r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Firefox OS: wolność dla deweloperów, która nie będzie niewygodą dla użytkowników

Strona główna Aktualności

Na mobilnym rynku robi się niemożliwie już ciasno. Ekspansji Androida nie widać końca, iOS mocno osadził się w swojej twierdzy dla najzamożniejszych/najmodniejszych użytkowników, mobilne Windows desperacko walczy o swoje miejsce, a RIM zachwala szybkiego i dopracowanego BlackBerry OS-a 10. W tle mamy jeszcze Symbiana desperacko trzymającego się resztek rynku (szczególnie w krajach rozwijających się), oraz systemy, których naprawdę już nikt nie widział, ale o których wypada pamiętać: Tizena rozwijanego m.in. przez Samsunga (który chyba zapomniał już o swoim całkiem udanym bada OS), mobilne Ubuntu, oraz Firefoksa OS, znanego wcześniej jako Boot2Gecko. Jest niemal tak fajnie jak w latach 80, kiedy to był sens wymieniać się komputerami między znajomymi (pożycz mi swoje Atari na tydzień, w zamian masz mojego Commodore) – tyle że telefony są zby osobiste, by się nimi wymieniać. I w zasadzie różnic wielkich między nimi już nie ma: niemal każdy dziś telefon ma duży ekran, a na nim wyświetla aplikacje, które trzeba macać palcami. Aplikacje te pobiera się z jakichś „sklepów” internetowych, instaluje, a gdy jest ich już za dużo, usuwa, zastanawiając po co w ogóle się je instalowało.

Gorzej, jeśli takiego „sklepu” dla danej platformy nie ma, albo jest uboga – użytkownicy wiodących systemów mobilnych nie omieszkają wytknąć tym, którzy mają coś bardziej egzotycznego, że np. zamiast 37 miliardów aplikacji w AppStore czy Google Playu, biedny użytkownik mobilnego Windows ma do dyspozycji tylko trzy aplikacje do zainstalowania, w tym dwie brzydkie. Co robić mają ci mniejsi? O ile Microsoft sobie jakoś poradzi, opłacając konkursy dla deweloperów, a nawet płacąc za przenoszenie najpopularniejszych aplikacji, to ci mniejsi producenci mogą mieć problem. Niedawno wspominaliśmy o Canonicalu, ruszającym z jego odmianą Ubuntu dla urządzeń przenośnych – jak nie mając wielkich pieniędzy zachęcić programistów do poznania nowej platformy mobilnej i pisania aplikacji na nią? Same ładne animacje mogą nie wystarczyć.

Przed takim samym problemem stanęła Mozilla. Rozwiązała go jednak całkiem pomysłowo, i z tego co widać będzie w stanie zrealizować zarówno swoje cele biznesowe, jak i ideologiczne. Jej Firefox OS to po prostu platforma webowa, z którą poradzi sobie każdy webdeweloper (a tych są miliony). Wykorzystując JavaScript (dla niepoznaki określony jako HTML5 w materiałach reklamowych) i zestaw dobrze udokumentowanych interfejsów, mogą oni pisać aplikacje korzystające z funkcji telefonu – pozwalające dzwonić, wysyłać SMS-y, obsługiwać kamerę itd.

Telefonów korzystających z Firefox OS-a jeszcze na rynku nie ma, ale już za chwilę, w lutym, pojawią się pierwsze dwa modele deweloperskie. Powiedzcie „hola” przyszłości – mówią opracowujący je partnerzy Mozilli, Geeksphone i hiszpańska Telefonica. Pod nazwami „Keon” i „Peak” kryją się urządzenia o niewyśrubowanych parametrach – z procesorami Snapdragon S1 i S4, 512 MB RAM, rozsądnej wielkości ekranami, wyraźnie wymierzone w środkowy, a nawet niski segment rynku. Zanim zaś urządzenia te się pojawią, wersję Firefoksa (kanał Aurora) z obsługą sklepu z aplikacjami można zainstalować na telefonie z Androidem, zaś same aplikacje rozwijać i testować na desktopie, za pomocą symulatora Firefox OS – rozszerzenia do przeglądarki Firefox.

Powodów do zajęcia się platformą mobilną Mozilli ma być kilka – to oczywiście „otwartość”, czyli staranie się o to, by otwarty Web był dostępny dla każdego, także na urządzeniach mobilnych, ale też „prostota”, czyli praca w (sic!) ujednoliconym środowisku, dostępnym przez Web dla wszystkich urządzeń, oraz „wolność” – czyli niezależność od kontrolowanego przez producenta ekosystemu. I to ostatnie właśnie jest najbardziej interesujące, bo same modele telefonów deweloperskich, czy programowanie aplikacji w JS/HTML/CSS to raczej nic przełomowego.

Pomysł na „sklep z aplikacjami” dla Firefox OS-a jest wręcz genialny. Z perspektywy użytkownika scentralizowany katalog aplikacji dla urządzenia mobilnego jest niezbędny – trudno wyszukiwać przez przeglądarkę na małym ekranie tego, czego akurat możemy potrzebować, WWW od swoich początków cierpi na poważny problem „znajdowalności” treści. z Z perspektywy dewelopera oznacza to jednak konieczność poddania się polityce producenta, czasem wręcz nieznośnie ograniczającej i grabieżczej. Mozilla pogodziła jednak ogień z wodą: centralne miejsce dla aplikacji webowych dla Firefox OS-a, a jednocześnie rozproszone repozytorium tych aplikacji, którym jest cała Sieć. Każdy programista może uruchomić własną witrynę, umieścić na niej swoją aplikację, dodać odpowiednio skonstruowany plik JSON z manifestem aplikacji i serwować ją jako specjalny typ MIME. W ten sposób aplikacja staje się dostępna w sklepie Mozilli, a jednocześnie pozostaje całkowicie w rękach jej twórcy.

Wszystko, czego potrzebować możecie do zabawy z Firefox OS-em, znajdziecie na stronie marketplace.firefox.com/developers/. Całość tchnie świeżością – i wydaje się, że na wielu rynkach ma realne szanse na sukces. W końcu Firefox to nie jest jakaś niszowa marka, o której nikt nie słyszał… a dla większości ludzi aplikacje webowe mogą całkowicie wystarczyć. Nie każdy lubi grać na telefonie w skomplikowane gry 3D, błyskawicznie rozładowujące i tak przecież słabe baterie naszych przenośnych urządzeń.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.