r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Frank Gibeau o problemach wizerunkowych Electronic Arts

Strona główna Aktualności

Firma, która 30 lat temu reklamowała się hasłem „Czy komputer może wzruszyć?”, dziś rzeczywiście niektórych graczy doprowadza do łez płatnymi DLC, płatnymi ulepszeniami wirtualnego ekwipunku, zakończeniem Mass Effect 3, Sim City 5 w wersji online, niedorobionym Dragon Age 2, a do niedawna także Online Pass. Firma EA dwa razy pod rząd została wybrana najgorszą firmą w Stanach Zjednoczonych i jest krytykowana niemal na każdym kroku. Ale czy słucha?

Frank Gibeau, prezes EA Labels, w wywiadzie dla BBC stwierdził, że tak i przyznał, że firma istotnie ma poważny problem z wizerunkiem. Jesteśmy w branży zabawiania i ekscytowania ludzi i kiedy polityka naszej firmy staje temu na drodze, kiedy słyszymy takie reakcje i widzimy takie odpowiedzi, musimy to zauważyć. Nie jesteśmy głusi — powiedział. Jednak o ile zaznaczył, że Online Pass został zniesiony i nowy właściciel używanej gry nie musi ponownie płacić wydawcy za coś, co zostało już raz kupione przez pierwotnego nabywcę, pozostałych posunięć firmy broni. Negatywne reakcje na wprowadzenie mikrotransakcji do Dead Space 3, gdzie trzeba zapłacić kilka dolarów za broń czy kombinezon (lub samemu gromadzić zasoby, aby je uzyskać bez sięgania do portfela, co jednak zajmuje sporo czasu), tłumaczył niezrozumieniem przez graczy faktu, że dokupowanie wyposażenia jest opcjonalne i mogą sobie poradzić bez tego. Nie myślimy o mikrotransakchach jak o bramkach, przy których trzeba zapłacić aby wygrać — mówił Gibeau, po czym zaznaczył, że jeśli gracze nie czują się dobrze z wprowadzonym systemem, EA wprowadza potrzebne zmiany. Jeśli zaś chodzi o niechlubne zakończenie Mass Effect 3… powiedział, że jest przekonany, że kilka osób na końcu gry zapłakało.

Za strategię „mniej, większe, lepsze” prezes EA Labels również nie ma wyrzutów sumienia, mimo że to podejście doprowadziło do zwolnień i eksploatowania w nieskończoność znanych marek, jak Need For Speed czy Battlefield. Jego zdaniem, jeśli gra na konsole nie przebije się do pierwszej dwudziestki rankingu, raczej nie jest warta inwestycji. Jeśli sprzedaż spadnie, znane tytuły udadzą się na emeryturę. Nie oznacza to jednak, że EA nie zainwestuje w świeże pomysły, jak Titanfall studia Respawn Entertainment.

r   e   k   l   a   m   a

Gibeau obiecał także, że tym razem gry Elektroników maksymalnie wykorzystają możliwości najnowszej generacji konsol, czego nie zrobiły z Xboksem 360 i PlayStation 3. Zagwarantować to mają spore inwestycje w rozwój silników Frostbite 3 i EA Sports Ignite. Mimo że skupił się na konsolach Microsoftu i Sony, nie wykluczył nowych pozycji na Wii U Nintendo i zaznaczył, że obecnie najszybciej rozwija się rynek gier na smartfony i tablety.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.