Freeware, shrink-wrap, public domain... - o co tu chodzi?

28.03.2007 17:40, Autor: Redakcja, Kategoria: News
NewsImage

Dziś w ramach cyklu publikacji prawnych, których autorem jest Marcin Maruta, radca prawny, współzałożyciel kancelarii Kuczek Maruta i Wspólnicy, proponujemy lekturę bardzo ciekawego artykułu poświęconego niezwykle skomplikowanym zagadnieniom licencyjnym. Autor omawia zagadnienia związane z licencjami komercyjnymi, bezpłatnymi oraz szeroko pojętym open source.

Zamieszanie na rynku licencyjnym jest ogromne. Zarówno w zakresie (głównie anglojęzycznego) nazewnictwa, jak i metod udostępniania oprogramowania. Warto więc przyjrzeć się, co za poszczególnymi pojęciami stoi.

Zapraszamy do lektury artykułu Freeware, shrink-wrap, public domain, open source, free software, trial, adware, shareware etc etc - o co tu chodzi?

r   e   k   l   a   m   a

Komentarze (15)  

Avatar
arti040 (niezalogowany) | 28.03.2007 18:07#1

Jedna uwaga odnosnie Open-Source. Czytajacy moze mylnie wyciagnac wnioski z artykulu, ze pobieranie oplat za program udostepniony na licencji GPL jest nielegalne. Otoz nie jest to prawda.

Mozemy udostepnic wlasny program na tejze licencji, nawet jesli jego czescia jest inny GPLowy program badz bilioteka i *mozemy* pobierac oplate (dowolna, wedle uznania) za dystrubucje binarnej wersji tejze aplikacji. Jestesmy natomiast zobowiazaniu *zawsze* do udostepniania jej zrodel oraz zrodel wszystkich innych elementow wchodzacych w sklad naszego programu. Odstepstwem od tej reguly jest licencja LGPL, ktora jest wolna od efektu "zarazania wirsem GPL".

Tak wiec, OpenSource *nie jest* synonimem darmowego oprogramowania, a jedynie takie, ktorego kod jest wolno dostepny nieodplatnie.

Avatar
Obi-San (niezalogowany) | 28.03.2007 18:49#2

Całkiem niezły artykuł, tylko trochę zbyt mało o samej ideologii OpenSource.

Bzz bzz

Avatar
Stary Żur (niezalogowany) | 28.03.2007 19:19#3

I to co napisał arti040 powinno się wstawić boldem w czerwonej ramce szerokości 12px na każdej stronie polskiej stronie o OpenSource.

Avatar
olodba (niezalogowany) | 28.03.2007 19:33#4

Super artykul, poprosze o kolejne w tej tematyce.

Avatar
Grzegorz® (niezalogowany) | 28.03.2007 20:04#5

[choć w przypadku programów nie ma to, póki co, zastosowania. Program teoretycznie mógłby znaleźć się w "publicznej domenie" jeśli autor zrzekłby się praw do niego.]

Zapewniam autora, iż swojego czasu wiele programów było wydawanych na licencji „public domain”. Są to może stare przykłady ale 70 lat to na pewno nie mają ;-) Przykładów „na szybko” wyszukałem dwa:

http://aminet.net/package/dev/c/northc13
http://aminet.net/package/game/shoot/BloodWars

bo nie mam czasu aby „poszperać” więcej ale było tego naprawdę sporo.

Sam artykuł dobry. Szkoda tylko, że autor jako akcentu humorystycznego nie podał licencji typu chockolateware, burakware, postcardware ;-) Czy też ogólnie giftware :-)

Avatar
mm (niezalogowany) | 28.03.2007 22:46#6

arti, nie mozesz - ) You must cause any work that you distribute or publish, that in
whole or in part contains or is derived the Program or any
part thereof, to be licensed as a whole at no charge to all third
parties under the terms of this License.

mozesz wziac ze serwis, ale nie za licencje za program.

Avatar
arti040 (niezalogowany) | 29.03.2007 0:25#7

@mm

Zacytowany paragraf odnosi sie tylko i wylacznie do zrodel programu nie do wersji binarnej. Patrz punkt 1 licencji.

Dalej -> "You may charge a fee for the physical act of transferring a copy, and you may at your option offer warranty protection in exchange for a fee."

W skrocie - mozesz pobierac oplate za nosnik, na ktorym dostarczasz aplikacje... i ->

"For example, if you distribute copies of such a program, whether gratis or for a fee, you must give the recipients all the rights that you have. You must make sure that they, too, receive or can get the source code. And you must show them these terms so they know their rights."

- mozesz pobierac oplate, ale warunek jeden - zawsze udostepniasz za darmo zrodla i informujesz, ze sa one na GPLu.

Avatar
Dano$ (niezalogowany) | 29.03.2007 1:57#8

@Grzegorz®
"Szkoda tylko, że autor jako akcentu humorystycznego nie podał licencji typu chockolateware, burakware, postcardware ;-) Czy też ogólnie giftware :-)"

No i beerware został pominięty :P

Avatar
berge (niezalogowany) | 29.03.2007 9:07#9

Na dobreprogramy.pl podstawa to flameware.

Avatar
chameleon (niezalogowany) | 29.03.2007 9:50#10

Artykuł ciekawy, ale troche krótki. Może w drugiej części będzie troche więcej :). W końcu dowiedziałem się więcej na temat licencji "Public Domain".

Ja spotkałem się kiedyś z programem, który był na licencji ... sisterware :). Autor programu prosił o numer telefonu siostry (jeśli masz :).

Avatar
Wolnosciowiec (niezalogowany) | 29.03.2007 11:16#11

Public Domain byla licencja bardzo rozpowszechniona na Amidze, a to prawda:), juz zapomnialem, Aminet Rulez:)

Avatar
mk (niezalogowany) | 29.03.2007 12:00#12

Myślę, że warto było by napisać artykuł na temat korzyści jakie daje licencja GPL dla autora programu, wyjaśnić na czym zarabia autor i jak może chronić swoje prawa.

Avatar
arti040 (niezalogowany) | 29.03.2007 12:27#13

Amidze? Przeciez tam tylko gry byly? ;)

Avatar
Wolnosciowiec (niezalogowany) | 29.03.2007 14:36#14

#arti040 | IPHASH : 0J-LF-0V-D2 | 29.03.2007, 12:27

no tak, tylko gry hehe:), jak pojawily sie w wiekszej ilosci gry na PC, to wymyslono pojecie - komputer multimedialny, choc Amiga byla juz takim komputerem od 1985:), tylko wtedy to byla zabawka, a nie komputer multimedialny.

Avatar
xaliemorph (niezalogowany) | 29.03.2007 17:32#15

> Klasyczny przykład to utwory, których okres
> ochrony upłynął (obecnie 70 lat od śmierci
> twórcy)

Co to za absurd? Dlaczego akurat nie 500 lat? To liczba wzięta z palca która na dodatek skutecznie hamuje rozwój intelektualny społeczeństwa. Do czasu życia twórcy jeszcze na siłę zrozumiem, gdyż ma prawo on korzystać/zarabiać z tego co wymyślił. Ale dla mnie to i tak absurd, bo dlaczegożby jakieś durne i idiotyczne plumkanie i przysłowiowe "darcie ryja" ma być chronione tak absurdalnie długim okresem natomiast daleko bardziej cenne rzeczy jak patenty mogą być chronione maksymalnie 20 lat, czy choćby w przypadku medykamentów 25 lat od daty opatentowania a nie śmierci twórcy. To jest dla mnie istna paranoja i własność intelektualna różnego plumkania, twórczości itd. powinna być maksymalnie tak długo chroniona jak maksymalnie długo mogą być chronione patenty czyli owe 25 lat. To że mamy istotny ABSURD, debilizm i głupotę w prawie świadczy tylko o prostytucji polityków którzy za kaskę przepachali taki a nie inny wydźwięk ustawy. To jest żadna wolność bo gdy rzeczy z lat 20-50'tych będą z wolna uwalniane, oczywiście znów lobby megakorporacji da łapóweczkę politykom i w prawie znajdzie się zapis np. o 150 latach.

CZYSTY IDIOTYZM !!!

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
 
Polecamy
Test Garmin Forerunner 610

Osobisty asystent treningowy
Recenzja Samsung NP530U4B

Ultabook z nadwagą
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av