyta z systemem zostaje włożona przez brata, który następnie ustawia pierwszeństwo napędowi optycznemu i podejmuje próbę instalacji. Wyświetla się wstępny komunikat "Instalator sprawdza konfiguracje sprzętową komputera...", więc czekamy. Myślę "Długo tak jeszcze?". Standardowy komunikat instalatora, który niestety postanowił niestandardowo przeciągać się w nieskończoność. Nie miałem pojęcia dlaczego tak się dzieję. Brat więc pomyślał nad tym, czy jest ktoś, kto miałby możliwość pożyczenia na próbę płyty z Windowsem XP. Linux w tamtych czasach to raczej zjawisko paranormalne wśród zwykłych śmiertelników. Do pewnego momentu także dla mnie.

Jeden znajomy - nie miał, drugi znajomy - nie miał, trzeci - miał! Zadowoleni, że to pewnie nasza płyta nie podołała i tylko na tym polega problem, wróciliśmy do domu. Odpalamy blaszaka, otwieramy napęd, wsadzamy pożyczoną. Znów ustawiamy napędowi CD pierwszeństwo rozruchu. Oczekujemy instalatora. Serce wali, oddech szybszy. Mija chwila i naszym oczom ponownie ukazał się ten sam komunikat i... emocje opadają, pozostaje gorycz. Zgadnijcie co? Komunikat na ekranie pozostał.

Zderzenie z nieznanym światem

Sytuacja stała się przygnębiająca na tyle, że brat chwilowo zaniechał działań. Musiał sobie odpocząć od tego wszystkiego. Nabrać sił i cierpliwości na dalsze perypetie. Zrobił coś do zjedzenia, siadł na spokojnie. Nastał moment zastanowienia: próbować dalej? Czy jednak zainstalować ponownie starszego Windowsa 98? Pytania nasuwały się bez większego entuzjazmu. Nagle dokonało się coś całkowicie dla mnie niespodziewanego na co jako dziesięciolatek byłem mimo wszystko otwarty. Zielonego pojęcia nie miałem, że to co się zdarzy, uczyni mnie na tamte dzieje "elitarnym dzieckiem".

Brat mniej lub bardziej oficjalnie podjął decyzję o zainstalowaniu kompletnie innego systemu, którego ja absolutnie nie kojarzyłem. Pewnie domyślacie się już o jaki system chodzi. Tak, chodzi o Linuksa. Konkretnie dystrybucję Mandrake uchodzącą za bardzo przyjazną zwykłemu użytkownikowi. Wersja 8.X. Brak możliwości wybrania Ubuntu. Nie te czasy, choć jego premiera miała miejsce niewiele później. Tak przy okazji: Android na telefonach? Ten z kolei wyszedł dopiero około 7 lat po opisywanych tu wydarzeniach i nikt nawet nie podejrzewał, że wśród niepopularnych inteligentnych telefonów tamtejszych lat, pojawi się coś takiego. Niepopularnych, bo normalnie ludzie posiadali zwykłe telefony, jak np. Nokia 3310.

Większych problemów z instalacją nie pamiętam, choć brat lubił sprawdzić wszystkie zakamarki instalatora i mówił o wielkiej ostrożności, którą trzeba zachować, aby system był po wszystkim gotowy do bezproblemowego użytku. Szczególną uwagę zwracał na partycjonowanie, którego zawsze dokonywał manualnie. Wolał mieć pewność niż liczyć na automat. Wspominał też coś o opcjach, które trzeba zaptaszkować, aby partycje montowały się tak, jak wg niego należy. Była też możliwość wybrania wielu pakietów, które mają znaleźć się w systemie po zakończeniu instalacji i z tej opcji także chętnie korzystał.

Tuż po instalacji nastał rzecz jasna czas testów środowisk i samego systemu. Wszystko robił brat, a ja się z ogromnym zainteresowaniem bacznie przyglądałem. Jemu przypadło do gustu Gnome, mnie KDE. On nie miał ochoty bawić się z wyglądem, a ja tak. Próbowałem podłapywać co i jak robi, aby poznać lepiej z czym będę mieć do czynienia, gdy już będzie moja kolej. Wydawało się, że nie będzie to nic na tyle skomplikowanego, abym temu nie podołał. Tak też było.

Mandriva Linux (dawniej Mandrakelinux, Linux Mandrake) jest dystrybucją Linuksa firmy Mandriva, uznawana za łatwą w użytkowaniu nawet dla niezbyt doświadczonego użytkownika. Charakteryzuje się dbałością o graficzny interfejs użytkownika oraz obsługą dużej ilości modeli sprzętu popularnego w zastosowaniach biurowych /wiki

Nadszedł czas testowania własną dłonią poprzez myszkę i klawiaturę zamiast ciągłej obserwacji bez interakcji. W końcu to ja siadłem do komputera. Odpalam więc swojego użytkownika stworzonego przez brata. To co wg mnie dobre i rzuciło się w oczy, to obsługa systemu podobna do tej w Windowsie oraz to, że znalazło się coś do grania po instalacji. Natomiast nie za przyjemne było, że co drugi program czy nawet gra nie działały. Po prostu klik w ich ikonę nie dawał widocznego efektu. Trochę dziwna sytuacja, skoro Windows raczej nie miewał takich humorów.

Jako dziecko nie miałem pojęcia, jak to ocenić, ani dlaczego tak jest. Może to jakiś problem z komputerem, a nie systemem? Nie wiem. Wiedziałem tylko, że na jakiś czas muszę pogodzić się z tworem, który właśnie przed sobą mam. Ogółem jednak pierwsze wrażenie niezłe. Mogłem doświadczyć przecież ewidentnie niestabilnego systemu i brak jakiejkolwiek interesującej w nim zawartości, prawda?

Czas leciał, a ja odkrywałem funkcjonalność środowiska, które postanowiłem użytkować oraz aplikacji czy gier w nim zawartych. Oczywiście przede wszystkim skupiłem się na tym ostatnim, ale już nie tylko rozrywka mnie interesowała. Małych gier na Linuksie nie brakowało. Niektóre były świetne, choć wiele z nich odkryłem dopiero później: PowerManga, ClanBomber, SuperTux, Tux Racer czy Chromium B.S.U. Nadal mało co interesowały mnie zwykłe programy. Używałem ich głównie w razie potrzeby np. odtwarzacza wideo, gdy akurat chciałem odpalić jakiś film. Za to bardzo zainteresował mnie sam system. Stopniowo zauważałem, jak wiele opcji konfiguracyjnych oferuje mi środowisko, które było przeze mnie użytkowane. O mojej elitarności przekonałem się, jak zacząłem wypytywać kolegów czy wiedzą czym jest Linux. Nikt nie wiedział.

Rok 2002. Premiera Mandrake 9.0 z KDE 3. Ta edycja ukazała się chwilę później także u mnie na komputerze. Jeszcze większa mnogość opcji była czymś, co bardzo mi przypadło do gustu. Tego w Windowsie na próżno było szukać. Na pewno nie w standardzie. W nowej wersji środowiska mogłem wybrać nawet obrazek tła dla paska zadań i to w bardzo prosty sposób. Prawdopodobnie już nawet w starszej wersji mogłem zmienić wygląd obramowań, aby zaraz wybrać inny styl wyglądu dla przycisków. Prosto, bez kombinowania.

Pełnia możliwości dostosowania poprzez kilka kliknięć myszką zamiast jakiegoś czasochłonnego, skomplikowanego szperania głęboko w plikach systemowych zdecydowanie na plus. Zresztą, jako tak młody dzieciak nawet nie zdawałem sobie sprawy, że przy odpowiednim uporze można zmienić wygląd systemu Microsoftu. Tapetę czy ogólny motyw owszem, ale na tym koniec. W Linuksie takie możliwości rzucały się w oczy i ewidentnie zostało uznane to przeze mnie jako ogromna zaleta.

Pod maską lamerskiego wyglądu kryje się rzecz tworzona z wsparciem pozaziemskich cywilizacji. Obsługuje każde urządzenie i każdy system operacyjny. Ba! Jako jedyne linuksowe środowisko jest w stanie uruchomić się na Windowsie /nonsensopedia

Możliwość dostosowania systemu i jego wyglądu pod użytkownika była dla mnie, jako dziecka-kombinatora, bardzo pożądana. Przykładowo, mogłem sobie doinstalować opcjonalną bajerancką aplikację, która pełni rolę belki z skrótami do programów, ale nie musiałem tego robić. Mogłem po prostu tak przekształcić standardowy pasek zadań, że przypominał tego typu belkę. Nieco zwęzić, zwiększyć wysokość, ustawić w opcjach przezroczystość, wyrzucić wszystko oprócz ikon-skrótów i voila! W rezultacie nie odczuwałem żadnej potrzeby instalowania dodatkowego programu, który spełniałby takową funkcję. Zadowalały mnie standardowe ustawienia systemu i środowiska, które już przecież były same w sobie bardzo bogate.

Programów na nowszej wersji tej dystrybucji Linuksa również działało już o wiele, wiele więcej. Te niedziałające, jak dobrze pamiętam, stały się mniejszością. Jako dziecko szybko chłonąłem obsługę, więc nie tylko zmiana poszczególnych elementów wyglądu, ale również instalacja pakietów z konsoli nie stanowiła już dla mnie wyzwania. Źródłem tychże pakietów oczywiście nie był internet, tylko płyty CD z Linuksem na których został zawarty odpowiedni dla nich system. Tutaj spotkała mnie bardzo miła niespodzianka.

Szybko pojąłem jak przeglądać listy pakietów możliwych do zainstalowania z płyt i zostałem wciągnięty w sprawdzanie, jakie ciekawe gry i programy są na nich zawarte. Przypominać to może pierwszy kontakt z Androidem i jego sklepem z aplikacjami. Długie godziny poświęcone na sprawdzanie różnych pakietów owocowały bardzo ciekawymi produkcjami, których część już wyżej wymieniłem. Problemów z zależnościami nie było żadnych, ponieważ na kilku płytach CD znajdowało się wszystko, co było w razie czego potrzebne. Normą była prośba o włożenie innej płyty w celu kompletnej instalacji, bo zależności często znajdowały się na innej płycie niż pakiet docelowy. W momencie pisania końcówki tego akapitu przypomniał mi się jeszcze Crack Attack - świetna, klimatyczna zręcznościówka!

Nieznane już zostało poznane

Potem wszystko polegało już na odkrywaniu kolejnych możliwości, których było pod dostatkiem. Oprócz instalowania pakietów, trzeba było nabyć umiejętność ich odinstalowania ;) System wizualnie odpicowałem sobie w każdym detalu - obramowania okien, same okna, przyciski, menu systemu, pasek zadań, a nawet wszystkie czcionki. Świetna zabawa dla dziecka od której nie mogłem się oderwać, a która to próbowała oderwać mnie od gier. Zacząłem zgłębiać tajniki systemu nie tylko te dotyczące wyglądu, ale z perspektywy czasu nie oceniłbym siebie jako eksperta od Linuksa. Zwykła obsługa jakiejkolwiek dystrybucji na ten moment nie robi mi problemów włącznie z głębszą konfiguracją - taki średnio-zaawansowany chyba jestem.

Zresztą dla hiciorów takich jak UT, dalej czasem przesiadywało się na Windowsie. Teraz gram o wiele rzadziej, prawie wcale. Windows choć widnieje na liście GRUBa, to 99% czasu spędzam na Linuksie. Tym razem obecny na dwuletnim laptopie Ubuntu 14.04 na którego narzekać za bardzo nie mogę. Wszystko poszło do przodu, Linux także. Większość sterowników wydawana jest także na niego, z grami też coraz lepiej. To już nie to co kiedyś, że system ten odstawał od okienek i sprawiał multum problemów. Microsoft również obrał jakiś swój kierunek, którego jednak pozwolę sobie nie oceniać.

GNU GRUB (ang. grand unified bootloader) – program rozruchowy rozwijany w ramach projektu GNU. Jego nazwa jest grą słów związaną z fizyczną teorią wielkiej unifikacji (ang. grand unification theory) /wiki

Przeminął już ten zapał zmiany każdego detalu, ale pozostała ogólna nadgorliwość w kwestii estetyki. Wystarczy że wśród monochromatycznych ikon pojawi się jedna kolorowa, a moje skupienie gdzieś zanika. Dlatego w środowisku Unity dbam jedynie o te ikonki przy godzinie, panelem bocznym zajmuje się zestaw ikon Faenza, a Dash żyje swoim życiem - taka jego natura. Akurat bardziej od Dasha w Unity, wolę rozwiązanie Gnome Shell. Jest wg mnie bardziej uporządkowane, wyważone i przede wszystkim szybsze, ale może to być po prostu kwestia gustu.

Przyszłość to zagadka. Co przyniesie nam Windows czy Linux za 10, 20 lat? Może powstanie jakiś nowy OS na smartfony, który w szybkim tempie będzie zdobywać popularność? Może Samsung będzie już na statystycznym dnie pod względem sprzedaży smartfonów, a HTC dzięki błyskotliwemu pomysłowi i jego wykonaniu wzbije się na szczyt? Windows Phone jedynie przetrwa na rynku, czy uda mu się ugrać coś więcej? Rok Linuksa powtarza się co rok od dawna, czy dopiero nadejdzie? Można próbować przewidzieć, oszacować przyszłość. W gruncie rzeczy nic nie jest pewne, bowiem los bywa zmienny.

Tytuł tematu jest dość luźnie powiązany z zawartością wpisu, albowiem treść jego opiera się głównie na przeszłości autora. Autor wpisu nie uznaje Windowsa za zły system operacyjny i choć preferuje Linuksa, nie narzuca nikomu swojego zdania.

Źródła: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/sh/b/bf/Windows_98.png http://www.pcstats.com/articleimages/200502/k8n_bios3.jpg http://czytelnia.ubuntu.pl/wp-content/up/unreal.jpg http://www.desktopsidebar.com/fileforum/dsa415.jpg http://s.emuparadise.org/fup/up/138910-Spyro_the_Dragon_Demo_-_Foil_Version_[U]_[SCUS-94439]-1.jpg http://i1163.photobucket.com/albums/q555/tradehouse2u/Nokia%203310/DSCF6865.jpg http://www.fribby.net/wp-content/uploads/2012/08/Chromium-B.S.U.-play3.jpg https://www.kde.org/screenshots/images/3.1/fullsize/1.png https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/db/US_Robotics_56K_Modem_Front.JPG http://gameplay.pl/galeria/ilustracja/64_99822284.jpg 

windows linux gry

Komentarze

0 nowych
Jusko   12 #1 23.08.2015 00:14

Świetny wpis, gratulacje :-) Pokazuje on, że Linux jest przystępny - liczy się przede wszystkim otwarta głowa. Dodatkowo przyzwyczajenia z Windows - niektóre trzymają się latami :-)

Autor edytował komentarz.
Farkas   10 #2 23.08.2015 10:41

Wielkie dzięki. No, trochę zeszło mi na jego napisanie. Fajnie, że ktoś docenia i nawet przeczytał chyba całe! :)

  #3 23.08.2015 11:14

Ciekawe i wciągające. Rewelacyjnie sie czytało. Z sentymentem wspominam czasy swojego dzieciństwa, kiedy zagrywałam się w takie gry na Playstation jak: Spyro, MediEvil, Resident Evil, Silent Hill, Crash, Tekken i wiele innych. A co do systemu to także używam Linuxa-Xubuntu i też bardzo podoba mi się, jak można modyfikować jego wygląd. Poza tym trochę szybciej mi działa, w porównaniu do Windowsa, na moim starym, rozklekotanym komputerze. Więcej tego typu wpisów!

GioWDS   13 #4 23.08.2015 11:21

Nie jesteś TRU Windows User - prawilny windows niema taskbara :D

Ernest Magnus   7 #5 23.08.2015 11:43

"Mandriva Linux (dawniej Mandrakelinux, Linux Mandrake) jest dystrybucją Linuksa firmy Mandriva, uznawana za łatwą w użytkowaniu nawet dla niezbyt doświadczonego użytkownika. Charakteryzuje się dbałością o graficzny interfejs użytkownika oraz obsługą dużej ilości modeli sprzętu popularnego w zastosowaniach biurowych /wiki"

"Natomiast nie za przyjemne było, że co drugi program czy nawet gra nie działały. Po prostu klik w ich ikonę nie dawał widocznego efektu. Trochę dziwna sytuacja, skoro Windows raczej nie miewał takich humorów.

Jako dziecko nie miałem pojęcia, jak to ocenić, ani dlaczego tak jest. Może to jakiś problem z komputerem, a nie systemem? Nie wiem. Wiedziałem tylko, że na jakiś czas muszę pogodzić się z tworem, który właśnie przed sobą mam. Ogółem jednak pierwsze wrażenie niezłe."

... z tego śmiechłem XD (pozytywnie)

Na szczęście ja nie miałem takich przeżyć bo kawał życia spędziłem na Windows XP i wszystko mi działało - gry też :)

...wpis ciekawy... ale trochę dziwny :P

Farkas   10 #6 23.08.2015 12:06

@GioWDS, przyznaje się bez bicia! ;P

@Ernest Magnus te krótkie cytaty przytoczyłem raczej w ramach wyjaśnień niektórych pojęć, niż rzetelnego ich przybliżenia. Oczywiście mówię o tych z Wikipedii, a nie Nonsensopedii :) Faktycznie, trochę dziwna ta końcówka z Wikipedii w świetle mojego wpisu. Może akurat trafiła kosa na kamień i mój komputer nie był taki przyjemny dla Mandrivy, ale w tamtych czasach (aż 15 lat wstecz) nie ukrywajmy - Linux na desktopie miał o wiele więcej problemów. W końcu nie miał dużego wsparcia wielkich korporacji i nie był też przez takowe tworzony. Choć u mnie już następna wersja Mandrake 9.0 z 2002 roku problem z nieodpalającymi się aplikacjami rozwiązała w sporej mierze.

Autor edytował komentarz.
Juche   5 #7 23.08.2015 14:30

Fajny wpis :) Szacun dla autora za zgłębianie Linuksa w tak zamierzchłych czasach i do tego, jak mniemam, bez dostępu do netu.

Tak przy okazji, nurtuje mnie pewne zagadnienie: Czy tylko ja jeden uważam, że te stare wersje KDE3 i GNOME2 były o wiele bardziej konfigurowalne od współczesnych tworów pokroju Unity, GNOME3, KDE4, Plasma5? Osobiście korzystam teraz z Openboksa i nie zamieniłbym go na żadne z wielkich (dosłownie i w przenośni) środowisk graficznych, aczkolwiek tęsknię za czasami świetności wspomnianego wcześniej KDE3 oraz bajerowaniem z CompizFusion i najróżniejszymi pluginami do niego. Pozdrawiam :)

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #8 23.08.2015 14:46

@Juche #6:

KDE 4 jest mocno konfigurowalne - nie jest gorsze od KDE 3. Sentyment i wspomnień czar - tyle ;-) Również wspominam KDE 3 lepiej - czwórka zbyt długo miała zgrzyty, toteż odpuściłem.

Co do GNOME 2 - cóż, było mocno konfigurowalne. GNOME 3 również jest, ale większość możliwości jest schowana, bądź do osiągnięcia wtyczkami zewnętrznymi. GNOME 2 posiadał takie rzeczy w standardzie. Przy trójce trzeba chwilkę pogrzebać - bez wtyczek, jest dość siermiężne.

W kwestii KDE 3 jeszcze - rozwija się dalej, tylko pod nazwą Trinity Desktop Environment. Podobnie GNOME 2 - dziś to projekt MATE. Być może zechcesz sprawdzić :-)

Autor edytował komentarz.
Juche   5 #9 23.08.2015 14:51

@Jusko: Tak, wiem o Trinity jak i o MATE :) Chodziło mi bardziej o sam fakt bycia "na topie" tych desktopów, który moim zdaniem już przeminął. Bo chociaż obydwa egzystują, to chyba jednak raczej w cieniu swoich "braci" :) Tak mi się przynajmniej wydaje, zwłaszcza jeśli chodzi i Trinity, bo MATE ma się chyba nawet OK.

Jusko   12 #10 23.08.2015 15:02

@Juche #: MATE się rozwija, nie wiem jak Trinity (nie używam).

KDE 3 i GNOME 2 były świetne - to prawda. Stabilne, z możliwościami. Kiedy wszedł KDE 4 - naprawdę zajęło trochę, zanim środowisko zaczęło być w pełni stabilne. GNOME Shell natomiast - był rewolucją w użytkowaniu, kompletnym zerwaniem z poprzednikiem (nie każdy podchwycił ideę).

Zazdroszczę jednak cierpliwości do Managerów Okien - próbowałem parokrotnie, jednak nie miałem cierpliwości. Jestem już na etapie, w którym nie bawię się - ma działać od startu, albo szukam innej dystrybucji ;-)

Autor edytował komentarz.
  #11 23.08.2015 15:17

z linuksem wiele nie obcowalem (jakies tam podstawy znam) ale wpis swietny :) usmiechnalem sie nie raz i przypomnialem sobie rowniez moje czasy obcowania z pierwszym komputerem i instalacje win98 z pomoca dyskietki startowej :D

Kubala95   6 #12 23.08.2015 15:34

KDE 5 robi niezłe wrażenie, naprawdę funkcjonalny i ładny pulpit, choć nie oznacza to, że dla każdego najlepszy. Sam osobiście wolę Xfce, bo jest bardzo konfigurowalny, a jednocześnie pozbawiony ozdóbek i wodotrysków.

Farkas   10 #13 23.08.2015 15:39

@Juche dzięki za pozytywne słowo :) Myślę, że twórcy środowisk starają się chować wiele opcji czy nawet rezygnują z nich głównie dlatego, że przeciętny człek desktopowy chce prostoty. Po prostu wystraszyłby się i zniechęcił, gdyby zobaczył zbyt dużo opcji możliwych do skonfigurowania. Podobnie z urozmaiconą możliwością dostosowania wyglądu - dawno temu Linux miał przez to u niektórych opinię zabawki. Beryle, Compiz-Fusiony i inne bajery. Więc twórcy środowisk ukrywają sporo opcji konfiguracyjnych, a stawiają na to, co uważa się dla systemu operacyjnego za ważne w poważnej lub codziennej pracy. Stabilność, niezawodność, przejrzystość i to, co najpotrzebniejsze na wyciągnięcie ręki.

Sam wiem po sobie: kiedyś lubiłem się bawić z wyglądem godzinami, teraz chcę aby system poprawnie działał i co najwyżej spójnie, przejrzyście wyglądał. Kiedyś uważałem, że każdy powinien mieć pod ręką wiele opcji, aby wszystko sobie powybierać, a teraz sądzę, że lepiej, gdy wszystko zostanie domyślnie możliwie dobrze skonfigurowane, a ja tylko dokonam paru zmian. Oczywiście dalej jestem za mnogością opcji, ale nie mam nic przeciwko, gdy będą trochę schowane.

@Jusko ja tak siedziałem i siedziałem na KDE 3 mimo, że wyszło KDE 4. Najpierw było uznawane za niestabilne, potem próbowałem się na nie przerzucić, to jednak zacząłem się bawić innymi środowiskami, a nawet managerami okien, aż w końcu premierę miało Ubuntu z Unity i tak sobie używam aż do dziś ;D

Autor edytował komentarz.
snajper___   2 #14 23.08.2015 18:07

56k, burżuj :P
Internet to kiedyś wyglądał tak: http://files.tinypic.pl/i/00695/kgryp5c1dfhv.jpg
i dobrze było, jak połączenie chwytało za pierwszym razem, nie zrywało co parę minut, a download szedł prędzej niż 1kB/s :)
chociaż fakt, że w 2000 to ja już korzystałem z praprzodka neostrady, czyli SDI i na tym to można było już szaleć bez obaw o rachunki, i zapuszczać Napstera na noc :) (za jedyne 150 zł miesięcznie, czy coś koło tego)

/offtop taki trochę :)

Autor edytował komentarz.
Juche   5 #15 23.08.2015 18:17

@Jusko: "Zazdroszczę jednak cierpliwości do Managerów Okien"
Ja Ci z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że odrobina cierpliwości popłaca, bo masz wtedy system oraz desktop skrojony na swoją miarę. Powiem tak, teraz paradoksalnie pewnie więcej czasu i nerwów bym stracił na dostrajaniu pod siebie *buntu i wywalaniu zbędnych mi rzeczy z niego, niż na stawianiu Openboksa i dograniu paru niezbędnych aplikacji do niego. Nie wiem, może ja to jakiś dziwny przypadek jestem, ale lepiej mi się "dogaduje" z Openboksem, niż z nowymi zamulonymi desktopami :) Kiedyś starzejący się sprzęt zmusił mnie do przesiadki na coś lżejszego i jakoś tak do dziś zostało... Teraz mam kompa z i5, 16 GB Ramu i postawiłem na nim Archa z Openboksem.
Mile wspominam czasy starego KDE i GNOME (pewnie dlatego, że to były moje pierwsze środowiska), ale teraz już raczej nie postawię sobie ani Trinity ani MATE :) No chyba, że na jakiejś wirtualnej maszynie. ..

Farkas   10 #16 23.08.2015 18:22

Taaa, te czasy w których nawet pojedynczy utwór mp3 ściągał się 10 minut, a nie 5 sekund. Do tego wcale nie polepszające sytuacji eMule ;)

demisen   5 #17 23.08.2015 18:22

"Klasyczny Unreal Tournament z 1999 roku. Powstał też port na Linuksa." - jaki port ? Normalna natywna instalacja wymagająca plików z oryginalnego krążka taką metodę stosowało pierwsze ID Software .

Jusko   12 #18 23.08.2015 18:50

@Juche #13: Ja z kolei byłem leniwy - próbowałem parokrotnie z Fluxboksem, ale nie miałem chęci na naukę konfiguracji z palca, kiedy obok były całe środowiska :-) Obecnie, jakoś po 10 latach z Linuksem - stawiam na wygodę. Preferuję raczej tradycyjny look&feel, stąd nie czuję się dobrze, kiedy używam "kosmicznych" rozwiązań :-) Taka naleciałość, jeszcze z czasów Windows :-P Każdy używa tego, co dla niego wygodne - niemniej zachęciłeś mnie do testów :-)

@demisen #15: tak, natywne binarki + pliki z krążka. Jest instalator, dodatkowo patch 451. Nawet klasyczny Unreal dostał natywny port (oficjalnie zatwierdzony przez Epic, wykonany przez założyciela społeczności OldUnreal).

Autor edytował komentarz.
Farkas   10 #19 23.08.2015 19:05

@demisen a przypadkiem najpierw nie powstała wersja na Windowsa, a dopiero w późniejszym czasie na Linuksa? Noo, ale tak czy inaczej - można zmienić "port" na "wersja" i będzie po problemie.

@Juche ja tam jak używałem Fluxboxa to całkiem dobrze mi z nim było. Były to czasy, kiedy wolałem KDE 3, a na świat już dawno wyszło KDE 4. Na pewno ceniłem sobie w nim przeogromną szybkość i cholernie małą zasobożerność. Jednak tak bez ważniejszego powodu wróciłem do normalnych, dużych środowisk.

Autor edytował komentarz.
Juche   5 #20 23.08.2015 20:30

@Farkas: Ja się do Openboksa najzwyczajniej przyzwyczaiłem (wcześniej miałem też Fluxboksa, ale coś mnie podkusiło przerzucić się na Openboksa parę lat temu) i też mi z nim dobrze. A że się rozleniwiłem na starość i nie mam teraz najmniejszej ochoty wywracać do góry nogami swoich dawno nabytych przyzwyczajeń - toteż przy składaniu nowego PC od razu wrzuciłem na niego Arch Linuksa i Openboksa. $HOME skopiowałem sobie uprzednio ze starego laptopa, więc byłem do przodu o parę godzin ustawiania wszystkiego na nowo ;)

Autor edytował komentarz.
Farkas   10 #21 23.08.2015 20:48

@Juche ja ochotę na zmianę środowiska jeszcze mam i w sumie jestem otwarty na propozycje: Plasma 5, Gnome 3, XFCE 4.12 czy nawet jakiś manager okien. Jedyne co, to nie chce mi się grzebać kilka dni czy więcej, aby to wszystko złożyć w całość. Taki Fluxbox nie wymagał jakiegoś długiego dłubania, toteż nawet on nie musi być złym wyborem.

Mam wrażenie, że środowiska graficzne przeżywają teraz jakiś rozkwit. Każda propozycja z tych większych graczy wydaje się choć trochę kusząca ;P

Autor edytował komentarz.
  #22 23.08.2015 20:57

A ja internet jeszcze odpalałem na Windows 3.11, a ta prędkość internetu 160kb/s to tak nie wychodziło bo każdy modem ograniczał to do przepustowości portu COM 115200 b/s. Nawet sławne SDI tak chodziło.

Rower1985   6 #23 23.08.2015 21:00

Dla mnie alternatywą 15 lat temu, był jeszcze C64 :)

Axles   16 #24 23.08.2015 21:09

Również dobrze mi się czytało i czytało i czytało, przydługawe ale dobre. Pozostał mi jednak niesmak nierozwiązanej zagadki z instalacją xp, za słaby sprzęt choć wg. tego co pamiętam nawet i na 64MB ramu i słabszym procesorze działał :)

Farkas   10 #25 23.08.2015 21:10

@Rower1985 a wiesz, że chodziło mi momentami po głowie, aby coś o nim wspomnieć, gdy pisałem wpis? :) No, ale jednak wtedy to już był u mnie czas, kiedy PS dobrze wyparł C64.

@Axles "czytało i czytało i czytało" zapewniłeś mi tym dosadnym ujęciem długości wpisu niezłą dawkę śmiechu. Wieczór od razu staje się lepszy i pewnie taki już będzie, aż do pójścia spać ;) co do XP to po jakimś czasie udało się go zainstalować i RAMu było tyle samo, ale nie dam sobie głowy uciąć czy coś innego nie było zmienione. Możesz wskazać początki akapitów, które wydawały Ci się najbardziej przeciągane/przydługawe, jeżeli chcesz. Przyda się jako wskazówka na przyszłość :)

Autor edytował komentarz.
MiłoszW   7 #26 23.08.2015 21:59

Windows 2000 - mój najlepszy!

Farkas   10 #27 23.08.2015 22:06

@MiłoszW: ale już ME (Millenium) to był jechany ile się da przez prawie każdą osobę, którą znałem. W sumie nie mam pojęcia dlaczego. Pamiętam tylko, jak znajomy pokazywał jak wolno mu chodzi i jakie problemy robi, choć obstawiam że akurat u niego one były spowodowane niewłaściwym użytkowaniem systemu ;)

  #28 23.08.2015 23:27

blood - najlepsza gra FPS w jaką grałem!!! nic nie przebije tego klimatu!!!!!

PyraQ   4 #29 24.08.2015 00:03

Świetny wpis, tez z98 przeskoczylem na xp, a po jakis 2-3 misiacach na mandraka ;) potem fedora 3 a dalej to juz nie pamietam jakich dystrybucji uzywalem. Lubie testowac rozne systemy/dystrybucje ;)

PC_Majster linuxiarz   5 #30 24.08.2015 00:21

Fa@Farkaskiedyś internet pykał na CB radio, podpinało się do karty dźwiękowej i instalowało taką aplikację że można było przez mikrofon i głośniki servować w laptopie za pomocą starej nokii która łączyła się z numerem :D
Można było też udostępniać, i jak była radiówka to w taki sposób z kolegami dzieliliśmy się tą małodostępną superszybką nowinką XD
Mieli jakieś 2,5kb/s ale było warto :)

Farkas   10 #31 24.08.2015 00:24

@PyraQ dzięki za dobre słowo. Widzę, że trochę podobnie hasaliśmy po systemach :)

@PC_Majster linuxiarz aż jestem ciekaw, jak to wyglądało. Chciałbym to zobaczyć, ciekawe to czasy musiały być :D

pilot67   3 #32 24.08.2015 01:05

Akurat Nokia 3310 przegrywała w każdym zestawieniu ze starszą 5110. No ale Ty jako dziecko mogłeś nią być zafascynowany bo była zdecydowanie mniejsza no i miała jakieś tam gry. Nokii 5110 z 1998 roku do dzisiaj używa mój ojciec. Flaki wymieniane były już 2 razy, ale obudowa wciąż oryginalna.
To był sprzęt nie do zdarcia, nie to co dzisiejsze telewizorki ;-)

Farkas   10 #33 24.08.2015 01:16

@pilot67 nie byłem zafascynowany. Wymieniłem po prostu jedną z popularniejszych i lepszych Nokii, niekoniecznie najlepszą na tamte czasy ;) Nic w tekście nie napisałem, że była najlepsza czy najpopularniejsza :P

Autor edytował komentarz.
ra-v   12 #34 24.08.2015 01:28

No jak Blood zapomniany - przecież grałem i to na 320x240, bo przy VGA klatkowało, S3 nie dawał rady ;-)

Windows 2000 - chyba najlepszy Windows jaki znam. Potem po "połączeniu" stabilnych NT i domowych 9x powstał XP (Millenium przemilczmy...), który początkowo był tak stabilny jak pierwsza Vista.

Mandrake - w sumie też zaczynałem, Drageconf miał wszystkie ustawienia praktycznie klikalne. Szkoda, że ta dystrybucja przeszła trochę dziwną drogę.

Nokia 3310 hmm.... w domu był jakiś Panasonic, a to był telefon marzenie, tylko że był IMHO brzydszy od 3210. Natomiast 3310 mógł przegrywać z 5110 w kwestii baterii i ceny (więc nie wiem skąd ta opinia u p@pilot67- 3310 już miał moduł 2-zakresowy, słownik T9, większy ekran, poręczny, miał wibrę, zdaje się mini jack na słuchawki, był dużo lżejszy (wtedy miały akumulatory NiMH).
A moim marzeniem to była Nokia 6310 ale trochę później, no i jakoś niedawno sobie taką załatwiłem z "i" na końcu, nawet 2 sztuki. Ma np. nagrywanie rozmów telefonicznych, czego w standardzie nie mają dzisiejsze Bugdroidy ;-)

Farkas   10 #35 24.08.2015 01:45

@ra-v no o Bloodzie chyba dużo mniej się wspomina w sieci niż o DN3D. Może to po prostu dlatego, że bardzo, bardzo długo na swoją premierę czekał jego następca - DNF, o którym co jakiś czas wspominano przed premierą ;P

Co do Mandrake to faktycznie, nieco dziwnie się potoczyły losy tej dystrybucji.

Autor edytował komentarz.
blahax99   6 #36 24.08.2015 01:56

Po internecie krąży przysłowie "Windowsa się dostaje, a Linuxa się wybiera.".
Czyżbyś był tym pierwszym człowiekiem na świecie, który Linuxa "dostał" (w dzieciństwie), a nie jako/tako "wybrał"? :p

Farkas   10 #37 24.08.2015 02:00

@blahax99 heh, w pewnym sensie to na to wygląda ;) W moim przypadku sprawdziłoby się "Windowsa się dostaje, a Linuksa... też się dostaje" :)

csrpl   10 #38 24.08.2015 07:55

"Windows 2000 czy Millenium były przez mojego brata i wielu innych postrzegane jako wersje niewarte zachodu tzn. rezygnacji z Windowsa 98."
Takie mity jak z Vistą, a w rzeczywistości Windows 98 nawet nie stał koło ME i 2000.

  #39 24.08.2015 08:09

Hmm choć do premiery XP przerobiłem co się dało 95, 98 i SE, ME to była ciekawa sprawa - wieszał się tak naprawdę tyle co 98 wszystko było kwestią sterowników - ale i tak wybrałem wtedy 2000 bo był ładniejszy od NT 4.0 to była super stabilność i wydajność. nigdy nie zapomnę pierwszej instalacji XP siedział ze mną kolega FCKGW RHQQ2 etc i jazda! już sam ekran początkowy był jak skok w przyszłość - tylko te 64MB RAM trzeba było to szybko uzupełnić zresztą DIablo II też słabo śmigało na tej ilośći pamięci...

gratuluję posiadania 'prawdziwego' modemu - mój zoltrix aquila nie współpracował z żadnym Mandrake, RedHat/Fedora, SuSE no nic NDI wraper nie pomagał (może źle napisałem ale wiemy wszyscy, że to około 15 lat:)

Już wtedy stawało się oczywiste, że bez internetu nie ma potrzeby rysowania prostokątów myszką na pulpicie 'jeszcze tylko kssszzzy kszzzyyy kszyyy i będzie GG'

drakon660   3 #40 24.08.2015 08:10

Bardzo dobry wpis. Windows 2000 to byl naprawde bardzo udany system. Jesli chodzi o dzisiejsze czasy Linux jest bardzo dopracowany. Juz nawet MS zauwazyl ze takie cos istnieje, czemu inne firmy tego nie widza?

Farkas   10 #41 24.08.2015 09:58

@csrpl możliwe. Trudno mi teraz powiedzieć czy mit, czy nie. Jednak nawet w tego typu micie jest ziarno prawdy, podobnie jak z Vistą. Określanie jej w ten sposób nie wzięło się znikąd, choć niekoniecznie słusznie baty dostawał akurat sam system ;) ale racja - Windows 2000 był postrzegany wyraźnie lepiej od ME, co nie zmienia faktu, że dalej ludziska siedzieli w sporej mierze na 98 i woleli na nim zostać.

@drakon660 myślę, że inne firmy powoli zauważają. Natomiast to, że sam Linux jest już bardzo dopracowany jest absolutnie faktem. Może mu się zdarzyć nie obsłużyć jakiegoś urządzenia ze względu na brak sterownika od producenta, ale jest to aktualnie rzadkie zjawisko i sam system jest stabilny, szybki itp. :)

Autor edytował komentarz.
LordRuthwen   5 #42 24.08.2015 10:23

Przeczytałem całość :) Dobrze uporządkowane myśli, przyjemnie się czytało, też podobną drogę przechodziłem, ale troszkę inaczej (nie mam starszego brata, za to młodszego już tak :P ):
Amiga 600HD (gry, gdy i jeszcze raz gry - settlers, legion, cywilizacja, lotus2) --> 486DX2 (tu już miałem windowsa 95, 16 MB RAM pozwalał mi na tym uruchomić TTD, HoMM2 i AoE)-->AthlonXP1800+(Win98, potem WinXP (gry, gry, gry...), od 2002 roku kombinowanie z Linuksem równolegle), a potem stwierdziłem, że jestem leniwy i szukałem dystrybucji dla siebie, przeszedłem przez Mandrivę, Auroxa, Ubuntu, Minta, SUSE, Archa, PLD, po drodze był też Solaris i BSD aż w końcu wylądowałem na Debianie i tak już pozostało.
Takie kombinowanie przyniosło skutek taki, że teraz pracuję tu gdzie pracuję (Sysadmin) za dość fajne pieniążki, robię to co, powiedzmy że lubię i co umiem.
Dodatkowo mam w domu porobione różne cuda ułatwiające życie (niech żyje malina! :P ).

Czasem jak ktoś chce, żebym mu pomógł przy czymś na Windowsie to rozkładam ręce i mówię szczerze, że nie umiem... jak to? pracujesz przy komputerach i nie umiesz?! Ano tak to!
Serio, mam Win8.1 w domu, bo też lubię sobie trochę pociupać, ale nie potrafię go obsługiwać jakoś lepiej, dość długo mi zeszło zanim znalazłem gdzie się IP ustawia itd. itp.

  #43 24.08.2015 10:39

O kurde! to tak wyglądał internet pierwsze foto "Modem 56K" a ja mysłałem,że tak https://www.dropbox.com/s/ftuljowebf6qhkh/internet.jpg?dl=0 !!!

MasterUrzytkownikk   3 #44 24.08.2015 11:21

To jest jeden z tych wpisów który jest TAK WCIĄGAJĄCY że przeczytałem go całego słowo po słowie :D

  #45 24.08.2015 11:29

Witam
KDE3 nadal jest utrzymywane w jako-takim wsparciu pod nazwą Trinity. Jest to jedno z nielicznych środowisk, gdzie działa integracja - kopiować przez schowek można nie tylko tekst, ale i np. dźwięki czy obrazki bez obawy, że w docelowym programie wkleją się binarne śmietki.

  #46 24.08.2015 12:14

@Jusko: "Zazdroszczę jednak cierpliwości do Managerów Okien - próbowałem parokrotnie, jednak nie miałem cierpliwości. "

Jak już raz skonfigurujesz to bez problemu to odtworzysz w kilka minut

  #47 24.08.2015 12:35

Ciekawe i wciągające. Rewelacyjnie sie czytało. Z sentymentem wspominam czasy swojego dzieciństwa, kiedy zagrywałam się w takie gry na Playstation jak: Spyro, MediEvil, Resident Evil, Silent Hill, Crash, Tekken i wiele innych. A co do systemu to także używam Linuxa-Xubuntu i też bardzo podoba mi się, jak można modyfikować jego wygląd. Poza tym trochę szybciej mi działa, w porównaniu do Windowsa, na moim starym, rozklekotanym komputerze. Więcej tego typu wpisów!

Farkas   10 #48 24.08.2015 12:40

@LordRuthwen heh, no tak. O Heroes 3 zapomniałem, a też się sporo zagrywałem. Co prawda prawie nigdy sam, a w kilka osób przy jednym komputerze, ale jednak. Co do Win 8.1 na razie mam tak samo, ale pod maską wszystko jest podobne, więc jak ktoś będzie mieć palący problem to mogę spróbować ;D

@MasterUrzytkownikk dobrze wiedzieć. Takie komentarze dają motywacje do pisania dalej! Słowo po słowie, a więc każde zdanie - bez pomijania jakiegokolwiek. To dużo dla mnie znaczy :)

__Tux__   12 #49 24.08.2015 13:01

Co wyście tak Vistę pokochali?

Farkas   10 #50 24.08.2015 13:18

Ło, ale anonimów się zebrało. Przeszły przez moderację i się w końcu pojawiły, więc tak z grubsza odpiszę Wam:

Wiem, że istnieje fork KDE 3 pod nazwą Trinity. Nigdy go nie próbowałem i w sumie poznałem go niedawno, właśnie z komentarzy. Teraz jednak już nie obdarzam tak dużą sympatią KDE 3, jak kiedyś. Powstały nowe, niezłe alternatywy i jeżeli ktoś nie jest wielkim fanem KDE to znajdzie coś dla siebie. Co do ograniczonej prędkości internetu do 115200 b/s to możliwe, nie wnikałem w to aż tak, ale dobrze wiedzieć :) Natomiast jeżeli chodzi o Blooda - tak, nawet sam się zastanawiam czy nie bardziej przypadkiem wciągał mnie niż DN3D ;)

Autor edytował komentarz.
pilot67   3 #51 24.08.2015 13:24

@ra-v: "Ma np. nagrywanie rozmów telefonicznych, czego w standardzie nie mają dzisiejsze Bugdroidy ;-)"

Nagrywanie rozmów mają systemowo wszystkie telefony na MIUI. Chińczycy mają gdzieś dyrektywy UE ;-)

Jusko   12 #52 24.08.2015 15:03

@Rower1985 #23: A myślałem, że tylko ja jestem hardcorem ;-)

W roku 2000, używałem C64 dość intensywnie :-) Jeszcze dziś, w szpargałach walają się gdzieś kasety. Ileż to sprężynek joysticka połamałem, grając w gry olimpijskie. Do odświeżenia wspomnień jednakże, użyłbym dziś emulatora - nie miałbym siły, aby grać na realnym sprzęcie (cierpliwość nie ta).

W zasadzie, mówiąc o Commodore 64 - chyba niewiele gier było wtedy profesjonalnie napisane. Bugi sprawiały, że niektóre były nie do ukończenia. Jednakże - czy komuś to przeszkadzało? :-D

Tymczasem cisza - bo gra się nie wczyta ;-) Jak zna złość - sąsiad tupie w podłogę, a inny puszcza muzykę :-D Klasyka - nie oddychaj mocno, bo się nie wgra ;-)

Autor edytował komentarz.
Farkas   10 #53 24.08.2015 15:14

@Jusko heh, tak, te oczekiwanie na wczytanie się kasety dobre było! ;D A bugi faktycznie nie przeszkadzały ;)

kilijanek   8 #54 24.08.2015 15:18

Hmm, ja w czasach, gdy XP był już powszechny i oczekiwał SP2, nadal korzystałem z Windows 98 na Pentium II MMX 266MHz, 196MB SDRAM, 3GB HDD... O linuksie coś słyszałem, ale za drogo było kupić gazetkę z płytą, a pobrać z netu... hmm, koledzy mieli już Neostrady 512kbps a ja korzystałem z Modemu 56k - "tylko/aż godzinkę w tygodniu" :P

EDIT: A i karta grafiki: ATi Rage II+c z 4MB VRAM

Autor edytował komentarz.
edmun   12 #55 24.08.2015 17:22

A ktoś kojarzy przekładanie kart graficznych w zależności w jaką grę chciało się pograć?
Dla np. TombRaider 4 musiałem wsadzić Rivę TNT2 32MB bo obsługiwała 32bitowe tekstury w 3D, gdzie żeby mieć lepsze doznania z innych gier, to wkładalem z powrotem 3dFX Voodoo 3 2000 16MB?
Czasy kiedy przed uruchomieniem gry, trzeba było wybrać jaki sterownik jest ten odpowiedni dla nas? (DirectX który często leciał bez karty graficznej, OpenGL świetnie współpracujący z Rivami czy 3dFX dla Voodoo?).

Farkas   10 #56 24.08.2015 17:47

@edmun rozumiem, czemu Riva TNT2 potrafiła zapewnić lepszą grafikę (32MB zamiast 16), ale już czemu Voodoo 3 zapewniało lepsze doznania w innych grach to nie. Możesz wyjaśnić? Po prostu nie wiem, nie pamiętam i jestem ciekawy. Oczywiście wiem, że więcej pamięci nie równa się koniecznie lepsza grafika.

@kilijanek ja po modemie miałem przerwę, po przerwie Neostrade, a po Neostradzie znów długą przerwę i już po tej długiej przerwie lecę do tej pory na... radiówkach ;P

Autor edytował komentarz.
edmun   12 #57 26.08.2015 20:05

@Farkas: Hej. Np. UnrealTournament z 1999 roku działał o wiele przyzwoiciej na Voodoo niż na RivaTNT2 32MB. Dopiero GeForce 256 to zmienił dla tej gry (https://en.wikipedia.org/wiki/Voodoo3), ciekawostka, właśnie znalazłem to info na wiki, a pamiętam jakby to było wczoraj. Wydajność UT na sterownikach 3dFx po prostu miażdżyła konkurencję, która musiała korzystać z OpenGL. Nie mówiąc tak jak wspomniałem wyżej od DirectX który był chyba wtedy w wersji 5? (tego nie jestem pewien, bo pamięć jednak idealna nie jest) DirectX nie był wtedy domyślną biblioteką dla sterowników grafiki :D Prawdę mówiąc, głównie robił za zarządzanie dźwiękiem, bo pamiętam ciągłe problemy, że jak dźwięk nie działał, to trzeba było za DirectX'em szukać (i te czasy poszukiwania, na której płycie CD-Action był dobry (bo nie zawsze najnowszy był najlepszy dla danej gry) instalator)

Nie mówię, że Voodoo ogólnie miażdżyło, ale jeśli gra miała gotowe wsparcie dla 3DfX, to pamiętam że aż się człowiek cieszył, że nie musi wybierać OpenGL kiedy Voodoo było na pokładzie :)

Autor edytował komentarz.
Farkas   10 #58 26.08.2015 22:34

@edmun czyli były to czasy w których DirectX nie był monopolistą. Dobrze wiedzieć, bo jednak miałem wtedy te nawet niecałe 10 lat (2000 rok) i zapamiętałem sobie, że UT miał wybór biblioteki przed uruchomieniem. Nie miałem jednak pojęcia, że DirectX nie dominował.

Myślałem, że taki OpenGL był drugą opcją, a 3dfx (Glide) to w ogóle jakaś totalnie alternatywna biblioteka. Wiem trochę o kartach graficznych tej firmy, ale o własnej bibliotece graficznej dowiedziałem się teraz od Ciebie. Nigdy w to specjalnie nie wnikałem :) Fajnie wiedzieć.

@pilot67 wiesz, te dyrektywy UE w tym przypadku wygodne są dla firm, które nagrywają rozmowy i wykładają je tylko wtedy, kiedy mogą tam znaleźć coś na swoją korzyść. Natomiast jeżeli już racja jest np. po stronie klienta, to nagle okazuje się, że nagrania czyszczone są co dobę albo cholera wie co jeszcze ;)

Autor edytował komentarz.
PC_Majster linuxiarz   5 #59 26.08.2015 23:33

@LordRuthwen: Pobaw się dosem z siecią, wiele Ci to da :)
Informatyk dla windowsa to niezła fucha XD

Farkas   10 #60 27.08.2015 09:52

Tak właściwie, trafiłem chyba na najgorszy możliwy czas z publikacją wpisu ;P Na stronie głównej z sekcji "Ostatnio na blogu" spadłem niemalże natychmiast tzn. zniknąłem z niej, co się rzadko zdarza. Po prostu wylew wpisów w tym samym dniu. Redakcja trochę podratowała sytuacje ;)

edmun   12 #61 27.08.2015 16:58

@Farkas: No to teraz próbujesz udowodnić że stary jestem ? ;)

Ale fakt.. Jak nic pamiętam, jaki był płacz że TombRaider4 już na Voodoo3 2000 nie odpalał i trzeba było Rivę wkładać :D Obudowa od komputera stała wręcz otwarta, bo nie było sensu jej zamykać, a pomimo posiadania "kieszeni" do dysku twardego, to nie miało to prawie żadnego sensu bo znajomi nie posiadali tego samego systemu, wiec dysk (na tamte czasy 6GB) leżał po prostu luzem drażniąc uszy, bo często odłączało się taśme żeby coś do kumpla przenieść. Czasy pierwszych obrazów ISO, przerabiania BIOS'u na polski język, czy po pijanemu wkładaniu taśmy od flopka w gniazdo IDE na napędzie CD, czy pięknych czasów kiedy człowiek w nieprzytomnym stanie tak odpinał taśmę IDE od dysku twardego, że poszedł do kolegi z dyskiem bez gniazda :D (gniazdo zostało na taśmie). Zabawne czasy. Czasy odpalania Quake2 bez monitora i czasów kiedy grając bez monitora na słuch, potrafiłem pierwszy level przejść bez obrazu :D :D Już nie mówiąc że jak padł dysk twardy, to nauczyłem się montować RAM w postaci dysku zastępczego, na który wgrywałem GTA - i dało radę grać :) Save'y trzymało się na dyskietce i kopiowało za pomocą NC do ramdisku :D

edmun   12 #62 27.08.2015 17:06

@LordRuthwen: LordRuthwen: U mnie coś też w ten deseń. Atari65XE, Intel Celeron 400, Intel Core2Duo, teraz przykładam się do (w końcu) generacji i5. Gdzieś w regale leży RaspberryPi i 6 dysków podłączonych, w salonie stoją 4 obudowy, u góry w schowu jeszcze dwie i pełne kartony części pod PCI, jakiś procesorów, od groma chłodzenia, na jakimś starym lapku męczę teraz najnowszego Linux Mint. Jedyna różnica, to że pracę mimo że mam dobrze płatną, to jej nienawidzę :D P.S. Windows 8 i 10 też nie rozumiem

Farkas   10 #63 27.08.2015 22:54

@edmun no powiem Ci, że przechodzeniem Quake 2 ze słuchu to mi zaimponowałeś. Też sporo się w tę grę zagrywałem, ale raczej w zwyczajny sposób :D

Też napiszę coś dziwnego, ale faktycznego. W tamtych czasach mniej więcej zepsuł mi się wentylator od karty graficznej. Wiesz co wykombinowaliśmy na szybko? Przez jakiś czas była chłodzona... suszarką do włosów ;D Całkiem spory czas. Hałas był, ale mi jakoś nie przeszkadzał :D Przeciągało się, bo sposób skuteczny ;)

Autor edytował komentarz.
sirpasztet   3 #64 30.08.2015 00:01

Ostatnio robiąc porządki znalazłem taki modem, jak na pierwszym zdjęciu :) Pamiętam, jak miałem z 6 lat i ojciec przywiózł go z pracy na kilka dni żeby pokazać jak "wygląda" internet :) Pamiętam mieliśmy w domu laptop Toshiby z prockiem 300Mhz, Windowsem 98 i grafiką bez akceleratora 3D, nad czym jako dziecko bardzo ubolewałem, bo większość gier nie działała. Jako, że internet był drogi i przede wszystkim blokował linię telefoniczną, większość stron zapisywałem do offline i oglądałem już po rozłączeniu :D Do dziś pamiętam ten dźwięk jak modem wybierał numer do połączenia. Numer też kiedyś znałem na pamięć, teraz niestety za cholerę nie mogę sobie przypomnieć.

Mam jeszcze jedno wspomnienie z tamtego czasu. Krótko po zabawie z internetem ojciec zainstalował mi program do tworzenia stron internetowych. Był to bardzo prosty, graficzny edytor, z tego co pamiętam przeznaczony dla dzieci, ponieważ wyglądało to jak gra, a naprawdę pozwalało budować proste strony. Przełom 1999/2000. Jakby ktoś miał pomysł, jaki to mógł być program, byłbym bardzo wdzięczny za wskazówki.

Farkas   10 #65 30.08.2015 01:56

@sirpasztet może nie mam pomysłu jaki to program, ale być może o numerze czytałem nawet w internecie. Czy to nie 0202122? Co do laptopów w tamtych czasach, to ja takowe kojarzę jak przez mgłę tzn. nie bardzo miałem chyba z nimi styczność :D

pionner   7 #66 30.08.2015 12:35

@Axles: Na trochę słabszym sprzęcie (cpu 300MHz, RAM 64MB albo podobnie) jakiś czas temu stawiałem XP. Instalował się ponad 6 godzin. Może chłopaki za mało cierpliwi byli "pół godziny nie poszło, to już nie pójdzie"

Farkas   10 #67 30.08.2015 12:43

@pionner uu, 6h - w cholerę czasu. Pewnie też bym przetrwał całą instalację, ale tylko wtedy, gdy wiedziałbym co za podzespoły kryją się wewnątrz obudowy ;)

Pół godziny to niewiele, przecie XP nawet na nowym sprzęcie instaluje się niewiele mniej :D

Autor edytował komentarz.
awangardowy   7 #68 31.08.2015 01:52

jest taka teoria, że do momentu wyjścia i upowszechnienia się LCD nie należało korzystać z komputerów. Chodzi o oczy i zdrowie.

teoretycznie należało poczekać te parę lat na jakiś tańszy LCD 17 calowy za ten pierwszy pułap 3000 zł... ale skąd człowiek mógł wiedzieć? ;)

fffatman   9 #69 31.08.2015 05:04

"Standardowy komunikat instalatora Windows XP."
Ostatni...

fffatman   9 #70 31.08.2015 05:17

Moim jedynym wspomnieniem MIĘDZY Win 98 SE a Win XP SP2 było niedziałanie wszystkiego i wyszukiwaie w cyber cafe (w Yahooo!): "How to workaround". Sterownik do mojej drukarki prawie nówki nazywał się ACDSee. Kliknięcie na plik filmu kończyło się otwieraniem strony w IE: "Kup kodek".

fffatman   9 #71 31.08.2015 05:20

Mandrake/Mandriva, 2004, Drugie podejście (3 podejściedo do liny)... Szok i niedowierzanie - wszystko działa!

tylko_prawda   10 #72 27.09.2015 18:32

świetnie się czytało :)

Farkas   10 #73 27.09.2015 19:20

@tylko_prawda dzięki. Jeden taki komentarz = +5% do motywacji, aby napisać kolejny wpis ;)

tylko_prawda   10 #74 27.09.2015 21:39

Naprawdę chyba najlepszy wpis w tym roku na DP :)
@Farkas: Zgłaszasz się do konkursu blogowego?

Farkas   10 #75 27.09.2015 22:15

@tylko_prawda już się zgłaszałem z tym wpisem, ale niestety nie znalazłem się nawet w pierwszej dziesiątce. W poprzednim miesiącu była mocna konkurencja, a i mój wpis nie do końca wpisywał się w zainteresowania i wymogi użytkowników DP. Po prostu, podejrzewam że udało mi się napisać przyjemny, niekrótki wpis-opowiadanie, ale na tym koniec :)

Autor edytował komentarz.
tylko_prawda   10 #76 29.09.2015 07:03

@Farkas: Pomyłka, nie zauważyłem że to z zeszłego mesiąca :)
Nadal jest w "Najczęściej komentowane"