r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Free Software Foundation wzywa do bojkotu Netfliksa, straszy konsekwencjami upowszechnienia się DRM w Internecie

Strona główna AktualnościINTERNET

Gdy w lutym tego roku wśród szkiców standardu HTML5 znalazły się rozszerzenia Encrypted Media Extensions, wśród zainteresowanych technologiami webowymi internautów zawrzało. Opracowana przez programistów Microsoftu, Google'a i Netfliksa metoda odtwarzania w przeglądarkach szyfrowanego wideo, do tej pory korzystających z wtyczek Silverlight czy Flash, została szybko nazwana DRM-em dla WWW. Jako że zaś internauci zwykle technologii ograniczających ich wolność nie tolerują, to i nic dziwnego, że przeciwko rozszerzeniom EME wytoczono ciężkie działa. Koalicja wielu walczących o wolność Sieci organizacji rozpoczęła akcję zbierania podpisów przeciwko dopuszczeniu nowego standardu, pisząc w liście do stojącego na czele Konsorcjum WWW Tima Bernersa-Lee, że twórcy EME promują zabezpieczenia DRM dla swoich własnych celów, ze względu na bliskie relacje ze studiami filmowymi, nie bacząc na to, że przyjęcie EME zaszkodzi interoperacyjności, wprowadzi niewolne oprogramowanie do standardów W3C i umocni opresyjne modele biznesowe.

Akcja niewiele dała. W maju Konsorcjum WWW oficjalnie zaakceptowało wprowadzenie EME do grona standardów webowych, a wkrótce po tym Netflix, największy na świecie serwis Video On Demand, rozpoczął nadawanie wideo z wykorzystaniem klienta napisanego w JavaScripcie i HTML5 oraz specjalnej wtyczki dla Chrome. Zapowiedział przy tym, że gdy tylko Konsorcjum WWW ukończy prace nad interfejsem Web Cryptography, zrezygnuje z wtyczki, tak że całe szyfrowanie będzie mogło odbywać się między kodem klienta a serwerami.

Z punktu widzenia użytkowników Netfliksa to dobra wiadomość — do tej pory Netflix działał z wykorzystaniem wtyczki Silverlighta, dostępnej tylko dla Windows i OS-a X, oraz przez zamknięte aplikacje dla urządzeń mobilnych. Teraz staje się dostępny także na Linuksie, a w przyszłości na wszystkich platformach, które pozwalałyby na uruchomienie zgodnej ze standardami przeglądarki. Z punktu widzenia dystrybutorów to też dobra wiadomość: wzrosnąć może popularność ich serwisów, a przy tym wciąż są one „chronione” przed piractwem, tak by członkowie zarządów 20th Century Fox, Sony Pictures czy Warner Brosa nie doznali szoku na wieść o tym, że ich cenne produkcje filmowe są dostępne w otwartym formacie w Internecie.

Źle sprawa wygląda jednak z perspektywy zwolenników Wolnego Oprogramowania. Niedawno Free Software Foundation opublikowało na swoim blogu wpis, w którym można m.in. przeczytać: jeśli wpływowe firmy, takie jak Netflix, Google i Microsoft zdołają wcisnąć DRM w standardy HTML, wzrośnie presja na dystrybutorów treści, by obciążać je DRM-em. Będziemy świadkami upowszechnienia się DRM w Sieci, rosnącej mrocznej strefy niedostępnej dla użytkowników wolnego oprogramowania.

Obecnie jest to prawda – komponenty DRM-owe muszą być wprowadzane do przeglądarek w formie, która dla Richarda Stallmana i jego zwolenników jest nie do przyjęcia, jako zamknięte, binarne wtyczki. Mozilla nawet gdyby chciała, nie mogłaby umieścić ich w swojej przeglądarce, udostępnianej przecież wraz z całym kodem źródłowym. Warto pamiętać, że przeglądarka Google'a nie jest opensource'owa – udostępniany jest jedynie kod jej rdzenia, Chromium, a Chrome, wraz ze swoimi zamkniętymi wtyczkami, trafia do użytkowników jako oprogramowanie niewolne.

Free Software Foundation wzywa więc internautów do zagłosowania portfelem, bojkotu i zrezygnowania z abonamentu Netfliksa – z tych to pieniędzy jest przecież opłacane uczestnictwo serwisu w W3C, dzięki nim możliwy lobbying na rzecz wprowadzenia EME.

Wielkich efektów to wezwanie do bojkotu raczej nie przyniesie – normalnego użytkownika sprawy wolności oprogramowania nic nie obchodzą. Nie wiedzieć też czemu bojkot ograniczać się ma tylko do Netfliksa, ostatecznie nie mniej winne takiego stanu rzeczy jest Google, wprowadzające DRM-owe rozszerzenia siłą faktów dokonanych.

Free Software Foundation chyba jednak zapomina, że upowszechnienie się Web Cryptography API wyeliminuje potrzebę zamkniętych wtyczek do przeglądarek, a wówczas i użytkownicy Firefoksa będą mogli bez problemów oglądać Netfliksa (o ile poglądy nie uniemożliwiałyby im oglądania chronionych DRM-em treści). W tej sytuacji nawet groźba powstania szybko rosnącej mrocznej strefy DRM-u w Sieci nie byłaby taka straszna, tym bardziej, że i tak większość interesujących treści dostępnych jest – i zapewne długo jeszcze będzie – w drugim obiegu, bez żadnych zabezpieczeń.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.